Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Lobbing wymaga pilnej poprawki

30 czerwca 2018

Rząd odłożył temat reformy tej regulacji na półkę. Gdy ucichły echa afery hazardowej, problem zamieciono pod dywan, mimo że jeszcze w 2011 r. nowa ustawa lobbingowa miała być jednym z priorytetów

W koszu wylądowały dwie kolejne wersje projektu założeń nowej regulacji autorstwa Julii Pitery. Od tamtej pory tematu nie podjęto. W przyjętym przez rząd Programie Lepsze Regulacje 2015 słowo "lobbing" w ogóle nie pada. Czy słusznie?

Najnowszy raport GRECO - antykorupcyjnej agendy Rady Europy (Grupy Państw ds. Walki z Korupcją ) - wystawia Poloce krytyczną ocenę. Zwraca uwagę, że lobbing w naszym kraju to przede wszystkim sfera kontaktów nieformalnych. Brakuje jasnych reguł komunikowania się posłów i senatorów z lobbystami. Większość przepisów o lobbingu w parlamencie została zapisana w aktach wewnętrznych (Regulamin Sejmu czy Zasady Etyki Poselskiej). Mają więc one charakter miękkiego prawa. Podobnie jest w ministerstwach: nie ma jednolitych standardów relacji urzędnik - lobbysta.

Nie zanosi się na szybkie zmiany tego stanu rzeczy na poziomie ustawowym.

- Obecnie w MAiC nie są prowadzone prace nad projektem zmian ustawy o działalności lobbingowej w procesie stanowienia prawa - przyznaje Artur Koziołek, rzecznik prasowy Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji.

Ciche podkomisje

GRECO wskazuje, że lobbyści zawodowi są u nas dyskryminowani, np. nie mogą brać udziału w posiedzeniach podkomisji sejmowych. Podczas gdy ich koledzy z kancelarii prawnych czy izb gospodarczych, którzy prowadzą działania lobbingowe nieformalnie, są zapraszani przez posłów na podkomisje jako eksperci czy goście.

- Próby zmiany tego stanu rzeczy podejmowane od wielu lat przez środowisko zawodowych firm lobbingowych nie znalazły poparcia politycznego, choć wystarczająca byłaby odpowiednia zmiana w regulaminie izby - wskazuje Tomasz Zapalski, doradca ds. regulacyjnych Centras Public & Government Affairs. Podkreśla, że w czasie prac podkomisji często zapadają najistotniejsze decyzje dotyczące treści projektu ustawy.

- Wszystkie podmioty uczestniczące w procesie stanowienia prawa powinny mieć do niego równy dostęp, niezależnie od tego, czy reprezentują interesy podmiotu gospodarczego, czy organizacji społecznej. Z tej perspektywy ograniczanie dostępu do udziału w pracach podkomisji podmiotom wykonującym zawodową działalność lobbingową nie jest zasadne - wtóruje dr Tomasz Zalasiński, konstytucjonalista z kancelarii Domański Zakrzewski Palinka sp.k.

- Ta sytuacja rodzi ryzyko, że na kształt przyszłej ustawy będą miały wpływ takie osoby, które znajdą sposób na obejście ustawy lobbingowej, i w sposób nieformalny i nieprzejrzysty dotrą do decydenta - ocenia Grażyna Kopińska z Programu Przeciw Korupcji Fundacji Batorego.

Uważa, że gra interesów jest naturalna przy procesie stanowienia prawa. Ważne tylko, aby każdy miał równe szanse przedstawienia swoich racji, aby lobbing był jawny, a decydent wytłumaczył, dlaczego przychylił się do czyichś racji, a do innych nie.

Czerwone kartki

W Unii Europejskiej działa ok. 20 tys. lobbystów. W samym Parlamencie Europejskim akredytowanych jest 4570 przedstawicieli grup interesu. Tymczasem w Polsce przy ul. Wiejskiej oficjalnie działalność prowadzi zaledwie ok. 20 lobbystów zawodowych. Można ich poznać po czerwonych plakietkach, jakie mają obowiązek nosić. Poszczególne ministerstwa rejestrują rocznie najwyżej kilka kontaktów z lobbystami. Oficjalne dane nijak mają się jednak do rzeczywistości. Prawdziwy lobbing jest wykonywany najczęściej przez załatwiaczy, którzy nigdzie się nie rejestrują.

- Zgadzamy się z konkluzjami raportu GRECO. Mamy w Polsce dość szczegółowo uregulowany lobbing zawodowy. Chyba nawet przeregulowany albo nie najmądrzej uregulowany - mówi Grażyna Kopińska.

Jej zdaniem status lobbysty zawodowego nie przynosi praktycznie żadnych korzyści. Wręcz przeciwnie, trzeba się liczyć głównie z utrudnieniami i ograniczeniami.

- Za przekroczenie zasad wykonywania tego zawodu grożą sankcje. Lobbyści zawodowi nie mają także wstępu na podkomisje sejmowe. A właśnie tu zapadają decyzje o kształcie przyszłych przepisów. Lobbyście działającemu jawnie nie pozostaje nic innego jak nawiązanie kontaktów nieformalnych - dodaje Kopińska.

Zwraca uwagę, że jednocześnie ustawodawca kompletnie ignoruje to, że bardzo wiele podmiotów uprawia faktyczny, niesformalizowany lobbing.

- Wystarczy stworzyć stowarzyszenie czy być przedstawicielem jakiejś branży, aby wejść jako ekspert lub gość na podkomisję. Taka osoba ma pełną swobodę prezentowania poglądów swoich mocodawców i nie jest traktowana jak lobbysta - przekonuje.

Minister administracji i cyfryzacji ma obowiązek demaskowania utajonych lobbystów. Ma możliwość nakładania na nich kar w wysokości od 3 tys. zł do 50 tys. zł. Jednak ukaranych brak.

- Do MAiC nie wpłynęły żadne dokumenty, z których wynikałoby, że jakiś podmiot wykonuje czynności wchodzące w zakres zawodowej działalności lobbingowej bez wpisu do rejestru - przekonuje Artur Koziołek.

Bez stenogramów

W aferze hazardowej nie można było ustalić, kto zgłosił w 2003 r. poprawkę dotyczącą obniżenia zaproponowanej przez Ministerstwo Finansów stawki podatku od automatów do gier. Dziś mimo tych doświadczeń wciąż niełatwo dojść, kto na podkomisji jakie zmiany proponuje. Z posiedzeń podkomisji sejmowych nie są bowiem sporządzane ani stenogramy, ani protokoły.

- Posiedzenia podkomisji są rejestrowane w wersji audio. Nagrania te są następnie przekazywane do archiwum Sejmu. Dostęp do nich można uzyskać w trybie Rozporządzenia Rady Ministrów z 22 czerwca 2011 r. w sprawie sposobu i trybu udostępniania materiałów archiwalnych - wyjaśnia kancelaria Sejmu.

Jedynie te posiedzenia komisji i podkomisji, które odbywają się w salach z odpowiednim wyposażeniem technicznym, są też transmitowane online.

- Żadne afery dotyczące procesu tworzenia prawa nie miały nic wspólnego z zawodowymi lobbystami. Zawsze były wywołane przez nieformalne wpływy różnych osób lub grup - dodaje Tomasz Zapalski.

@RY1@i02/2013/032/i02.2013.032.18300100d.803.jpg@RY2@

Oficjalny lobbing w parlamencie

Ewa Ivanova

ewa.ivanova@infor.pl

Ekspercka wiedza jest niezbędna do pisania dobrego prawa

@RY1@i02/2013/032/i02.2013.032.18300100d.804.jpg@RY2@

Filip Łukaszewicz, partner w spółce B2G Relations

Nowelizacja ustawy lobbingowej to niełatwy temat. Braku inicjatywy w tym zakresie poszukiwałbym bardziej po stronie rządowej niż parlamentarnej. Ustawa lobbingowa była do tej pory nowelizowana tylko trzykrotnie, a za każdym razem zmiany były nieistotne. W 2011 r. premier Tusk zapowiedział, że nowa ustawa lobbingowa będzie priorytetem jego rządu. Od tamtego czasu, nie licząc projektu założeń minister Pitery - nic się nie wydarzyło. Dziś nie ma już też pani minister, a ciężar przygotowania nowej ustawy spada raczej na MAiC.

Istotne dla tego problemu jest też to, że najbardziej na braku nowoczesnej ustawy lobbingowej - oprócz przedsiębiorców - cierpią posłowie i senatorowie. Rząd ma zaplecze ekspertów, gdzie zawsze może skonfrontować projekt z biznesem. Parlamentarzyści z powodu braku dobrego prawa są mocno ograniczeni w zakresie tego typu kontaktów. Rozumieją jednak, że prawo, nad którym debatują, dotyczy bezpośrednio konkretnych sektorów gospodarki i ekspercka wiedza z tego zakresu, której często nie mają, jest niezbędna w procesie stanowienia dobrego prawa. Niewydolność Biura Analiz Sejmowych i sejmowych ekspertów im również nie pomaga.

Wielu zawodowych lobbystów rezygnuje z dotychczasowego statusu i rozpoczyna nieformalną działalność ekspercką. Zarówno ustawa o lobbingu, jak i regulamin Sejmu zawierają bowiem powtarzające się w obydwu aktach, sformalizowane i nieżyciowe procedury nakazujące każdemu, kto jest zainteresowany określonym aktem na etapie prac rządowych lub parlamentarnych, odpowiednio zgłosić swoje zainteresowanie: najpierw do Rady Ministrów, a następnie do marszałka Sejmu. Za każdym razem należy dołączyć również zestaw zupełnie niepotrzebnych dokumentów (np. wyciąg z KRS-u czy oświadczenie o świadomości odpowiedzialności karnej). Dodatkowo istnieje duża grupa rozporządzeń, wskazująca pakiet dokumentów, które każdy lobbysta powinien mieć ze sobą w Sejmie na co dzień. Absurdalność tych przepisów dostrzegła Rada Europy i słusznie wytknęła w swym raporcie, że lobbing w Polsce przeszedł do sfery nieformalnej, bo prawo praktycznie uniemożliwia funkcjonowanie lobbystów zgodnie z ustawą. Wiele obostrzeń, wymagań, ograniczeń praw i możliwości funkcjonowania w parlamencie sprawia, że zarejestrowanie się jako lobbysta jest w powszechnej świadomości biznesowej bardziej przejawem nieznajomości zasad i rynku niż uzasadnioną decyzją.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.