Dziennik Gazeta Prawana logo

Potrącenia z umów cywilnoprawnych pełne rozczarowań

Potrącenia z umów cywilnoprawnych pełne rozczarowań
fot. Ollyy/Shutterstock
5 lutego 2019

Ustawodawca w ramach dużej reformy komorniczej postanowił zbliżyć prawa zatrudnionych na śmieciówkach do pracowniczych. Cel szczytny, ale ochrona ułomna

Do końca 2018 r. było tak, że komornik osobie pracującej na etacie nie mógł zająć całego wynagrodzenia, ale zleceniobiorcom i biorącym dzieło już tak. Kłopot w obliczu rosnącej liczby elastycznych form zatrudnienia stawał się coraz większy – dłużnikom coraz częściej brakowało środków do życia. Nowo dodany art. 833 par. 21 kodeksu postępowania cywilnego miał to zmienić. Sęk w tym, że jak podkreślają eksperci – nowe przepisy nie uchronią zleceniobiorców przed kłopotami tak, jak by oni tego chcieli. Komornicy nadal będą im zajmować całe świadczenie, a uwolnią jego część dopiero, gdy dłużnik zareaguje i wykaże, że część zajętych środków jest mu niezbędna do życia.

Nie wiadomo też, co z wykonującymi dzieło. Bez wątpienia zamiarem ustawodawcy było to, by i ich objąć przepisem ograniczającym możliwość komorniczej egzekucji. Tak wynika z uzasadnienia projektu ustawy. Tyle że uzasadnienie nie jest źródłem prawa. A konstrukcja przepisu jest niefortunna. Stanowi on bowiem, że ograniczenie w potrąceniach stosuje się do świadczeń powtarzających się, których celem jest zapewnienie utrzymania albo stanowiących jedyne źródło dochodu dłużnika. A przecież osoba wykonująca dzieło nie otrzymuje wynagrodzenia w formie powtarzających się świadczeń, lecz jest wynagradzana za rezultat swojego działania.

– Wykluczone jest objęcie ograniczeniem egzekucji świadczeń z tytułu umowy o dzieło, której wynagrodzenie z istoty rzeczy nie ma charakteru świadczenia powtarzającego się, lecz płaconego za wykonanie dzieła lub określonego etapu prac, czyli inaczej mówiąc po realizacji umówionego dzieła lub jego części za osiągnięty efekt – wskazuje płocki sędzia Piotr Czerkawski. Natomiast jeden z krakowskich sędziów mówi nam, że efekt będzie taki, że ludzie będą różnie traktowani, w zależności od tego, czy w danej apelacji wygra wykładnia językowa przepisu, czy celowościowa.

Na zmianach najprawdopodobniej nic nie zyskają też samozatrudnieni. Choć zdaniem ekspertów intencją ustawodawcy było wsparcie osób na śmieciówkach. – A otwarcie własnej działalności gospodarczej to przecież świadomy biznesowy wybór, a nie konieczność – mrugają okiem nasi rozmówcy. © C2–3

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.