Flaga narodowa to nie jest pierwsze lepsze logo
Otaczanie symboli narodowych ochroną jest obowiązkiem stacji telewizyjnych. Dlatego pół miliona złotych za wtykanie flagi w psie odchody w programie Kuby Wojewódzkiego jest - zdaniem Sądu Najwyższego - odpowiednią karą
Stan faktyczny
W marcu 2008 r., w programie "Kuba Wojewódzki" gościli: Marek Raczkowski (rysownik) i Krzysztof Stelmaszczyk (aktor). W trakcie talk show goście prowadzącego włożyli miniatury polskiej flagi w atrapy psich odchodów. Prowadzący zachęcał ich do tego, ale sam tego nie robił. Całe zdarzenie było wyreżyserowane. Później Kuba Wojewódzki mówił, że był to happening mający uświadomić problem zanieczyszczenia polskich ulic.
Sprawa wywołała liczne protesty. Po emisji programu powstała strona internetowa w obronie flagi, gdzie pod petycją podpisało się ponad 10 tys. osób, w tym 256 profesorów i wykładowców akademickich, 15 posłów, 123 dziennikarzy i 165 prawników. Happeningiem zajął się także przewodnicza?cy Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, który nałożył za na TVN karę w wsokości 471 tys. zł. Uznał, z˙e audycja propagowała zachowanie sprzeczne z prawem. Doszło bowiem do naruszenia czci i szacunku dla flagi pan´stwowej, podlegaja?cej szczególnej ochronie prawnej, a także nie okazano należnego szacunku dla wartos´ci patriotycznych innych osób. Przewodniczący KRRiT, nakładając karę na stację, powołał się na art. 18 ust. 1 ustawy o radiofonii i telewizji (Dz.U. z 1993 r. nr 7, poz. 34 ze zm.), zgodnie z którym audycje nie mogą propagować działań sprzecznych z prawem, z polską racją stanu oraz postaw i poglądów sprzecznych z moralnością i dobrem społecznym, w szczególności nie mogą zawierać treści nawołujących do nienawiści lub dyskryminujących ze względu na rasę, niepełnosprawność, płeć, wyznanie lub narodowość. Jeżeli nadawca złamie te zasady, wówczas przewodniczący rady nakłada na niego karę pieniężną.
Przewodniczący KRRiT powołał się również na art. 137 kodeksu karnego, w myśl którego za publiczne znieważenie flagi trzeba się liczyć z karą grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku. Telewizja TVN wniosła odwołanie i sprawa trafiła do sądu.
Sąd Okręgowy w Warszawie uwzględnił odwołanie stacji i uchylił decyzję nakładającą karę. Uznał, że goście byli sprowokowani przez prowadzącego, a sam czyn nawiązywał do wcześniejszego protestu Marka Raczkowskiego przeciwko zanieczyszczaniu polskich miast przez psie odchody. Sąd przyznał, że na podstawie ustawy o godle, barwach i hymnie Rzeczypospolitej Polskiej (Dz.U. z 1980 r. nr 7, poz. 18 ze zm.), flaga podlega ochronie prawnej, jednak w programie Wojewódzkiego nie doszło do znieważenia barw i symboli narodowych. Nie było to bowiem działanie ukierunkowane na znieważenie flagi. - Budzi niesmak, ale to nie czyn zabroniony - stwierdził sąd.
Przewodniczący rady wniósł apelację. W efekcie warszawski sąd apelacyjny zmienił wyrok i oddalił odwołanie TVN od decyzji KRRiT. Orzekł, że naruszono jednak art. 18 ust. 1 ustawy o radiofonii, a to nakłada obowiązek wymierzenia kary. Sąd stwierdził, że prowadzący jest idolem wielu osób, a jego zachowanie sugeruje aprobatę dla takich zachowań.
Stacja TVN karę zapłaciła, ale wniosła również skargę kasacyjną. Jej pełnomocnicy przekonywali na rozprawie przed Sądem Najwyższym, że trudno orzekać o prawach i wolnościach obywatelskich i ich granicach, kiedy mamy do czynienia z klauzulami generalnymi. Podnosili, że sąd apelacyjny pominął cel przyświecający uczestnikom programu, czyli zaakcentowania łamania prawa przez właścicieli czworonogów w satyrycznej formie. Ponadto zdaniem pełnomocników stacji nałożona kara jest zbyt wysoka.
Wyrok Sądu Najwyższego
Skarga kasacyjna została oddalona (sygn. akt III SK 42/12). Sąd Najwyższy wskazał, że wolność słowa nie ma charakteru absolutnego. Liczy się zachowanie właściwych proporcji poszanowania wolności słowa i potrzeby ochrony innych dóbr.
SN podkreślił, że otaczanie symboli narodowych ochroną jest obowiązkiem stacji telewizyjnych. Zwrócił uwagę, że w przypadku wypowiedzi o charakterze satyrycznym granice wolności słowa przesuwają się nieco dalej. Jednak problem w tym, że telewizja TVN satyryczny charakter pogramu widzi jako okoliczność bezsporną. A tak nie jest, ponieważ nie zdefiniowano, czym się charakteryzuje satyryczny program. Przepisy tego nie precyzują. Wynika to wyłącznie z orzecznictwa SN, które mówi, że chodzi o pokazywanie osób i zjawisk w krzywym zwierciadle, w sposób ośmieszający. A nie tak, jak w tym programie.
Sąd Najwyższy uznał, że jest on publicystyczny, a nie satyryczny. Sędziowie stwierdzili, że w programie zastosowano niewłaściwe środki do tego, co stacja chciała pokazać. Co zaś tyczy się wysokości kary, to zdaniem SN nie jest ona wygórowana, skoro kwota jest zbliżona do tej, jaką uzyskała stacja z wpływów z emisji reklam podczas trwania show Kuby Wojewódzkiego.
Komentarz
adwokat
Wtykanie flagi narodowej w psie odchody to nie jest przykład na zastanawianie się, czy taki gest ma charakter satyryczny czy publicystyczny. To nie jest bowiem problem na poziomie prawa prasowego, a więc granic dopuszczalnej krytyki. Można powiedzieć, że jest to kwestia rudymentarna, konstytucyjna, bo sięgająca istoty poczucia wspólnoty narodowej, która jest przecież fundamentem istnienia państw. Jest to także niezmiernie istotna kwestia społeczna, ponieważ rzutuje na dopuszczalność wymalowywania w miejscach publicznych, np. swastyki oraz innych hańbiących Polaków symboli. Rewersem tej sytuacji jest palenie flag nieprzyjaciół, zapoczątkowane w Palestynie, a następnie bezrozumnie przyjęte przez wiele krajów muzułmańskich. Zderzenie tych okropnych postępków z używaniem przez Amerykanów własnej flagi jako materiału uniwersalnego (z którego można np. zrobić spodnie) wprowadza powszechny zamęt, gdy chodzi o stosunek do flagi narodowej. Czy ma być zatem ona poważana, czy propagowana - na wszelki dopuszczalny sposób? To drugie podejście sprowadza flagę narodową do poziomu zwykłego logo, którym można obracać w dowolny sposób.
Problem zatem sprowadza się chyba do pytania, co uosabia sobą ów szczególny symbol, jakim jest flaga. Idąc krok dalej, należy zapytać, czy wartości, jakich najwyższym wyrazem, obok godła, była dotychczas flaga narodowa, nadal są dostatecznie powszechnie wyznawane. Stąd już tylko krok ku pytaniu, co nas w ogóle, poza językiem, jednoczy we wspólnotę narodową. Póki na to pytanie nie zostanie udzielona akceptowana przez większość odpowiedź, póty wtykanie biało-czerwonej flagi w dziwne (lub wstrętne) miejsca pozostanie przyczynkiem do ponawiania tego pytania, a nie tylko powodem do słusznego sprzeciwu. Ale problem nie tkwi w pytaniu, lecz w odpowiedzi, której na nie pospołu udzielimy.
@RY1@i02/2013/132/i02.2013.132.07000080a.805.jpg@RY2@
Ewa Maria Radlińska ewa.radlinska@infor.pl
Ewa Maria Radlińska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu