Wątpliwości przesyłowych ciąg dalszy
Stworzenie przed kilku laty przez Sąd Najwyższy karkołomnej konstrukcji „ służebności gruntowej o treści odpowiadającej służebności przesyłu” uratowało interesy firm energetycznych, gazowych czy wodociągowych, ale jednocześnie wygenerowało tyle wątpliwości prawnych, że sądy będą miały pracy na lata. W skrócie chodzi o to, że przedsiębiorstwa mogły w wielu wypadkach wykazywać, że nie muszą płacić właścicielom gruntów wynagrodzenia, bo doszło już do upływu terminu zasiedzenia służebności. Działo się to jeszcze przed 3 sierpnia 2008 r., kiedy to wprowadzono do kodeksu cywilnego art. 305 1 dotyczący służebności przesyłu.
Wygenerowało to dziesiątki problemów interpretacyjnych. Teraz, za sprawą pytania prawnego skierowanego przez Sąd Okręgowy w Opolu, SN będzie musiał rozstrzygnąć, czy można uznać, że przedsiębiorstwo przesyłowe, które posadowiło urządzenia na gruncie osoby trzeciej za jej wyraźną zgodą wyrażoną tylko w formie pisemnej w trakcie procesu budowlanego, mogło nabyć służebność przesyłu w dobrej wierze.
Zagadnienie powstało na kanwie sporu właścicieli gruntu, przez który przechodzi linia energetyczna (i stoi jeden słup) z firmą energetyczną. Poprzedni właściciel wyraził zgodę na budowę sieci przesyłowej, ale nie w formie aktu notarialnego. Sąd I instancji uznał zatem, że wraz z wybudowaniem linii w 1991 roku zaczął bieg termin zasiedzenia, który upłynął po 20 latach. Gdyby przyjął złą wiarę, wówczas do zasiedzenia doszłoby dopiero w 2021 r.
Sąd przyjął dobrą wiarę, ponieważ wówczas „nie istniały jeszcze przepisy, które powinien był jeszcze spełnić właściciel sieci przesyłowej, a których by nie dochował, by zarzucić mu złą wiarę w dysponowaniu nieruchomością” obecnie stanowiącą własność innych osób.
Sąd II instancji powziął wątpliwość co do tego, czy wyrażona przez poprzedniego właściciela zgoda w formie pisemnej na budowę urządzeń linii napowietrznej dawała podstawy do przyjęcia, iż przedsiębiorstwo energetyczne mogło uważać, że posiada tytuł prawny do władania tym gruntem odpowiadający instytucji służebności przesyłu.
Możliwe są bowiem dwie wykładnie przepisów. Z jednej strony, z uwagi na fakt, że zakład energetyczny uzyskał pisemną zgodę na budowę, to stał się posiadaczem służebności gruntowej o treści odpowiadającej służebności przesyłu w dobrej wierze. Z drugiej, skoro nie uzyskał zgody w formie aktu notarialnego, czyli w postaci przewidzianej w art. 245 par. 2 k.c., nie mógł pozostawać w błędnym, aczkolwiek usprawiedliwionym przekonaniu, że przysługuje mu ta służebność.
W doktrynie i orzecznictwie funkcjonują dwie koncepcje dobrej wiary. Pierwsza, opierająca się na błędnym, ale w danych okolicznościach usprawiedliwionym przekonaniu o przysługiwaniu danego prawa. Druga natomiast zakłada, że dobra wiara zasiadującego występuje wówczas, gdy ingerowanie w cudzą własność rozpoczęło się w takich okolicznościach, które usprawiedliwiałyby przekonanie posiadacza, że nie narusza cudzego prawa.
Kwestia dobrej wiary przy objęciu służebności przesyłu zarówno w doktrynie, jak i orzecznictwie nie jest ujmowana jednolicie. Z jednej strony SN w wielu orzeczeniach wskazywał na art. 7 k.c., który stanowi, że jeżeli ustawa uzależnia skutki prawne od dobrej lub złej wiary, domniemywa się istnienie dobrej wiary. Z drugiej istnieje wiele judykatów, z których wynika, że gdy uzyskanie posiadania służebności gruntowej nastąpiło na podstawie oświadczenia woli złożonego bez zachowania formy aktu notarialnego, należy przyjąć, że podmiot, który je uzyskał, był w złej wierze. ©℗
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu