Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo administracyjne

Świadczenia kompensacyjne pod lupą

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Coraz mniejsza liczba dzieci rozpoczynających edukację powoduje, że samorządy decydują się na ograniczenie liczby klas, a w sytuacjach drastycznych, nawet likwidację całych placówek oświatowych. Nie opłaca się bowiem utrzymywać szkoły, do której chodzi zaledwie kilku uczniów. Pozostaje jednak problem nauczycieli z długim stażem pracy, którzy pracowali w takiej placówce. Ze względu na to, że praca nauczyciela w szkole czy w przedszkolu nie została zaliczona do tych uprawniających do emerytur pomostowych, w 2009 roku wprowadzono zupełnie nowe rozwiązanie - nauczycielskie świadczenia kompensacyjne. Prawo do nich mają nauczyciele, którzy teraz kończą 55 lat oraz mogą udowodnić 30 lat okresów składkowych i nieskładkowych, w tym 20 lat pracy przy tablicy. Owe świadczenia (tak naprawdę będące rodzajem wcześniejszej emerytury dla osób, które nie mogły skorzystać z wcześniejszego zakończenia aktywności zawodowej na podstawie Karty nauczyciela) miały chronić osoby niemogące już dłużej pracować. To miało być wyjście awaryjne dla tych pedagogów, którzy z powodu stanu zdrowia nie mogli już dalej uczyć. Miało także ułatwić samorządom pozbycie się zbędnych placówek. Dzięki takiemu odesłaniu nauczyciela na świadczenie wypłacane przez ZUS miało nie być problemu z pomocą dla bezrobotnych pedagogów.

Miało być dobrze, ale wyszło jak zwykle źle. W praktyce okazało się bowiem, że ZUS nie chce przyznawać świadczeń kompensacyjnych nauczycielom, którzy nie udowodnią, że sami rozwiązali stosunek pracy. W efekcie do Trybunału Konstytucyjnego trafiło już pięć skarg konstytucyjnych nauczycieli występujących o zbadanie zgodności z ustawą zasadniczą art. 4 ust. 1 w pkt 3 ustawy z 22 maja 2009 r. o nauczycielskich świadczeniach kompensacyjnych (Dz.U. nr 97, poz. 800 z późn. zm.). Osoby te domagają się oceny uzależnienia prawa do nabycia tego świadczenia od spełnienia warunku rozwiązania stosunku pracy na wniosek samego zainteresowanego. Ze względu na to, że wszystkie sprawy są podobne, TK postanowił je połączyć w jedną, nadając im sygnaturę SK 2/13. Ale to nie koniec. Okazuje się, że wkrótce trzy podobne skargi mogą trafić do trybunału. Do Sekcji Krajowej Oświaty i Wychowania NSZZ "Solidarność" zgłosiły się bowiem kolejne osoby z prośbą o pomoc prawną.

Skargi czekające na rozpatrzenie przez trybunał dowodzą, że nawet - wydawać się mogło - dobre przepisy gwarantujące ochronę nauczycielom tracącym pracę mogą obrócić się przeciwko nim. Samorządy pewne, że osoby mające odpowiedni wiek i staż ubezpieczeniowy bezwarunkowo otrzymają świadczenie - zwalniają je z pracy. Chorzy i wypaleni zawodowo nauczyciele pragnący zmian powinni jednak uważać, decydując się na odejście ze szkoły. Może się bowiem okazać, że nie wszystkie dokumenty złożone do ZUS zostaną uwzględnione przy obliczaniu stażu ubezpieczeniowego. I tragedia gotowa. Z tego też powodu najlepszym rozwiązaniem byłoby, aby osoby pragnące uzyskać świadczenie kompensacyjne najpierw mogły złożyć wniosek o ustalenie do niego prawa, a dopiero mając już decyzję ZUS w ręku, odchodzić ze szkoły. Od początku 2013 roku z takich uprawnień korzystają osoby przechodzące na wcześniejsze emerytury. A jest to możliwe, gdyż znowelizowany został art. 184 ustawy z 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (t.j. Dz.U. z 2009 r. nr 153, poz. 1227 z późn. zm.). Może więc warto ten przepis rozszerzyć na świadczenia kompensacyjne? Tym bardziej że prof. Marek Chmaj, konstytucjonalista, uważa że właśnie znaczne różnice traktowania nauczycieli ubiegających się o emeryturę powodują, że skarżący mają szansę na wygraną.

@RY1@i02/2013/052/i02.2013.052.21700020c.802.jpg@RY2@

Bożena Wiktorowska

dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.