Resort zawinił, a sądy powieszono
Co od początku było wadliwe, nie może być uzdrowione z upływem czasu - przekonywali starożytni prawnicy. Zwłaszcza gdy do leczenia biorą się niezbyt biegli lekarze. Tak należy podsumować wprowadzony do polskiego prawa obowiązek ustalania przez sądy numerów PESEL pozwanych. Przepisy wprowadzono 10 maja br. po to, by za długi ścigać dłużników, a nie osoby o tych samych nazwiskach, co oni. Praktyka pokazała jednak, że lek bywa równie groźny jak choroba.
Pełnomocnicy stron zaczęli dostawać kuriozalne wezwania, w których sądy domagają się podania numeru PESEL pozwanego. Na forach internetowych wrze. Mecenasi nie zostawiają suchej nitki na sędziach. Są oburzeni, bo przecież ustalenie numeru PESEL to obowiązek sądu, a nie powoda. Co gorsza, sądy domagają się podania danych pod rygorem zwrotu pozwu.
A tego całego bałaganu można było uniknąć. Sędziowie bowiem od samego początku twierdzili, że te przepisy to pomyłka. I obowiązku ustalania numerów PESEL nie będą w stanie wypełnić. Jednak w Ministerstwie Sprawiedliwości zbagatelizowano ich obawy. Głos praktyków rzadko przebija się do gmachu przy Alejach Ujazdowskich. Tak więc resort napisał nieszczęsne przepisy, parlament je przyklepał, a prezydent podpisał. A sądy dostają po głowie. Klasycznie - kowal zawinił, a Cygana powiesili. Bo tak naprawdę co mają robić sędziowie, gdy w bazie PESEL figuruje trzydziestu Janów Kowalskich i żaden z nich nie zamieszkuje pod adresem wskazanym w pozwie? Wytypować losowo jednego z nich czy też wysłać odpisy pozwu do wszystkich i w trakcie dalszego postępowania ustalić, który z nich jest tym właściwym?
Chwytają się więc wszelkich sposobów. Czasami nawet takich, o jakich nie ma ani słowa w kodeksie postępowania cywilnego. Straszą na przykład powodów, że jeżeli nie podadzą dodatkowych danych pozwanego, pozew zostanie zwrócony. A w pewnych przypadkach może to zamykać obywatelom drogę do sądu. Dlaczego więc sędziowie to robią? Może z czystego lenistwa, a może z chęci udowodnienia resortowi, jak wielki błąd popełnił.
Nieważne, jakie pobudki nimi kierują. I tak kiepsko to świadczy o kondycji tego zawodu. Bo przecież ofiarą w tej wojnie zawsze będzie podsądny.
@RY1@i02/2013/166/i02.2013.166.00000020b.802.jpg@RY2@
Małgorzata Kryszkiewicz zastępca kierownika działu prawo
Małgorzata Kryszkiewicz
zastępca kierownika działu prawo
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu