Przegląd orzecznictwa NSA
Liczą się dokumenty, a nie rzeczywista sytuacja majątkowa firmy
Przy wniosku o dofinansowanie projektu badane są złożone przez spółkę dokumenty. Bez znaczenia będzie więc podnoszona przez nią okoliczność, że obecnie posiada środki wystarczające do realizacji projektów, choć z załączników do wniosku to nie wynika.
Spółka wystąpiła z wnioskiem do wojewódzkiego urzędu pracy o dofinansowanie projektu "Jestem aktywny - buduję relacje - jestem partnerem w biznesie" w ramach Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki. Złożyła w konkursie dwa projekty, oba uzyskały pozytywną ocenę. Jednemu dofinansowanie przyznano, natomiast drugiemu odmówiono, powołując się na fakt niewystarczającego potencjału finansowego firmy niezbędnego do realizacji wszystkich złożonych przez nią projektów. Analizy potencjału finansowego spółki dokonano na podstawie informacji zawartych we wniosku. Strona wskazała w nim obroty za ostatni, czyli 2010 rok. Wynosiły 1,5 mln zł, a wydatki obu wniosków o dofinansowanie miały wynieść w 2013 roku 2,1 mln zł.
Spółka złożyła odwołanie do ministra rozwoju regionalnego, podnosząc, że jej obroty w 2011 roku wyniosły 2,8 mln zł, a więc posiada potencjał do realizacji obu projektów. W chwili składania wniosku nie miała jednak zatwierdzonego sprawozdania finansowego za 2011 rok i dlatego podała wysokość za 2010 rok. Minister negatywnie rozpatrzył odwołanie.
Spółka wniosła skargę do sądu. Wojewódzki sąd administracyjny jednak oddalił ją. Wskazał na art. 30c ust. 3 pkt 2 ustawy z 6 grudnia 2006 r. o zasadach prowadzenia polityki rozwoju (t.j. Dz.U. z 2009 r. nr 84, poz. 712 z późn. zm.) i reguły dokonywania wyboru projektów. Wynika z nich, że instytucje oceniające projekt miały obowiązek ocenić, czy potencjał finansowy spółki jest wystarczający do realizacji zgłoszeń. Sąd wyjaśnił, iż ocena projektu dokonywana jest na podstawie złożonego przez stronę wniosku, a zatem podnoszona przez nią okoliczność, że obecnie posiada środki wystarczające dla realizacji projektów, jest bez znaczenia. Spółka wniosła skargę kasacyjną.
Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę. Uznał, że prawidłowo odmówiono spółce dofinansowania. Wyjaśnił, że dokumentacja konkursowa powołuje zasady dokonywania wyboru projektów. Zgodnie z nią wymaga się spełnienia następującego kryterium formalnego: roczny obrót projektodawcy i partnerów ma być równy lub wyższy od rocznych wydatków w projekcie. Zgodnie z następnym punktem: organ może zdecydować o nieprzyznaniu dofinansowania danemu projektodawcy w przypadku zaistnienia nowych (nieznanych osobie oceniającej na etapie oceny wniosku o dofinansowanie) okoliczności uzasadniających podjęcie decyzji odmownej, m.in.: brak wystarczającego potencjału finansowego. Sąd może zaś badać jedynie legalność przeprowadzonej oceny projektu przez instytucję zarządzającą. Sprawuje więc kontrolę pod względem zgodności z prawem. I tu naruszenia przepisów się nie dopatrzył.
z 4 lipca 2013 r., sygn. akt II GSK 1052/13
Sprzedajesz lody? Nie wykręcisz się od kontroli
Znajomość procedur kontrolnych przy sprzedaży środków spożywczych to jeden z podstawowych warunków prowadzenia takiej działalności gospodarczej. Zmierza bowiem do ochrony życia i zdrowia ludzkiego.
S.W. prowadził sklep z lodami. Pewnego dnia pojawili się tam inspektorzy sanitarni, aby pobrać bezpłatne próbki lodów do badań laboratoryjnych. Właściciel powiedział, że mogą otrzymać lody, płacąc za nie. Za uniemożliwienie przeprowadzenia kontroli dostał więc karę w wysokości 3,5 tys. zł z art. 103 ust. 1 pkt 7 ustawy z 25 sierpnia 2006 r. o bezpieczeństwie żywności i żywienia (t.j. Dz.U. z 2010 r. nr 136, poz. 914 z późn. zm.).
Po odwołaniu S.W. główny inspektor sanitarny utrzymał jednak decyzję w mocy. Wskazał, że art. 3 ust. 1 rozporządzenia (WE) nr 882/2004 Parlamentu Europejskiego i Rady z 29 kwietnia 2004 r. w sprawie kontroli urzędowych przeprowadzanych w celu sprawdzenia zgodności z prawem paszowym i żywnościowym oraz regułami dotyczącymi zdrowia zwierząt i dobrostanu zwierząt stanowi, iż państwa członkowskie zapewniają, aby kontrole urzędowe były regularne, prowadzone z właściwą częstotliwością oraz brały pod uwagę zagrożenie, aby osiągnąć cele rozporządzenia. Znajomość prawa żywnościowego jest zaś podstawowym obowiązkiem podmiotów działających na rynku spożywczym, ponieważ tylko znając przepisy, przedsiębiorca może przestrzegać wymagań z nich wynikających. Skarżący powinien zatem pozwolić na przeprowadzenie kontroli, a zastrzeżenia wpisać do protokołu.
Przedsiębiorca wniósł skargę do sądu. Wojewódzki sąd administracyjny oddalił ją, orzekając, że skoro kontrolerzy zażądali pobrania próbek, to obowiązkiem sprzedawcy było je udostępnić.
S.W. wniósł skargę kasacyjną. Podnosił, że pracownice inspekcji nalegały, aby wydać próbki lodów z sali sprzedaży, natomiast on proponował te z sali produkcyjnej, gdyż dystrybucja z sali podlega kontroli kasy fiskalnej, a co za tym idzie, powstałyby utrudnienia w księgowaniu, asumpt do podejrzeń o ukrywanie dochodów.
Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę. Wyjaśnił, że S.W., jako osoba od wielu lat prowadząca działalność gospodarczą w zakresie sprzedaży artykułów spożywczych, powinien wiedzieć o tym, iż kontrola mogła być przeprowadzona i jakie będą skutki jej utrudniania. Znajomość prawa żywnościowego oraz wymogów związanych z procesem kontroli na wszystkich etapach produkcji, przetwarzania i dystrybucji jest obowiązkiem przedsiębiorców działających na rynku spożywczym. Obowiązek spełniania przez nich określonych przepisami warunków wykonywania działalności gospodarczej, w szczególności dotyczących ochrony przed zagrożeniem życia i zdrowia, zawiera art. 18 ustawy z 2 lipca 2004 o działalności gospodarczej (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 672). Organy Państwowej Inspekcji Sanitarnej kontrolują przestrzeganie przepisów określających wymagania higieniczne i zdrowotne w odniesieniu do produktów pochodzenia zwierzęcego w handlu detalicznym. Nie zdefiniowano ich w ustawie, jednak z rozporządzenia (WE) nr 853/2004 PE i Rady, wynika, że lody są produktem pochodzenia zwierzęcego.
z 21 czerwca 2013 r., sygn. akt II OSK 518/12
Posiadanie renomy światowej nie jest równoznaczne z renomą krajową
Decydując, czy unieważnić prawo ochronne na znak towarowy, który jest używany przez kilka lat przez spółkę, a jednocześnie znany jako znak słynnej amerykańskiej firmy, Urząd Patentowy powinien zbadać wartości zbywanych towarów ze znakiem nowojorskiej firmy, ustalić krąg odbiorców opatrywanych przeciwstawianymi znakami i rozmiar nakładów na promocję znaku.
Urząd Patentowy udzielił w 1997 roku prawa ochronnego na słowno-graficzny znak towarowy Tiffany na rzecz firmy Tiffany & Broadway z siedzibą w Houston. Firma Tiffany & Co. z Nowego Jorku wniosła do polskiego UP sprzeciw wobec tej decyzji. Znak przedstawia siedzącą postać kobiety w sukience i butach, pod którą umieszczony jest stylizowany napis Tiffany. Został zarejestrowany w kilku kolorach i przeznaczony do oznaczania walizek, torebek, pasków, butów czy odzieży.
UP w 2008 roku, działając na podstawie art. 246 i 247 ust. 2 ustawy z 30 czerwca 2000 r. - Prawo własności przemysłowej (t.j. Dz.U. z 2003 r. nr 119, poz. 1117 z późn. zm.), a także art. 8 pkt 1 ustawy z 31 stycznia 1985 r. o znakach towarowych (t.j. Dz.U. z 1985 nr 5, poz. 17 z późn. zm.), unieważnił prawo ochronne na znak. Uznał, że spółka z Nowego Jorku wykazała, iż od kilkudziesięciu lat na rynku amerykańskim jej znak jest powszechnie znany, cieszący się uznaniem i kojarzony z luksusową biżuterią. Jego sława i renoma jest ogólnoświatowa. Mimo że spółka nie ma salonów w Polsce ani nie prowadzi tu bezpośrednio sprzedaży swoich towarów, nie odbiera jej to prawa do ochrony renomy oznaczenia Tiffany.
T&B wniosła skargę. Wojewódzki sąd administracyjny oddalił ją, ale na skutek skargi kasacyjnej T&B sprawa wróciła do WSA. NSA wskazał bowiem, że renoma o międzynarodowym charakterze nie podlega ochronie i konieczne jest wykazanie jej istnienia na terytorium naszego kraju. Tym razem WSA podważył więc ocenę UP, że posiadanie renomy światowej jest równoznaczne z renomą krajową. Stwierdził, że urząd zaniechał ustalenia udziału w rynku, zarówno pod względem ilości, jak i wartości zbywanych towarów ze znakiem nowojorskiej firmy, nie ustalił też kręgu odbiorców opatrywanych przeciwstawianymi znakami ani rozmiaru nakładów poniesionych z promocją znaku, pominął znaczenie długotrwałego używania przez T&B znaku, a także tego, że T. & Co. nigdy nie prowadziła w Polsce działalności. T. & Co. zaskarżyła wyrok.
Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę. Wyjaśnił, że WSA odniósł się do zaleceń zawartych w poprzednim wyroku NSA. Uwzględnił wskazaną metodę badania renomy znaku towarowego. Ponadto prawidłowo zarzucił brak uwzględnienia w zaskarżonej decyzji udziału towarów oznaczanych znakiem Tiffany na polskim rynku, zarówno pod względem ilości, jak i wartości zbywanych towarów. Również właściwie sąd wskazał na potrzebę rozważenia przy ustalaniu renomy znaku towarowego używania go przez inne podmioty w Polsce i w Stanach Zjednoczonych. Ponadto należy także wziąć pod uwagę zachowanie T. & Co., która przez kilka lat nie oponowała przeciwko używaniu przez T&B spornego znaku.
z 9 lipca 2013 r., sygn. akt II GSK 467/12
Osoba fizyczna to nie spółka - nie ma obowiązku zgłoszenia prokury
Przepisy kodeksu cywilnego nie regulują procedury wpisu prokury w żadnym z rejestrów. Przedsiębiorca podlegający wpisowi do ewidencji działalności gospodarczej nie jest więc uprawniony do zamieszczania we wniosku o wpis danych dotyczących prokury i prokurentów.
Burmistrz odmówił przedsiębiorcy wpisania prokury do ewidencji działalności gospodarczej. Przedsiębiorca odwołał się więc do samorządowego kolegium odwoławczego, które jednak utrzymało decyzję w mocy. Wyjaśniło, że nie ma możliwości oceniania skuteczności czynności cywilnoprawnych. Może jedynie ustalić, czy na organie ciążył obowiązek ujawnienia prokury we wpisie do ewidencji działalności gospodarczej. Organ przyjął, że obowiązku tego nie można domniemywać w drodze interpretacji kodeksu cywilnego, musi on wynikać z prawa administracyjnego. Tak więc SKO stwierdziło, że przedsiębiorca podlegający wpisowi do ewidencji działalności gospodarczej nie jest uprawniony do zamieszczania we wniosku o wpis do tej ewidencji danych dotyczących udzielonej prokury, tym samym organ nie miał podstaw do jej wpisu.
Przedsiębiorca wniósł skargę. Wojewódzki sąd administracyjny oddalił ją. Zgodnie bowiem z art. 14 ust. 1 ustawy z 2 lipca 2004 r. o swobodzie działalności gospodarczej (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 672) przedsiębiorca może podjąć działalność gospodarczą w dniu złożenia wniosku o wpis do ewidencji albo po uzyskaniu wpisu do rejestru przedsiębiorców w krajowym rejestrze sądowym. W ust. 2 przepisu określono, że wpisowi do ewidencji podlegają przedsiębiorcy będący osobami fizycznymi. Przepisy ustawy z 20 sierpnia 1997 r. o Krajowym Rejestrze Sądowym (t.j. Dz.U. z 2007 r. nr 168, poz. 1186 z późn. zm.) zawierają katalog podmiotów, do których stosuje się regulacje dotyczące rejestru przedsiębiorców, np. spółki czy spółdzielnie. Nie wymienia się tam osób fizycznych prowadzących działalność gospodarczą. Przedsiębiorca wniósł skargę kasacyjną.
Naczelny Sąd Administracyjny oddalił ją. Wskazał, że w doktrynie jest spór co do możliwości udzielenia prokury przez przedsiębiorcę będącego osobą fizyczną. Rozstrzygnięcie wątpliwości co do wykładni art. 1091 par. 1 kodeksu cywilnego nie tylko jednak nie należy do kompetencji sądów administracyjnych, lecz także nie ma znaczenia dla ustalenia istnienia podstaw do dokonania wpisu prokury do ewidencji działalności gospodarczej. Wpis do ewidencji, a ściślej mówiąc, jego obligatoryjne i dopuszczalne elementy, zostały określone w przepisach dotyczących działalności gospodarczej. NSA uznał, że podstawą do dokonania wpisu prokury do ewidencji nie jest art. 1098 par. 1 kodeksu cywilnego. Zgodnie z tym przepisem udzielenie i wygaśnięcie prokury przedsiębiorca powinien zgłosić do rejestru przedsiębiorców. Przepis adresowany jest zatem do przedsiębiorców i to na nich nakłada obowiązek zgłoszenia prokury do rejestru. Procedura wpisu prokury nie została zaś uregulowana w kodeksie cywilnym.
z 22 listopada 2013 r., sygn. akt II GSK 1710/11
Oprac. Ewa Maria Radlińska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu