Publikacja zdjęcia bez zgody bohateraPewnego dnia pan Marcin dostał e-mailem od kolegi link do strony internetowej poczytnego portalu plotkarskiego. Zdziwił się, bo nie sądził, że znajomy gustuje w takich newsach. Zajrzał jednak na polecaną stronę i nie było mu już do śmiechu. - Artykuł traktował o tym, że celebrytka rozstała się ze swoim partnerem. Opowieść zilustrowana była zdjęciem pokazującym parę i stojącego obok mężczyznę z kieliszkiem wina w dłoni. - To byłem ja! - pisze pan Marcin, dodając, że ponad rok temu był służbowo na przyjęciu, na którym zrobiono zdjęcie pary, która wówczas nawet nie myślała o rozstaniu. - Nie mam z nimi nic wspólnego, nie znam ich nawet! Kolega, który przysłał mi e-mail, opatrzył link zabawnym komentarzem. Wieść się rozniosła i teraz znajomi, a co gorsza współpracownicy, mówią, że byłem przyczyną rozpadu tamtego związku. Nie zamierzam tego tak zostawić! - pisze oburzony czytelnik.Anna Ochremiak•27 czerwca 2018
Automatyczne ferowanie wyroków przez e-sąd ogranicza prawa pozwanegoPrzepisy nie zobowiązują powoda do udowodnienia, że podał prawdziwy adres dłużnikaMałgorzata Piasecka-Sobkiewicz•27 czerwca 2018
Uchybienia formalne nie zawsze wpływają na prawo do świadczeńOrzeczeniePaweł Jakubczak•27 czerwca 2018
W sądzie nie mamy szans ze Skarbem Państwa87 radców Prokuratorii Generalnej jest de facto państwową kancelarią prawną. Bronią interesów rządu w sporach przed sądami i trybunałami. Mogą się pochwalić wyjątkową skutecznościąEwa Ivanova•27 czerwca 2018