Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo administracyjne

Umarzanie postępowań będących w toku godzi we wszystkie standardy prawne

19 lipca 2021
Ten tekst przeczytasz w 10 minut

Marcin Włodarski: Nowelizacja kodeksu postępowania administracyjnego nie zdaje egzaminu konstytucyjności. Narusza zasadę zaufania do państwa, zasadę praworządności. Dodatkowo sam tryb jej uchwalania i brak vacatio legis naruszają zasady poprawnej legislacji

fot. Wojtek Górski

Marcin Włodarski, partner w kancelarii LSW Leśnodorski Ślusarek i Wspólnicy, doktor nauk prawnych. Specjalizuje się m.in. w prawie nieruchomości, prawie spółek i reprywatyzacji

Prawnicy nie szczędzą słów krytyki wobec uchwalonej niedawno przez Sejm nowelizacji kodeksu postępowania administracyjnego, za to spora część polityków chwali projekt i przedstawia go jako remedium na wszelkie zło reprywatyzacyjne. Skąd taka rozbieżność stanowisk?

Po raz kolejny mamy do czynienia z bezrefleksyjnym tworzeniem prawa przez posłów, w zupełnym oderwaniu od rzeczywistości. Faktycznie od co najmniej kilkunastu lat trwała dyskusja nad możliwością wprowadzenia przedawnienia deliktów administracyjnych, w szczególności w kontekście reprywatyzacji. Prawo administracyjne, w przeciwieństwie do prawa karnego i cywilnego, od swoich początków nie znało pojęcia przedawnienia w odniesieniu do decyzji administracyjnych. Jeśli procedowana obecnie nowelizacja k.p.a. jest podsumowaniem tej naukowej (na razie) dyskusji, to dość osobliwym. Po prostu politycy chcieli bardzo pokazać obywatelom, że potrafią zakończyć reprywatyzację jedną, małą i dość krótką nowelizacją. Problem jest jednak na tyle złożony, że to za mało. Gdyby chciano zlikwidować reprywatyzację w ogóle, bo w polskim prawie nie ma takiego pojęcia jak dzika reprywatyzacja, wystarczyłaby nowelizacja ustaw materialnych, nie ustawy procesowej, np. ustawy o gospodarce nieruchomościami. Podobne przepisy parlament wprowadzał przecież choćby w prawie budowlanym, specustawach, ustawie o scalaniu i wymianie gruntów oraz ustawie dotyczącej wspólnot gruntowych wsi - tam zresztą termin wynosi jedynie pięć lat. Osobną kwestią pozostałaby konstytucyjność tych zapisów.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.