Paraubezpieczenia nadal w modzie
Powoli kończy się długa sądowa batalia o to, czy ubezpieczyciele przez lata wciskali ludziom niewiele warte polisy. Wiele wskazuje na to, że z błędów przeszłości mało kto wyciągnął lekcję
M usimy zacząć od terminologii, gdyż gubią się w niej nawet profesjonalni pełnomocnicy. Ten tekst jest o ubezpieczeniu z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym, czyli tzw. uefce. Uefka to ubezpieczenie inwestycyjne, mające charakter ochronno-inwestycyjny. Polega na tym, że część składki jest przeznaczana na pokrycie przewidzianej umową ochrony, a część – z reguły znacznie większa od tej pierwszej – na zakup jednostek uczestnictwa w funduszu inwestującym pieniądze np. w akcje i obligacje.
Uefki potocznie nazywane są polisolokatami. Nazywają je tak nawet sądy w uzasadnieniach swych wyroków. Tymczasem polisolokata to grupowe ubezpieczenie na życie i dożycie. Polega na tym, że w razie zajścia zdarzenia objętego ochroną (na ogół to osiągnięcie określonego wieku) korporacja wypłaca swemu klientowi świadczenie w wysokości równej wpłaconej składce powiększonej o ustalony w umowie procent. I – co istotne – niniejszy tekst nie jest o polisolokatach.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.