Trybunał dziś zdecyduje o redukcji urzędników
Jeśli sędziowie Trybunału Konstytucyjnego uznają, że nie można zwalniać urzędników na podstawie specustawy, to ich szefowie i tak będą musieli zmniejszyć zatrudnienie o 10 proc. Tego domaga się od nich premier.
Dziś Trybunał Konstytucyjny (TK) po raz kolejny spotka się w pełnym składzie 15 sędziów, aby zająć się ustawą o racjonalizacji zatrudnienia w administracji rządowej. Wszystko wskazuje, że będzie to ostatnie posiedzenie, które zakończy się wydaniem orzeczenia w sprawie zgodności części tych przepisów z konstytucją.
Rządowa ustawa o 10-proc. redukcji trafiła do TK na początku stycznia. Skierował ją tam prezydent, który przed jej podpisaniem zwrócił się do sędziów TK o zbadanie zgodności niektórych przepisów z konstytucją.
Wątpliwości prezydenckich prawników dotyczyły trzech kwestii: możliwości zwalniania urzędników mianowanych, którzy podlegają szczególnej ochronie, nadmiernej ingerencji ustawy o racjonalizacji zatrudnienia w funkcjonowanie korpusu służby cywilnej oraz uprawnienia premiera do podjęcia decyzji, które urzędy nie będą podlegać redukcji zatrudnienia lub zostaną objęte nią w ograniczonym zakresie.
Podczas pierwszej rozprawy sędziowie TK i prokurator generalny wskazywali, że ustawa o 10-proc. redukcji nie jest konieczna do zmniejszenia zatrudnienia, bo obejmuje ona tylko administrację rządową. W takiej sytuacji premier jako zwierzchnik może nakazać ministrom i wojewodom, aby w swoich urzędach i podległych im jednostkach przeprowadzili planowane zwolnienia. Takie decyzje nawet już zapadły (na wypadek gdyby trybunał uznał, że przepisy są niezgodne, a ustawa trafia do kosza).
- Premier na spotkaniu z wojewodami przekazał im, że powinny zracjonalizować zatrudnienie w podległych urzędach - potwierdza Ivetta Biały z Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego.
Podobne polecenie otrzymali ministrowie.
Jeśli jednak TK uzna, że ustawa bez części przepisów może obowiązywać, to prezydent będzie musiał ją podpisać. Konstytucja nie wskazuje terminu na dokonanie tej czynności.
- Prezydent musi to jednak zrobić bezzwłocznie i to w krótszym od zwykłego, zaledwie siedmiodniowym terminie - mówi prof. Piotr Winczorek, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego.
Jeżeli okaże się, że ustawa w całości lub w części jest zgodna z konstytucją, musi zostać znowelizowana, bo część znajdujących się w niej terminów na przeprowadzenie zwolnień jest już nieaktualna (np. termin do przygotowania raportu początkowego).
Michał Boni, minister w kancelarii premiera odpowiedzialny za przygotowanie ustawy, zadeklarował na ostatnim posiedzeniu TK, że jeśli nie wejdzie ona w życie, to dyrektorzy generalni nie będą w pośpiechu ciąć etatów. Termin na przeprowadzenie poszczególnych etapów redukcji zostanie w ustawie znowelizowany i wydłużony. W efekcie dyrektorzy na przeprowadzenie zwolnień, wręczenie wypowiedzeń oraz zakończenie całego procesu racjonalizacji wciąż będą mieli 11 miesięcy, tak jak to zakłada obecnie ustawa.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu