Ograniczenia dla wiatraków i... osiedli
Ustawa wprowadziła rygorystyczne zasady wyznaczania odległości elektrowni wiatrowych od budynków. Wbrew pozorom ucierpi nie tylko branża energetyki wiatrowej, lecz także inni przedsiębiorcy, np. deweloperzy
Ustawa z 20 maja 2016 r. o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych, która ukazała się w Dzienniku Ustaw z 1 lipca (Dz.U. poz. 961) i wejdzie w życie po upływie dwóch tygodni od publikacji, znacząco ograniczyła możliwości lokalizacji elektrowni wiatrowych. Po 16 lipca br. posadowienie elektrowni wiatrowej - czy to farmy, czy tylko jednego zaledwie wiatraka - będzie znacznie trudniejsze niż do tej pory.
Oddalony od zabudowy
Wynika to m.in. z wprowadzonych zasad, które nakazują zachowanie minimalnych odległości elektrowni wiatrowych od budynków mieszkalnych.
Zgodnie z wprowadzonymi przepisami odległość ta:
● jest ustalana pomiędzy elektrownią wiatrową a budynkiem mieszkalnym lub budynkiem o funkcji mieszanej, w skład której wchodzi funkcja mieszkaniowa;
● nie może być mniejsza niż dziesięciokrotność wysokości elektrowni wiatrowej, mierzonej od poziomu gruntu do najwyższego punktu budowli, wliczając w to elementy techniczne elektrowni, w szczególności wirnik wraz z łopatkami.
Między innymi z tego powodu tak ważna będzie wysokość konkretnej elektrowni wiatrowej. Z tego również powodu trzeba będzie obowiązkowo niniejsze kwestie określać w planie miejscowym (o tym pisaliśmy w części Samorząd i Administracja).
Deweloperzy dostali rykoszetem
Ograniczenie dotyczące lokalizacji wiatraków w określonej odległości od zabudowy działa niestety w obie strony. Co do zasady bowiem, w przypadku gdy jakakolwiek nieruchomość znajdowałaby się w strefie objętej wskazaną minimalną odległością od elektrowni wiatrowej, nie będzie możliwości przeznaczenia jej pod zabudowę mieszkaniową. A to oznacza, że grupa przedsiębiorców, w którą uderzyła ustawa wiatrakowa, daleko wykracza poza grupę inwestujących w energetykę wiatrową.
Z perspektywy konstytucyjnej ochrony prawa własności można zastanawiać się nad tym, czy wprowadzone zmiany są dostatecznie uzasadnione. Wprowadzone bowiem w ustawie ograniczenie blokuje w wielu przypadkach możliwości działania nie tylko inwestorom zajmującym się elektrowniami wiatrowymi, lecz także innym inwestorom, w tym np. deweloperom czy też właścicielom pensjonatów (które zabudowę usługową łączą z zabudową mieszkaniową).
Kłopoty z wyznaczaniem odległości
W praktyce mogą pojawić się problemy z wyznaczaniem minimalnej nakazanej odległości.
Ustawodawca doprecyzowuje w art. 5 ustawy, że przez analizowaną odległość należy rozumieć najkrótszy odcinek pomiędzy:
● rzutem poziomym istniejącego budynku, albo
● granicą terenu objętego decyzją o warunkach zabudowy, albo
● linią rozgraniczającą teren (którego sposoby zagospodarowania określono w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego)
a okręgiem, którego promień jest równy połowie średnicy wirnika wraz z łopatami albo linią rozgraniczającą teren, którego sposób zagospodarowania został określony w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego.
Oznacza to, że ustawodawca zakłada zróżnicowane warianty dokonywania pomiarów wymaganej odległości. W tym kontekście można wyróżnić warianty:
1) dotyczący stanu faktycznego - gdy bierze się pod uwagę rzut poziomy istniejącego budynku, oraz okrąg, którego promień jest równy połowie średnicy wirnika wraz z łopatami;
2) planistyczny - dotyczący stanu ujętego w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego (którego postanowienia nie zawsze muszą być w pełni zrealizowane w praktyce) - wówczas odległość wylicza się pomiędzy liniami rozgraniczającymi (czyli wskazanymi w części graficznej planów liniami rozgraniczającymi różne przeznaczenia terenu);
3) w którym nie obowiązuje dla budynków plan miejscowy, nie zostały one wzniesione, ale została dla nich wydana decyzja o warunkach zabudowy - wówczas bierze się pod uwagę granice terenu objętego przedmiotową decyzją (granice te nie zawsze muszą stanowić granicy całej zamkniętej działki);
4) mieszany - kiedy inaczej wygląda stan faktyczny i prawny dotyczący elektrowni wiatrowej, a inaczej stan faktyczny dotyczący budynków.
W tym ostatnim przypadku rozważane mogą być także różne sytuacje. Może się bowiem zdarzyć, że mamy do czynienia ze zlokalizowaną inwestycją - elektrownią wiatrową - ale zabudowa mieszkaniowa jest jedynie określona w planie miejscowym lub decyzji o warunkach zabudowy. Może być też tak, że inwestor chce wybudować elektrownię wiatrową (i ma ją ujętą w planie miejscowym), a punktem odniesienia będzie istniejąca zabudowa mieszkaniowa. W przypadku kiedy stan faktyczny i stan planistyczny będą względem jednego obiektu się pokrywały, uznać można, że ewentualne rozbieżności należy interpretować w taki sposób, aby brać pod uwagę jeden z wariantów ("albo" oznacza bowiem z perspektywy prawnej alternatywę rozłączną). Wydaje się, że trzeba wybrać wariant zapewniający zachowanie większej dopuszczalnej odległości. Jeżeli bowiem plan miejscowy dopuszcza zabudowę mieszkaniową dalej, niż sięgają granice istniejącej zabudowy, to nie można wykluczyć podejmowania na danym obszarze kolejnych robót budowlanych. Jeżeli natomiast konkretna, istniejąca w danym momencie zabudowa jest usytuowana dalej, niż dopuszcza to plan miejscowy (powstała np. przed uchwaleniem planu miejscowego), to również ją trzeba obowiązkowo brać pod uwagę.
Wyłączenie to nie dotyczy analogicznych czynności podejmowanych wobec samej elektrowni wiatrowej.
Nadbudowa - to słowo warto zapamiętać
Pamiętać trzeba o istotnym wyłączeniu wprowadzonym przez ustawodawcę. Otóż zgodnie z art. 4 ust. 3 ustawy zachowanie wskazanych powyżej odległości nie jest wymagane przy przebudowie, nadbudowie, rozbudowie, remoncie, montażu lub odbudowie budynku mieszkalnego albo budynku o funkcji mieszanej, w skład której wchodzi funkcja mieszkaniowa.
Wyłączenie to nie dotyczy analogicznych czynności podejmowanych wobec samej elektrowni wiatrowej.
Owo wyłączenie to jednak dobra wiadomość dla wielu przedsiębiorców, np. deweloperów, którzy chcą np. wybudować nowe mieszkania na strychu budynku lub planują nadbudowę, np. dodatkowego piętra w budynku.
Stosowane pojęcia dotyczące wymienionych działań budowlanych należy rozumieć w znaczeniu ustawy z 7 lipca 1994 r. - Prawo budowlane (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 290 ze zm.). Przykładowo zgodnie z prawem budowlanym przebudową jest wykonywanie robót budowlanych, w wyniku których następuje zmiana parametrów użytkowych lub technicznych istniejącego obiektu budowlanego, z wyjątkiem charakterystycznych parametrów (jak np. kubatura).
Z kolei remontem będzie wykonywanie w istniejącym obiekcie budowlanym robót budowlanych polegających na odtworzeniu stanu pierwotnego, a niestanowiących bieżącej konserwacji. Wobec tego typu działań w budynkach opisywane ograniczenia nie znajdują zastosowania.
Warto wskazać, że w prawie budowlanym pojęcie nadbudowy nie zostało zdefiniowane. W praktyce nadbudowę rozumie się jako budowę, w wyniku której tworzy się nową część istniejącego wcześniej obiektu budowlanego. Tak więc zastosowane przez ustawodawcę pojęcie jest nieostre i może prowokować przedsiębiorców do podejmowania prób sprawdzenia, czy właśnie poprzez stosowanie niniejszego pojęcia w niektórych stanach faktycznych nie da się ominąć wprowadzanych przez ustawodawcę ograniczeń. Zawsze będą mogli spróbować, twierdząc, że przecież ustawodawca nadbudowę ze wskazanych ograniczeń wyłączył, nie doprecyzowując przy tej okazji, co dokładnie przez to rozumie.
Zachowanie minimalnych odległości nie jest wymagane przy przebudowie, nadbudowie, rozbudowie, remoncie, montażu lub odbudowie budynku mieszkalnego albo budynku o funkcji mieszanej, w skład której wchodzi funkcja mieszkaniowa.
@RY1@i02/2016/131/i02.2016.131.18300200b.804.jpg@RY2@
Cios w branżę
Przyroda też może stanąć na przeszkodzie
Przedsiębiorcy zajmujący się energetyką wiatrową są związani jeszcze jednym, istotnym ograniczeniem, związanym z lokalizacją tego typu w sąsiedztwie niektórych terenów chronionych przyrodniczo. Zgodnie z art. 4 ust. 2 ustawy - przy lokalizacji elektrowni wiatrowych względem niektórych form ochrony przyrody wymagane jest również zachowanie odpowiedniej odległości, analogicznej jak w przypadku zabudowy mieszkalnej.
Na podobnej zasadzie wyróżnić należy ograniczenia w wymaganej odległości dotyczącej sytuowania elektrowni wiatrowych względem leśnych kompleksów promocyjnych określonych w ustawie o lasach. Przy czym wszystkie wskazane ograniczenia funkcjonują w jedną stronę. Trzeba je brać pod uwagę przy okazji lokalizowania elektrowni wiatrowych, ale już nie przy okazji ustanawiania wskazanych form ochrony przyrody lub leśnych kompleksów promocyjnych. Także co do zasady zlokalizowanie elektrowni wiatrowych w bliskiej odległości nie będzie przeszkodą do rozszerzenia powierzchni parku narodowego. Natomiast odwrotnie - bliskość parku narodowego może uniemożliwić posadowienie w danym miejscu elektrowni wiatrowej.
Przez wprowadzaną przez ustawę minimalną odległość należy rozumieć najkrótszy odcinek łączący punkt na granicy obszaru, dla którego ustanowiono daną formę ochrony przyrody lub odpowiednio leśnego kompleksu produkcyjnego, i z drugiej strony, odpowiednio:
● okrąg, którego promień jest równy połowie średnicy wirnika wraz z łopatami (a środek jest środkiem okręgu opisanego na obrysie wieży istniejącej elektrowni wiatrowej), albo
● linią rozgraniczającą teren, którego sposób zagospodarowania określony w planie miejscowym dopuszcza budowę elektrowni wiatrowej.
Trudniej o zaakceptowanie oceny
W kontekście zagadnień środowiskowych warto również zwrócić uwagę na to, że omawiana ustawa doprecyzowała właściwość organów przeprowadzających ocenę oddziaływania przedsięwzięcia związanego z realizacją elektrowni wiatrowej na środowisko.
Zgodnie ze znowelizowanym brzmieniem art. 75 ust. 1 pkt 1 lit. r ustawy o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko organem właściwym w sprawie wydawania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla elektrowni wiatrowych będzie regionalny dyrektor ochrony środowiska.
Do tej pory zajmowali się tym w praktyce wójtowie i burmistrzowie.
Pozwolenia na budowę dotyczące budynku mieszkalnego albo budynku o funkcji mieszanej, w skład której wchodzi funkcja mieszkaniowa, wydane przed dniem wejścia w życie ustawy
zachowują moc.
@RY1@i02/2016/131/i02.2016.131.18300200b.105.gif@RY2@
Natura pod ochroną
@RY1@i02/2016/131/i02.2016.131.18300200b.806.jpg@RY2@
Trudno wybudować wiatrak w sąsiedztwie przyrodniczych obiektów
Istniejące farmy będą mogły tylko trwać
Problematycznych zagadnień dla właścicieli istniejących wiatraków związanych z nową ustawą jest znacznie więcej.
Uwięzione, bez perspektyw
W art. 12 ustawy o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych wskazano, że w przypadku elektrowni wiatrowych użytkowanych w dniu wejścia ustawy w życie, niespełniających opisanych powyżej wymogów związanych z odległościami, dopuszcza się jedynie przeprowadzenie remontu oraz wykonywanie innych czynności niezbędnych do prawidłowego użytkowania elektrowni. Wykluczono natomiast działania prowadzące do zwiększenia parametrów użytkowych elektrowni lub zwiększenia jej oddziaływań na środowisko.
Tak więc w wariancie, w ramach którego dana elektrownia wiatrowa już funkcjonuje (jak stanowi ustawodawca "jest użytkowana" - co można rozumieć dosyć szeroko!) i jest położona bliżej zabudowy mieszkaniowej, nie ma obowiązku jej rozbiórki. Jest bowiem oczywiste, że tego typu rozwiązanie byłoby zbyt daleko idące. Elektrownia taka może być eksploatowana - z tym, że jedynie na takich samych jak w dniu wejścia w życie ustawy warunkach. Tak więc intencją ustawodawcy nie jest odbieranie przedsiębiorcom tego, co już mają. Oczywiście nie można wykluczyć sytuacji, w których rozwiązania te nie będą satysfakcjonujące, gdyż zmiany mogą być z perspektywy funkcjonowania niektórych elektrowni wiatrowych konieczne.
Pozwolenia na budowę zachowują moc
Zarówno przedsiębiorcy zajmujący się elektrowniami wiatrowymi, jak i inni przedsiębiorcy (myślący o zabudowie terenów znajdujących się w wyznaczonej przez ustawę strefie oddziaływania tychże elektrowni) zadają sobie pytanie: co z wszczętymi już postępowaniami administracyjnymi lub z uzyskanymi decyzjami administracyjnymi dotyczącymi procesu inwestycyjnego?
Chyba najlepiej sytuacja wygląda w przypadku inwestorów, którzy uzyskali pozwolenia na budowę. Takie pozwolenia dotyczące budynku mieszkalnego albo budynku o funkcji mieszanej, w skład której wchodzi funkcja mieszkaniowa, wydane przed dniem wejścia w życie ustawy zachowują moc. Zatem jeżeli jakiś deweloper planował realizację określonej inwestycji mieszkaniowej w niewielkiej odległości od istniejącej (lub wyznaczonej w planie miejscowym) elektrowni wiatrowej i uzyskał dla swojej inwestycji pozwolenie na budowę, może być o tyle spokojny, że pozwolenie to wciąż pozostaje ważne.
Warto też zwrócić uwagę przedsiębiorców, że ustawodawca używa tu określenia "wydanie pozwolenia na budowę". A to oznacza, że nie przesądza jednoznacznie o występowaniu wymogu jego ostateczności (jak np. w przepisach przejściowych w innych ustawach). Przedsiębiorcy mogą to wykorzystać w swoim interesie. Kluczowa kwestia będzie sprowadzała się bowiem do wykładni pojęcia wydania. Wydaje się, że powyższe zagadnienie będzie otwarte na praktykę orzeczniczą. Przedsiębiorcy, którym będzie zależało na określonej inwestycji, będą mogli próbować przekonywać, że ustawodawca świadomie nie zastosował tutaj wymogu "ostateczności" danej decyzji i wystarczy samo jej wydanie, nawet gdy nie stała się ona ostateczna w chwili wejścia w życie ustawy (oczywiście w wypadku skierowania na nią odwołania - decyzja taka powinna być przy takim wariancie utrzymana w wyższej instancji).
Tak więc dysponując pozwoleniem na budowę budynku mieszkalnego czy budynku o funkcji mieszanej, w skład której wchodzi funkcja mieszkaniowa, przedsiębiorca można spać spokojnie. Oczywiście musi przy tym pamiętać, że pozwolenie na budowę będzie ważne przez 3 lata od momentu rozpoczęcia jego obowiązywania (tak jak w każdym innym przypadku określonym przepisami prawa budowlanego).
Elektrownie muszą się spieszyć
Trochę większe rygory dotyczyć będą przedsiębiorców posiadających pozwolenia na budowę elektrowni wiatrowych. Zachowują one moc pod warunkiem, że w ciągu 3 lat od wejścia w życie ustawy zostanie wydana decyzja w sprawie pozwolenia na ich użytkowanie.
Dodać tutaj warto, że także niezakończone postępowania w sprawie pozwoleń na budowę wszczęte przed wejściem analizowanej ustawy w życie prowadzi się na podstawie przepisów dotychczasowych.
Ustawodawca nie robi tego wprost, ale należy zastrzec, że również w takim przypadku zastosowanie znajduje wymóg zachowania okresu 3 lat na uzyskanie przez inwestora pozwolenia na użytkowanie elektrowni wiatrowych. Odmienna wykładnia świadczyłaby bowiem o rażącej niekonsekwencji ze strony ustawodawcy. Tak więc dla własnego bezpieczeństwa inwestor powinien zadbać o to, aby we wskazanym terminie takie pozwolenie uzyskać.
Brak pozwolenia - poważne konsekwencje
Nieuzyskanie pozwolenia na użytkowanie przed upływem wskazanych 3 lat będzie miało bardzo poważne konsekwencje. Artykuł 13 ust. 6 ustawy o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych wyraźnie bowiem stanowi, że wojewódzki inspektor nadzoru budowlanego ma obowiązek nakazania rozbiórki wybudowanej wcześniej części obiektu budowlanego (na koszt inwestora), jeżeli inwestor we wskazanym w ustawie terminie 3 lat nie uzyskał decyzji o pozwoleniu na użytkowanie.
Rada dla spóźnialskich
Co zatem zrobić ma inwestor, który ma już pozwolenie, prowadzi aktualnie budowę, ale nie zdąży uzyskać decyzji o pozwoleniu na użytkowanie w wymaganym okresie 3 lat?
Rozwiązaniem, dzięki któremu inwestor będzie mógł się uwolnić od zagrożenia przymusowej rozbiórki obiektu, może być ponowne uzyskanie pozwolenia na budowę - tyle że najpóźniej w ciągu roku od upływu wskazanego wyżej terminu 3 lat. Oczywiście to nowe pozwolenie na budowę będzie już zdobywane na nowych zasadach, tak więc - przy wymogu zachowania wprowadzonych przez ustawę odległości.
Czasem lepiej wstrzymać się ze sprzeciwem
Osobnego rozpatrzenia wymaga kwestia wolno stojących budynków mieszkalnych jednorodzinnych, których obszar oddziaływania mieści się w całości na działkach, na których zostały one zaprojektowane. Dla nich od pewnego czasu nie wymaga się już pozwolenia na budowę, zastąpiono (w ustawie prawo budowlane) niniejszą procedurę znacznie prostszą, obejmującą zgłoszenie budowy. Otóż zgłoszenie budowy takiego obiektu podjęte przed dniem wejścia analizowanej ustawy w życie - nawet jeżeli nie upłynął termin na wniesienie sprzeciwu - ocenia się według przepisów dotychczasowych. Wyjątkiem byłaby sytuacja, w ramach której sprzeciw został wniesiony - wtedy stosuje się przepisy nowe, uwzględniające wprowadzane wymogi.
Wojewódzki inspektor nadzoru budowlanego ma obowiązek nakazania rozbiórki wybudowanej wcześniej części obiektu budowlanego (na koszt inwestora), jeżeli inwestor we wskazanym w ustawie terminie 3 lat nie uzyskał decyzji o pozwoleniu na użytkowanie.
Spóźnialscy, którzy nie zdobędą w ciągu trzech lat pozwolenia na użytkowanie wiatraka, mogą się bronić przed widmem przymusowej rozbiórki. Trzeba wystąpić jeszcze raz o pozwolenie na budowę. Tyle że zdobyć je muszą już na nowych zasadach.
W stosunku do elektrowni wiatrowych użytkowanych w dniu wejścia ustawy w życie, niespełniających wymogów związanych z odległościami, dopuszcza się jedynie przeprowadzenie remontu oraz wykonywanie innych czynności niezbędnych do prawidłowego ich użytkowania. Wyłącza się natomiast działania prowadzące do zwiększenia parametrów użytkowych lub zwiększenia ich oddziaływania na środowisko.
36 miesięcy nie tylko dla deweloperów
Dobrych informacji dla wszystkich przedsiębiorców planujących zabudowę mieszkaniową lub zabudowę o funkcji mieszanej, czyli np. deweloperów, jest więcej.
Trzy lata na zdobycie decyzji
W przepisach przejściowych ustawodawca wprowadził zapis, zgodnie z którym postępowania dotyczące decyzji o warunkach zabudowy dla budynków mieszkalnych lub budynków o funkcji mieszanej, w skład której wchodzi funkcja mieszkaniowa, prowadzi się jeszcze przez 36 miesięcy od dnia wejścia w życie ustawy o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych (art. 14 ust. 1 ustawy). Ustawodawca dał w ten sposób trochę czasu przedsiębiorcom i osobom fizycznym na wykorzystanie starych zasad. Co więcej, nie tylko można prowadzić już rozpoczęte postępowania dotyczące warunków zabudowy, ale po wejściu w życie przedmiotowej ustawy można jeszcze na starych zasadach inicjować postępowanie.
Warto się spieszyć
Im wcześniej procedura przez konkretnego przedsiębiorcę zostanie rozpoczęta, tym dla niego lepiej.
W przyszłości może bowiem powstać sporo wątpliwości, co się stanie, gdy po upływie wskazanych 36 miesięcy sprawa dotycząca danej decyzji będzie na etapie sądu administracyjnego (i czy po ewentualnym skierowaniu tej sprawy przez sąd do organu będzie on mógł dane postępowanie prowadzić dalej). Na tym etapie trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie - przepisy tego nie precyzują. Dziś można jedynie wskazać, że z perspektywy przedsiębiorcy lepiej nie narażać się na tego rodzaju dylemat. I jak najszybciej podjąć działania.
Niestety w tak dobrej sytuacji nie są przedsiębiorcy, którzy w dniu wejścia w życie ustawy mieli w toku postępowania dotyczące decyzji o warunkach zabudowy dla elektrowni wiatrowych. Ich sprawy od razu muszą zostać przez organy umorzone.
Stare plany na starych zasadach
Deweloperzy mogą spać spokojnie także wtedy, gdy już uchwalone miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego przewidują lokalizację planowanych przez nich inwestycji. Plany zachowują moc na starych zasadach.
Ustawodawca wprowadził zasadę, zgodnie z którą miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego obowiązujące w dniu wejścia ustawy w życie zachowują moc (art. 15 ust. 2). Jeżeli w takim planie przewiduje się lokalizację budynków mieszkalnych lub o funkcji mieszanej (z uwzględnieniem funkcji mieszkalnej), to nawet po wejściu ustawy w życie nie będzie przedmiotem analizy to, czy odległość tych budynków względem elektrowni wiatrowych jest zgodna z wymogami wprowadzonymi przez omawianą ustawę.
Elektrownie bez przywileju
Podobne ułatwienie nie dotyczy inwestujących w farmę wiatrową. W ich przypadku nawet gdy elektrownia już została uwzględniona w planie, konieczne jest spełnienie wymogów dotyczących zachowania minimalnych odległości. Jeżeli zatem inwestycja w zakresie elektrowni wiatrowej oparta na starym planie miejscowym nie spełnia tych wymogów - może to stanowić przesłankę do późniejszej odmowy wydania pozwolenia na budowę lub decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach. Tak więc wprowadzona została zasada, zgodnie z którą nawet zagwarantowanie w jakimś starszym akcie planistycznym możliwości realizacji elektrowni wiatrowej nie będzie równoznaczne z zachowaniem tejże gwarancji po wejściu ustawy w życie.
W opisanych powyżej przypadkach do wniosku o wydanie pozwolenia na budowę dla elektrowni wiatrowej inwestor będzie musiał dołączyć informację, która dodatkowo zawierać będzie:
● wskazanie projektowanej wysokości elektrowni wiatrowej,
● kopię mapy ewidencyjnej obejmującej nieruchomości położone w stosunku do elektrowni wiatrowej w odległości równej i mniejszej względem wytycznych ustawowych,
● wskazanie aktualnego sposobu zagospodarowania, w tym zabudowy tych nieruchomości,
● wypis i wyrys z planu miejscowego obejmującego niniejsze nieruchomości,
● informację o występowaniu we wskazanej odległości od elektrowni wiatrowych parków narodowych, rezerwatów przyrody, parków krajobrazowych, obszarów Natura 2000 i leśnych kompleksów promocyjnych.
Ostrożnie z protestami
W efekcie stare plany miejscowe mogą być pomocne jedynie dla przedsiębiorców zainteresowanych zabudową mieszkaniową. Tutaj ważna uwaga: powinni oni pamiętać, że na starych zasadach opracowywane będą plany, które nie obowiązywały przed wejściem ustawy w życie, ale do tego czasu zostały wyłożone do publicznego wglądu. Wydaje się również, że jeżeli po tym wyłożeniu ktokolwiek zgłosiłby do planu szczegółowe uwagi, to cała procedura planistyczna byłaby ponowiona i w konsekwencji musiałoby dojść do kolejnego wyłożenia planu miejscowego. Wtedy jednak będzie on musiał już być dostosowany do nowych zasad i wytycznych w zakresie odległości wynikających z ustawy o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych.
Postępowania dotyczące decyzji o warunkach zabudowy dla budynków mieszkalnych lub budynków o funkcji mieszanej, w skład której wchodzi funkcja mieszkaniowa, prowadzi się jeszcze przez 36 miesięcy od dnia wejścia w życie ustawy o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych.
Nawet zagwarantowanie w jakimś starszym akcie planistycznym możliwości realizacji elektrowni wiatrowej nie będzie równoznaczne z zachowaniem tej gwarancji po wejściu ustawy w życie.
@RY1@i02/2016/131/i02.2016.131.18300200b.807.jpg@RY2@
dr Maciej J. Nowak
radca prawny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu