Zmiany w "Rodzinie na swoim" dopiero od kwietnia 2011 roku
Nowe zasady przyznawania dopłat do kredytów mieszkaniowych najboleśniej odczują mieszkańcy Szczecina
Program "Rodzina na swoim" ma zostać wygaszony do końca 2012 roku. Już na początku roku miały wejść w życie ograniczenia w jego stosowaniu. Na szczęście rząd do tej pory nie przyjął nawet projektu nowelizacji ustawy. Może to zrobić najwcześniej na przedświątecznym posiedzeniu Rady Ministrów 21 grudnia. Później dokument trafi do parlamentu.
- Zakładając ekspresowe tempo prac parlamentarnych, nowe zasady mogłyby obowiązywać od lutego przyszłego roku. Sądzę jednak, że bardziej prawdopodobne jest, że nowe przepisy wejdą w życie na początku II kwartału, czyli od kwietnia - mówi Mirosław Styczeń, wiceminister infrastruktury.
Do tego czasu będą obowiązywały obecne zasady i wysokie limity cen kwalifikujące mieszkania do programu "Rodzina na swoim". W Warszawie dopłatę do kredytu można obecnie otrzymać nawet na mieszkania w cenie powyżej 9 tys. zł za metr.
Wspólnie z Metrohouse & Partnerzy sprawdziliśmy, jak w głównych miastach Polski zmieni się dostępność mieszkań z dopłatą, gdy zgodnie z planami rządu mnożnik służący do wyliczania limitów cenowych zostanie obniżony z 1,4 do 1,2.
- Przeprowadzona symulacja pokazuje, że pula mieszkań, które będzie można kupić z dopłatą, stanie się dużo mniejsza - mówi Marcin Jańczuk z Metrohouse & Partnerzy.
Największa zmiana czeka mieszkańców Szczecina. Obecnie prawie 60 proc. mieszkań na tym rynku spełnia wymagania dotyczące maksymalnej ceny za metr. Po zmianach ten odsetek spadnie zaledwie do 4 proc. Mniejsza rewolucja nastąpi we Wrocławiu, w Warszawie, Poznaniu i Gdańsku. Dzisiaj z dopłatą do kredytu można tam kupić od 50 do 80 proc. mieszkań. Po zmianach jedynie co trzecie mieszkanie na rynku pierwotnym będzie spełniało wymagania. Ciągle najłatwiej będzie można kupić mieszkania z dopłatą w Łodzi.
- Więcej mieszkań będzie dostępnych dla osób chcących skorzystać z programu "Rodzina na swoim", gdy spadną ceny u deweloperów - mówi Mirosław Styczeń.
Ci jednak o obniżkach nie chcą słyszeć. Faktem jest, że przez długi czas ceny obowiązujące w programie wymuszały na nich takie kalkulowanie kosztów budowy, aby mieszkania kwalifikowały się do programu. Gdy wskaźniki poszły w górę, ten hamulec przestał działać.
- Proponowane obniżenie wskaźnika cen zmusi sprzedających do zastanowienia. Będą musieli skalkulować, czy obniżyć cenę w ślad za spadkiem wskaźnika, czy też czekać, aż znajdzie się klient, który zapłaci więcej - mówi Styczeń.
Niestety, nie mamy danych o tym, jak będzie wyglądała sytuacja w mniejszych miejscowościach. Eksperci twierdzą jednak, że mieszkań, które można by kupić na kredyt z dopłatą, będzie jeszcze mniej niż w dużych miastach. Wynika to nie tylko z obniżenia limitów cenowych, ale głównie z powodu niedużej podaży mieszkań na rynku pierwotnym. A tylko do takich będzie przysługiwać dopłata.
Proponowane zmiany w ustawie o finansowym wsparciu rodzin spowodują, że na kredyt hipoteczny z dopłatą państwa będzie można kupić tylko nowe mieszkania od spółdzielni lub dewelopera. Z powodu zmiany zasad wyliczania kosztów nabycia mieszkania, które będzie się kwalifikowało do programu "Rodzina na swoim" (chodzi o obniżkę mnożnika z 1,4 do 1,2), niższe będą też limity cen.
Według planów z dopłat do kredytów mieszkaniowych będą mogły skorzystać także osoby samotne. Państwo będzie im dopłacać do odsetek od kredytu, który zostanie przeznaczony na mieszkanie o powierzchni do 50 mkw. (dopłata będzie dotyczyła maksymalnie 30 mkw. lokalu).
@RY1@i02/2010/245/i02.2010.245.000.015a.101.jpg@RY2@
Mniej kredytów hipotecznych
Roman Grzyb
roman.grzyb@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu