Opieszałość już można liczyć w milionach
Tylko w ubiegłym roku zbyt wolne tempo pracy Temidy kosztowało budżet państwa ponad milion złotych. Niestety wszystko wskazuje na to, że w tym roku zostanie pobity kolejny rekord. Polacy coraz częściej bowiem piszą skargi i domagają się coraz wyższych odszkodowań
Z danych uzyskanych w Ministerstwie Sprawiedliwości wynika, że liczba skarg na zbyt wolne załatwianie spraw przez wymiar sprawiedliwości rośnie lawinowo. Np. w 2009 r. do sądów okręgowych i apelacyjnych złożono 3909 skarg na przewlekłość postępowania, w 2010 r. było ich już 5327, natomiast w 2011 r. aż 6548. To nie koniec złych wieści dla ministra finansów. Okazuje się, że z roku na rok coraz więcej autorów skarg otrzymuje odszkodowania. W efekcie w 2009 r. poprzez zasądzenie odszkodowania uwzględniono 126 skarg na przewlekłość, którym trzeba było wypłacić 486 700 zł. Z kolei w 2010 roku 185 osobom wypłacono 731, 3 tys. zł, natomiast już w ubiegłym roku uwzględnienie 253 skarg skończyło się wypłatą 1 024 200 zł.
Zdaniem sędziego Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi-Północ Jana Drąga coraz większa liczba skarg na opieszałe postępowanie nie jest wynikiem złej pracy sędziów.
- Polacy są bardziej świadomi swoich praw. Coraz lepiej znają przepisy i coraz lepiej z nich korzystają. Ponadto zawsze po wejściu nowych regulacji ich wykorzystanie przez obywateli wzrasta po kilku latach. Tak też jest i w tym przypadku - mówi sędzia Drąg. Jeszcze inną kwestią jest działanie wymiaru sprawiedliwości. Otóż nie jest w stanie on nadążyć z rozpatrywaniem składanych wniosków, szczególnie dotyczy to dużych ośrodków. Spraw jest coraz więcej, tymczasem za mało rąk do pracy. Niestety procedura powołania sędziego trwa obecnie prawie rok i w efekcie jest tak, że choć brakuje sędziów, to zarazem prawo nie pozwala na natychmiastowe obsadzenie wolnego wakatu - ocenia.
Także były sędzia Trybunału Konstytucyjnego Jerzy Stępień, twierdzi, że przyczyna przewlekłości postępowania tkwi w niewydolnym systemie. - System, który mamy, jest po prostu niewydolny. Przewlekłość rozpatrywania wniosków to efekt też braku koordynacji chociażby na lini sąd - prokuratura.
O tym, że Temida nie nadąża z rozpatrywaniem wniosków świadczą też statystyki Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. W ubiegłym roku do ETPC trafiło 60 tys. skarg, z czego aż 5 tysięcy pochodziło z Polski. W liczbie nadsyłanych skarg do Strasburga wyprzedzili nas jedynie Rosjanie, Turcy, Ukraińcy i Włosi. Polacy skarżą się przede wszystkim na opieszałość i niesłuszne lub przedłużające się zastosowanie aresztu. Nadal się zdarza, że dochodzenie swoich praw może trwać w Polsce nie tylko miesiącami, ale nawet dziesięcioleciami. W ubiegłym roku na 71 rozpraw dotyczących polskiego wymiaru sprawiedliwości aż w 56 przypadkach przyznano rację skarżącym. Niestety obecnie obowiązujące ustawy o skardze na naruszenie prawa strony do rozpoznania sprawy w postępowaniu przygotowawczym prowadzonym lub nadzorowanym przez prokuratora i postępowaniu sądowym bez nieuzasadnionej zwłoki z 17 czerwca 2004 r. (Dz.U. nr 179, poz. 1843 z późn. zm.) nie wyeliminowały zatorów w sądach. Oczywiście przyczyny opieszałości mogą być różne, jednak jak wielokrotnie stwierdzał ETPC, to państwo ponosi ostateczną odpowiedzialność za takie ukształtowanie procedury, która gwarantuje rozpoznanie sprawy w rozsądnym terminie.
Dlatego ETPC rozpatrując skargi, bardzo często bada, czy polski sąd wykazał dostateczną aktywność w rozpoznaniu sprawy oraz czy stosował dostępne środki dyscyplinujące uczestników postępowania. Jednak faktem jest, że w wielu przypadkach to m.in. od sędziego zależy jak długo będzie toczyć się postępowanie.
Skargę na przewlekłość postępowania należy jednak odróżnić od skargi na funkcjonowanie sądu lub sędziego, które powinny być rozpatrzone przez prezesa sądu w terminie miesiąca od wpłynięcia skargi. Do 28 marca skargi na sąd lub sędziego były rozpatrywane na podstawie przepisów kodeksu postępowania administracyjnego, a po tej dacie na podstawie ustawy - Prawo o ustroju sądów powszechnych. Co ważne, skarga na sąd lub sędziego, może zawierać także wniosek o pociągnięcie sędziego do odpowiedzialności dyscyplinarnej.
Nowe przepisy zdaniem ekspertów raczej nie przyspieszą tempa pracy sędziów, a tym samym nie zlikwidują zatorów w sądach. - Niestety nasza doba na tylko 24 godziny i nic na to nie poradzimy - stwierdza sędzia Drąg. - A proszę pamiętać, że praca sędziego nie kończy się na wydaniu wyroku.
Także w opienii sędziego Jerzego Stępnia możliwość pociągnięcia sędziów do odpowiedzialności dyscyplinarnej tylko w niewielkim zakresie wpłynie ona na poprawę działania polskiego wymiaru sprawiedliwości.
@RY1@i02/2012/133/i02.2012.133.070000400.807.jpg@RY2@
FOT. BARTOSZ DZIAMSKI
Jarema Sawiński, wiceprzewodniczący Krajowej Rady Sądownictwa, sędzia Sądu Okręgowego w Poznaniu
Nowe uregulowanie zawarte w prawie o ustroju sądów powszechnych (dalej: u.s.p.) dotyczące trybu rozpatrywania skarg i wniosków uznać należy za pozytywne i przydatne. Nie jest to w żadnym wypadku mnożenie bytów, bowiem odnosi się do rozpatrywania skarg w trybie administracyjnym, podczas gdy skarga na przewlekłość postępowania dotyczy orzeczniczej działalności sądów. Należy podkreślić, że przepisy dotyczące skarg i wniosków zawarte w u.s.p porządkują i ujednolicają sposób rozpatrywania skarg na działalność sędziów i sądów, dookreślając przede wszystkim te sytuacje, w których skargi nie podlegają rozpatrzeniu. Jako przykład należy wskazać nierozpatrywanie skarg w trybie administracyjnym na zarzuty dotyczące dziedzin, w których sędziowie są niezawiśli, czy też pozostawianie bez rozpatrzenia skarg zawierających treści znieważające bądź sformułowania uznane powszechnie za obelżywe. Jednoznacznie określono także co należy czynić ze skargą, która dotyczy niedokonanych czynności sądu - obowiązek przekazania do akt postępowania, którego skarga dotyczy. Ustawa precyzuje także podmioty zobowiązane do rozpatrzenia skargi, w zależności od dziedziny, jak również wskazuje, co należy czynić ze skargami na działalnośćsądów, a skierowanymi do innych organów władzy publicznej.
Nie sposób obecnie dokonać jednoznacznej oceny, czy nowe rozwiązanie w zakresie rozpatrywania skarg przełoży się na efektywniejsze i lepsze funkcjonowanie sądów i pracę sędziów. Należy wskazać, że nowe przepisy mają charakter porządkujący i określają termin, w jakim skarga powinna być rozpoznana. Z całą pewnością, z powodów wyżej wskazanych, dojdzie do ujednolicenia w skali kraju sposobu rozpoznawania skarg. Pełnej oceny będzie można dokonać w momencie, gdy minister sprawiedliwości określi w drodze rozporządzenia szczegółowy tryb przyjmowania i rozpatrywania skarg i wniosków. Nowe rozwiązanie nakłada na prezesa sądu apelacyjnego coroczny monitoring nieprawidłowości stwierdzonych w wyniku rozpatrzenia skarg i w tym zakresie z pewnością będzie ono miało wpływ na poprawę skuteczności pracy wymiaru sprawiedliwości.
Odnosząc się do kwestii możliwości pociągnięcia sędziego do odpowiedzialności dyscyplinarnej na skutek skargi przewidzianej w u.s.p., trzeba podkreślić, że w dotychczasowym stanie prawnym i tak każdy skarżący miał prawo zwrócić się do rzecznika dyscyplinarnego z wnioskiem o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec sędziego. Nie ma więc mowy o tym, aby dodano jakieś nowe uprawnienie, które zasadniczo wpłynie na wzrost liczby skarg i wniosków o pociągnięcie sędziów do odpowiedzialności dyscyplinarnej. Przepis ten konkretyzuje sposób postępowania w sytuacji, kiedy skierowana do prezesa skarga zawiera żądanie wszczęcia postępowania dyscyplinarnego. Niezbędne jest zawsze w takiej sytuacji przekazanie skargi rzecznikowi dyscyplinarnemu, co nie wyklucza oczywiście równoległego jej rozpoznawania przez wizytatora. Rzecznik dyscyplinarny nie jest związany treścią wniosku i prowadzi czynności wyjaśniające tak, jakby podejmował swoje czynności z urzędu. Ma obowiązek jedynie po załatwieniu skargi, powiadomić skarżącego oraz organ, który skargę przekazał, o sposobie jej załatwienia. Rozwiązanie to z jednej strony zapewnia transparentność działania zarówno prezesa, jak i rzecznika dyscyplinarnego, z drugiej natomiast służy temu, by co do zasady nie rozpoznawać skargi dwutorowo, to znaczy by tych samych zarzutów nie oceniał w odrębnym postępowaniu rzecznik dyscyplinarny i wizytator. Liczba skarg kierowanych przez strony bezpośrednio do zastępców rzecznika dyscyplinarnego była dotychczas znaczna i nie sądzę by nastąpił w tym zakresie lawinowy wzrost żądań pociągnięcia do odpowiedzialności dyscyplinarnej. Obecne rozwiązanie zapewnia pewien automatyzm w sposobie rozpoznania skarg i ściśle określa kompetencje z jednej strony prezesa, a z drugiej strony rzecznika dyscyplinarnego co do zakresu w jakim podmioty te udzielają odpowiedzi skarżącym. Absolutnie nie ma mowy o tym, aby dotychczasowe przepisy o odpowiedzialności dyscyplinarnej nie sprawdziły się w praktyce. Odmienność, jak już wspomniałem, dotyczy wyłącznie ujednolicenia pragmatyki w zakresie rozdziału kompetencji odnośnie do rozstrzygnięć wniosków stron o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego.
@RY1@i02/2012/133/i02.2012.133.070000400.808.jpg@RY2@
FOT. MATERIAŁY PRASOWE
dr Antoni Rost, Katedra Prawa Konstytucyjnego Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu
Wprowadzenie w ostatniej nowelizacji prawa o ustroju sądów powszechnych skargi na funkcjonowanie sądu i sędziów z całą pewnością nie jest mnożeniem bytów, w każdym razie w znaczeniu dublowania już istniejącej skargi na przewlekłość postępowania. Inny jest bowiem przedmiot tej skargi. Skarga na przewlekłość postępowania dotyczy tylko naruszania jednego z podstawowych elementów prawa do sądu: rozpatrzenia sprawy w rozsądnym terminie, czyli bez nieuzasadnionej zwłoki. Obecnie wprowadzona instytucja dotyczy zaś innych aspektów wymiaru sprawiedliwości: zarzutu niewłaściwego funkcjonowania sądu lub sędziego, z wyłączeniem w zasadzie funkcji orzekania. O ile zatem skargę w sprawie przewlekłości postępowania mogą złożyć tylko osoby mające interes prawny w rozstrzygnięciu sprawy, o tyle nowy środek prawny przysługuje nie tylko stronom i uczestnikom konkretnego postępowania. Może z niego skorzystać każdy, kto załatwia jakąkolwiek sprawę w sądzie i napotyka na nieuzasadnione - jego zdaniem - trudności, zbędne bariery formalne, jest źle traktowana itp. Odnosi się ona zatem do niewłaściwego funkcjonowania sądu w innych sferach niż bezpośrednie rozstrzyganie spraw. Można więc złożyć w ten sposób skargę na organizację pracy sądu, w szczególności na godziny pracy, procedury załatwiania spraw, stosunek pracowników sądu do interesantów itp. Sędziów skarga może dotyczyć tylko w sprawach niezwiązanych z orzekaniem, czyli w zakresie, w jakim są oni niezawiśli, jednak jeśli dotyczy to kwestii, która podlega zaskarżeniu w toku instancji, skarga stanowi wtedy załącznik do akt sprawy. Możliwe jest natomiast wykorzystanie tej instytucji dla poskarżenia się na sposób zachowania się przez sędziego wobec strony, np. używanie bez przyczyny podniesionego głosu, robienie docinków, utrudnianie dostępu do akt w pewnych sytuacjach itp. Myślę też jednak, że w praktyce będą tu powstawały kontrowersje i właśnie w odniesieniu do sędziego trudno będzie niekiedy - zwłaszcza w początkowym okresie praktyki - generalnie wyraźnie i jednoznacznie ocenić, czy dana skarga dotyczy orzekania (sfery niezawisłości) w rozumieniu ustawy, czy nie.
