Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo administracyjne

Brak oznaczonej ceny nie oznacza braku reklamy

6 lipca 2020
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Przy ocenie, czy doszło do złamania zakazu reklamy aptek, kluczowe są intencje właściciela placówki. Sam fakt, że w gazetce promocyjnej rozdawanej w aptece nie było uwidocznionych cen poszczególnych produktów, nie oznacza bynajmniej, że nie może być mowy o naruszeniu prawa farmaceutycznego. Wynika tak z wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Sprawa była pokłosiem decyzji wydanej przez wojewódzkiego inspektora farmaceutycznego. Uznał on, że w skontrolowanej aptece prowadzona była nielegalna reklama placówki. Zgodnie z art. 94a ust. 1 ustawy – Prawo farmaceutyczne (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 944) zabroniona jest reklama aptek i punktów aptecznych oraz ich działalności. A nie stanowi reklamy jedynie informacja o lokalizacji i godzinach pracy apteki lub punktu aptecznego. W skontrolowanej aptece zaś rozdawane były gazetki promujące poszczególne produkty, które można było nabyć w aptece. Pierwotnie w gazetce uwidocznione były ceny towarów, lecz później jej wydawca – produkt w spółce prowadzącej aptekę – przestał je podawać. Inspektor uznał jednak, że i tak doszło do nielegalnego reklamowania placówki. W efekcie wymierzył karę w wysokości 5 tys. zł oraz nakazał zaprzestanie praktyki. Główny Inspektorat Farmaceutyczny tę decyzję utrzymał w mocy. Podobnie uczynił wojewódzki sąd administracyjny. Jako że spółka prowadząca aptekę złożyła skargę kasacyjną, sprawa trafiła do NSA.

„Wypowiedź jest reklamą, gdy nad warstwą informacyjną przeważa zachęta do nabycia towaru – taki cel przyświeca nadawcy wypowiedzi i tak odbiera ją przeciętny odbiorca, do którego została skierowana” – wskazał sąd w uzasadnieniu wyroku. NSA podzielił ustalenia poczynione w I instancji, że w omawianym przypadku doszło do reklamy skojarzeniowej. Celem dystrybuowania biuletynu było przekonanie przeciętnego odbiorcy, że właśnie w tej aptece, w której się znajduje, kupi w promocyjnej cenie produkt uwidoczniony w kolportowanej gazetce. Odpowiedzialności spółki nie mógł umniejszać również fakt, że wydawcą biuletynu nie była sama spółka. Skoro bowiem był nim jej prokurent, należy zakładać, że działał na rzecz ukaranego podmiotu i w porozumieniu z nim.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.