Informacja publiczna czy dokument prywatny
Po poprzednim systemie politycznym odziedziczyliśmy skłonność organów władzy do utajniania wszystkiego, co tylko się da. Teraz ustawodawca chce, by dostęp do danych o działaniach urzędów był jak najszerszy
Organy administracji państwowej powinny dążyć do tego, aby na żądanie obywateli informacje zawsze zostały ujawnione. Tak wynika z wyroku warszawskiego wojewódzkiego sądu administracyjnego (sygn. akt II SAB/Wa 188/13).
Sprawę zainicjowała fundacja, która domagała się od ministra spraw zagranicznych udostępnienia informacji publicznej w postaci raportu stanowiącego relację ze spotkania na temat gazu z łupków. MSZ odmówiło, wyjaśniając, że spotkanie w sprawie gazu z łupków było nieformalne. Oznacza to, że raport sporządzony z tego spotkania nie podlega udostępnieniu, ponieważ jest to dokument prywatny.
Sprawa trafiła więc do sądu. WSA w Warszawie 25 lipca 2013 r. nie przyjął argumentów ministra i zobowiązał go do udostępnienia żądanych materiałów. To kolejny raz, kiedy sąd musi dyscyplinować organy administracji państwowej, które zapominają o przepisach ustawy z 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej (Dz.U. z 2001 r. nr 112, poz. 1198 z późn. zm.), a także konstytucji, która gwarantuje obywatelom szerokie uprawnienia do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej.
Zarówno z treści ustawy, jak i z konstytucji jasno wynika, że ustawodawca chciał, aby dostęp do informacji był jak najszerszy. Dlatego zdaniem sądu należy uznać, że zasadą powinno być udostępnianie informacji publicznej. Sąd orzekający w tej sprawie stwierdził, że dokument ze spotkania powinien zostać upubliczniony. Zapoznał się z raportem i uznał, że dokument zawiera informację publiczną, gdyż samo spotkanie miało publiczny charakter. Dotyczyło bowiem szeroko rozumianych spraw publicznych, np. ochrony środowiska, wykorzystania zasobów naturalnych, jak również bezpieczeństwa energetycznego państwa. Raport jest zapisem ze spotkania legalnie działających stowarzyszeń, które było komentowane na łamach prasy ogólnopolskiej.
Trzeba przypomnieć, że granicę ujawnienia informacji zakreśla art. 5 ustawy o dostępie do informacji publicznej, który ogranicza możliwość upublicznienia informacja ze względu na przepisy ustawy z 5 sierpnia 2010 r. o ochronie informacji niejawnych (Dz.U. nr 182, poz. 1228 z późn. zm.) i inne tajemnice ustawowo chronione.
- Z poprzedniego systemu politycznego odziedziczyliśmy skłonność organów władzy do utajniania wszystkiego, co tylko się da. Z tą tendencją próbowano walczyć, wprowadzając do konstytucji z 1997 roku nakaz udzielania informacji o sprawach publicznych, a potem uchwalając właściwą ustawę. Dzisiaj problemem nie jest w brak przepisów, ale niewłaściwa interpretacji prawa dotycząca informacji publicznej, dokonywana przez organy lub administrację na własny użytek lub dla własnej wygody. A czasami nawet z lenistwa. Dzięki sądom administracyjnym możemy jednak udowodnić wojewodom, ministrom, a nawet prezydentowi RP, że każda informacja o sprawach publicznych jest informacją publiczną. Chyba że na podstawie szczegółowego przepisu ustawy nie podlega upublicznieniu - wskazuje prof. Marek Chmaj, konstytucjonalista ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej.
Ewa Maria Radlińska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu