Lekarze z obawy przed karami ograniczą leki ze zniżkami
Czy po nowelizacji ustawy refundacyjnej i wykreśleniu przepisu o karach za nienależną refundację istnieje podstawa prawna do ich wpisania do wzoru umów na refundację leków, które lekarze muszą podpisać z NFZ do końca czerwca?
Moim zdaniem rację mają lekarze. I nie chodzi o to, że ich preskrypcje nie powinny podlegać żadnej kontroli, ale o to, że ta została źle uregulowana. Nie ma wątpliwości, że NFZ mógłby oczekiwać weryfikacji statusu ubezpieczeniowego i uprawnień danego pacjenta. Ale takie wymaganie powinno poprzedzić przygotowanie ku temu narzędzi. A tych nadal nie ma. Po pierwsze, baza ubezpieczonych, która byłaby dostępna dla lekarzy, nadal nie istnieje. Państwo nie odrobiło lekcji i próbuje przerzucić swoje zadania na obywateli (w tym przypadku lekarzy), co samo w sobie godzi w zasady konstytucyjne. Po drugie, niejasny jest zakres refundacji, zawężony obecną ustawą do "wskazań określonych stanem klinicznym". Tu też państwo nie robiło tego, co do niego należy - ustawa refundacyjna jest niespójna i niekonsekwentna.
Czyli ustawa nie precyzuje tych wskazań?
Ustawa posługuje się zamiennie pojęciem wskazań, m.in.: określonych stanem klinicznym, objętych refundacją, określonych w obwieszczeniu, terapeutycznych. Nie wiadomo, jak się mają "wskazania zarejestrowane" do całej charakterystyki leku, którą NFZ wiąże lekarzy w umowach. Nie wiadomo, co to znaczy "wskazania z dnia wydania decyzji refundacyjnej", której to daty lekarz nie ma skąd znać, bo nie wskazuje jej obwieszczenie. Nie mówiąc już o tym, że w wielu wypadkach status refundacyjny leku kłóci się zupełnie z aktualną wiedzą medyczną. W tym kontekście kuriozalny wydaje się zapis umowy narzuconej lekarzom przez NFZ, zobowiązujący ich do rzeczy niemożliwej. Zgodnie z umową lekarz ma przepisywać leki refundowane zgodnie z zupełnie sprzecznymi zakresami, tj. zgodnie z: aktualnym stanem wiedzy medycznej obowiązującymi w tym zakresie przepisami prawa, w tym wykazami, o których mowa w art. 37 ust. 1 ustawy refundacyjnej, wskazaniami i dawkami określonymi w zatwierdzonych na podstawie przepisów prawa farmaceutycznego charakterystykach produktów leczniczych. Te pojęcia są często nie do pogodzenia. Praktycznie więc zawsze lekarz naruszy umowę.
Jakie będą konsekwencje wpisania kar do umowy, w sytuacji gdyby lekarz chciał wejść w spór sądowy z NFZ?
Fundusz będzie pozywał lekarzy o kwoty "niezależnej refundacji" i inne kary umowne. Świadczeniodawcy (tj. podmioty, z którymi NFZ zawarł umowy na udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej - zarówno lekarze, jak i osoby prawne) mają jeszcze gorzej, bo kary są potrącane z wynagrodzenia za świadczenia zdrowotne i wtedy to świadczeniodawca musi pozywać NFZ o ich zwrot. Aby uniknąć ryzyka kar, lekarze będą się bronić, minimalizując zakres recept refundowanych, przepisując leki na 100 proc. Ten system stawia ich w bezpośrednim ryzyku finansowym, jeśli będzie dobrze leczył. To zerwanie podstawowych więzi specjalista - pacjent. Rozwiązanie bardzo szkodliwe społecznie.
@RY1@i02/2012/086/i02.2012.086.18300070a.802.jpg@RY2@
Paulina Kieszkowska-Knapik, z kancelarii prawnej Baker & McKenzie
rozmawiała Beata Lisowska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu