List polecony w skrzynce to wygoda bez gwarancji
Podczas jednej z ostatnich wizyt na poczcie zaproponowano panu Stefanowi, by wyraził zgodę na otrzymywanie listów poleconych bezpośrednio do skrzynki pocztowej. - Uniknąłbym w ten sposób konieczności osobistego stawiania się w placówce, by po odstaniu w długiej zazwyczaj kolejce odebrać awizowane przesyłki. Zastanawia mnie, czy list polecony nie powinien jednak zostać doręczony do rąk własnych? - pyta nasz czytelnik.
Akcja Poczty Polskiej "Polecony do skrzynki" jest zgodna z prawem. Co prawda przesyłkę rejestrowaną (a jako taką kwalifikujemy listy polecone) doręcza się za pokwitowaniem odbioru. Jednocześnie przepisy przewidują wyjątki od ogólnej zasady: przesyłkę poleconą listonosze mogą zostawiać w skrzynce adresata, jeśli ten uprzednio wyrazi taką wolę w pisemnym oświadczeniu przedkładanym w placówce operatora pocztowego. By załatwić taki sposób otrzymywania przesyłek, wystarczy pojawić się na poczcie z dokumentem tożsamości. Co istotne, taką zgodę można w każdej chwili odwołać.
Inną sprawą jest to, by wygoda opisywanego rozwiązania nie przysłoniła klientom poczty jego wad. Okazuje się, że w praktyce, jeśli pojawią się spowodowane bałaganem na poczcie lub nieuwagą listonosza problemy z docieraniem do adresatów przesyłek poleconych, bardzo trudno jest reklamować ten fakt. Normalnie odbiór poleconego kwitujemy bowiem podpisem, jego brak stanowi dla poczty wystarczający dowód, że przesyłka nie dotarła i wtedy ma ona podstawy, by uwzględnić reklamację. Jeśli zgodziliśmy się otrzymywać listy polecone do skrzynki, to, co oczywiste, kwestia podpisu nie występuje i w praktyce niemożliwe jest udowodnienie, że przesyłki nie otrzymaliśmy. Jak jednak wygląda przy takim rozwiązaniu sytuacja z przesyłkami z urzędów i sądów? Co się stanie, gdy zaginą? Czy odpowiedzialność z tego tytułu spadnie na adresata? Tu problem rozwiązała sama poczta. Listy nadawane za zwrotnym potwierdzeniem odbioru, a takim są opatrzone przesyłki z instytucji publicznych, nie są objęte opisywaną akcją. Listonosz musi je dostarczyć do rąk własnych adresata, a jeśli nie ma go w domu, powinien po odbiór osobiście pofatygować się do placówki pocztowej.
@RY1@i02/2012/248/i02.2012.248.00700030f.803.jpg@RY2@
shutterstock
Piotr Pieńkosz
Podstawa prawna
Art. 26 ust. 4 ustawy z 12 czerwca 2003 r. - Prawo pocztowe (t.j. Dz.U. z 2008 r. nr 189, poz. 1159 z późn. zm.).
OPINIA EKSPERTA
@RY1@i02/2012/248/i02.2012.248.00700030f.804.jpg@RY2@
Paweł Woronowicz, prawnik w WKB Wierciński, Kwieciński, Baehr
Zgodnie z art. 26 Prawa pocztowego przesyłka polecona na pisemny wniosek adresata może zostać wydana ze skutkiem doręczenia do jego oddawczej skrzynki pocztowej. Składając wspomniane oświadczenie należy jednak uważać, bo czynimy to niejako na własne ryzyko. Wszystko dlatego, że jakiekolwiek terminy, których bieg rozpoczyna się z chwilą odebrania listu poleconego przez adresata, w opisywanym przypadku zaczynają de facto i de iure biec od momentu wrzucenia go przez listonosza do skrzynki adresata. Ten ostatni, decydując się na otrzymywanie listów poleconych do własnej skrzynki oddawczej, może narazić się na ewentualne trudności dowodowe w razie zagubienia listu przez operatora. Fakt, że adresat otrzymuje listy polecone do skrzynki, w żaden sposób nie wpływa natomiast na sytuację nadawcy. Ta pozostaje taka sama, niezależnie od tego, czy nadana przez niego przesyłka trafi do rąk własnych czy też do skrzynki adresata.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu