Szpitale nie zadbają o bezpieczeństwo
Brak sankcji dla placówek w rozporządzeniu dotyczącym ochrony przed ostrymi zranieniami spowoduje, że nie będą one stosować bezpiecznych wyrobów medycznych. Wątpliwa jest też sama podstawa prawna do wydania przepisów
W końcu października ub.r. Główny Inspektorat Sanitarny przedstawił projekt rozporządzenia ministra zdrowia w sprawie bezpieczeństwa i higieny pracy przy wykonywaniu prac związanych z narażeniem na zranienie ostrymi narzędziami. Ma on na celu wdrożenie dyrektywy 2010/32/UE. Zgodnie z nią państwa członkowskie są zobowiązane do stosowania wyrobów medycznych zawierających mechanizmy chroniące przed zranieniem (tzw. bezpieczne narzędzia), prowadzenia rejestru zranień oraz szkoleń dla personelu. Nakazuje także przeprowadzenie oceny ryzyka narażenia oraz stosowanie procedur postępowania po zranieniu. Projekt GiS nie implementuje natomiast najważniejszego przepisu, czyli obowiązku stosowania bezpiecznych narzędzi w jednostkach leczniczych, pozostawiając im de facto dowolność w tym zakresie.
Wady prawne
Projektowane zmiany zawierają wiele istotnych wad prawnych, co może być przesłanką do uznania go za niekonstytucyjny. Sam sposób transpozycji dyrektywy w formie aktu wykonawczego budzi wątpliwości. Główny Inspektorat Sanitarny zrezygnował z projektu ustawy w tej sprawie. Wykorzystano jedno z upoważnień kodeksu pracy, czyli art. 23715 k.p., na podstawie którego GIS chce wydać wspomniane rozporządzenie.
Problem w tym, że upoważnienie nigdy nie zostało stworzone z myślą o regulacjach dotyczących ostrych zranień. Tym samym nie zawiera żadnych wytycznych co do treści aktu wykonawczego w tej dziedzinie. Obowiązek stosowania wytycznych stanowi art. 92 ust. 2 konstytucji. Zostały one stworzone właśnie po to, aby organy rządowe nie wyręczały Sejmu i Senatu w stanowieniu prawa i normowaniu nieprecyzyjnie określonych spraw.
Warto podkreślić, że forma wdrożenia dyrektywy w formie rozporządzenia jest dla projektodawcy bardzo wygodna także dlatego, że zgodnie z techniką prawodawczą w aktach wykonawczych nie umieszcza się przepisów karnych. GIS nie chce karać adresatów wspomnianego rozporządzenia za nieprzestrzeganie jego przepisów, choć dyrektywa 2010/32/UE zobowiązuje państwa członkowskie do określenia sankcji za naruszenie krajowych przepisów, które powinny być skuteczne, proporcjonalne i odstraszające.
Poza upoważnieniem
W trakcie uzgodnień zewnętrznych pojawił się kolejny problem. Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych wytknął GIS, że treść projektu w zakresie dotyczącym tworzenia i prowadzenia wykazu zranień wykracza poza zakres upoważnienia zawartego we wspomnianym art. 23715 kp. W tym przypadku także nie określono żadnych wytycznych co do trybu i zakresu prowadzenia takiego rejestru. Zwrócono uwagę, że jakiekolwiek wykazy, a szczególnie te, które zawierają tak wrażliwe dane, jak dotyczące zdrowia obywateli, nie powinny być ustanawiane w akcie wykonawczym. Należy podkreślić, że przepis art. 51 ust. 1 konstytucji wyraźnie stanowi, że obowiązki ujawniania, gromadzenia i udostępniania danych osobowych może określić tylko ustawa.
Co ciekawe, jedynie kosmetyczne zmiany zgłosiło Ministerstwo Pracy, które wg upoważnienia art. 23715 uczestniczy w wydaniu rozporządzenia w drodze porozumienia.
Zabraknie sankcji
To, co stanie się ze wspomnianym projektem, wskażą najbliższe miesiące. Może być on kolejnym bublem prawnym, który dokona jedynie prowizorycznej transpozycji przepisów dyrektywy, i to bez troski o poprawność legislacyjną. Skoro za nieprzestrzeganie nowych obowiązków nie będzie grozić sankcja, żadna jednostka nie wprowadzi bezpiecznych narzędzi do swojego asortymentu, zasłaniając się brakiem środków. Z tym że zarówno szpitale, jak i ZUS będą musiały później wydać pieniądze na leczenie bądź świadczenia dla poszkodowanych.
Może warto pójść drogą ministra finansów, który chcąc uzyskać odpowiednie dochody z mandatów, zdecydował się na zakup setki fotoradarów, zakładając, że przyniesie mu to w przyszłości pokaźne zyski. Z jednym wyjątkiem: w przypadku używania bezpiecznych narzędzi cel jest szczytny, zaś w przypadku fotoradarów mamy do czynienia ze zwykłym łupieniem kierowców.
W tym miejscu warto przypomnieć, że do dnia dzisiejszego minister transportu nie wydał rozporządzenia do ustawy z 20 czerwca 1997 r. - Prawo o ruchu drogowym (t.j. Dz.U. z 2012 r., poz. 1137 z późn. zm.) określającego sposób, tryb oraz warunki gromadzenia i przetwarzania przez Głównego Inspektora Transportu Drogowego utrwalonych obrazów pochodzących z fotoradarów. Na fakt ten, jak również na wymóg, aby przetwarzanie i udostępnianie informacji zawierających dane osobowe regulowały przepisy rangi ustawowej, zwrócił uwagę rzecznik praw obywatelskich. Sytuacja się więc powtarza i wskazuje negatywny kierunek, jakim podążają polskie służby legislacyjne oraz politycy.
Możliwe, że projektowane zmiany będą niezgodne z konstytucją
Tomasz Zapalski
doradca ds. regulacyjnych i public affairs - CENTRAS Public & Government Affairs
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu