Ustawa po dwóch latach: przepisy działają, ale najważniejsze są dobre praktyki
DEBATA - Już dwa lata obowiązuje ustawa o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, o udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko. Czy działa? To temat dyskusji, która odbyła się 23 listopada w Poznaniu w czasie konferencji Czysta Polska - Czysta Gospodarka.
zastępca dyrektora departamentu ocen oddziaływania na środowisko w Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska
Ustawa jest wciąż jeszcze nowa, ale jej oddziaływanie na rzeczywistość coraz lepsze. Świadczy o tym statystyka prowadzonych spraw, a także czas potrzebny na pokonanie procedur. Procedury nie są proste i wygodne dla inwestorów, wymagają od inwestorów dobrego przygotowania się. Inwestorzy ponoszą także koszty. Wygląda jednak, że wszyscy do procedur tych się przyzwyczajają. Stan prawny, który przedtem się zmieniał, jest już w zasadzie docelowy. Wiele więc zależeć będzie od dobrych praktyk, a tych będzie przybywać po stronie zarówno urzędów, jak i inwestorów.
specjalista ds. ocen oddziaływania na środowisko, Gaz-System
Mamy bardzo dobrą współpracę z regionalnymi dyrekcjami ochrony środowiska. Urzędnicy są gotowi do spotkań, wysłuchują racji inwestora. RDOS-om proponujemy - i to warta polecenia praktyka - lokalne wizje w terenie, na miejscu inwestycji. Przed budową nowego gazociągu od Szczecina w stronę Gdańska taka wizja trwała nawet trzy dni. To bardzo ważne, aby urzędnik, który będzie wydawał decyzję, pisał uzasadnienie, mógł na miejscu przekonać się, co zamierza inwestor. Na miejscu można sobie lepiej wyjaśnić wszystkie wątpliwości w rozmowie z ekologami. Pamiętam taką rozmowę pod Gorzowem, gdzie można było razem z przyrodnikiem ustalić, jaki rodzaj murawy, chronionej czy niechronionej, przetnie inwestycja. Dzięki temu zgody na inwestycje podejmowane są bez opóźnień.
specjalista ds. ochrony środowiska, Autostrada Wielkopolska
Autostrada Wielkopolska jest już po wszystkich procedurach. Musieliśmy się dostosować do zmian w prawie środowiska. Jak myślę, udaje się nam przygotowywać dobre, dopracowane raporty. Sama decyzja środowiskowa to jednak dopiero początek. Teraz inwestycja jest już mocno zaawansowana, a my razem z przedstawicielami dyrekcji środowiska przemierzamy trasę i kontrolujemy wykonanie.
dyrektor departamentu środowiska, Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad
Współpraca i jeszcze raz współpraca, to warunek szybkich decyzji. Nie chodzi o współpracę tylko z urzędami, ale także z organizacjami ekologicznymi. Nasze doświadczenia z obowiązującej ustawy są takie, że jak traktujemy się z szacunkiem, to można dojść do porozumienia i rozwiązywać pojawiające się problemy. Gdy ustawa wchodziła w życie, zakładane było, że ostateczna decyzja środowiskowa powinna zapaść w ciągu 105 dni. Nam udało się uzyskać decyzje nawet w krótszym czasie, co uważamy za duży sukces.
firma doradcza Eficom
Doradzamy po obu stronach decyzji środowiskowych, to znaczy zarówno inwestorom, jak i administracji. Wielu inwestorów, zwłaszcza mniejszych, często ma dość mgliste pojęcie o tym, jakie obowiązki na nich spoczywają. Inwestycja wydaje im się mała, a tu nagle okazuje się, że może znacząco oddziaływać na środowisko. Początki rozmów z inwestorami są więc często trudne. Potem jednak inwestorzy przekonują się, że ustawowa procedura uzyskania decyzji przebiega w sposób dosyć czytelny, przejrzysty i w miarę sprawny. Ocena ustawy jest w sumie bardzo pozytywna, chociaż obawy przy jej wprowadzaniu dwa lata temu były ogromne.
Wszystko zależy od przebiegu konkretnej drogi. Spełnianie wszystkich wymogów mieści się przeciętnie w granicach 15 - 35 proc. kosztów inwestycji. Im jednak inwestycja jest lepiej na samym początku zaplanowana, tym koszty te są niższe. Można je ograniczyć na etapie przygotowywania wariantów czy planowania przebiegu trasy.
Koszty środowiskowe to bardzo pojemne sformułowanie. Pozostańmy przy kosztach związanych z decyzją środowiskową. Przy okazji budowy jednego z gazociągów otrzymaliśmy 100-stronicowy dokument z zaleceniami dotyczącymi środowiska, nadzoru przyrodniczego, monitoringu. Trudno dokładnie określić, jaki będzie koszt ich wypełnienia, ale można szacować, że około 10 proc. kosztu całej inwestycji. Koszty są generalnie wysokie. Ostatnio w wyniku niezbyt fortunnego zapisu, ale to nie dotyczy ustawy o ocenach, ale specustawy o terminalach. Konieczna okazała się wycinka drzew wzdłuż 30-kilometrowego gazociągu. Ułożenie 30-km. gazociągu będzie kosztowało 100 mln zł, a wycinka 15 mln zł.
Dopowiedziałbym, że te koszty nie pojawiają się znikąd. One wynikają z działań kompensacyjnych albo minimalizujących. To m.in. koszty budowy Ekranów, różnego rodzaju estakad, urządzeń podczyszczających wodę opadową.
My to mamy już policzone. Koszty te wynoszą 25 proc. całej inwestycji. Dotyczy to jednak wyłącznie kosztu budowy. W rachunku tym nie ma uwzględnionych kosztów kompensacji. Koszty te ponosi Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad.
Element ekonomiczny nie determinuje wyniku postępowań, jakie prowadzimy, i nie może być traktowany przez organ wydający decyzje jako decydujący. Organ nie ma podstaw, żeby się kierować elementem ekonomicznym związanym z kosztami. Oczywiście już przy wyborze wariantu inwestycji inwestor przedstawia uzasadnienie wyboru takiego wariantu, który będzie realizowany. Tam wątek ekonomiczny jak najbardziej może być poruszany, ale organ będzie się kierował przede wszystkim wpływem danego przedsięwzięcia na środowisko. Decyzja o środowiskowych uwarunkowaniach nie jest decyzją, która nakłada obowiązek realizacji przedsięwzięcia. Jeżeli warunki w ocenie inwestora generują takie koszty, że inwestycji nie opłaca się realizować, może z niej zrezygnować.
Ubiegając się o decyzję środowiskową, inwestor ma pewne plany. Musi ponieść także różne koszty dotyczące np. własności nieruchomości, przygotowania dokumentacji, zebrania informacji potrzebnych do analiz środowiskowych, i trudno byłoby mu się z tych kosztów wycofać, więc jest zainteresowany znalezieniem optymalnego wariantu. Jest to taka analiza wielu kryteriów, jednym z elementów są także koszty. I na ogół udaje się znaleźć najlepsze rozwiązanie.
Myślę, że zmiana przepisów nie wchodzi w grę. Dążyć raczej należy do wypracowania dobrych, wzorowych praktyk. I właśnie te praktyki najbardziej interesują instytucje finansujące. Mam doświadczenie z pracy w urzędzie miasta stołecznego Warszawy z czasu, kiedy Warszawa starała się o kredyt z Banku Światowego. Pamiętam rozmowy, a właściwie przesłuchania, jakie się wówczas toczyły. Bank Światowy miał bardzo dobrze zidentyfikowane organy, które miały się zajmować wnioskiem. I dokładnie sprawdzał, jakie będzie ich podejście do decyzji w zakresie ochrony środowiska. Bank Światowy interesowały praktyki związane ze stosowaniem przepisów, podejście do inwestora, podejście do zainteresowanej społeczności w prowadzonym postępowaniu. Myślę, że inwestorzy dokładnie tego powinni się spodziewać. Nie zaostrzenia przepisów, ale wypracowania praktyk, akceptowanych przez instytucje.
Dodam jeszcze, że praktyki stosowane przy inwestycjach kredytowanych czy dofinansowywanych przez Europejski Bank Inwestycyjny czy Europejski Bank Rozbudowy i Rozwoju nie mają charakteru legislacyjnego. One zawsze są związane z pewnym oczekiwanym działaniem. Na przykład Gaz-System jest w tej chwili obligowany do drukowania jakichś dodatkowych ulotek, mimo że decyzja środowiskowa została już wydana i każdy, kto miał się dowiedzieć o tej inwestycji, już dawno się dowiedział. Dodatkowe koszty pojawiają się także już w trakcie inwestycji. Nie słyszałem o przypadku, żeby Komisja Europejska sprawdzała, jak wygląda realizacja inwestycji w terenie. Europejski Bank Inwestycyjny zawsze jednak zleca taki audyt. I czasem wynikają z tego humorystyczne sytuacje. Są to instytucje, które dofinansowują inwestycje na całym świecie i posługują się takimi samymi formularzami, mają taką samą listę pytań w Afryce i w okolicy Szczecina. W okolicy Goleniowa zostaliśmy zapytani przez eksperta EBI, czy budowany gazociąg nie wywoła tam konfliktów plemiennych.
Też nie spodziewamy się już zmian legislacyjnych, natomiast akcent trzeba kłaść na dobre praktyki. A pytania stawiane przez kredytujących? Przyznam, że niekiedy są jeszcze bardziej żenujące. Nie ma rady, trzeba to znieść.
@RY1@i02/2010/234/i02.2010.234.174.003a.001.jpg@RY2@
Fot. Dariusz Wolski
Uczestnicy dyskusji pozytywnie ocenili działanie przepisów prawa. Wśród trudności, na jakie wskazują, są przede wszystkim wyższe koszty budów
Spotkanie prowadził Krzysztof Bień
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu