Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo administracyjne

Budowlańcy: deregulacja utrudni dostęp do zawodu

26 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Zmiany zaproponowane przez resort sprawiedliwości nie odpowiadają rzeczywistym potrzebom i są sprzeczne z systemem kształcenia - uważają przedstawiciele branży

Uwagi do tzw. drugiej ustawy deregulacyjnej, czyli projektu ustawy o ułatwieniu dostępu do wykonywania zawodów finansowych, budowlanych i transportowych, zgłaszają m.in. Polska Izba Inżynierów Budownictwa oraz dziekani polskich politechnik.

Złe połączenie

Zgodnie z projektem ma dojść m.in. do połączenia uprawnień budowlanych wykonawczych i projektowych, gdyż - jak czytamy w uzasadnieniu aktu - w tych specjalnościach występuje "podobny zakres kształcenia i praktyk zawodowych".

- To nie jest trafne rozwiązanie. Proszę zauważyć, że praca projektanta wymaga zdecydowanie innego przygotowania niż kierownika budowy. Praktyka zawodowa w zakresie projektowania powinna być więc dłuższa niż praktyka wykonawcza i mieć inny charakter - podkreśla dr hab. inż. Tadeusz Tatara, profesor Politechniki Krakowskiej, dziekan Wydziału Inżynierii Lądowej.

Zauważa on, że proponowane połączenie uprawnień będzie wymagać odbycia jednocześnie praktyki w zakresie wykonawstwa i projektowania, co w obecnej trudnej sytuacji rynkowej może się przyczynić do blokowania inżynierom dostępu do zawodu.

- Obecnie, aby uzyskać uprawnienia wykonawcze, wystarczy odbyć praktykę na budowie. Po zmianie ustawy wszyscy starający się o uzyskanie uprawnień będą zobligowani do odbycia obydwu praktyk, tj. projektowej i wykonawczej. Niewielka liczba biur projektowych może stanowić zaś realną blokadę w zakresie ich przeprowadzenia. To spowoduje, że zamiast skrócenia zostanie wydłużony czas uzyskiwania uprawnień, a nawet nastąpi całkowita blokada możliwości wykonywania samodzielnych funkcji technicznych w budownictwie - argumentuje prof. Tatara.

- Proszę zauważyć, że dziś około 22-25 proc. inżynierów ubiega się o uprawnienia projektowe, reszta zaś o wykonawcze. Projekt natomiast na siłę wymusza, aby dana osoba robiła uprawnienia projektowe. To nie ma uzasadnienia - wtóruje Andrzej Roch Dobrucki, prezes Polskiej Izby Inżynierów Budownictwa.

Propozycja bez echa

Izba od trzech lat ubiega się o to, aby inżynierowie pierwszego stopnia (bez tytułu magistra) mieli nieograniczone uprawnienia wykonawcze. To mogłoby doprowadzić do szybszego wypuszczenia na rynek nowych specjalistów.

- Wnioskowaliśmy również, już od trzech lat, aby tzw. podoficerowie w budownictwie, czyli technicy, mieli ograniczone uprawnienia w zakresie wykonawstwa. Są bowiem proste obiekty budowlane, których budowa może być prowadzona nie przez inżynierów, lecz właśnie techników. Dobrze, że to zostało już zauważone - uważa prezes Dobrucki.

W zakresie zawodów budowlanych resort zakłada również ograniczenie liczby specjalności, w jakich udzielane są uprawnienia budowlane: z dziewięciu do czterech. Dotychczasowe uprawnienia w specjalnościach: drogowej, mostowej, kolejowej i wyburzeniowej, mają mieścić się w specjalności konstrukcyjno-budowlanej. To budzi duże wątpliwości osób kształcących przyszłych inżynierów.

- Na kierunku budownictwo na różnych uczelniach wyróżnia się obecnie 26 specjalności. Propozycja nowych przepisów w przypadku ubiegania się o uzyskanie uprawnień budowlanych w specjalności konstrukcyjno-budowlanej przewiduje jedynie wymóg legitymowania się wykształceniem wyższym uzyskanym na kierunku budownictwo, bez podania specjalności - wskazuje prof. Tadeusz Tatara.

Jego zdaniem powyższe zmiany nie gwarantują odpowiedniego przygotowania do wykonywania zawodu inżyniera, i to jednocześnie w zakresie konstrukcji, dróg, mostów, kolei i wyburzeń. Zwłaszcza że skrócone mają też zostać praktyki.

Na ten problem zwraca uwagę również dr hab. inż. Maria Kaszyńska, dziekan Wydziału Budownictwa i Architektury Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego w Szczecinie. Jej zdaniem wprowadzenie tych zmian zachwieje procesem kształcenia zawodowego, bowiem brak będzie motywacji do podejmowania trudnego specjalistycznego kształcenia, skoro wystarczy dla uzyskania uprawnień ukończyć najprostszą ze specjalności.

- Nie chciałbym spacerować pod mostem czy mieszkać w budynku wzniesionym przez specjalistę, który miałby uprawnienia zdobyte według nowej propozycji - puentuje prof. Tatara.

Temat dla komisji

Przedstawiciele grupy B-8 skupiającej reprezentantów zawodów budowlanych, takich jak inżynierowie budownictwa, architekci czy urbaniści apelują, by wstrzymać prace nad deregulacją w tym kształcie. Wskazują, że ewentualnymi zmianami w zakresie ich profesji powinna raczej zająć się powołana w październiku Komisja Kodyfikacyjna Prawa Budowlanego.

- Chodzi o to, aby nie zmieniać stanu prawnego, gdy w rychłej perspektywie wysoce prawdopodobne są kolejne zmiany. Tym bardziej że trudno uznać nasze profesje za zamknięte, skoro zdawalność egzaminów na uprawnienia sięga 90 proc. - podkreśla Andrzej Dobrucki.

- Wszelkie wątpliwości i uwagi środowisk budowlanych do projektu ustawy są przesyłane ministrowi sprawiedliwości, który ma je z zainteresowanymi skonsultować - mówi nam Janusz Żbik, podsekretarz stanu w Ministerstwie Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej.

DGP przypomina

ukończenia odpowiednich studiów wyższych i uzyskania dyplomu ukończenia wyższej uczelni,

zaliczenia praktyki zawodowej pod kierownictwem osoby posiadającej uprawnienia budowlane,

zdania egzaminu na uprawnienia budowlane.

33 tys. osób ma uprawnienia nadane przez Polską Izbę Inżynierów Budownictwa

Anna Krzyżanowska

anna.krzyzanowska@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.