Jakie są zadania publicznej służby zdrowia
Czy publiczne szpitale mogą pobierać opłaty za świadczenia medyczne? Kiedy jest to możliwe? Jakie warunki muszą być spełnione?
Narodowy Fundusz Zdrowia przyjmuje od lat, że publiczne zakłady opieki zdrowotnej co do zasady nie mogą pobierać opłat za świadczenia zdrowotne. Podobną interpretację przyjęła Najwyższa Izba Kontroli w najnowszym raporcie dotyczącym znieczuleń okołoporodowych. Tymczasem nie wynika ona wprost z przepisów, które nie zabraniają dyrektorom publicznych szpitali pobierania opłat od pacjentów. Ta interpretacja jest szkodliwa zarówno dla pacjentów, jak i dla samych szpitali. Pacjentów pozbawia się bowiem dostępu do świadczeń zdrowotnych, za które z pewnych względów mogą lub muszą zapłacić. W praktyce chodzi o kilka rodzajów sytuacji - na przykład o świadczenia nieobjęte umową z NFZ (np. nowe terapie), o świadczenia objęte wprawdzie umową, ale w danym momencie niedotyczące konkretnego pacjenta (np. znieczulenie okołoporodowe na życzenie pacjentki, podczas gdy NFZ finansuje je jedynie w przypadkach problemowych). Wreszcie chodzi też o możliwość pobierania opłat za świadczenia po wykonaniu kontraktu z NFZ i w sytuacji, gdy pacjent życzy sobie wyższego standardu, niż przewiduje kontrakt.
Tymczasem konstytucja zapewnia prawo nie tylko do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych - w zakresie określonym ustawą, ale gwarantuje też bezwarunkowe i niepodlegające ustawowym ograniczeniom prawo do ochrony zdrowia (art. 68 ust. 2 ustawy zasadniczej). A więc nawet jeśli państwo reglamentuje dostęp do świadczeń, które finansowo wspiera, nie powinno ograniczać prawa do ochrony zdrowia.
Ta interpretacja jest również szkodliwa dla samego sektora publicznego. Odcina go bowiem od źródła finansowania - szczególnie istotnego w sytuacji ciągłych niedoborów finansowych. Dyskryminuje szpitale publiczne, które w odróżnieniu od niepublicznych nie pobierają opłat za świadczenia i nie konkurują z nimi na rynku. I wreszcie jest niezrozumiała w aspekcie dyskusji o komercjalizacji publicznych jednostek, która ma stanowić panaceum na wszelkie bolączki w służbie zdrowia, podczas gdy rozwiązanie problemu wydaje się na wyciągnięcie ręki. Z pewnością wymaga to odwagi politycznej. Trzeba bowiem określić wyraźnie, za co płaci system, a za co ma płacić państwo - i tym samym przyznać, że państwo nie jest w stanie zapewnić pacjentom wszystkich świadczeń. Ponadto wymaga to przezwyciężenia (historycznie chyba uwarunkowanej) niechęci do zaakceptowania wprost środków prywatnych w ramach publicznej służby zdrowia. Zresztą takie współistnienie środków prywatnych i publicznych już teraz istnieje - w postaci np. prowadzenia na terenie szpitali działalności przez podmioty prywatne. Nie jest to jednak wynik podejścia systemowego, a raczej indywidualnego podejścia poszczególnych dyrektorów szpitali, i jako takie nie może być rozwiązaniem strukturalnych problemów służby zdrowia.
@RY1@i02/2010/219/i02.2010.219.207.003b.001.jpg@RY2@
Natalia Łojko, prawnik z Kancelarii Baker & McKenzie
Natalia Łojko
prawnik z Kancelarii Baker & McKenzie
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu