Jest opór społeczny, ale nie tędy droga
@RY1@i02/2016/190/i02.2016.190.18300150d.801.jpg@RY2@
prof. Marek Chmaj konstytucjonalista, radca prawny w kancelarii radcowskiej Chmaj i Wspólnicy
Czy kwestia reprywatyzacji może być poddana pod osąd gminnej społeczności?
To rozwiązanie jest nie do przyjęcia. Nie wyobrażam sobie, by o konstytucyjnie gwarantowanym prawie (w tym własności) decydowali mieszkańcy gminy. Jest to bowiem materia uregulowana ustawowo, dlatego też nie może ona zależeć od innych osób, niezwiązanych w żaden sposób z danym prawem własności. Należy wskazać, iż kwestie związane z reprywatyzacją są odmienne w zależności od konkretnego, jednostkowego przypadku, zaś sama wysokość odszkodowania zależna jest od rozmiarów roszczeń i możliwości finansowych państwa. Problem reprywatyzacji nie dotyczy tylko poszczególnej gminy, jest to problem ogólnospołeczny, którego rozwiązanie powinno być jednakowe (sprawiedliwe) dla całego społeczeństwa. Nie sposób zatem wychodzić z założenia, iż każda jednostkowa sytuacja byłaby tożsama, a także, że każda gmina przyjęłaby ten sam sposób rozwiązania problemu. Prowadziłoby to do nierównego traktowania obywateli państwa polskiego.
Restytucja mienia byłym właścicielom albo ich spadkobiercom spotyka się często z dużym oporem społecznym. Ludzie mogliby się opowiedzieć przeciwko jakiejkolwiek postaci reprywatyzacji...
Warto zaznaczyć, iż referendum samo w sobie nie może prowadzić do rozstrzygnięć sprzecznych z powszechnie obowiązującym prawem. Zakaz ten dotyczy również przeprowadzenia, w drodze referendum, rozstrzygnięć spraw, dla których przewidziana jest inna, obowiązkowa procedura. Mieszkańcy gmin mogą wypowiadać się w referendum tylko w sprawach zasadniczych dla wspólnoty, które nie dotyczą zadań stałych, powtarzalnych, tj. strefy bieżącego zarządzania sprawami wspólnoty. Jeżeli nawet można by było uznać, iż sprawa referendum należałaby do katalogu zadań i kompetencji gmin, kwestia reprywatyzacji, z uwagi na mnogość podmiotów związanych z roszczeniami w sprawach zwrotów własności nieruchomości, stałaby się zadaniem stałym, powtarzalnym i bieżącym, co również stanowiłoby negatywną przesłankę wykluczającą możliwość przeprowadzenia referendum.
Czy ze względu na specyfikę konkretnego przypadku nie byłoby dobrze, gdyby mogli się wypowiedzieć członkowie lokalnej społeczności?
Akurat ta uwaga jest jeszcze jednym argumentem, że sprawy reprywatyzacji nie powinny być poddawane pod referendum. Warto wskazać, iż forma przeprowadzania referendum sama w sobie stanowi utrudnienie w uregulowaniu wszystkich aspektów związanych z reprywatyzacją, a zatem jest przesłanką uniemożliwiającą kompleksowe rozwiązanie problemu. Kwestię tę poruszył również Trybunał Konstytucyjny, który stwierdził, iż "właściwe pytanie referendalne musi dotyczyć sprawy wspólnoty oraz musi stanowić rozstrzygnięcie sprawy mieszczącej się w zakresie zadań i kompetencji gminy". Niemożliwe zatem byłoby jedynie poprzez zaznaczenie jednego z wariantów odpowiedzi uregulowanie problemu, który zdecydowanie należy do spraw wyjątkowo skomplikowanych i z którym ustawodawstwo polskie zmierza się od lat. Już sama trudność w sformułowaniu odpowiednich pytań oraz zakresu i sposobu rozstrzygnięcia kwestii reprywatyzacji przemawia za niewłaściwością takiego rozwiązania.
To może ten problem poddać po referendum ogólnokrajowe?
Wyobrażam sobie to rozwiązanie, ale trzeba przypomnieć, że w wyniku nieudanych prób ustawowego uregulowania koncepcji reprywatyzacji pojawiły się w historii państwa polskiego wnioski o przeprowadzenie referendum ogólnokrajowego w tej sprawie. Jako argumentację podawano m.in. chęć rozwiązania sytuacji konfliktowej przez odwołanie się do woli społeczeństwa. Ostatecznie żaden z wniosków o przeprowadzenie referendum ogólnokrajowego w sprawie reprywatyzacji nie został przyjęty.
Rozmawiał Leszek Jaworski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu