Wpis na czarną listę KNF to wyrok śmierci dla spółki
Znalezienie się na liście ostrzeżeń publicznych KNF może skutkować nie tylko utratą reputacji, lecz także zamknięciem przez bank firmowego rachunku. Przedsiębiorcy w takiej sytuacji są więc zmuszeni do zlikwidowania działalności, nawet jeśli po latach prokuratura albo sąd oczyszczą ich z zarzutów
Lista ostrzeżeń publicznych (LOP) prowadzona przez prezesa Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) to narzędzie służące do ostrzegania klientów, kontrahentów i potencjalnych wspólników przed nieuczciwymi podmiotami. W założeniach ma ona chronić obywateli przed tymi, którzy mogą narazić ich na poważne straty finansowe. W idealnym modelu przewidzianym przez ustawę o nadzorze nad rynkiem finansowym (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 135) na listę powinni trafiać tylko ci, którzy najprawdopodobniej popełnili przestępstwo. KNF przed zawiadomieniem prokuratury, wraz z którym następuje automatyczny wpis na listę, musi przeprowadzić tzw. postępowanie wyjaśniające.
Problem leży w tym, że firmy prześwietlane przez KNF w ramach tego postępowania nie są formalnie jego stronami. Nie przysługuje im więc prawo do kwestionowania poczynionych przez urzędników ustaleń. Dodatkowo sam wpis na LOP jest czynnością materialno-techniczną, a nie decyzją administracyjną. Oznacza to, że nie przysługuje od niego jakiekolwiek odwołanie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.