Wreszcie kompleksowo o informacji publicznej
Długo czekałem na tak kompleksowy komentarz do ustawy o dostępie do informacji publicznej. To absolutnie niezbędne kompendium zarówno dla tych, którzy dobijają się do urzędów, by wydobyć informacje, jak i dla samych urzędników zastanawiających się, co mogą, a czego nie mogą udostępnić.
Zacznę od zastrzeżenia – jestem z tych „otwarciowców”, którzy uważają, że prawie wszystko, co publiczne, powinno być jawne. Prawie, bo oczywiście zdaję sobie sprawę, że nie wszystko jawne być może. Tajność jednak powinna być wyjątkiem, a nie regułą.
Polska rzeczywistość wygląda jednak zgoła odmiennie. Weźmy taki Trybunał Konstytucyjny. Zadaje się mu proste pytanie, czeka ustawowe 14 dni (do tego terminu za chwilę powrócę), po czym ostatniego dnia dostaje się odpowiedź, że ze względu na liczbę wniosków termin musi zostać wydłużony. Czeka się więc dwa miesiące i odpowiedź nadchodzi w dniu upływu tego terminu. A teraz najlepsze – odpowiedź, że TK nie dysponuje taką informacją. Dwa miesiące TK potrzebuje na stwierdzenie tego faktu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.