Dziennik Gazeta Prawana logo

Podwyżki mogą zniechęcić Polaków do skarg

27 czerwca 2018

Wkrótce mają wzrosnąć opłaty za wniesienie skargi na działania organów administracji samorządowej i rządowej. Zdaniem prawników propozycja resortu byłaby do przyjęcia, gdyby zmieniono także przepisy o prawie pomocy

Ministerstwo Sprawiedliwości pracuje nad kolosalną podwyżką wpisów od skarg sądowych. I tak w sprawach o pozwolenie na budowę trzeba będzie zapłacić 2 tys. zł (dziś tylko 500 zł), a za popularne interpretacje podatkowe 750 zł (zamiast 200 zł). Do tego o 100 proc. wzrośnie koszt skargi kasacyjnej do NSA.

Z propozycją zmian wyszedł prezes Naczelnego Sądu Administracyjnego, który już od dawna zabiegał o podjęcie działań w celu zmniejszenia liczby składanych wniosków o zmianę decyzji organów. Co roku do sądów wojewódzkich wpływa bowiem blisko 70 tys. nowych skarg, z czego około 15 tys. idzie do NSA. Czy to dużo, jeśli w kraju mamy 16 sądów wojewódzkich i jeden NSA, w który zasiada około 100 sędziów? Okazuje się, że na tyle dużo, iż osoba - zarówno fizyczna jak i prawna - dążąca do ostatecznego rozstrzygnięcia sporu z organem administracji na definitywne zakończenie sprawy musi czekać nawet trzy lata.

- Zgodnie z konstytucją, każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd - przypomina Andrzej Ossowski, adwokat z Kancelarii A. Ossowski.

Podwyższenie opłat sądowych podzieliło środowisko. Sędziowie i teoretycy prawa twierdzą, że wzrost kosztów postępowania pozwoli pozbyć się tzw. skarg pieniaczych, co powinno odkorkować sądy. Z kolei pełnomocnicy uważają, że wprowadzenie swoistego cenzusu majątkowego negatywnie odbije się na dostępie Polaków do sądu.

Sprawa jest bardzo poważna. Jak wynika ze statystyk, sądy eliminują z obrotu prawnego zaledwie co piątą decyzję organów. Tymczasem najwięcej skarg dotyczy podatków i prawa budowlanego, a najczęściej skarżonym naczelnym organem administracji jest minister finansów, w dalszej kolejności prezes Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, główny inspektor transportu drogowego oraz główny inspektor nadzoru budowlanego. - Podniesienie opłat, które i tak są za wysokie, pogorszeny sytuację osób zwłaszcza z małych miejscowości - stwierdza Wojciech Serafiński, prawnik, doradca podatkowy.

Zdaniem prawników resort wprowadzając wyższe opłaty, powinien równolegle zmienić przepisy o tzw. prawie pomocy. Obecnie co drugi wniosek o zwolnienie z kosztów sądowych jest oddalany. A liczba zaświadczeń, jakie trzeba dołączyć do tego pisma, powoduje, że ludzie w ogóle rezygnują z podejmowania jakichkolwiek działań.

@RY1@i02/2012/182/i02.2012.182.07000040q.101.jpg@RY2@

fot. wojciech górski

Irena Kamińska, sędzia Naczelnego Sądu Administracyjnego

Rozporządzenie Rady Ministrów w sprawie wysokości oraz szczegółowych zasad pobierania wpisu w postępowaniu przed sądami administracyjnymi wydane zostało 16 grudnia 2003 r. Wiele zmieniło się od tej daty, zaszła więc konieczność dostosowania treści rozporządzenia i wysokości określonych przez nie wpisów do zmian jakie zaszły zarówno w życiu społecznogospodarczym, jak i w stanie prawnym.

W porównaniu z rokiem 2003 znacznie wzrosło przeciętne wynagrodzenie miesięczne ogłaszane przez prezesa Głównego Urzędu Statystycznego i na pierwszy kwartał 2012 r. wyniosło ono 3646,09 zł. Kilkakrotnie była też nowelizowana ustawa - Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi, wskutek czego rozszerzono katalog spraw objętych kognicją sądów administracyjnych. Wprowadzono nowe kategorie spraw i możliwe stało się złożenie skargi na przewlekłe prowadzenie postępowania, skargi o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia oraz skargi na pisemne interpretacje przepisów prawa podatkowego wydane w indywidualnych sprawach.

Wszystkie te zmiany wywołały potrzebę uporządkowania i aktualizacji regulacji dotyczącej wpisów w postępowaniu sądowoadministracyjnym. Ponadto wieloletnia praktyka w stosowaniu obowiązującego rozporządzenia w sprawie wpisów przed sądem administracyjnym wykazała, że często ich wysokość jest zbyt niska, a ponadto ogólnikowy charakter niektórych zapisów powoduje, że są one nieczytelne dla stron postępowania.

Artykuł 45 ust.1 Konstytucji RP statuuje obywatelskie prawo do sądu i prawo to może być ograniczane wyłącznie z przyczyn formalnych określonych w art. 31 ust. 3 konstytucji. Bariery o charakterze ekonomicznym mogą być uznawane za elementy ograniczające możliwość realizacji prawa do sądu, ale o ograniczeniu takim można mówić dopiero w wypadku nadmiernie wygórowanego poziomu kosztów. Należy jednak pamiętać, że zasadą jest odpłatność postępowania sądowego, a koszty sądowe spełniają wiele ważnych funkcji. Ich funkcja fiskalna polega na uzyskaniu częściowego przynajmniej zwrotu kosztów postępowania sądowego, jednak ważniejsza dla funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości jest funkcja społeczna. Oznacza ona wpływ, jaki wywierają koszty postępowania na życie społeczne, przy czym może on być zarówno negatywny, jak i pozytywny. Przy skrajnej realizacji zasady fiskalizmu może przerodzić się to w fiskalizm, a wtedy koszty postępowania będą stanowić nadmierne utrudnienie dostępu do wymiaru sprawiedliwości, a więc zagrożenie prawa do sądu. Z drugiej strony wysokość kosztów, która nie jest jednak nadmierna, może ograniczać pieniactwo i minimalizować zachęty do ochrony fikcyjnych interesów.

Projekt rozporządzenia w sprawie wysokości oraz szczegółowych zasad pobierania wpisu w postępowaniu przed sądami administracyjnymi wykorzystuje doświadczenia ponad siedmioletniego okresu funkcjonowania dwuinstancyjnego sądownictwa administracyjnego oraz porządkuje materię wpisów sądowych w postępowaniu przed sądami administracyjnymi.

Wpływ wniosków do sądów administracyjnych systematycznie rośnie. O ile w 2005 roku wpłynęło do nich 62 909 spraw, o tyle w roku 2011 było ich już 69 851. Jedną z przyczyn tego stanu jest niewątpliwie zbyt niska wysokość wpisów w postępowaniu sądowoadministracyjnym, a w praktyce sądowej można by z łatwością wskazać skarżących, którzy prowadzą równocześnie kilkadziesiąt spraw. O tym, że niektóre skargi nie powinny trafić do sądu administracyjnego, świadczy ilość uwzględnionych skarg na akty i czynności organów administracji przy ogólnej ilości spraw rozpoznanych. I tak na 65 699 spraw tej kategorii rozpoznanych w 2011 roku skargi uwzględniono w 14 820 sprawach.

Co do zasady wysokość wpisów w projekcie nowego rozporządzenia została podwyższona, ale z pewnością nie w sposób, który ograniczałby konstytucyjne prawo do sądu. Fiskalną funkcję sądów administracyjnych ogranicza również to, że zgodnie z art. 239 prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi w wielu postępowaniach strona jest zwolniona od obowiązku uiszczania kosztów sądowych. Ponadto może ona wystąpić o przyznanie jej prawa pomocy i system ten funkcjonuje bardzo sprawnie.

Konieczność podwyższenia wpisu zaistniała zwłaszcza w odniesieniu do wpisu od skargi kasacyjnej składanej do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Obecnie wpis od skargi kasacyjnej oraz od skargi o wznowienie postępowania wynosi połowę wpisu od skargi, nie mniej jednak niż 100 zł. Taka kwota nie pełni pozytywnej funkcji społecznej, a więc nie ogranicza pieniactwa i nadmiernej roszczeniowości. I tak w 2005 roku do Naczelnego Sądu Administracyjnego wpłynęło 9548 spraw, a w 2011 roku było ich już 14 669. Strony przy tak określonej wysokości wpisu wykorzystują możliwość złożenia środka odwoławczego od niekorzystnego dla nich rozstrzygnięcia bez względu na argumenty przedłożone przez sąd wojewódzki i kierunek utrwalony w orzecznictwie Naczelnego Sądu Administracyjnego. Zaproponowana w projekcie wysokość wpisu ma być czynnikiem stymulującym rozważne wnoszenie skarg kasacyjnych. Możliwość powstania nowego rozporządzenia była też okazją do rozwiania niektórych wątpliwości powstałych na gruncie obowiązującego obecnie aktu określającego wysokość wpisów w sprawach sądowoadministracyjnych. Powstały one m.in. na gruncie spraw o wywłaszczenie nieruchomości i związanych z tym odszkodowań. Interpretacja obowiązującego obecnie przepisu - par. 2 ust. 3 pkt 5 - nie dawała jasnej odpowiedzi na pytanie, czy w sprawie o wywłaszczenie nieruchomości i związane z tym odszkodowanie pobiera się wpis stały od rozstrzygnięcia o wywłaszczeniu i wpis stosunkowy od rozstrzygnięcia o przyznanym odszkodowaniu. Kwestia ta została przesądzona w orzecznictwie Naczelnego Sądu Administracyjnego (uchwała siedmiu sędziów NSA z dnia 20 maja 2010 r., sygn. akt I OPS 14/09), a projekt przyjmuje rozwiązanie, zgodnie z którym w sprawie o pozbawienie praw do nieruchomości pobiera się wpis stały, a więc niezależnie od tego, czy zaskarżono decyzję co do wywłaszczenia, czy też co do wysokości należnego z tego tytułu odszkodowania.

Istniała też konieczność uporządkowania wysokości wpisów w sprawach podatkowych. Skargi na interpretacje indywidualne przepisów prawa podatkowego stanowią znaczącą procentowo grupę rozstrzygnięć zaskarżanych do sądów administracyjnych i należą do skomplikowanych. Ponieważ brakuje uregulowań, które wprost się do nich odnoszą, pobierano wpis w kwocie 200 zł na podstawie przepisu par. 2 ust. 6 dotyczącego wszystkich innych spraw ze skarg niewymienionych w przepisach rozporządzenia. W projekcie dodano regulacje dotyczące tej materii i podwyższono równocześnie wysokość wpisu należnego od tego rodzaju spraw.

Projekt rozporządzenia poprzedzony był analizą funkcjonowania sądownictwa administracyjnego oraz zmian, jakie nastąpiły od chwili wydania aktu obecnie obowiązującego i regulującego wysokość wpisu i zasady jego pobierania w sprawach sądowoadministracyjnych. Istnieje potrzeba jego zmiany, tak aby koszty sądowe, na które składa się wpis od skargi, pełniły pozytywne funkcje społeczne i służebne wobec wymiaru sprawiedliwości.

Jedną z przyczyn rosnącej liczby wniosków jest zbyt niska wysokość opłat w postępowaniu administracyjnym

@RY1@i02/2012/182/i02.2012.182.07000040q.102.jpg@RY2@

fot. materiały prasowe

Sylwia Staszewska-Lisiak radca prawny, partner w A. Goźlińska, S. Staszewska-Lisiak i Wspólnicy Kancelaria Radców Prawnych w Warszawie

Z zadowoleniem należy przyjąć przygotowany przez Ministerstwo Sprawiedliwości projekt rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie wysokości wpisów w postępowaniu przed sądami administracyjnymi. Nie sposób bowiem odmówić słuszności argumentacji leżącej u podstaw zaproponowanej nowelizacji, odwołującej się do potrzeby dostosowania rozporządzenia do zmieniających się uwarunkowań ustawowych i ekonomicznych oraz konieczności waloryzacji opłat w sprawach związanych z obrotem gospodarczym.

Powyższe zmiany powinny jednak stanowić punkt wyjścia do dyskusji nad wpływem wysokości opłat sądowych na liczbę spraw będących przedmiotem postępowań sądowoadministracyjnych, a co za tym idzie szybkość ich załatwiania. Nie trzeba bowiem nikogo przekonywać, że wysokość opłat od pism wnoszonych do WSA czy NSA jest istotnym i skutecznym sposobem na regulowanie - rzecz jasna w granicach wyznaczanych przez Konstytucję RP - dostępu obywateli do wymiaru sprawiedliwości.

Wydaje się jednak, że modyfikacja wysokości opłat tylko wtedy będzie mogła w sposób realny wpływać na rzeczywistość prawną, gdy zmiany będą szły w parze z odpowiednią - dopasowaną do dzisiejszych realiów - reformą instytucji prawa pomocy (art. 243-263 prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi). Przypomnieć bowiem należy, że obecny kształt tej instytucji pozostał niezmieniony praktycznie od dnia wejścia w życie ustawy, czyli od 2002 roku, i - jak się zdaje - nie przystaje on do dzisiejszych realiów. Wydaje się, że niewłaściwe ukształtowanie tej instytucji (szczególnie w zakresie przyznawania prawa pomocy osobom fizycznym) przyczynia się do zbytniego obciążenia systemu sądownictwa administracyjnego. Skutkiem tego jest znaczne wydłużenie średniego czasu oczekiwania na rozpatrzenie sprawy wniesionej do WSA czy NSA, a to z kolei stanowi obecnie jeden z największych problemów systemu sądownictwa administracyjnego.

W obecnym stanie prawnym uzyskanie przez osobę fizyczną zwolnienia od kosztów sądowych jest uzależnione od wykazania właściwie jednej przesłanki - braku możliwości poniesienia jakichkolwiek kosztów postępowania lub braku możliwości poniesienia pełnych kosztów bez uszczerbku utrzymania koniecznego dla siebie i rodziny.

Tymczasem kształt prawny instytucji prawa pomocy oraz praktyka stosowania obowiązujących przepisów wydają się za mało restrykcyjne, co z kolei powoduje, że uzyskanie zwolnienia od kosztów sądowych czy przyznanie darmowej dla obywatela - opłacanej ze Skarbu Państwa - pomocy profesjonalnego pełnomocnika jest dostępne dla zbyt szerokiego kręgu podmiotów.

Oczywiste jest, że nie należy zgłaszać postulatu likwidacji czy uczynienia prawa pomocy figurą czysto fikcyjną, ale takie uszczelnienie dostępu do tej pomocy, aby rzeczywiście służyła ona celowi, dla którego została przewidziana, tj. zapewnienia dostępu do sądu osobom rzeczywiście niebędącym w stanie samodzielnie finansować udziału w postępowaniu. Prawo pomocy nie powinno jednak stanowić, jak niejednokrotnie się zdarza obecnie, instrumentu pozwalającego na uzyskiwanie od Skarbu Państwa swoistych darowizn na rzecz osób, które w rzeczywistości są w stanie ponieść koszty swojego udziału w postępowaniu sądowym. Znane są przecież wcale nierzadkie przypadki, w których strona uzależnia np. wniesienie skargi do WSA (mając świadomość małej szansy jej uwzględniania) od tego, czy uda się przekonać sąd do zwolnienia jej od kosztów. Strona taka często dysponuje środkami na uiszczenie stosownych kosztów, ale mimo to próbuje uzyskać zwolnienie, a decyzję administracyjną zaskarża do WSA jedynie wtedy, gdy zostanie jej przyznane prawo pomocy. Równie często zdarza się, że z pomocy przyznanego przez sąd pełnomocnika korzystają osoby, które z powodzeniem mogłyby samodzielnie bronić swoich interesów, bądź też osoby, które niejako zawodowo zajmują się angażowaniem wymiaru sprawiedliwości w najbardziej nawet kuriozalne sprawy.

Opisane powyżej sytuacje, podobnie zresztą jak wiele innych, są przykładami czysto partykularnego, pozbawionego głębszej refleksji myślenia stron: "skoro otrzymuję coś za darmo, to powinienem z tego skorzystać, nawet jeśli nie jest mi to do końca potrzebne". Takie podejście i pozwalające na jego istnienie przepisy wypaczają sens i cel instytucji prawa pomocy oraz przyczyniają się do zbytniego obciążenia sądów administracyjnych sprawami, którymi owe sądy muszą się zajmować.

Niestety w obecnym stanie prawnym brak jest skutecznych mechanizmów, które pozwoliłyby należycie sankcjonować złożenie przez obywatela niezgodnego z prawdą oświadczenia o stanie majątkowym i uzyskanie na tej podstawie prawa pomocy. Należy bowiem zauważyć, że takie działanie nie powoduje obecnie dla strony praktycznie żadnych negatywnych konsekwencji (poza oczywiście ewentualną odpowiedzialnością karną, której realizacja w praktyce ma charakter czysto hipotetyczny). De lege lata sąd administracyjny cofając przyznane na podstawie nierzetelnych oświadczeń majątkoyche prawo pomocy, nie ma możliwości obciążenia strony kosztami poniesionymi dotychczas przez Skarb Państwa. Nie może również nałożyć na obywatela żadnej dodatkowej sankcji.

W takiej sytuacji wydaje się zasadne wprowadzenie do postępowania sądowo-administracyjnego środków dyscyplinujących strony do składania rzetelnych oświadczeń majątkowych. Na przykład w postępowaniu cywilnym strona przyłapana na poświadczeniu nieprawdy nie dość, że ma obowiązek uiszczenia kosztów sądowych oraz zastępstwa procesowego, to zostaje również skazana przez sąd na obligatoryjną grzywnę. Wobec tego dobrym pomysłem byłoby powtórzenie w ustawie - Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi analogicznej regulacji, która z powodzeniem funkcjonujące zresztą od blisko 50 lat na gruncie postępowania cywilnego.

Niezależnie od powyższego, uzasadnione wątpliwości wzbudza to, iż prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi nie przewiduje możliwości badania przez sąd zasadności ustanowienia dla strony fachowego pełnomocnika. W myśl obowiązujących przepisów kryterium, które sąd bierze pod uwagę przy ocenie zasadności zgłoszonego wniosku, jest jedynie stan majątkowy strony. Sądy administracyjne podejmowały co prawda próby uzależniania przyznania pełnomocnika z urzędu od rzeczywistej potrzeby jego udziału w sprawie, niestety taka praktyka, co słusznie zauważył NSA (por. np. postanowienia w sprawach II FZ 429/09 i I FZ 433/08), nie znajduje żadnego uzasadnienia w treści obowiązujących przepisów i jako taka musi być uznana za niedopuszczalną.

W takiej sytuacji właściwe jest wprowadzenie także do procedury sądowoadministracyjnej ograniczenia udziału pełnomocnika z urzędu jedynie do spraw, w których sąd jego udział "uzna za potrzebny". Takie ograniczenie przewiduje procedura cywilna (por. art. 117 par. 5 k.p.c.). Przeniesienie do postępowania sądowoadministracyjnego rozwiązań funkcjonujących na gruncie prawa cywilnego procesowego jest tym bardziej uzasadnione, że nie ma przekonujących argumentów, które przemawiałyby za różnicowaniem w tym zakresie sytuacji podmiotów prawa w zależności od tego, przed jakim sądem - powszechnym czy administracyjnym - jest rozpoznawana ich sprawa.

Przedstawione powyżej problemy postępowania przed sądami administracyjnymi nie są oczywiście wszystkimi, które występują w praktyce. Co więcej, nie są nawet wszystkimi problemami związanymi ze stosowaniem prawa pomocy. Jednak wydaje się, że zaproponowane zmiany, mimo że nie rozwiążą rzecz jasna wszystkich problemów, mogą stanowić mały krok w kierunku zwiększenia sprawności postępowania przed WSA i NSA.

@RY1@i02/2012/182/i02.2012.182.07000040q.103.jpg@RY2@

FOT. WOJCIECH GÓRSKI

Prof. Marek Wierzbowski, wykładowca Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, partner  w kancelarii Wierzbowski i Partnerzy Adwokaci i Radcowie Prawni

Od dawna wzrasta liczba skarg składanych do sądów administracyjnych. Szczególnie niepokoją dane dotyczące kasacji od wyroków sądów wojewódzkich do Naczelnego Sądu Administracyjnego, co powoduje wydłużanie oczekiwania na wyrok. Biorąc pod uwagę, że kontrola sądowa nakłada się na proces administracyjny, powoduje to, iż sprawy administracyjne mogą i często trwają po kilka lat. Państwo niejako przyznało się do słabej wydolności systemu funkcjonowania administracji. Świadczy o tym sposób realizowania priorytetowych inwestycji np. autostrad czy portów lotniczych na podstawie  specjalnych ustaw, które ograniczają prawa stron postępowania i możliwość przedłużania postępowań.

W praktyce prawniczej wpis jest widziany jako wynagrodzenie sądu za rozstrzygnięcie sprawy, powinien także skłaniać stronę do zastanowienia się nad celowością wnoszenia sprawy do sądu. Jeżeli wpis jest bardzo niski, działanie prawnika może przypominać liczenie na łut szczęścia. Przekonuje on klienta niezadowolonego z decyzji czy wyroku wojewódzkiego sądu administracyjnego co do celowości skarżenia rozstrzygnięcia, ponieważ negatywne konsekwencje w postaci utraty wpisu i ewentualnego zasądzenia zwrotu kosztów są znikome.

Niestety nie wypracowano jeszcze metody badania zawiłości sprawy. W postępowaniach arbitrażowych wysokość opłat jest czasami ustalana na podstawie czasu przepracowanego przez arbitrów, trudno jednak wyobrazić sobie takie rozwiązanie w sądownictwie administracyjnym. Znamienne w projekcie jest utrzymanie zasady, że wpis od skargi kasacyjnej jest równy wpisowi od skargi do wojewódzkiego sądu administracyjnego, mimo że ta pierwsza wymaga niewątpliwie wyższego kunsztu prawniczego.

 Projekt rozporządzenia utrzymuje zasadę wpisu stosunkowego, zależnego od wysokości należności pieniężnej, wynoszącego degresywnie w zależności od kwoty od 1 do 4 proc., maksymalnie 100 000 zł. W pozostałych sprawach mamy mieć nadal wpis stały, zależny od rodzaju skargi bądź jej przedmiotu, w granicach od 150 do 10 000 zł. Przykładowo w sprawach budowlanych dotyczących pozwolenia lub zatwierdzenia projektu wpis ma wynosić 2000 zł, w pozostałych sprawach 800, natomiast w sprawach ochrony środowiska tylko 300 zł.

Obecne przepisy dotyczące wysokości wpisu pochodzą z 2003 roku i przewidują w znacznej części spraw wpis stały, przy czym często wynosi on 100 zł. W pewnych sprawach wpisy stałe są wyższe, pozostają jednak w mojej ocenie często w znikomej proporcji do nakładu pracy sędziów potrzebnego do rozstrzygnięcia sprawy. Sprawy robią się przy tym coraz bardziej zawiłe, jednak trudno mierzyć zawiłość sprawy szczególnie na etapie ustalania wpisu. Stąd też przy wpisie stałym celowe jest jednakowe traktowanie wszystkich spraw, choć prowadzi to niekiedy do dysproporcji w stosunku do nakładu pracy.

Nie wydaje mi się, aby wpisy w sprawach administracyjnych mogły stanowić taką barierę, szczególnie że samo prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi w art. 239 przewiduje dość szerokie zwolnienia przedmiotowo-podmiotowe, funkcjonuje też system prawa pomocy w ramach działu V rozdział III tejże ustawy. Projektowana podwyżka wpisów, gdzie kwota minimalna zostaje podniesiona ze 100 do 150 zł, nie powinna oddziaływać na dostęp do sądu. Planuje się niezmienioną wysokość wpisów najwyższych. A więc w takich sprawach jak budowa i eksploatacja autostrad płatnych oraz dróg ekspresowych, energetyki, radiofonii i telewizji nadal pozostaje kwota 10 000 zł.

Prawo pomocy obejmuje zwolnienie od kosztów sądowych oraz ustanowienie adwokata, radcy prawnego, doradcy podatkowego bez ponoszenia wynagrodzenia i wydatków. Jest ono uregulowane w ustawie, stąd też wszelkie zmiany mogą być dokonane przez nowelizację ustawy, a nie zmianą rozporządzenia o kosztach. Wydaje mi się, iż w praktyce większą barierą do pokonania dla strony w sprawie administracyjnej jest skomplikowanie sprawy administracyjnej i perspektywa przechodzenia przez wiele instancji niż sama wysokość wpisu, który nadal ma pozostać na umiarkowanym poziomie.

Przemysław Molik

przemyslaw.molik@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.