Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo administracyjne

Producenci suplementów: mamy samoregulację. Eksperci: a ustawa?

Ten tekst przeczytasz w 26 minut

K ilka dni temu branża farmaceutyczna odtrąbiła sukces: podpisanie porozumienia, wprowadzającego samoregulację dotyczącą emisji reklam. „Koniec z wizerunkiem lekarza w reklamach suplementów”, „Branża mówi stop nadużyciom” – optymistycznie donosiły niektóre media. Tymczasem w zgodnej ocenie większości ekspertów samoregulacja niewiele zmieni: nieetyczne reklamy jak były, tak będą. I to nie tylko dlatego, że porozumienie obejmuje zaledwie część rynku – reklamę telewizyjną, a zupełnie pomija np. dynamicznie rozwijający się internet. Bo z jednej strony owszem: w samoregulacji przyjęto wiele różnych zasad etycznych, do których mają stosować się wszyscy wytwórcy, a także stacje telewizyjne. Ale z drugiej okazuje się, że nie przewidziano w niej w zasadzie żadnych mechanizmów kontrolnych czy sankcji. Założenie jest bowiem takie, że sygnatariusze porozumienia będą wzajemnie się kontrolować. Czy mamy uwierzyć, że jeden wytwórca przyjdzie do drugiego i pouczy go: postępujesz nieetycznie, a ten drugi od razu zdejmie z wizji reklamę? A może mamy dać wiarę zapewnieniom, że stacja telewizyjna odmówi emisji reklamy komuś, kto ma znaczący udział w jej budżecie reklamowym? Wszak właśnie branża farmaceutyczna jest od lat głównym klientem nadawców.

Eksperci są zdania, że branża postawiła na samoregulację, by w ten sposób zapobiec wprowadzeniu ustawowych regulacji. A takich się obawia od lat. Już w 2017 r. Ministerstwo Zdrowia opracowało projekt uregulowania rynku suplementów. Bardzo restrykcyjny. Na tyle, że – po fali krytyki ‒ trafił do szuflady, a ostatecznie do kosza. A tymczasem rejestr Głównego Inspektoratu Sanitarnego puchnie w szwach od suplementów diety: rok w rok pojawia się w nim kilkanaście tysięcy nowych. Jak wynika z raportu NIK, nadzór nie nadąża, zawsze jest kilka kroków z tyłu za wytwórcami. To sytuacja groźna: bo podejście pacjentów jest bezkrytyczne, a wielu z nich sądzi, że suplementy to leki poddawane kontroli nadzoru. Czy zatem ministerstwo podejmie działania? Czy musi dojść do jakichś tragicznych zdarzeń, żeby rynek w końcu został uregulowany? ©

Joanna Pieńczykowska

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.