Sankcje dla mieszkańców trzeba wpisać do ustawy
W prawie ochrony środowiska wciąż brakuje sankcji, które można nałożyć na mieszkańców niewypełniających obowiązków zawartych w programach ochrony powietrza. Ostatnia nowelizacja ustawy nic w tej materii zmieniła. To zła wiadomość dla gmin, którym za niewywiązanie się z tego, co sejmik województwa ustalił w programie, grozi nawet 500 tys. zł kary. Problem w tym, że czasem można zapłacić za nieswoje błędy.
– Prawo ochrony środowiska, także po najnowszej nowelizacji, nie zawiera podstawy prawej do egzekwowania od osób fizycznych obowiązków i ograniczeń określonych w programach ochrony powietrza – zwraca uwagę Bartosz Frankowski, naczelnik wydziału środowiska w Urzędzie Miasta w Gdyni. A substancje, do których przekraczania dochodzi najczęściej, zwłaszcza zimą, to pyły zawieszone PM10, PM2,5 oraz benzo(a)piren. Pochodzą one przede wszystkim ze spalania złej jakości paliw stałych w domowych piecach mieszkańców.
W przepisach jest jeszcze jeden paradoks. Otóż uchwały antysmogowe, które w przeciwieństwie do programów ochrony powietrza są fakultatywne, sankcje dla mieszkańców przewidują. Kłopot polega na tym, że nie wszystkie województwa je przyjęły i gminy w tych regionach, gdzie antysmogowych przepisów brak, są w bardzo trudnej sytuacji. Czy w jakikolwiek sposób mogą przymusić mieszkańców niewiele sobie robiących z lokalnych obostrzeń? Krzysztof Gruszecki, radca prawny specjalizujący się w prawie ochrony środowiska, wskazuje drogę przez egzekucję administracyjną niepieniężną, choć przyznaje, że jest ona prawie niwykonalna. Uważa też, że sankcje umożliwiające nałożenie mandatu czy grzywny na osoby fizyczne niewykonujące zadań z programów ochrony powietrza powinny się znaleźć wprost w prawie ochrony środowiska.©℗ C2
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.