Sądy poskramiają nadmierny fiskalizm Wód Polskich
W sprawach dotyczących opłat stałych sądy rozstrzygają wątpliwości wynikające z nieprecyzyjnych przepisów nowego prawa wodnego na korzyść firm wodociągowych
Wojewódzkie sądy administracyjne negują sposób wyliczenia opłaty, bo ich zdaniem firmy wodociągowe w skali roku pobierają znacznie mniej wody, niż to wynika z ustaleń państwowej instytucji. Maksymalna roczna ilość wskazana w pozwoleniu stanowi bowiem wartość wielokrotnie niższą niż iloczyn maksymalnej ilości godzinowej, ilość godzin w każdym dniu i dni w każdym roku, jak określały to Wody Polskie. Jednak wcześniejsze reklamacje firm zobowiązanych do płacenia, które tłumaczyły, iż jest to metodologia niepoprawna, nic nie dawały i sprawy trafiły do sądów.
48 tyle razy zdaniem Sądu Administracyjnego w Gdańsku Wody Polskie zawyżyły opłatę stałą dla jednej z firm
Prawnicy jednak podkreślają, że upór Wód Polskich wynika jednak nie tyle ze złej woli urzędu, co z nieprecyzyjnych regulacji nowego prawa wodnego. Ustawodawca nie zauważył bowiem, że pozwolenia wodnoprawne na ogół zawierają kilka różnych limitów poboru wody przez uprawniony podmiot (maksymalną ilość godzinową, ilość średniodobową, maksymalną ilość roczną), Wody Polskie oczywiście wybierały najwyższą z tych wartości. Tymczasem sądy uznają, że przepis nie pozwala na jednoznaczne wyinterpretowanie, którą z wartości ustawodawca miał na myśli jako podstawę kalkulacji opłaty stałej. Powołując się na regulację ramową dyrektywy wodnej i kodeks postępowania administracyjnego, wyjaśniły, że opłaty powinny służyć rzeczywistemu zwrotowi kosztów środowiskowych, nie zaś być instrumentem nadmiernego fiskalizmu. Podobnie będzie zapewne z innymi opłatami. – Można z dużym prawdopodobieństwem założyć, iż kolejne spory pojawią się przy wymiarze opłaty zmiennej za pobór wód – stwierdza Łukasz Ciszewski, wspólnik w Kancelarii Radców Prawnych Jerzmanowski i Wspólnicy. – Dotyczyć one będą kwalifikacji pobieranej wody do poszczególnych celów wskazanych w art. 274 pkt 2 prawa wodnego. Na przykład w kontekście opłat, wody sprzedawanej przez przedsiębiorstwa hurtowo – dodaje prawnik.
Jeszcze bardziej kontrowersyjny będzie wymiar opłaty za odprowadzanie wód opadowych lub roztopowych odprowadzanych do wód z systemów kanalizacji deszczowej. Opłata ta ma być bowiem wymierzana za odprowadzanie wód opadowych z terenów uszczelnionych, w złotówkach za każdy msześc. na rok i być różnicowana ze względu na to, czy na nieruchomości istnieje urządzenie do retencjonowania wody i jakiej pojemności. – Niestety, brakuje definicji podstawowych pojęć użytych w przepisie (np. nie wiadomo, czy dachy są terenami uszczelnionymi oraz co to są urządzenia do retencjonowania) i nie wskazują, w jaki sposób ustalić ilość wód opadowych i roztopowych, za które ma być wymierzona opłata. Ilość odprowadzanych z nieruchomości wód opadowych i roztopowych nie jest bowiem mierzona przy użyciu urządzeń pomiarowych – mówi mecenas Ciszewski.©℗ C3
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu