Chaos na starcie systemu kaucyjnego. Przedsiębiorcy toną w absurdach
Choć aż kilkanaście miesięcy trwały przygotowania do uruchomienia systemu 1 października, już dziś wiemy, że mamy do czynienia z wadliwą regulacją. Na bałagan narzekają producenci napojów, sklepy, operatorzy systemów, a także konsumenci, którzy nie wiedzą, jak prawidłowo oddawać butelki i puszki. Jest tak, bo przepisy są pełne sprzeczności, niejasnych definicji, rodzą się spory o obowiązek przyjmowania odpadów np. w aptekach i drogeriach, a co więcej, są wydawane różne wytyczne dotyczące oznaczeń kaucyjnych.
Polityka Europejskiego Zielonego Ładu przewiduje wiele wymogów, które muszą spełnić państwa członkowskie. Dotyczy to również wprowadzania na rynek produktów w opakowaniach. Jednym z warunków jest dążenie do określonych poziomów recyklingu odpadów z nich. Przy czym prawo unijne (w tym nowe rozporządzenie dotyczące opakowań i odpadów opakowaniowych, znane jako PPWR) nie przesądza, w jaki dokładnie sposób państwa mają to osiągnąć – system kaucyjny jest jednym z możliwych rozwiązań. Do tej pory zdecydowało się na niego kilkanaście krajów w Unii Europejskiej. Niektóre jednak twardo odrzucają takie rozwiązanie.
W przypadku Polski – pomijając deklaratoryjną troskę o środowisko – trudno powiedzieć, jakie w rzeczywistości powody stały za przyjęciem w 2023 r. systemu kaucyjnego. Obowiązkowy bowiem system selektywnej zbiórki odpadów przez gminy został wdrożony zaledwie kilka lat temu, a jednocześnie ich poziomy recyklingu stale do tej pory rosły.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.