Trzeba jednak powiedzieć, że skargę na działalność sądu bądź sędziego w tym zakresie, w jakim wprowadza ją ostatnia nowelizacja, można było złożyć także i wcześniej. Zastosowanie miały w tym przypadku przepisy działu VIII kodeksu postępowania administracyjnego przewidujące możliwość złożenia skargi na nieprawidłowości w działaniu m.in. każdego organu państwowego lub jego pracownika. Do tej pory także wpływało sporo skarg na działalność sądów i sędziów, które też były rozpatrywane - tyle że na zasadach ogólnych k.p.a. Organem właściwym był w tym przypadku sąd wyższego stopnia, który mógł przekazać sprawę organowi niższego stopnia, jeśli skarga nie zawierała zarzutów dotyczących tego organu, a zwierzchni nadzór nad rozpatrywaniem tych skarg sprawowała Krajowa Rada Sądownictwa. Nowe rozwiązanie w pewnym stopniu upraszcza i przyspiesza rozpatrzenie skargi, gdyż organem właściwym jest prezes odpowiedniego sądu.
Co do skutków wprowadzenia nowego środka prawnego trudno snuć przewidywania z uwagi na krótki czas obowiązywania nowej instytucji - skargi na funkcjonowanie sądu i sędziego. Osobiście nie spodziewam się radykalnych zmian w tej dziedzinie. Nie sądzę też, by nowa instytucja miała istotne znaczenie dla praktyki pociągania sędziów do odpowiedzialności dyscyplinarnej, gdyż decyzję w takich sprawach podejmuje zawsze właściwy rzecznik dyscyplinarny. Takie wnioski były kierowane i do tej pory: decyzja o wszczęciu postępowania zawsze jednak zależała od organu dyscyplinarnego - i tak też jest obecnie. Jedyna istotna zmiana polega na tym, że ustawa obecnie obliguje prezesa sądu do przekazania takiej skargi rzecznikowi dyscyplinarnemu. Nie ma jednak podstaw, by sądzić, że wpłynie to istotnie na zwiększenie liczby postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów.
Tak więc oceniam wprowadzenie nowej skargi jako krok w pewnym stopniu upraszczający postępowanie i wyrażający dobre intencje ustawodawcy.
@RY1@i02/2012/133/i02.2012.133.070000400.809.jpg@RY2@
fot. materiały prasowe
Barbara Krameris, wiceprezes Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu
Skarga na przewlekłość postępowania sądowego przewidziana w ustawie z 17 czerwca 2004 r. stanowi przedmiot samodzielnego postępowania przed sądem przełożonym nad sądem, przed którym toczy się postępowanie, i dotyczy przebiegu postępowania co do istoty sprawy. Wywodzi się z prawa do rozpoznania sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki i prawa do rzetelnego procesu, wynikającej z art. 6 konwencji o ochronie praw człowieka. Nie jest to więc tryb skargowy jaki występuje w ustawie z dnia 27 lipca 2001 r. - Prawo o ustroju sądów powszechnych (dalej: u.s.p.). Uwzględnienie skargi na przewlekłość postępowania obliguje jednak prezesa do podjęcia czynności nadzoru przewidzianych w u.s.p.
Wprowadzenie z dniem 28 marca br. do u.s.p. skargi na funkcjonowanie sądu nie oznacza wprowadzenia instytucji "nowej" skargi na funkcjonowanie sądów i sędziów, ponieważ dotychczas skargi składane przez osoby niezadowolone z pracy sądów czy sędziego były rozpoznawane zarówno przez prezesów sądów, jak i ministra sprawiedliwości. Nowela u.s.p. wprowadzona w marcu br. dotyczy trybu rozpoznawania skarg i wniosków. W praktyce porządkuje zakres przedmiotowy i jednocześnie określa organ właściwy do ich rozpoznania. Niewątpliwie słusznie z trybu skargowego wyłączono skargi w zakresie dotyczącym działalności sądów w dziedzinie, w której sędziowie są niezawiśli. Odmowa rozpatrzenia takiej skargi stanowi czytelną informację, że prezes sądu w ramach sprawowanego nadzoru administracyjnego ani nie jest władny do ingerowania w zakres postępowania w sprawie, ani też nie ma wpływu na treść orzeczeń. Z praktyki wiadomo, że w znacznej mierze przyczyną składania skarg jest niezadowolenie strony z treści rozstrzygnięcia. Zdarza się, że w skargach zawarte są treści znieważające sędziów. W takim przypadku skargę lub wniosek pozostawia się bez rozpatrzenia, co wynika z art. 41a par. 4 u.s.p.
Wyeliminowanie z trybu skargowego skarg i wniosków dotyczących działalności orzeczniczej sędziów sprawia, że rozpoznane zostaną te skargi i wnioski, które nie dotykają sfery niezawisłości, a jedynie szeroko pojętego sposobu pracy sędziów. Organem właściwym do rozpatrzenia skargi lub wniosku dotyczących działalności sądu okręgowego i rejonowego jest prezes sądu okręgowego, a jeżeli skarga lub wniosek dotyczą działalności sądu apelacyjnego i okręgowego - prezes sądu apelacyjnego (art. 41b par. 2 u.s.p.).
Pozwala to na bardziej efektywne sprawowanie nadzoru przez prezesów sądów, gdyż umożliwia im podjęcie bezzwłocznie zdecydowanych i racjonalnych działań w razie stwierdzenia uchybień w pracy sędziów, przy wykorzystaniu wiedzy o realiach tego sądu. Ponadto przyjęte rozwiązania nie generują nadmiernego przepływu akt spraw oraz korespondencji między prezesami sądów wyższej instancji lub Ministerstwem Sprawiedliwości.
Przepis art. 41d u.s.p. określający obowiązek niezwłocznego przekazania skargi rzecznikowi dyscyplinarnemu albo zastępcy rzecznika dyscyplinarnego w zakresie, w jakim skarga zawiera wniosek o pociągnięcie sędziów do odpowiedzialności dyscyplinarnej, może w praktyce spowodować zwiększenie liczby wniosków, w tym także w sprawach nie tyle błahych, ile w tych, w których angażowanie rzecznika dyscyplinarnego lub zastępcy rzecznika będzie całkowicie bezpodstawne. Chodzić tu może np. o sytuację wydania przez sąd niekorzystnego dla strony rozstrzygnięcia, które - jej zdaniem - jest wynikiem rażącego naruszenia prawa przez sędziego, a nawet popełnienia przestępstwa. Takie przypadki miały miejsce również w przeszłości. Wówczas po zbadaniu sprawy prezes sądu mógł weryfikować wnioski, kierując do rzecznika dyscyplinarnego lub zastępcy rzecznika te, które nie dotyczyły oceny zapadłych orzeczeń. Przyjęte obecnie rozwiązanie daje prymat rzecznikowi dyscyplinarnemu lub zastępcy rzecznika bez jakiegokolwiek udziału prezesa. W odczuciu społecznym może to być postrzegane pozytywnie jako przejaw zwiększenia gwarancji zachowania obiektywizmu przy badaniu zasadności wniosków o pociągnięcie sędziów do odpowiedzialności dyscyplinarnej.
@RY1@i02/2012/133/i02.2012.133.070000400.810.jpg@RY2@
Fot. Fotoeverest 2
Maciej Strączyński, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia
Uważam, że wprowadzenie do ustawy - Prawo o ustroju sądów powszechnych skargi na funkcjonowanie sądu i sędziów, obok już istniejącej skargi na przewlekłość postępowania sądowego przewidzianej w ustawie z 17 czerwca 2004 r., jest mnożeniem bytów. Należy jednak zauważyć, że nowa skarga ma inny charakter. Skargę na przewlekłość postępowania rozpoznaje niezawisły sąd. Ministerstwo Sprawiedliwości na postępowanie w tych sprawach nie ma żadnego wpływu, a chciało mieć. Cała nowelizacja ustawy - Prawo o ustroju sądów powszechnych z sierpnia 2011 r. miała na celu poddanie władzy sądowniczej jak najściślejszemu nadzorowi władzy wykonawczej. Nowa skarga ma być nowym narzędziem nadzoru i dać możliwość ingerencji resortu w funkcjonowanie sądów. Prezes sądu rozpoznający skargę w zakresie wskazanym w art. 41a i dalszych u.s.p. podlega administracyjnie ministrowi sprawiedliwości, można więc wydać mu zalecenia, rozliczać go ze sposobu załatwienia skarg, wpływać przez to na sposób zarządzania sądem. Artykuł 41a oczywiście mówi, że skarga na funkcjonowanie sądu nie może wkraczać w dziedzinę, w której sędziowie są niezawiśli, ale biurokracja zwykle chce ów "zakres niezawisłości" rozumieć wąsko. Można więc skarżyć się na przebieg postępowania, w tym zarządzenia o wyznaczaniu rozpraw (lub ich brak), bo to są czynności prezesa, a nie sądu. Dubluje to skargę na przewlekłość, ale władza wykonawcza chciała mieć pod kontrolą właśnie bieg spraw. On tworzy statystykę załatwień, a dla Ministerstwa Sprawiedliwości liczą się tylko statystyki.
Nowa skarga opisana w u.s.p. nie pomoże niczemu, a tylko dołoży pracy sądom. Skarg nie przybędzie ani nie ubędzie, jeśli ktoś chciał skargę złożyć, to i tak to robił. Składał ją np. do prezesa sądu, ten kierował ją do właściwego wizytatora, wizytator żądał akt, badał tok sprawy i udzielał odpowiedzi, niekiedy wskazywał uchybienie lub potrzebę jakiejś czynności. Od jego fachowości, a czasami dobrej woli zależało i będzie zależeć, czy rozpoznając skargę, nie zahaczy o zakres niezawisłości sędziowskiej. Bywa z tym różnie.
Nowe przepisy nakazują coroczne przedstawianie przez prezesa sądu apelacyjnego ministrowi meldunku o skargach i stwierdzonych nieprawidłowościach. To zaś oznacza, że prezesi wszystkich szczebli będą musieli dla swoich przełożonych takie informacje co roku sporządzać i będą one wędrować w górę aż do ministra. Prezesom przybędą dodatkowe czynności: zliczanie skarg i ich opisywanie. Będą mieli więcej pracy, w dodatku minister uważa, że prezesów jest za dużo i chce znosić sądy, by było ich mniej. Za to urzędników pewnie przybędzie, ktoś wymyśli nowe statystyki, będzie trzeba analizować sprawozdania, pisać odpowiedzi i wydawać zalecenia. Ale dla Ministerstwa Sprawiedliwości większa ilość pracy to nie problem, lecz cel, oficjalnie ukrywany, ale prawdziwy. Najwyżej zaangażuje się więcej urzędników, deleguje kolejnych sędziów. Biurokratyczne instytucje zawsze dbają o to, aby się samoistnie rozrastać.
Co do kwestii możliwości pociągania sędziów do odpowiedzialności dyscyplinarnej na skutek skargi przewidzianej w u.s.p. jest to także element wzmagania nadzoru i wprowadzania w sądach swoistego Big Brothera: władze polityczne chcą doprowadzić do sytuacji, w której sędzia będzie cały czas w pracy obserwowany, kontrolowany, nagrywany. Ilość wniosków o dyscyplinarne ukaranie sędziów się nie zmieni. Odsetek osób, dla których sprawiedliwość musi być po ich stronie i biada temu, kto nie spełni ich żądań, jest w społeczeństwie stały. Odsetek prawdziwych uchybień też. Wykazanie uchybienia, które uzasadnia wszczęcie choćby postępowania wyjaśniającego, jest w skargach rzadkie, gdyż ocena strony z reguły nie jest obiektywna, a im więcej zaciekłości, tym mniej rzetelności. Dotychczas prezes lub wizytator sam oceniał sprawę, informował o tym stronę i nie angażował rzecznika dyscyplinarnego.
Teraz będzie musiał to robić, bo ministerialni urzędnicy go skontrolują i zarzucą mu niestosowanie się do ustawy. Ponadto nie każda skarga jest jasno sformułowana, zatem prezes, który będzie chciał mieć spokój w kontaktach z ministerstwem, na wszelki wypadek przekaże rzecznikowi wszystko. Przybędzie pracy rzecznikom, trzeba im będzie zmniejszyć zakresy orzekania, żeby mieli kiedy załatwiać wnioski. A to, podobnie jak delegacja kolejnych sędziów do ministerstwa, obniży sprawność sądów i skarg przybędzie. Biurokracja się napędza, prawo Parkinsona działa.
@RY1@i02/2012/133/i02.2012.133.070000400.811.jpg@RY2@
Fot. Materiały prasowe
Patrycja Loose, główny specjalista w biurze ministra sprawiedliwości
Nowelizacja ustawy - Prawo o ustroju sądów powszechnych z 18 sierpnia 2011 r. w sposób kompleksowy uregulowała tryb rozpatrywania skarg dotyczących działalności sądów i sędziów. Do dnia wejścia w życie tej nowelizacji, czyli do 28 marca 2012 r., do rozpatrywania skarg dotyczących działalności sądów zastosowanie miały przepisy działu VIII ustawy z 14 czerwca 1960 r. - Kodeks postępowania administracyjnego. Skarga uregulowana w przepisach prawa o ustroju sądów powszechnych nie jest więc instytucją całkowicie nową. Najistotniejsza zmiana polega na tym, że minister sprawiedliwości nie ma już kompetencji do rozpatrywania skarg dotyczących działalności sądów. W przypadku wpłynięcia skargi do Ministerstwa Sprawiedliwości obowiązany jest przekazywać ją do właściwego organu, którym w każdym przypadku będzie prezes ściśle określonego sądu. Istotę omawianej skargi, zwanej także skargą administracyjną, oddaje regulacja z prawa o ustroju sądów powszechnych, w myśl której skargi w zakresie dotyczącym działalności sądów, w dziedzinie, w której sędziowie są niezawiśli, nie podlegają rozpatrzeniu, ewentualnie, w zależności od ich treści, przekazywane są do akt sprawy, której skarga dotyczy. Postępowanie skargowe, o którym tu mowa, nie może więc prowadzić do ingerencji w merytoryczną sferę działalności sądów i sędziów. Wobec tego w ramach tego postępowania nie może być na przykład skutecznie podniesiony zarzut, że sąd na przykład dopuścił dowód z zeznania kolejnego świadka na tę samą okoliczność, co w konsekwencji doprowadziło do wydłużenia postępowania. Przedmiotowa skarga może natomiast służyć do zwalczania bezczynności w postępowaniu sądowym poprzez uruchomianie przez prezesów sądów w wyniku jej rozpatrzenia czynności z zakresu nadzoru nad działalnością administracyjną sądów.
W ramach postępowania ze skargi uregulowanej przepisami ustawy z 17 czerwca 2004 r. o skardze na naruszenie prawa strony do rozpoznania sprawy w postępowaniu przygotowawczym lub nadzorowanym przez prokuratora i postępowaniu sądowym bez nieuzasadnionej zwłoki możliwe jest natomiast badanie prawidłowości czynności podjętych przez sąd w celu wydania rozstrzygnięcia co do istoty sprawy. Kolejna różnica między obu rodzajami skarg polega na tym, że w przypadku skargi uregulowanej w prawie o ustroju sądów powszechnych organem właściwym do jej rozpatrzenia jest prezes sądu, zaś w przypadku skargi na przewlekłość postępowania - niezawisły sąd (w każdym przypadku właściwy sąd okręgowy). Ponadto w postępowaniu ze skargi na przewlekłość postępowania sąd, stwierdzając przewlekłość postępowania, może na żądanie skarżącego przyznać mu od Skarbu Państwa sumę pieniężną w wysokości od 2000 złotych do 20 000 złotych.
Skarga uregulowana w przepisach prawa o ustroju sądów powszechnych powinna do pewnego stopnia przyczynić się do poprawy sprawności postępowań sądowych. Przede wszystkim jednak skargi tego rodzaju powinny być rozpatrywane znacznie szybciej i sprawniej. Dotychczas skargi na działalność sądów wnoszone do ministra sprawiedliwości często przekazywane były do rozpatrzenia prezesom sądów apelacyjnych. Obecnie skargi będą rozpatrywane niejako na miejscu, z możliwością znacznie lepszego wglądu w materiały sprawy.
Obecne rozwiązanie zapewnia pewien automatyzm w sposobie rozpoznania skarg i ściśle określa kompetencje prezesa
Nowa skarga nie pomoże niczemu, a wyłącznie dołoży pracy sądom. Skarg nie przybędzie ani nie ubędzie, jeśli ktoś chciał skargę złożyć, to i tak to robił
Aneta Mościcka
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu