Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo administracyjne

Unieważnienie wyborów: zmiana do przemyślenia

3 grudnia 2014
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Dziś unieważnienie wyborów samorządowych w skali kraju jest niemożliwe. Ale w przyszłości nie wszyscy to wykluczają

Mimo że druga tura wyborów samorządowych za nami, opozycja wciąż domaga się powtórzenia wyborów, które odbyły się w pierwszym terminie - 16 listopada 2014 r. Obowiązujące dziś art. 392-398 ustawy z 5 stycznia 2011 r. - Kodeks wyborczy (t.j. Dz.U. z 2014 r. poz. 1072 ze zm.) nie dają takich możliwości prawnych. Protesty wyborcze składa się do sądów okręgowych, które rozstrzygają o ważności lub nieważności wyborów. Sądy w poszczególnych okręgach działają niezależnie od siebie. Ponowne przeprowadzenie wyborów jest więc możliwe tylko w tych przypadkach, gdy sąd wykrył nieprawidłowości.

Opinie konstytucjonalistów co do tego, jak powinno być w przyszłości, są podzielone.

Czy można generalne

Profesor Genowefa Grabowska z Uniwersytetu Śląskiego jest w stanie wyobrazić sobie sytuację, w której na mocy ustawy przyznano by Sądowi Najwyższemu kompetencję do unieważnienia wyborów w całym kraju, jeśli w toku badania protestów wyborczych w co najmniej połowie okręgów sądy okręgowe uznałyby wybory za nieważne. [patrz wywiad]

Od strony czysto teoretycznej takie rozwiązanie dopuszcza również dr Kazimierz Bandarzewski z Katedry Prawa Samorządu Terytorialnego Uniwersytetu Jagiellońskiego. - Jeśli z orzeczeń większości sądów okręgowych z różnych części kraju wynikałoby, że w trakcie wyborów doszło do wielu nadużyć, sprawą mógłby zająć się Sąd Najwyższy i na mocy swojego autorytetu ocenić sytuację - mówi administratywista. Zaraz jednak zastrzega, że trudno sobie realnie wyobrazić zaistnienie sytuacji, w której konieczna byłaby interwencja SN. - To musiałaby być ogromna skala nadużyć występująca jednocześnie w większości okręgów głosowania - podkreśla dr Bandarzewski.

Sceptycznie do koncepcji wprowadzenia opisanej zasady podchodzą inni pytani przez nas eksperci.

- Nie ma jednych wyborów samorządowych. Każda gmina czy powiat to odrębna historia. To nie są wybory parlamentarne, gdzie zsumowuje się wyniki w skali całego kraju, a głosy oddane w poszczególnych okręgach wpływają na skład jednego organu - Sejmu - przypomina prof. Hubert Izdebski, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego. - W wyborach samorządowych organy w poszczególnych jednostkach są wybierane niezależnie od siebie. Jeśli więc w jednej gminie udowodniono nieprawidłowości, to nie rozumiem, dlaczego miałoby to automatycznie przedkładać się na te jednostki, w których wszystko odbyło się zgodnie z prawem - dodaje nasz rozmówca.

Jeszcze bardziej krytycznie ocenia koncepcję dr Ryszard Piotrowski z Katedry Prawa Konstytucyjnego UW.

- Moim zdaniem w świetle Konstytucji RP niedopuszczalne jest wprowadzenie sądowego domniemania nieważności wyborów niezależnie od rzeczywistego stanu spraw. Założenie z góry, że skoro w dużej części okręgów wykazano nieprawidłowości, to tymi ostatnimi są również dotknięte wybory w pozostałych okręgach, bez przeprowadzania w nich postępowania sądowego, jest nie do zaakceptowania - tłumaczy naukowiec z UW. - W ten sposób w drodze ustawy odebralibyśmy niektórym prawo do sądu. Wyobraźmy sobie, że w ponad połowie okręgów stwierdzono nieprawidłowości, co zgodnie z propozycją umożliwiłoby Sądowi Najwyższemu unieważnienie wyborów w całym kraju. Wówczas bez merytorycznego rozpatrzenia pozostałyby protesty wniesione w tych okręgach, gdzie sądy nie zdążyły się nimi zająć przed orzeczeniem SN. A przecież w tych okręgach wybory mogły się odbyć zgodnie z przepisami - dodaje nasz rozmówca.

Najpierw dyskusja

Obecny system kontroli prawidłowości przebiegu wyborów samorządowych jest przez prawników oceniany generalnie jako dobry.

- Nie bez powodu rozpatrywaniem protestów wyborczych zajmują się sądy powszechne. Mają one zdecydowanie większe niż sądy administracyjne możliwości prowadzenia postępowań dowodowych. Mogą wyjaśniać wątpliwości, stosując różne metody. Poza tym w sądach okręgowych zasiadają sędziowie z pewnym dorobkiem orzeczniczym, którzy mają sporą wiedzę prawnicza. To dobry system - uważa dr Bandarzewski.

Nie oznacza to, że nie można wprowadzać jego modyfikacji. Zdaniem prof. Izdebskiego można zastanowić się nad tym, czy kontrolą wyborów samorządowych zawsze powinien zajmować się sąd okręgowy.

- Można rozważyć koncepcję, że badaniem protestów w zakresie wyborów do sejmików województw zajęłyby się sądy apelacyjne. Ich liczba pokrywa się mniej więcej z liczbą sejmików. Poza tym, skoro sejmiki to największe jednostki samorządowe, to może wybory do nich powinien kontrolować również szczebel sądowy wyższy niż okręgowy - mówi prof. Izdebski.

Z kolei dr Piotrowski uważa, że dla przejrzystości wyborów warto pomyśleć o wprowadzeniu rejestracji przy pomocy kamer pracy obwodowych komisji wyborczych, które liczą głosy wyjęte z urny.

- Postulowałbym również wycofanie się z głosowania korespondencyjnego. Jest ono bowiem trudne do pogodzenia z konstytucyjnymi standardami tajności wyborów - podkreśla dr Piotrowski.

Piotr Pieńkosz

 piotr.pienkosz@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.