Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo administracyjne

Zabytki na papierze

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Raport NIK z marca 2010 roku o wynikach kontroli prawidłowości gospodarowania i nadzoru nad wybranymi zabytkami nieruchomymi w latach 2004 - 2008 wskazał na lata zaniedbań w gospodarowaniu nieruchomościami zabytkowymi przez ich publicznych właścicieli - Skarb Państwa i jednostki samorządu terytorialnego.

Problem dotyczy zarówno objętych raportem NIK pałaców i dworów, jak również znacjonalizowanych browarów i fabryk, odzyskanych lub odkupionych przez podmioty prywatne. Praktyka pokazuje, że organy ochrony konserwatorskiej bywały zazwyczaj pobłażliwe wobec stosowania przepisów przez właściciela publicznego. Z kolei z chwilą, gdy zabytek trafiał w ręce prywatne, aktywność organów wzrastała kilku- lub kilkunastokrotnie, nie prowadząc jednak do wymiernych efektów.

Na szczególne trudności napotyka inwestor prywatny, który nabywając nieruchomość zabytkową, gotowy jest ponieść nawet znaczne nakłady finansowe na przywrócenie świetności budynkowi - ale pod warunkiem przystosowania obiektu do pełnienia funkcji współczesnych. Organy ochrony konserwatorskiej często traktują takiego inwestora jak przeciwnika, a - w najlepszym razie - przyszłego właściciela skansenu, który powinien nie tylko odrestaurować obiekt, ale przede wszystkim odtworzyć w pełni jego funkcje sprzed kilkudziesięciu lat, wraz z wyposażeniem i otoczeniem.

W takich sytuacjach organy administracji publicznej nie biorą pod uwagę dwóch, istotnych z punktu widzenia właściciela prywatnego, czynników. Po pierwsze, nawet najbardziej rygorystyczna decyzja administracyjna nie skłoni inwestora do realizacji przedsięwzięcia, które nie zapewni zwrotu nakładów na rewaloryzację obiektu. Po drugie, opłacalność inwestycji jest przecież oceniana także przez banki, do których zwraca się inwestor o dodatkowe współfinansowanie projektu. Lekceważenie powyższych faktów przez konserwatora prowadzi do wydawania drakońskich wytycznych, a jedyną drogą dla inwestora prywatnego staje się rezygnacja z jakichkolwiek zamierzeń. W efekcie decyzja powiększa zasoby makulatury, a obiekt albo popada w dalszą ruinę, albo jest sprzedawany na rzecz podmiotu, który ma mniejsze skrupuły zarówno wobec decyzji administracyjnych, jak i wobec historii.

Praktyka organów publicznych powinna skłaniać się ku standardom wyznaczonym przez tzw. kartę wenecką - Międzynarodową Kartę Konserwacji i Rewaloryzacji Zabytków i Miejsc Zabytkowych - przyjętą przez II Międzynarodowy Kongres Architektów i Konserwatorów w Wenecji. Zakładają one, iż najskuteczniejszą formę zachowania i konserwacji obiektu stwarza jego jak najdłuższe użytkowanie. Oznacza to postulat przystosowania obiektów zabytkowych do współczesnych funkcji społecznych i użytkowych - rzecz jasna z poszanowaniem ich historii i architektonicznego stylu. Organy ochrony konserwatorskiej - w miejsce władczych nakazów, popartych pouczeniami na temat odpowiedzialności karnej - powinny myśleć o inwestorze prywatnym jako o potencjalnym partnerze. Oczywiste jest, że współpraca zawsze będzie wymagać kompromisów pomiędzy interesem inwestora - dążącego do wykorzystania marki zabytku dla jego komercjalizacji - a misją organów ochrony konserwatorskiej, zmierzającą do jak najwierniejszego zachowania fizycznej formy obiektu. Trzeba jednak pamiętać, że główny cel pozostaje jednak ten sam - przywrócenie życia budynkowi.

@RY1@i02/2010/144/i02.2010.144.021.007c.001.jpg@RY2@

Magdalena Sośniak

Magdalena Sośniak

radca prawny, Kancelaria Prawna Chajec, Don-Siemion & Żyto (CDZ)

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.