Dziennik Gazeta Prawana logo

Prawo polskie teraz zgodne z prawem Unii

18 marca 2009

- Celem wprowadzenia ustawy było usunięcie niezgodności między prawem środowiskowym w Polsce i Unii Europejskiej i to się udało. Do tego celu powołane zostały odpowiednie organy: Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska i 16 regionalnych dyrekcji ochrony środowiska. Zależy nam, by nowe regulacje prawne były stosowane właściwie, czyli tak, aby zapewnić ochronę środowiska, ale żeby niepotrzebnie nie utrudniać inwestycji. Pojawiły się już informacje o tym, że urzędnicy żądali przedstawienia raportu oddziaływania na środowisko dla remontu szpitalnej sali porodowej czy wymiany okien w szkole. Takie przypadki chcemy eliminować. Generalnie jednak pierwsze miesiące funkcjonowania ustawy wyglądają bardzo dobrze.

- Prowadzimy nabór kandydatów do pracy w naszych urzędach. Pozyskaliśmy już wielu fachowców, ale muszę przyznać, że mamy niewielki problem ze skompletowaniem personelu. 100-proc. sprawność nasza organizacja powinna uzyskać w czerwcu 2009 r. Będziemy intensywnie szkolić naszą kadrę, gdyż zależy nam na wypracowaniu jednolitego systemu wydawania decyzji we wszystkich oddziałach dyrekcji. Chcemy uniknąć sytuacji, w której dla inwestycji realizowanej w podobnych warunkach wydawane są różne rozstrzygnięcia.

- Mogę zapewnić, że utworzenie naszej instytucji pozwoli wkrótce posiadać dogłębną wiedzę na temat najważniejszych decyzji dotyczących kluczowych dla kraju inwestycji liniowych, które są w toku. To pozwoli nie tylko je policzyć, ale stwierdzić, które z nich są priorytetowe. Nimi będziemy zajmować się szczególnie ze względu na kluczowe znaczenie dla rozwoju kraju. W tym celu powstaje tzw. lotna grupa specjalistów GDOŚ do zadań specjalnych. Będzie ona służyła rozwiązywaniu problemów ze strategicznymi inwestycjami.

- Największy kłopot nadal wiąże się z przygotowaniem raportów środowiskowych, które są podstawą do wydania decyzji środowiskowej. Od jakości dokumentacji przedstawianej przez inwestora zależy czas wydania ostatecznej decyzji. Jedną z najważniejszych przyczyn opóźniania inwestycji jest potrzeba uzupełniania raportu oddziaływania na środowisko. Żeby więc usprawnić współpracę z największymi inwestorami w Polsce, na bieżąco spotykamy się m.in. z Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad. I muszę przyznać, że świadomość potrzeby wykonywania rzetelnych raportów stale rośnie.

- Zgodnie ze strategią rządową oczkiem w głowie są inwestycje liniowe, czyli największe projekty infrastrukturalne, tj. autostrady i drogi ekspresowe, modernizacja linii kolejowych oraz związane z bezpieczeństwem energetycznym Polski.

- Przypadki nieuwzględnienia przez inwestora obszarów chronionych niestety się zdarzają. Jeżeli np. GDDKiA nie przeprowadziła wariantowania drogi, a miała taki obowiązek, oczywiście musi to zrobić. Problem dotyczy niektórych odcinków autostrad i dróg ekspresowych. Przedstawienie wariantowania to warunek konieczny, bo nawet jeśli wydamy decyzję środowiskową, bardzo łatwo będzie ją można utrącić, a inwestor straci unijne finansowanie. W ostateczności mogłoby dojść nawet do zatrzymania budowy albo rozbiórki.

- Zależy to m.in. innymi od stanu wiedzy o obszarze, przez który przebiega inwestycja. Jeżeli jest gotowa inwentaryzacja przyrodnicza, wystarczy się do niej odnieść. Sprawa nieco się komplikuje, gdy takiej inwentaryzacji nie ma. Przed wydaniem oceny, który z wariantów drogi najmniej oddziałuje na środowisko, trzeba ją wykonać, a to wymaga czasu.

- W 95 proc. mamy wyznaczone obszary związane z unijną dyrektywą ptasią. Więcej pracy jest z obszarami siedliskowymi. Pod koniec marca 2009 r. chcemy mieć gotowe listy terenów, które chcemy zakwalifikować do ochrony i poddać je opiniowaniu samorządów.

Systematycznie zlecamy opracowania inwentaryzacji wyznaczanych obszarów na tyle, na ile mamy możliwości organizacyjne i finansowe. Okazuje się, że fachowców, którzy mogą przeprowadzać opracowania, nie jest wcale tak wielu. Z tego względu przeprowadzenie inwentaryzacji dla całego obszaru Polski w ciągu jednego okresu wegetacyjnego jest niemożliwe.

- Doskonałym przykładem jest lotnisko w Świdniku, gdzie pierwszy projekt zakładał ingerencję w stanowisko susła. Inwestor nie chciał jednak szukać porozumienia i nie zrealizował inwestycji tak bardzo potrzebnej Lublinowi. Dopiero drugi inwestor, który zorganizował szerokie konsultacje i dokonał niewielkich zmian w projekcie, uzyskał poparcie społeczne.

Wiele problemów da się rozwiązać tylko pod warunkiem, że usiądzie się przy stole. Dobry przykład to konsultacje przy wyznaczaniu obszarów związanych z dyrektywą ptasią. Gminom, które podeszły do sprawy merytorycznie i przygotowały własną inwentaryzację, udało się osiągnąć wiele w wypracowaniu porozumienia podczas wyznaczania obszarów. Zauważamy, że w tamtych regionach jest obecnie mniej konfliktów.

- To koło ratunkowe dla inwestora, który popełnił błędy na etapie uzyskiwania pierwszej decyzji środowiskowej. Ponowna ocena może być wnioskowana także przez nas, jeżeli uznamy, że jest taka potrzeba. Pamiętajmy jednak, że nie wszystko da się rozwiązać na etapie drugiej oceny środowiskowej. Jeżeli w pierwszej ocenie nie było uwzględnione wariantowanie, na etapie drugiej - wydawanej tuż przed wydaniem decyzji pozwolenia na budowę - jest już za późno. Do uratowania są mniejsze kwestie, jak np. dodatkowe przejście dla zwierząt, sposób jego wykonania. Grube grzeszki nie mają szans na naprawę.

- Nie do końca zgodzę się, że ustawa jest skomplikowana. Być może jednak inwestorom i urzędnikom może nastręczać kłopotów. Niedociągnięcia, które zostały już wykryte, na pewno zostaną wyeliminowane.

- Uczestniczymy w ich przygotowaniach, złożyliśmy swoje uwagi. W wytycznych znajdą się wskazówki, jak korzystać z przepisów ustawy. My ze swojej strony przygotowujemy podręcznik dla urzędników oraz inwestorów, który pomoże ujednolicić sposób przygotowania raportów środowiskowych i wydawanych decyzji.

- Wielkość inwestycji nie ma tu żadnego znaczenia. Chodzi o stopień oddziaływania na środowisko. Te projekty, które mogą negatywnie wpływać na środowisko, muszą posiadać taki raport.

- Inwestycje kolejowe będą traktowane podobnie do wszystkich innych. Linie kolejowe w Polsce oddziałują na środowisko, a chodzi o to, żeby to oddziaływanie było jak najmniejsze. Dla nikogo nie możemy robić wyjątków. Takie jest prawo.

6fac1a95-8aef-47a2-bf42-30d62838b1b5-38886645.jpg

Fot. Wojciech Górski

Michał Kiełsznia, generalny dyrektor ochrony środowiska

od stycznia 2009 r. na stanowisku szefa Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Wcześniej zastępca GDOŚ i jednocześnie dyrektor Departamentu Kontroli Szkód w Środowisku, Ekozarządzania, Promocji Informacji o Środowisku w tym urzędzie

Pozostało 91% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.