Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo administracyjne

Bezpieczeństwo produktów - co to takiego

Ten tekst przeczytasz w 192 minuty

Jeżeli produkt będzie stanowić zagrożenie dla konsumentów, to przedsiębiorca może ponieść odpowiedzialność. Może zostać zmuszony do wycofania niebezpiecznego towaru z rynku, o ile wcześniej nie uczyni tego z własnej inicjatywy

Każda wprowadzona na rynek rzecz ruchoma, która może być używana przez konsumentów, musi spełniać określone przez prawo zasady bezpieczeństwa. Właściwe przepisy zawiera ustawa z 12 grudnia 2003 r. o ogólnym bezpieczeństwie produktów (t.j. Dz.U. z 2016 poz. 2047). Warto jednak pamiętać, że szczegółowe normy znajdują się także w innych regulacjach. Przykładem jest wydane w październiku zeszłego roku rozporządzenie ministra finansów i rozwoju z 20 października 2016 r. w sprawie wymagań dla zabawek (Dz.U. z 2016 r. poz. 1730). Istnieje też odrębny tytuł w ustawie z 23 kwietnia 1964 r. - Kodeks cywilny (t.j. Dz.U. z 2016 poz. 380 ze zm.) dotyczący odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny (art. 4491-44910). W gąszczu przepisów łatwo jest się pogubić.

Poniżej opisujemy, jak wygląda system związany z bezpieczeństwem produktów, tak aby nie było wątpliwości, kto, kiedy i za co odpowiada.

WAŻNE

Każdy producent lub dystrybutor, który wprowadza produkty na rynek, ma obowiązek zagwarantować, że spełniają one określone wymagania i są bezpieczne.

Produkt niebezpieczny - czyli jaki

Niejasności pojawiają się już wtedy, gdy próbujemy określić, co właściwie jest produktem i kiedy jest on niebezpieczny. Przepisy są tworzone, tak aby definicje były jak najszersze i obejmowały jak najwięcej sytuacji, w których konsument może ponieść szkodę.

Ustawa o ogólnym bezpieczeństwie produktów wskazuje, że produkt to każda rzecz ruchoma (także używana), która jest przeznaczona dla konsumenta lub której może on używać. Nie są to więc tylko towary przeznaczone do sprzedaży, ale również przedmioty udostępniane w ramach usług. Jeśli konsument zamówił np. u przedsiębiorcy usługę pomalowania ścian, a farba okazała się niebezpieczna dla zdrowia, to będzie ona produktem niebezpiecznym, mimo że kupił ją profesjonalista.

Z innej strony do produktów nie są zaliczane takie towary, które wymagają naprawy przed użyciem - o ile podmiot, który je dostarczył, poinformuje o tym konsumenta. Wyobraźmy sobie, że amator okazji kupuje powypadkowy samochód ze znacznie uszkodzonym silnikiem. Przedsiębiorca przywozi mu go na lawecie i informuje o tym, jak bardzo zdezelowane jest auto. Jeśli konsument mimo to je uruchomi, ruszy w trasę i poniesie szkodę - cóż, sam jest sobie winien, chyba że wykaże, iż szkoda nastąpiła z winy sprzedającego. Podobnie jest z wszelkiego rodzaju antykami. Normy bezpieczeństwa produktów to nowy wynalazek i trudno oczekiwać, żeby stosował je producent XVIII-wiecznej chińskiej porcelany.

Kiedy wystarczą ostrzeżenia

Ustawa o ogólnym bezpieczeństwie produktów określa, kiedy produkt uważany jest za bezpieczny. Żeby jego wprowadzanie na rynek było dopuszczalne, nie może on stwarzać zagrożenia większego niż znikome. Przy ocenie zagrożenia należy brać pod uwagę cechy produktu, jego wygląd, dołączone instrukcje, oddziaływanie na inne produkty, które są zwykle używane razem z nim, a także kategorie konsumentów, dla których jest przeznaczony. Wprowadzając na rynek np. małą plastikową zabawkę, trzeba pamiętać, że może ona zostać połknięta przez niemowlę. Dlatego należy informować konsumentów, dla dzieci w jakim wieku jest ona przeznaczona. Podobnie może wydawać się oczywiste, że plastikowy hełm rycerski nie zapewnia rzeczywistej ochrony głowy przed urazami. Ale i tak powinno na nim zostać zamieszczone odpowiednie ostrzeżenie.

Problematyczne kwestie

Kryteria te są bardzo nieścisłe, dlatego przedsiębiorcom przychodzą z pomocą szczegółowe normy prawa polskiego i europejskiego. Produkt, który spełnia wymogi stawiane przez prawo, jest co do zasady bezpieczny. Przepisy pozostawiają tu jednak pewną furtkę - nawet jeżeli wymagane normy są zachowane, produkt i tak może stanowić zagrożenie dla konsumentów i przedsiębiorca może ponieść odpowiedzialność za wprowadzanie go na rynek. Jako przykład takiej sytuacji można wskazać sprawę rozpatrywaną przez Sąd Okręgowy w Szczecinie (wyrok z 10 grudnia 2014 r., sygn. akt II Ca 536/14).

PRZYKŁAD 1

Producent odpowie nawet za użyte materiały

Dziecko poniosło szkodę z powodu pęknięcia szyby w kabinie prysznicowej. Sprawa trafiła do sądu. Producent się bronił, wskazując, że kabina była wyprodukowana zgodnie z obowiązującymi normami, została poddana kontroli jakości i miała atest higieniczny. Mimo to Sąd Okręgowy w Szczecinie w wyroku z 10 grudnia 2014 r., sygn. akt II Ca 536/14, uznał, że wypadek nastąpił z przyczyn tkwiących w produkcie, i stwierdził winę producenta.

Produkt, który nie spełnia standardów, jest określony w ustawie o ogólnym bezpieczeństwie produktów jako "niebędący produktem bezpiecznym". W tym artykule będziemy również używać określenia "produkt niebezpieczny", chociaż należy pamiętać, że nie jest to pojęcie wprost zdefiniowane w ustawie. Termin ten pojawia się natomiast w kodeksie cywilnym.

Definicja kodeksowa

Kodeks cywilny również określa "produkt" bardzo szeroko. Są nim wszelkie rzeczy ruchome, także trwale połączone z innymi rzeczami, a nawet zwierzęta i energia elektryczna. Takim produktem będzie też rzecz otrzymana w ramach świadczenia usługi, np. wkładka silikonowa do powiększenia piersi (wyrok SO we Wrocławiu z 27 maja 2013 r., sygn. akt I C 224/10).

Produkt niebezpieczny to natomiast taki, który nie zapewnia takiego poziomu bezpieczeństwa, jakiego można oczekiwać przy jego normalnym używaniu. Mamy prawo oczekiwać, że kask ochroni przed stłuczeniami głowy dziecko, które spadnie z roweru. Inna jest sytuacja konsumenta, który będzie liczył, że zwykły rekreacyjny kajak wystarczy, aby bezpiecznie przepłynąć Atlantyk.

Wybrane akcje wycofania produktów

Pod koniec stycznia 2017 r. firma IKEA poinformowała, że wycofuje z rynku niebezpieczny produkt: leżak, który - jak informowała sama firma - może powodować urazy palców. W komunikacie prasowym wyjaśniono, że po wypraniu tkaniny siedziska krzesło może zostać nieprawidłowo złożone, prowadząc do ryzyka upadku albo zakleszczenia palców. IKEA ujawniła też, że została poinformowana o pięciu przypadkach, gdy z powodu niewłaściwego ponownego montażu krzesło Mysingsö się złożyło, kiedy ktoś na nim siedział. "Wszystkich pięć zgłoszonych incydentów dotyczyło urazów palców i wymagało udzielenia pomocy medycznej. Do wypadków doszło w Finlandii, Niemczech, USA, Danii i Australii" - czytamy w komunikacie.

W efekcie IKEA zaapelowała do konsumentów, którzy kupili takie krzesło (również do polskich klientów), by zwrócili je w najbliższym sklepie, gdzie otrzymają pełen zwrot kosztów zakupu.

W październiku 2016 r. firma HIPP wycofała z rynku partię produktów o nazwie "Kółeczka śniadaniowe HIPP". Decyzja podyktowana była znalezieniem metalowego elementu w opakowaniu produktu. "Aby wykluczyć wszelkie ryzyko, prosimy konsumentów, aby nie używali produktów z datą minimalnej trwałości od 5 stycznia do 19 kwietnia 2017 r." - ostrzegała firma w komunikacie, dodając, że produkty te można zwrócić w sklepie, w którym dokonany został zakup.

Nawet wiele miesięcy później plakaty informujące o wycofaniu znaleźć można było w wielu sklepach spożywczych. Jak informował producent na swoim portalu społecznościowym, decyzja została podjęta dobrowolnie.

Inną sprawą nagłośnioną przez media były problemy z telefonami Samsung Galaxy Note 7. Po wprowadzeniu ich na rynek w połowie 2016 r. odnotowano wiele incydentów zapalenia lub wybuchu aparatu. Problem okazał się tak duży, że niektóre linie lotnicze zabroniły wnoszenia na pokład tego telefonu. W tym wypadku wykryto, że część telefonów ma wadę fabryczną.

Samsung natychmiast wstrzymał ich produkcję i zaczął wycofywać produkt z rynku. Swoim klientom zaproponował wymianę telefonu na nowy. Z doniesień medialnych wynika, że ten błąd kosztował spółkę starty nie tylko wizerunkowe, lecz także finansowe, szacowane na ok. 17 mld dol.

Pod koniec stycznia 2017 r. Decathlon Sp. z o.o. powiadomił prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, że w hulajnogach Oxelo Town 9 EasyFold oraz Oxelo Town 7 EasyFold wyprodukowanych w Chinach, sprzedawanych od 1 stycznia 2012 r. do 15 września 2016 r., może dojść do złamania kierownicy w trakcie jazdy i wypadku.

W sklepach sieci Decathlon w Polsce wywieszono informację dla klientów o możliwości zwrotu wadliwego produktu i odzyskania pieniędzy. Informacja została także umieszczona na stronie internetowej www.decathlon.pl w zakładce "Wycofane produkty".

W styczniu 2017 r. w mediach pojawiła się informacja, że Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności uznał, iż jeden ze składników kremu czekoladowego Nutella - olej palmowy - w procesie obróbki termicznej staje się rakotwórczy. Natychmiast pojawiły się informacje o wycofaniu produktu z jednej z włoskich sieci sklepów.

Ferrero - producent Nutelli - wydał błyskawicznie komunikat, że produkt ten jest bezpieczny dla zdrowia. Co więcej, podkreślił, że krem nie został wycofany z żadnych sklepów, włoska sieć wycofała zaś produkt sprzedawany pod własną marką. Ferrero wskazał, że surowce i procesy stosowane w produkcji Nutelli są w pełni zgodne z wymaganiami określonymi przez Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności, a produkt nie zawiera składników rakotwórczych. Nie da się jednak ukryć, że informacja, która pojawiła się w mediach, negatywnie wpłynęła na wizerunek całej marki. Głównym hasłem, pod jakim pojawiały się informacje o rakotwórczym działaniu Nutelli, było "produkt niebezpieczny".

Gumy Nicorette i Aspiryna

Do wycofania produktów dochodzi również często w branży farmaceutycznej. W ostatnich tygodniach takie wycofania dotyczyły popularnych leków i produktów leczniczych. Główny inspektor farmaceutyczny 25 stycznia 2017 r. podjął np. decyzję o wycofaniu z obrotu niektórych partii Nicorette Classic Gum. Zdecydował się na ten krok po otrzymaniu informacji od importera równoległego, że zaistniała możliwość zamiany opakowań produktu o wadze 2 mg i produktu o wadze 4 mg.

Kilka dni wcześniej głośno było o wycofaniu jednej z serii leku Aspirin Effect. Tu również podmiot odpowiedzialny przekazał informacje do producenta.

Co istotne, w przypadku wycofywania produktów z aptek i hurtowni farmaceutycznych obowiązują regulacje zawarte w rozporządzeniu ministra zdrowia z 12 marca 2008 r. w sprawie określenia szczegółowych zasad i trybu wstrzymywania i wycofywania z obrotu produktów leczniczych i wyrobów medycznych (Dz.U. nr 57, poz. 347).

Oprac. JP

Nie tak łatwo się wymigać

Niekiedy określenie, kto jest odpowiedzialny za dany produkt, nie jest łatwe. W przypadku produktów importowanych są to producent i dystrybutor. Jednak obowiązki mają również inni przedsiębiorcy uczestniczący w łańcuchu dystrybucji

Bywa, że kiedy się okaże, iż dany produkt jest niebezpieczny, przedsiębiorcy umywają ręce i zrzucają winę na siebie nawzajem. Czy w takim wypadku konsument musi szukać wiatru w polu? Kto jest odpowiedzialny za niebezpieczny produkt?

Kwestię, kto jest odpowiedzialny wobec konsumenta, przeanalizujemy na przykładzie małego przenośnego grilla, ponieważ ten rodzaj produktów często okazuje się nie spełniać standardów bezpieczeństwa (dotyczyły go między innymi decyzje prezesa UOKiK o nr. DNR-1/87/2015, DNR-1/115/2015, DNR-1/14/2016).

Załóżmy, że grill ma zbyt płytkie palenisko: po kilkukrotnym użyciu dno się przepala, a obsługująca go osoba - może zostać poparzona. Do sprzedawcy-detalisty zgłasza się kilku konsumentów z oparzeniami. Detalista twierdzi, że taki towar nabył od hurtownika, który z kolei wskazuje swojego dostawcę. Na grillu znajduje się nazwa tego dostawcy - ale ten oświadcza, że zajmował się jedynie pakowaniem i oznaczeniem produktu, a grille nabył od chińskiego producenta. Natomiast producent z dalekiego kraju nie odpowiada na próby kontaktu. Można więc przejść cały łańcuszek kolejnych odsprzedawców, a i tak nie namierzyć osoby, która wzięłaby odpowiedzialność za felerny produkt. Dlatego problem ten dość szczegółowo regulują przepisy ustawy o ogólnym bezpieczeństwie produktów oraz kodeksu cywilnego.

Odpowiedzialność producenta...

Ustawa o ogólnym bezpieczeństwie produktów określa bardzo szeroko, kto i jak ma się zatroszczyć o to, aby zagrożenia dla konsumentów nie było.

W pierwszej kolejności jest to producent. W rozumieniu ustawy "producentem" jest nie tylko podmiot, który faktycznie wytworzył niebezpieczny bubel, lecz także ten, kto występuje jako taki wytwórca, np. oznaczając produkt swoją nazwą lub znakiem towarowym.

W naszym przykładzie z grillem na krajowym dostawcy spoczywałyby więc wszystkie obowiązki, jakie prawo nakłada na producenta, mimo że sam towar wytworzony był tysiące kilometrów od Polski.

...ale i importerów

A co, jeżeli produkt nie byłby oznaczany w żaden sposób przez tego dostawcę? Czy mógłby się zabezpieczyć, sprzedając towar jako chiński? Prawo przewiduje również taką okoliczność. Wtedy jako "producent" odpowiadałby oficjalny przedstawiciel chińskiego przedsiębiorcy w Polsce. Jeśli takiego przedstawiciela brak - "producentem" jest importer, który sprowadził towar na rynek Europejskiego Obszaru Gospodarczego. Czyli znów nasz dostawca handlujący z Chinami.

Obowiązki dystrybutorów

Za producenta może być także uznany każdy kolejny podmiot w łańcuchu dostawy, który jakkolwiek wpływał na właściwości produktu. W naszym przykładzie detalista i hurtownik zgodnie twierdzą jednak, że oni nic z produktem nie robili, ale jedynie odsprzedawali go dalej. Nie oznacza to jednak, że prawo nie nakłada na nich żadnych obowiązków.

Ustawa o ogólnym bezpieczeństwie produktów zalicza takie podmioty do "dystrybutorów". Nie mogą oni bezrefleksyjnie odsprzedawać tego, co dostali od swoich kontrahentów. Szczególnie gdy zostanie wykryte niebezpieczeństwo, zobowiązani są działać wspólnie z producentem, innymi dystrybutorami i organami państwowymi, aby je zminimalizować.

Po otrzymaniu skarg od konsumentów, że produkt jest niebezpieczny, sprzedawca powinien wstrzymać sprzedaż i powiadomić producenta i prezesa UOKiK, by uniknąć odpowiedzialności.

Po otrzymaniu skarg od kilku poparzonych konsumentów sprzedawca naraża się na odpowiedzialność, sprzedając je dalej. Podobnie, gdyby dostawca ostrzegł hurtownika lub detalistę, że grille są wadliwe, nie powinni oni sprzedawać tych, które mają w ofercie. A jeżeli konsumenci chcą oddać wadliwe grille, to detalista nie może odmówić ich przyjęcia i zwrotu ceny

@RY1@i02/2017/029/i02.2017.029.18300320b.803(c).jpg@RY2@

Kto odpowie, kiedy produkt jest niebezpieczny

A do kogo po odszkodowanie

Przedsiębiorca na każdym szczeblu obrotu powinien się starać we własnym zakresie, aby produkt niebezpieczny nie został wprowadzony do obrotu, a jeżeli tak się stało - aby jak najszybciej go wycofać. Kto jednak ponosi odpowiedzialność, gdy mleko już się rozlało? Do kogo powinien się skierować poparzony konsument, jeżeli chce uzyskać odszkodowanie lub zadośćuczynienie?

Te zasady reguluje kodeks cywilny, który wskazuje, że odpowiedzialność za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny ponosi producent, który wytworzył rzecz - wytwórca grilla z Chin. Solidarnie z nim odpowiada jednak podmiot, który produkt oznaczył albo też wprowadził go na rynek Polski - czyli w naszym przypadku dostawca. Konsument może wybrać, do którego z nich skieruje swoje żądanie, lub skierować je do obu podmiotów.

Może być również tak, że konsument nie wie, skąd produkt wziął się u detalisty. Przychodzi do sklepu z informacją o oparzeniach, wysyła pisma, ale jest ignorowany.

WAŻNE

Detalista ma obowiązek podać konsumentowi nazwę i adres producenta lub importera. Jeżeli nie zrobi tego w ciągu miesiąca, to będzie odpowiadał jak producent, a więc to od niego konsument będzie się mógł domagać wypłaty odszkodowania.

Przepisy przewidują również taką sytuację. Detalista musi podać konsumentowi nazwę i adres producenta lub podmiotu, który oznaczył produkt - lub importera, jeżeli produkt był importowany. Jeżeli nie zrobi tego w ciągu miesiąca, to odpowiada tak, jakby to on był producentem. Poparzony konsument będzie mógł się domagać od niego wypłaty odszkodowania, mimo że on grille tylko sprzedawał.

Wyjątkowo, jeżeli detalista nie jest w stanie wskazać producenta lub importera, może się zwolnić od odpowiedzialności, wskazując, od kogo sam nabył produkt - czyli podając adres hurtownika. Konsument może więc zmierzyć się z koniecznością wędrowania od przedsiębiorcy do przedsiębiorcy, aż w końcu trafi do właściwego podmiotu

RAMKA 1

Do czego są zobligowani przedsiębiorcy

Ustawa o ogólnym bezpieczeństwie produktów szczegółowo określa obowiązki, jakie muszą spełniać producent oraz dystrybutor. Te regulacje pozwalają wyraźnie określić, kto za co ponosi odpowiedzialność.

wprowadzanie wyłącznie bezpiecznych produktów na rynek;

dołączanie do produktu odpowiedniej instrukcji w języku polskim;

działanie w taki sposób, aby móc pozyskiwać wiedzę o ewentualnych zagrożeniach, które może stwarzać produkt, i przeciwdziałać zagrożeniom (np. zorganizowanie infolinii dla konsumentów albo podawanie swojego adresu na produkcie);

przeprowadzanie badania bezpieczeństwa produktów we własnym zakresie i informowanie dystrybutorów o ich wynikach;

współpraca z prezesem UOKiK i Inspekcją Handlową;

składanie powiadomień o tym, że produkt nie jest bezpieczny, do prezesa UOKiK.

działanie z należytą starannością, aby ograniczyć ryzyko dostarczenia produktu niebezpiecznego - nie może handlować takim produktem, o którym wie, że jest niebezpieczny, albo powinien to wiedzieć ze względu na posiadane informacje i doświadczenie zawodowe;

uczestniczenie w monitorowaniu bezpieczeństwa - powinien przyjmować i niezwłocznie przekazywać skargi konsumentów producentowi, prezesowi UOKiK i Inspekcji Handlowej;

przechowywanie dokumentów pozwalających ustalić pochodzenie produktów - np. umów z podmiotami dostarczającymi mu produkt;

współpraca z prezesem UOKiK i Inspekcją Handlową;

składanie powiadomień o tym, że produkt nie jest bezpieczny, do prezesa UOKiK.

UOKiK puka do drzwi. Jak uniknąć 100 tys. zł kary

Jeśli informacja o produkcie niebezpiecznym trafi do prezesa UOKiK, ten zleca kontrolę. Jeśli wyniknie z niej, że produkt może być niebezpieczny - wszczynane jest postępowanie, które kończy się wydaniem odpowiedniej decyzji, np. o wycofaniu produktu z rynku

Same przepisy niewiele by dały, gdyby nie było organów państwowych, które je egzekwują. Przedsiębiorcy przed sądami ponoszą odpowiedzialność cywilną za szkody wyrządzone konsumentom. Ponoszą jednak również odpowiedzialność administracyjnoprawną przed prezesem UOKiK, który sprawuje nadzór nad rynkiem. Do jego zadań należy monitorowanie, zbieranie i przekazywanie informacji na temat produktów niebezpiecznych, prowadzenie rejestru takich produktów - a także prowadzenie postępowań, gdy podejrzewa, że przepisy zostały naruszone.

@RY1@i02/2017/029/i02.2017.029.18300320b.804(c).jpg@RY2@

Rejestr produktów niebezpiecznych

Zlecenie kontroli

Kiedy prezes UOKiK otrzyma informację, że dany produkt może być niebezpieczny, zleca kontrolę odpowiedniemu organowi. Najczęściej jest to Inspekcja Handlowa, rzadziej inne organy, wyspecjalizowane np. do badania żywności lub leków. Gdy kontrola wykaże prawdopodobieństwo, że produkt rzeczywiście jest niebezpieczny, prezes UOKiK wszczyna postępowanie.

Podczas postępowania

Już na tym etapie, kiedy postępowanie dopiero się toczy, prezes UOKiK może wydać tymczasowy zakaz wprowadzania produktu na rynek. Może także wydać postanowienie, w którym wyznaczy termin na usunięcie zagrożeń stwarzanych przez produkt.

Decyzje: wiele możliwości

Po przeprowadzeniu postępowania prezes UOKiK wydaje decyzję. Może w niej nałożyć na producenta lub dystrybutora następujące obowiązki:

wprowadzenia odpowiednich oznaczeń w języku polskim - np. naklejenia na plastikowy hełm rycerski informacji, że nie stanowi on rzeczywistej ochrony;

powiadomienia konsumentów lub opinii publicznej o zagrożeniach dla pewnych kategorii konsumentów - np. o tym, że produkt wywołuje reakcje alergiczne;

wyeliminowanie zagrożeń i zakaz wprowadzania produktu na rynek - jeżeli produkt nie został jeszcze wprowadzony;

wyeliminowanie zagrożeń i wycofanie produktu z rynku oraz od konsumentów, wraz z ostrzeżeniem konsumentów.

Ostatni z obowiązków może być bardzo kosztowny, również dla dystrybutora, który będzie musiał przyjmować zwroty. Samo ostrzeżenie może generować wysokie koszty: w decyzji z 1 grudnia 2015 r. (DNR-1/111/2015) prezes UOKiK nakazał przedsiębiorcy wprowadzającemu na rynek podpałkę do grilla ze źle zamocowanym dozownikiem, aby opublikował ostrzeżenie o wymiarach co najmniej 7 x 7 cm w dzienniku ogólnopolskim.

Wycofanie produktu od konsumentów oznacza, że przedsiębiorca musi go odkupić od użytkowników za cenę, po jakiej go kupili, bez względu na stopień zniszczenia. Konsument posiadający dowód zakupu może wystąpić z takim roszczeniem do dystrybutora, u którego wyrób zakupił, a w przypadku gdy takiego dowodu nie posiada - bezpośrednio do producenta.

Prezes UOKiK może też w decyzji uzależnić wprowadzanie produktu na rynek od spełnienia ogólnych wymogów bezpieczeństwa, jak np. wprowadzenie osłon na ostre elementy roweru, o które mógłby się skaleczyć użytkownik;

Jeżeli prezes UOKiK uzna, że produkt jest niebezpieczny, wpisuje go do rejestru produktów niebezpiecznych. Natomiast jeżeli postępowanie wykaże, że standardy bezpieczeństwa nie zostały naruszone lub przedsiębiorca usunął przyczyny zagrożeń, postępowanie zostaje umorzone.

Kary

Prezes UOKiK może też nakładać kary w wysokości do 100 tys. zł, jeżeli przedsiębiorca:

nie zawiadomił prezesa UOKiK o tym, że na rynku znajduje się produkt niebezpieczny, który był przez niego produkowany lub dystrybuowany, mimo że o tym wiedział - na przykład od konsumentów albo od dostawcy;

nie wykonał decyzji wydanej przez prezesa UOKiK, np. nie wycofał produktów z oferty lub nie opublikował ostrzeżenia w wymaganej formie;

nie współdziała w toku kontroli - np. nie dostarcza wymaganych dokumentów lub podaje fałszywe informacje;

wprowadza na rynek produkt wpisany do rejestru produktów niebezpiecznych;

jest producentem i nie wykonuje obowiązków informacyjnych - nie załącza do produktu odpowiednich instrukcji;

jest producentem i wprowadził na rynek produkt niebezpieczny;

jest dystrybutorem i sprzedaje produkt, o którym powinien wiedzieć, że jest niebezpieczny - jeżeli nie interesuje się w ogóle tym, co sprzedaje, również może ponieść karę;

jest dystrybutorem i nie przekazał producentowi, prezesowi UOKiK i organowi Inspekcji Handlowej skarg od konsumentów;

jest dystrybutorem i nie przekazał organom dokumentów świadczących o pochodzeniu produktu - np. umów, z których wynika, od kogo kupił produkt.

Jeżeli przedsiębiorca nie zgadza się z decyzją prezesa UOKiK, to może skierować do niego wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy. Jeśli decyzja się utrzyma, może jeszcze skierować skargę do sądu administracyjnego.

@RY1@i02/2017/029/i02.2017.029.18300320b.805.jpg@RY2@

Jak prezes wpisuje na listę

Czarna lista, czyli rejestr produktów niebezpiecznych

Wpis usuwa się nie wcześniej niż 6 miesięcy po przedstawieniu dowodów na wycofanie produktu z rynku - albo 12 miesięcy po wykazaniu, że niezgodności zostały wyeliminowane. Ale terminy mogą być dłuższe

Do kompetencji prezesa UOKiK należy prowadzenie rejestru produktów niebezpiecznych. Jest on publicznie dostępny na stronie internetowej Urzędu.

Decyzję o wpisaniu produktu do rejestru prezes UOKiK podejmuje, gdy stwierdzi, że nie jest on bezpieczny albo może stanowić zagrożenie dla niektórych kategorii konsumentów.

Kłopotliwy wpis

Wyobraźmy sobie teraz sytuację, w której na rynku znalazł się wadliwy model automatycznej ręcznej kosy. Jej ostrze zbudowane jest w taki sposób, że może się obluzować, zostać wyrzucone z dużą prędkością i zranić konsumenta. Producent tłumaczy, że prawdopodobieństwo takiego zdarzenia jest niskie i zdarzyło się zaledwie kilka skarg od konsumentów na tysiące sprzedanych produktów. Prezes UOKiK przeprowadza postępowanie i nie zgadza się z tym stanowiskiem - nakazuje wycofanie produktu z rynku. Produkt taki zostałby również wpisany do rejestru, wraz z opisem jego pochodzenia i zagrożeń, które stwarza

RAMKA 2

Rejestr nie tylko krajowy

Poszczególne państwa członkowskie Unii Europejskiej oraz Komisja Europejska tworzą jeszcze, na wyższym szczeblu, wspólny rejestr niebezpiecznych produktów. Nazywa się on RAPEX (Rapid Exchange of Information System). Oprócz tego Komisja Europejska prowadzi również system RASFF (Rapid Alert System for Food and Feed) - który dotyczy niebezpiecznych produktów żywnościowych.

Producentowi zależy jednak na utrzymaniu tego modelu kosiarki w sprzedaży. Wie, że jeżeli będzie handlował produktem znajdującym się w rejestrze produktów niebezpiecznych, naraża się na karę do 100 tys. zł. Postanawia więc naprawić wadę konstrukcyjną i zadbać o to, aby problemy z wyrzucanym ostrzem się już nie zdarzały. Wprowadza konieczne poprawki, jest pewien jakości wyprodukowanych kos - ale produkt ten nadal znajduje się w rejestrze.

W takich warunkach producent powinien udowodnić prezesowi UOKiK, że niezgodności z wymogami bezpieczeństwa zostały wyeliminowane. Prezes UOKiK, aby sprawdzić, czy tak rzeczywiście się stało, może zlecić Inspekcji Handlowej ponowne przeprowadzenie kontroli.

Podobnie będzie w przypadku, gdy producent kosiarki rezygnuje z wprowadzania danego modelu obrotu. Nie chce natomiast, aby jego nazwa znajdowała się w rejestrze. Wtedy również może się zwrócić z wnioskiem do prezesa UOKiK - będzie w nim dowodził, że produkty zostały już wycofane z rynku.

Warunki usunięcia

Jeżeli prezes UOKiK - z ewentualną pomocą Inspekcji Handlowej - uzna dowody przedstawione przez przedsiębiorcę, to wpis zostanie usunięty. Proces ten nie będzie jednak szybki. Ustawa o ogólnym bezpieczeństwie produktów przewiduje, że wpis usuwa się nie wcześniej niż 6 miesięcy po przedstawieniu dowodów na wycofanie produktu z rynku albo 12 miesięcy po wykazaniu, że niezgodności zostały wyeliminowane. Czas oczekiwania będzie jeszcze dłuższy, gdy do sprawy zostanie zaangażowana Inspekcja Handlowa - wtedy 6- lub 12-miesięczny termin będzie liczony dopiero od zakończenia kontroli.

WAŻNE

Nawet jeśli producent usunie wadę produktu, to ma szansę na usunięcie wpisu z rejestru produktów niebezpiecznych nie wcześniej niż 6 miesięcy po przedstawieniu dowodów na wycofanie produktu z rynku albo 12 miesięcy po wykazaniu, że niezgodności zostały wyeliminowane.

Producent kosiarki może więc latami czekać na usunięcie wpisu. Bardziej może mu się opłacać całkowite zrezygnowanie z danego modelu. A na przyszłość powinien pamiętać, że w takich kwestiach zdecydowanie lepiej jest zapobiegać niż leczyć.

Kto może złożyć zawiadomienie

Wyobraźmy sobie jeszcze jeden niebezpieczny produkt - wadliwe zabawki: roboty elektryczne. Wskutek nieprawidłowej konstrukcji dziecko w trakcie zabawy może zostać porażone prądem. Co może (albo powinna) zrobić osoba, która wykryje wadę?

Inna ścieżka będzie przewidziana dla konsumentów lub innych osób, od których produkt nie pochodzi, a inna dla przedsiębiorców, którzy go dostarczają. Jak łatwo się domyślić, pierwsi mają uprawnienia, a ci ostatni - obowiązki.

Konsument. Wyobraźmy sobie, że konsument kupił robota, ale nie zauważył, że jest on źle skonstruowany. A następnie dał go dziecku, które zostało porażone. Konsument ma prawo do złożenia zawiadomienia do prezesa UOKiK lub do Inspekcji Handlowej. Może również złożyć skargę do przedsiębiorcy, od którego kupił robota - skarga ta powinna zostać przekazana dalej, do producenta zabawki oraz do wspomnianych organów.

Konkurent. Wadę mógł także zauważyć konkurent producenta lub dystrybutora, w ramach własnego monitorowania rynku. On również może złożyć zawiadomienie do prezesa UOKiK. Pozwoli to nie tylko zapewnić, że zostanie przywrócony stan zgodny z prawem, lecz także poprawić pozycję takiego konkurenta na określonym rynku.

Odszkodowanie

Wróćmy do konsumenta, którego dziecko zostało porażone. Złożenie zawiadomienia do prezesa UOKiK pozwoli, co prawda, uniknąć kolejnych przypadków, ale jego dziecku niewiele pomoże. Konsumentowi pozostaje dochodzenie odszkodowania według reguł kodeksu cywilnego.

W pierwszej kolejności powinien złożyć zawiadomienie o szkodzie do podmiotu, od którego kupił zabawkę. Może to zrobić, składając skargę konsumencką w sklepie. W piśmie tym powinien wyraźnie zażądać podania tożsamości producenta i jego adresu. I tutaj pojawia się informacja bardzo ważna dla sklepu: jeżeli w ciągu miesiąca od złożenia zawiadomienia konsument nie otrzyma tych informacji, będzie mógł pozwać przedsiębiorcę prowadzącego sklep i domagać się odszkodowania, odpowiadającego kosztom poniesionym w związku z pobytem dziecka w szpitalu.

Konsument może na własną rękę ustalić, kto jest podmiotem odpowiedzialnym za jego szkodę (producentem, podmiotem oznaczającym produkt lub importerem), i nie kontaktując się ze sklepem, pozwać jednego z nich. Jeżeli tych podmiotów jest kilka - np. faktyczny producent zabawek i przedsiębiorca, który oznacza je swoją nazwą - konsument może wybrać, od którego z nich będzie żądał odszkodowania, i pozwać go przed sąd cywilny. Może też pozwać jednocześnie kilka podmiotów.

Samodzielne wycofanie. To się opłaca

Wprowadziłem produkt niebezpieczny na rynek - co z tym zrobić? Takie pytanie stawia sobie wielu przedsiębiorców. Okazuje się, że w sytuacji gdy zagrożenie dla konsumentów jest realne, korzystniej jest nie czekać, aż to prezes podejmie postępowanie

Co natomiast powinien zrobić przedsiębiorca handlujący produktem, gdy wykryje w nim wady? Wyobraźmy sobie, że robot trafił do konsumenta następującą drogą:

W takim układzie sklep odpowiada jako dystrybutor. Przedsiębiorca oznaczający produkt oraz faktyczny wytwórca zabawki będą natomiast odpowiadali jako producent. W chwili wykrycia wady wszystkie te podmioty mają jeden podstawowy obowiązek - zgłoszenie prezesowi UOKiK powiadomienia o produkcie niebezpiecznym, a także poinformowanie o tym innych przedsiębiorców działających w łańcuchu dostaw tego produktu.

Forma powiadomienia

Do złożenia powiadomienia prezesowi UOKiK służy urzędowy formularz. Wzór formularza określa rozporządzenie Rady Ministrów z 26 kwietnia 2005 r. w sprawie wzoru powiadomienia o produkcie, który nie jest bezpieczny (Dz.U. nr 80, poz. 694). Formularz ten dostępny jest również na stronie https://www.uokik.gov.pl/powiadomienie_prezesa_uokik_o_produkcie_niebezpiecznym.php

Przedsiębiorca powinien w formularzu opisać produkt i zagrożenie, jakie stwarza, a także swoją rolę w łańcuchu dostaw (czy jest producentem, czy dystrybutorem). Powinien także poinformować o wszystkich innych podmiotach, które mogą oferować ten produkt (producentach i dystrybutorach), oraz wskazać przewidywaną liczbę produktów.

W dalszej kolejności przedsiębiorca musi wykonać pozostałe obowiązki, które nakłada na niego ustawa o ogólnym bezpieczeństwie produktów. W szczególności powinien na własną rękę zacząć wycofywać produkty z obrotu i informować konsumentów o niebezpieczeństwie.

@RY1@i02/2017/029/i02.2017.029.18300320b.806(c).jpg@RY2@

Samodzielne wycofanie się produktu z rynku

Kiedy postępowanie przed prezesem UOKiK już się toczy, przedsiębiorca może sam zwrócić się do prezesa UOKiK o wyznaczenie terminu na wyeliminowanie zagrożeń.

Strategia myszy czy uczciwa informacja

Siedzieć cicho jak mysz pod miotłą czy trąbić o problemie? - to pytanie mogą zadawać sobie niektórzy przedsiębiorcy.

Jeśli już dojdzie do sytuacji, kiedy przedsiębiorca wykryje w swojej firmie produkt niebezpieczny, ma on dwa wyjścia:

1) zgłosić sytuację prezesowi UOKiK i podjąć kroki zmierzające do wycofania produktu z rynku albo

2) pozostawić tę informację dla siebie i liczyć, że sprawa nie wyjdzie na jaw.

Strategia przedsiębiorcy wynika z dokonanych przez niego kalkulacji ryzyk. Co wydaje się bardziej opłacalne?

Co po zgłoszeniu

Zgłaszając produkt niebezpieczny prezesowi UOKiK, przedsiębiorca musi liczyć się z kontrolą przeprowadzaną przez Inspekcję Handlową. Jest ona uciążliwa i może utrudniać samo funkcjonowanie przedsiębiorstwa. Przedsiębiorca musi nie tylko pozwolić inspekcji na oględziny produktu, lecz także dostarczyć jej wszelką dokumentację techniczną z nią związaną, dokumenty świadczące o pochodzeniu produktu czy każdy inny dokument spółki, którego organ kontroli sobie zażyczy. Tak jak wspomniano wcześniej, nie współpracując z Inspekcją, przedsiębiorca naraża się na karę do 100 tys. zł.

100 tys. zł nawet taką karę prezes UOKiK może nałożyć na przedsiębiorcę za sprzedawanie produktów niebezpiecznych

Jeśli w wyniku ustaleń prezesa UOKiK okaże się, że produkt rzeczywiście jest niebezpieczny, przedsiębiorca będzie musiał spełnić nałożone na niego obowiązki - przede wszystkim wycofać produkt z rynku, zorganizować kampanię informacyjną. Jak wskazano wcześniej, wiąże się to z dużymi nakładami finansowymi.

Odszkodowania

Rozgłoszenie problemu może skutkować również koniecznością poniesienia kosztów na rzecz konsumentów. Będą oni oddawać produkty i domagać się zwrotu pieniędzy. Mogą też pojawić się sporne postępowania o odszkodowanie, których być może nie byłoby aż tyle, gdyby nie rozgłos towarzyszący wpisaniu do rejestru produktów niebezpiecznych.

Milczenie nie jest złotem

W takim razie czy milczenie jest lepszym rozwiązaniem? Przede wszystkim należy przypomnieć, że za niezawiadomienie prezesa UOKiK o produkcie niebezpiecznym znajdującym się na rynku czy za świadome sprzedawanie produktu niebezpiecznego przedsiębiorcy grozi kara do 100 tys. zł. Na przedsiębiorcę w związku z jednym produktem może zostać nałożonych kilka kar, osobnych za poszczególne naruszenia. Może więc się okazać, że takie milczenie będzie przedsiębiorcę słono kosztowało. Jak wiadomo kłamstwo ma krótkie nogi. Jeśli więc informacja o produkcie wyjdzie na jaw, np. z uwagi na zgłoszenia konsumentów czy konkurencji, przedsiębiorca oprócz kosztów wskazanych wyżej będzie musiał zapłacić również karę.

@RY1@i02/2017/029/i02.2017.029.18300320b.807(c).jpg@RY2@

Dobrowolne powiadomienia coraz popularniejsze

Zanim mleko się wyleje, czyli jak się asekurować

O tym, jak zminimalizować skutki ewentualnego wprowadzenia na rynek produktu niebezpiecznego, powinni zawczasu pomyśleć nie tylko producenci, lecz także importerzy i dystrybutorzy. Odpowiednie działania warto podjąć już na etapie podpisywania umów

Co może zrobić przedsiębiorca, aby zminimalizować skutki ewentualnego wprowadzenia na rynek produktu niebezpiecznego?

Przed wprowadzeniem

Jeśli jest producentem, powinien przede wszystkim dużą uwagę skupić na samym procesie kreowania produktu. Zadbać o wszelkie możliwe atesty, przeprowadzić odpowiednie kontrole i badania jakości produktu. Jeśli używanie produktu może wiązać się z jakimkolwiek niebezpieczeństwem, to powinien informować o tym konsumenta np. w instrukcji obsługi.

Monitorowanie rynku

Dobrą praktyką jest również monitorowanie produktu już po samym wprowadzeniu na rynek. Niektóre usterki wychodzą na jaw dopiero przy dłuższym używaniu produktu. Przedsiębiorca powinien być w stanie wykryć je jak najwcześniej, aby móc szybko zareagować, np. zaprzestając produkcji czy informując dystrybutorów o zaprzestaniu sprzedaży.

Klauzule w umowach

Jeśli zaś przedsiębiorca jest dystrybutorem - może w umowie z producentem zabezpieczyć się na okoliczność ewentualnego niebezpieczeństwa produktu i konsekwencji z tym związanych. Możliwe jest wprowadzenie postanowień, które dopuszczają roszczenia regresowe od producenta w przypadku nałożenia na dystrybutora kar administracyjnych czy też konieczności wypłacenia konsumentom odszkodowań lub poniesienia kosztów akcji informacyjnych.

WAŻNE

Współpraca z organem kontroli może przynieść korzyści. Proaktywne nastawienie przedsiębiorcy i podejmowanie odpowiednich działań może nawet doprowadzić do umorzenia postępowania.

Profity ze współpracy

Jeśli dojdzie już do kontroli Inspekcji Handlowej, to lepiej współpracować z organem. Proaktywne nastawienie przedsiębiorcy może nawet doprowadzić do umorzenia postępowania. Lepiej od razu zacząć podejmować działania zmierzające do wycofania produktu z rynku, a jeśli produkt jeszcze na niego nie trafił - do usunięcia usterek.

Przezorny ubezpieczony

Wycofanie produktu z rynku wiąże się dla przedsiębiorcy z ogromnymi kosztami. Obejmują one nie tylko koszty samego wycofania produktu, lecz także nakłady na akcję marketingową. Niekiedy istnieje też potrzeba wypłacenia odszkodowania poszkodowanemu konsumentowi z tytułu uszkodzenia ciała czy uszkodzenia lub zniszczenia rzeczy. Taka sytuacja kryzysowa może kosztować przedsiębiorcę nawet kilka milionów złotych i spowodować bankructwo.

Ubezpieczenie kosztów wycofania produktu jest w Polsce mało popularne. Dla niektórych przedsiębiorców jest to jednak konieczność, bo wymagają tego niektórzy zagraniczni kontrahenci.

Na rynku ubezpieczeniowym oferowana jest usługa mająca zabezpieczać finansowo producenta, dystrybutora czy sprzedawcę - ubezpieczenie kosztów wycofania produktu (ang. contaminated product insurance). Polisa pokryć może wszelkie nakłady związane z wycofaniem produktu, akcją marketingową czy roszczeniami odszkodowawczymi konsumentów. W Polsce ten typ ubezpieczenia wciąż nie cieszy się dużą popularnością. Dla niektórych przedsiębiorców jest już jednak koniecznością - polisa wymagana jest niekiedy przez zagranicznych kontrahentów. W większości przypadków jednak przedsiębiorca interesujący się taką polisą wycofuje się z negocjacji z ubezpieczycielem po uzyskaniu informacji o kosztach. Przedsiębiorca przeważnie uważa, że ryzyko wystąpienia takiej sytuacji kryzysowej jest na tyle niskie, że nie kalkuluje mu się wydatek kilkudziesięciu tysięcy złotych rocznie.

Niemniej jednak jest to ciekawy sposób na zabezpieczenie - warty rozważenia, zwłaszcza że coraz częściej słyszy się o wycofywaniu z rynku produktów.

Można obrócić wpadkę na swoją korzyść

Konieczność wycofania produktu niebezpiecznego nie zawsze od razu musi oznaczać katastrofę. Odpowiednie działania mogą sprawić, że firma wyjdzie z opresji z twarzą. W oczach konsumentów uchodzić będzie za firmę dbającą o klienta

Oprócz działań wynikających z usunięcia produktu z rynku przedsiębiorcy, zwłaszcza gdy sprawa niebezpiecznego produktu nabrała rozgłosu, muszą poradzić sobie z niezadowolonymi konsumentami i zapobiec tworzeniu negatywnych skojarzeń z ich marką. Wiele dużych firm radziło sobie z tym bardzo dobrze.

Opisywany wcześniej Samsung, który miał kłopot z modelem telefonu Galaxy Note 7 (po wprowadzeniu ich na rynek odnotowano wiele incydentów zapalenia lub wybuchu urządzenia), nie tyle prosił o zwrot aparatu i zwracał pieniądze konsumentom, ile dawał im po prostu nowe telefony.

Kilka razy przed wyzwaniem stawała również sieć sklepów Decathlon. W niektórych przypadkach oferowała konsumentom dodatkową pomoc. Wycofując z obrotu sprzęt do asekuracji wspinaczkowej, oferowała np. konsumentom darmowy przegląd sprzętu danej firmy w celu weryfikacji, czy produkt jest bezpieczny.

Równie szybko na wszelkie informacje dotyczące produktów niebezpiecznych reaguje IKEA. Przy okazji stwierdzenia, że barierka ochronna dla dzieci, mimo spełnienia wszelkich atestów, ma zawodny mechanizm, prosiła konsumentów o zwrot, nawet bez okazania paragonu, a także udzielała wszelkich informacji pod specjalnie przeznaczonym do tego numerem telefonu i w biurach obsługi klienta.

Równie dobrze pod względem public relations z opresji wyszła sieć sklepów House, która sprzedawała wybuchający powerbank. Przedsiębiorca pozwolił konsumentom nawet na wysyłanie produktów kurierem - jednocześnie zwracając koszty tej przesyłki.

Najważniejsze, aby konsument nie czuł się oszukany i nie został z problemem sam.

RAMKA 3

Co robi UOKiK

Jak wynika z raportu UOKiK dotyczącego funkcjonowania systemu kontroli wyrobów podlegających dyrektywom nowego podejścia, w 2015 r. dziewięć niezależnych inspekcji przeprowadziło 6012 kontroli, podczas których skontrolowano 16 538 wyrobów, kwestionując przy tym 36,6 proc. z nich. Łącznie wszczęto 954 postępowania administracyjne, z czego ponad 80 proc. zakończyło się umorzeniem dzięki współpracy przedsiębiorców z organem i podjęciem przez nich działań naprawczych. Kontroli organów podlegały nie tylko zabawki czy sprzęt elektroniczny, lecz także zbiorniki ciśnieniowe, urządzenia dźwigowe, maszyny czy urządzenia radiowe i telekomunikacyjne. Jednak na 3956 skontrolowanych zabawek prawie połowa (1530) została zakwestionowana, a na 1921 skontrolowanych sprzętów elektrycznych i elektronicznych - ponad jedna czwarta (656). Według stanu na 31 grudnia 2015 r. w rejestrze produktów niebezpiecznych znajdowało się łącznie 290 wyrobów. Prezes UOKiK przekazał również 24 notyfikacje do systemu RAPEX, z których aż 17 dotyczyło zabawek i artykułów dziecięcych.

OPINIA EKSPERTA

@RY1@i02/2017/029/i02.2017.029.18300320b.808.jpg@RY2@

Małgorzata Cieloch rzecznik prasowy Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów

W 2016 r. UOKiK otrzymał 175 powiadomień od przedsiębiorców o wprowadzonych przez nich na rynek produktach, które nie są bezpieczne. Najczęściej dotyczyły pojazdów mechanicznych (149), sprzętu elektrycznego (13) oraz artykułów dla dzieci (4). Dla porównania: w 2015 r. przedsiębiorcy dokonali 134 zgłoszeń niebezpiecznych produktów z własnej inicjatywy. Z kolei inicjatywy prezesa UOKiK wpisano w 2016 r. do rejestru produktów niebezpiecznych 16 towarów. Dla porównania - w 2015 r. były to 33 pozycje.

Wzrost dobrowolnych powiadomień o niebezpiecznych produktach jest skutkiem tego, że producenci (dystrybutorzy) mają większą świadomość konsekwencji braku takiego powiadomienia. Za niedopełnienie obowiązku informacyjnego prezes UOKiK może nałożyć na przedsiębiorcę karę w wysokości do 100 tys. zł.

Z kolei mniej wpisanych do rejestru produktów niebezpiecznych to efekt tego, że przedsiębiorcy częściej współpracują z UOKiK i podejmują dobrowolne działania, wypełniają nasze zalecenia i usuwają uchybienia. Wpisanie do rejestru produktów jest wynikiem decyzji administracyjnej wydanej przez prezesa UOKiK i należy pamiętać, że jest to pewna ostateczność wtedy, kiedy producent (dystrybutor) nie podejmuje działań naprawczych.

@RY1@i02/2017/029/i02.2017.029.18300320b.801.jpg@RY2@

Magdalena Podbielska

aplikant radcowski, Kancelaria Affre i Wspólnicy

@RY1@i02/2017/029/i02.2017.029.18300320b.802.jpg@RY2@

Piotr Skołubowicz

aplikant radcowski, Kancelaria Affre i Wspólnicy

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.