Odbiór odpadów raz z tachografem, a raz bez. Kłopotliwy wymóg dla firm i kierowców
Nie ma nic gorszego niż ułat wienia czy ulgi, z których nie można skorzystać. A z taką sytuacją w zasadzie mamy do czynienia w działalności firm odbierających odpady komunalne. Problem dotyczy obowiązku stosowania tachografów w śmieciarkach. Unijne przepisy, a w ślad za nimi polskie, pozwalają uwolnić się od tego wymogu tym podmiotom, które odbierają odpady z gospodarstw domowych. Problem w tym, że tak do końca nie da się zweryfikować, czy śmierci w kontenerach pochodzą od osoby fizycznej czy od przedsiębiorcy. Niejednokrotnie bowiem, zwłaszcza w miastach, firmy działają na parterze budynków mieszkalnych. Poza tym w wielu lokalach formalnie będących mieszkalnymi prowadzona jest działalność gospodarcza. I nawet gdyby kierowca ciężarówki miał przyglądać się każdej partii śmieci, którą odbiera, to i tak nie będzie w stanie zweryfikować, kto je wyprodukował, bo póki co worków z odpadami podpisywać nie trzeba (taki pomysł miało niegdyś Ministerstwo Środowiska, ale – na szczęście – szybko upadł pod ciężarem krytyki).
Inną kwestią jest to, że w wielu firmach z branży niestety pokutuje mit, że kierowca w śmieciarce równa się brak tachografu. A tymczasem jeśli tylko odbiera odpady od jakiegokolwiek przedsiębiorcy, takie urządzenie powinien mieć. Największe firmy z branży są tego świadome i tachografy po prostu mają. Kłopot jest z tymi mniejszymi, które albo nie wiedzą, albo udają, że nie wiedzą o tym obowiązku. Te ostatnie nieoficjalnie przyznają zresztą, że dla nich tachografy to zbytek, i zamiast wydatków na takie urządzenia wolą w koszty działalności wliczyć kary od inspekcji transportu drogowego. Do niedawna takie podejście się sprawdzało, bo ITD nie była zbyt zainteresowana kontrolami w tej kwestii. W ostatnich latach taka weryfikacja zdarza się jednak coraz częściej (zwłazcza gdy firma już raz była ukarana), a biorąc pod uwagę podwyższenie wysokości kar w ubiegłym roku, dotychczasowe kalkulacje mogą szybko okazać się nieaktualne.©℗
Karolina Topolska
karolina.topolska@infor.pl
Iluzoryczne zwolnienie z obowiązku
Przez lata przedsiębiorstwa odbierające odpady nie musiały się martwić o wyposażenie swoich pojazdów w tachografy, choć mają taki obowiązek, jeżeli usługi są świadczone na rzecz firm. To zaczyna się zmieniać. Sypią się pierwsze kary, które od września ubiegłego roku mogą być też podstawą do odebrania licencji. Problemem są przepisy, które zdają się nie przystawać do realiów prowadzonej działalności
Obowiązek ewidencjonowania czasu pracy kierowców za pomocą tachografów reguluje kilka aktów prawnych. Po pierwsze dwa unijne rozporządzenia:
- nr 561/2006 z 15 marca 2006 r. w sprawie harmonizacji niektórych przepisów socjalnych odnoszących się do transportu drogowego (Dz.Urz.UE L 102 z 11 kwietnia 2006 r., str. 1–14) oraz
- nr 165/2014 z 4 lutego 2014 r. w sprawie urządzeń rejestrujących stosowanych w transporcie drogowym (Dz.Urz. UE L 60 z 28 lutego 2014 r., str. 1–33).
Do tego dochodzą akty prawne przyjęte na poziomie krajowym. Mowa o ustawach:
- z 16 kwietnia 2004 r. o czasie pracy kierowców (t.j. Dz.U. z 2012 r. poz. 1155 ze zm.) oraz
- z 5 lipca 2018r. o tachografach (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 1480).
Zgodnie z powyższymi regulacjami pojazdy o masie całkowitej powyżej 3,5 tony muszą być wyposażone w tachograf, czyli urządzenie rejestrujące czas pracy w trybie rzeczywistym. Z pewnymi jednak wyjątkami. Na mocy art. 3 rozporządzenia nr 165/2014 w sprawie tachografów stosowanych w transporcie drogowym państwa członkowskie mogą wyłączyć z tego obowiązku pojazdy wymienione w art. 13 ust. 1 i 3 rozporządzenia nr 561/2006.
Tak też zrobiła Polska, co znalazło odzwierciedlenie w art. 29 ust. 2 ustawy o czasie pracy kierowców (przy czym wyłączenie to dotyczy tylko pojazdów opisanych w art. 13 ust. 1 rozporządzenia nr 561/2006). Na marginesie wypada wspomnieć, że od 3 września 2018 r. przepis ten ma nowe brzmienie, wprowadzone w związku z dostosowaniem polskich przepisów do rozporządzenia nr 165/2014 (czego wyrazem jest także m.in. ww. ustawa o tachografach oraz nowelizacja ustawy z 6 września 2001 r. o transporcie drogowym [t.j. Dz.U. z 2017 r. poz. 2200 ze zm.], które weszły w życie w tym samym dniu, tj. 3 września 2018 r.). W efekcie, dzięki wyłączeniu zawartemu w art. 29 ust. 2 ustawy o czasie pracy kierowców, wiele pojazdów przeznaczonych do realizacji usług publicznych, w tym komunalnych, nie musi mieć tachografów (patrz schemat: „Wyjątki od zasady”).
Wybrane wyjątki
Na podstawie art. 29 ust. 2 ustawy o czasie pracy kierowców i art. 13 ust. 1 lit. h rozporządzenia nr 561/2006 nie ma obowiązku rejestrowania czasu pracy kierowców za pomocą tachografu m.in. w pojazdach używanych w związku z:
► odprowadzaniem ścieków,
► utrzymaniem i kontrolą dróg,
► konserwacją urządzeń zaopatrujących w wodę, gaz i elektryczność,
► ochroną przeciwpowodziową,
► usługami telegraficznymi i telefonicznymi,
► nadawaniem programów radiowych i telewizyjnych oraz wykrywaniem nadajników lub odbiorników radiowych lub telewizyjnych,
► zbieraniem odpadów z gospodarstw domowych i ich wywozem.©℗
agp
Taka decyzja krajowego ustawodawcy nie dziwi ekspertów. Jak podkreślają, sektor komunalny z oczywistych względów był do tej pory traktowany inaczej pod względem ewidencjonowania czasu pracy kierowców niż np. przewóz towarów w tranzycie międzynarodowym. W katalogu wyjątków znalazły się też śmieciarki, a wobec tego mimo że są pojazdami specjalnymi powyżej 3,5 tony, nie muszą mieć tachografów. Ale uwaga – zgodnie z unijnymi przepisami zwolnienie działa wtedy, gdy odbierają odpady z gospodarstw domowych. Tymczasem w praktyce często trudno jest rozstrzygnąć, jakie jest źródło pochodzenia śmieci (bo przecież działalność gospodarcza może być prowadzona również w lokalu mieszkalnym). Poza tym pojęcie „odpadów z gospodarstw domowych” wbrew pozorom nie jest wcale tak jednoznaczne, jak na pierwszy rzut oka się wydaje. Otóż w polskim prawie niekiedy uznaje się, że obejmuje ono nie tylko odpady stricte z gospodarstw domowych, ale też odpady podobne, np. z restauracji czy placówek handlowych.
– Nie ma jednej wykładni dotyczącej zbierania i wywozu odpadów z gospodarstw domowych. To sprawia, że firmy działające na rynku odpadów komunalnych nie wiedzą, kiedy muszą prowadzić rejestrację czasu pracy kierowcy śmieciarki, a kiedy mogą z niej zrezygnować – wyjaśnia Jakub Ordon, ekspert firmy Ogólnopolskie Centrum Rozliczania Kierowców. Zaznacza przy tym, że po tym jak Polska przyjęła zwolnienie od obowiązku stosowania tachografów w swój porządek prawny, w praktyce raczej nie kontrolowano kierowców śmieciarek właśnie ze względu na zwolnienie wynikające z rozporządzeń unijnych nr 561 i 165. To jednak od pewnego czasu zaczyna się zmieniać – pojazdy przewożące odpady coraz częściej stają się obiektem zainteresowania inspekcji transportu drogowego również w tym zakresie.
WAŻNE Na używanie tachografów decydują się przeważnie duże firmy. Przy czym decyzja ta jest poprzedzana długimi analizami na temat tego, jak prawidłowo zastosować się do obowiązujących przepisów. A ponieważ z reguły i tak jest wiele wątpliwości, to w końcu przedsiębiorcy dochodzą do wniosku, że prostszym rozwiązaniem jest niekorzystanie ze zwolnienia i wprowadzenie nakazu używania tachografów przez wszystkich kierowców.
W czym problem
Z wyłączenia od obowiązku stosowania tachografu na szeroką skalę korzystają przede wszystkim mniejsze i średniej wielkości firmy. Choć same przyznają, że nie mają pewności, czy działają zgodnie z prawem. Według nich kłopot z zastosowaniem tachografu pojawia się w sytuacji, gdy istnieje prawdopodobieństwo wylądowania w jednym koszu śmieci pochodzących z gospodarstwa domowego oraz np. z biura rachunkowego, salonu fryzjerskiego czy gabinetu odnowy biologicznej.
– Jest ono wysokie na osiedlach mieszkaniowych w centrach miast, gdzie wiele lokali znajdujących się na parterach domów jest wykorzystywanych na cele działalności gospodarczej – mówi przedstawiciel jednej z firmy specjalizującej się w zbieraniu odpadów. I dodaje, że ponieważ większość odpadów do koszy dostarczają mieszkańcy, czyli gospodarstwa indywidualne, to jego firma przy ich odbiorze nie korzysta z tachografów.
– Podejście do kosztów ze strony mniejszych graczy jest zupełnie inne niż u największych. Nie stać ich na robienie inwestycji w tachografy na wyrost, tylko po to by zyskać święty spokój – dodaje.
Ułatwić sobie życie
Stosowanie tachografów za każdym razem, czyli przy każdym kursie, deklarują natomiast te firmy, które usługi w zakresie odbioru śmieci świadczą wyłącznie na rzecz przedsiębiorców.
– Pracujemy na dużych pojazdach powyżej 3,5 tony, które muszą być wyposażone w tachografy, a obsługujący je pracownicy podlegają ewidencji czasu pracy. Dlatego w naszej firmie rejestracji podlegają wszyscy kierowcy. Szczególnie że naszymi parterami biznesowymi są przedsiębiorcy. Nie mówiąc już o tym, że nasi kierowcy często robią długie przebiegi. W jedną stronę z kontenerem do bazy jadą nawet dwie godziny. W związku z tym więcej czasu spędzają za kółkiem niż na wykonywaniu pracy fizycznej, podczas gdy to właśnie odwrotna sytuacja była podstawą do zastosowania wyłączenia śmieciarek z obowiązku ewidencji czasu pracy – tłumaczy dr inż. Robert Wawrzonek, członek zarządu spółki Remondis Electrorecycling. Argumentem za tym, by pojazdy do przewozu odpadów od odbiorców indywidualnych nie były objęte obowiązkiem posiadania tachografu, było bowiem m.in. to, że zazwyczaj przy świadczeniu tego rodzaju usług okresy jazd nie trwają zbyt długo.
Ramka 1
Ze słownikiem w ręku
Jednej z działających na Śląsku firm inspekcja transportu drogowego wymierzyła karę w wysokości 25 tys. zł. Udało nam się dotrzeć do dokładnego uzasadnienia decyzji w sprawie jej nałożenia. Wynika z niego, że ITD skłania się ku literalnemu rozumieniu pojęcia „odpadów z gospodarstw domowych”. Mianowicie wojewódzki inspektor transportu drogowego, będący organem kontrolnym w zakresie czasu pracy kierowców, wskazał, że:
„W świetle braku definicji legalnej „gospodarstwa domowego” warto przytoczyć definicję gospodarstwa domowego zawartą w „Uniwersalny słownik języka polskiego, pod red. S. Dubisza, Warszawa 2003”, która określa, iż jest to: zespół osób razem mieszkających wspólnie się utrzymujących i podejmujących decyzje finansowe, zwykle stanowiących rodzinę. Definicja ta jasno wskazuje, że gospodarstwo domowe dotyczy wyłącznie osób mieszkających razem i nie może być prowadzona działalność gospodarcza. W rozporządzeniu (WE) nr 561/2006 jasno jest wskazane zwolnienie dotyczące przewozów odpadów z gospodarstw domowych, nie ma tam natomiast żadnego zwolnienia dotyczącego przewozu odpadów komunalnych”.
Na używanie tachografów zdecydowali się też inni duzi gracze działający na rynku odpadów komunalnych, m.in. firma BYŚ. Podkreślają przy tym jednak, że decyzja ta była poprzedzona długimi analizami na temat tego, jak prawidłowo zastosować się do przepisów. Przedsiębiorcy, z którymi rozmawialiśmy, przyznają, że niewiadomych było wiele. Dlatego przynajmniej niektórzy z nich uznali, że prostszym rozwiązaniem jest nie korzystanie ze zwolnienia i wprowadzenie nakazu używania tachografów przez wszystkich kierowców.
– Wygrało bezpieczeństwo pracy, które taka ewidencja czasu zwiększa. Nie zdradzę tajemnicy, jeśli powiem, że w tej branży dochodzi do wypadków. Co więcej, mają miejsce nie na autostradzie bądź drodze szybkiego ruchu, ale właśnie na wąskiej uliczce osiedla mieszkaniowego. Potrącenie pieszego czy kolizja z innym pojazdem to najczęstsze zdarzenia. Drogą do ich wyeliminowania jest wypoczęty kierowca. Tachograf pozwala to zapewnić – dodaje przedstawiciel jednej z większych firm specjalizujących się w odpadach komunalnych.
Także Dariusz Matlak z Polskiej Izby Gospodarki Odpadami, zrzeszającej duże przedsiębiorstwa z tej branży, potwierdza, że przed wejściem w życie przepisów o tachografach w organizacji tej były prowadzone rozmowy na temat tego, jak się do nich dostosować. – Przedsiębiorcy widzieli ich niedoskonałości, stąd pojawiły się u nich wątpliwości. Ostatecznie jednak firmy wybrały rozwiązanie na zapas, czyli zdecydowały się na stosowanie tachografów w każdym przypadku wywozu odpadów komunalnych. Wszystko po to, by uniknąć negatywnych konsekwencji z powodu źle zinterpretowanych przepisów – podkreśla Dariusz Matlak.
Nie wszyscy jednak mają takie podejście. Dlatego trudno oszacować, w ilu z około sześciu tysięcy śmieciarek jeżdżących po polskich drogach czas pracy kierowcy jest ewidencjonowany w czasie rzeczywistym.
Wyjaśnienia Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego z 7 stycznia 2019 r.
Kwestię dotyczącą obowiązku stosowania tachografu reguluje Rozporządzenie (WE) nr 561/2006 Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 15 marca 2006 r. w sprawie harmonizacji niektórych przepisów socjalnych odnoszących się do transportu drogowego oraz zmieniające rozporządzenia Rady (EWG) nr 3821/85 i (WE) 2135/98, jak również uchylające rozporządzenie Rady (EWG) nr 3820/85 z dnia 15 marca 2006 r. (Dz. Urz. UE. L Nr 102, str. 1), w którym wymienione zostały rodzaje przewozów niepodlegających ww. rozporządzeniu.
Kategorie pojazdów niepodlegających ww. rozporządzeniu ujęte są w art. 3 i 13 niniejszego rozporządzenia.
Zgodnie z treścią art. 13 ust. 1 lit. h: o ile nie zagraża to osiągnięciu celów określonych w art. 1, każde Państwo Członkowskie może wprowadzić wyjątki od przepisów art. 5-9 i uzależni te wyjątki od spełnienia indywidualnych warunków na swoim terytorium lub, w porozumieniu z zainteresowanymi Państwami, na terytorium innego Państwa Członkowskiego, mające zastosowanie do następujących przewozów wykonywanych: pojazdami używanymi w związku z odprowadzaniem ścieków ochroną przeciwpowodziową, konserwacją urządzeń zaopatrujących w wodę, gaz i elektryczność, utrzymaniem i kontrolą dróg, zbieraniem odpadów z gospodarstw domowych i ich wywozem, usługami telegraficznymi
i telefonicznymi, nadawaniem programów radiowych i telewizyjnych oraz wykrywaniem nadajników lub odbiorników radiowych lub telewizyjnych.
Obecnie w wyniku wrześniowej nowelizacji ustawy, zgodnie z załącznikiem nr 3 do ustawy z dnia 6 września 2001 r. o transporcie drogowym (t.j. Dz. U. z 2017 r., poz. 2200 z późn. zm.), w przypadku wykonywania przewozu drogowego pojazdem niewyposażonym w wymagany tachograf posiadający świadectwo homologacji, przedsiębiorcy grozi kara pieniężna w wysokości 10 000 złotych. Ewentualna kara nakładana jest w formie decyzji administracyjnej.
Po co to urządzenie
Wiele firm pytanych o celowość stosowania tachografów w śmieciarkach przyznaje jednak, że zazwyczaj w takich pojazdach nie spełniają one swojej roli, gdyż odbieranie odpadów odbywa się w ramach krótkich podjazdów, a przy takich usługach nie ma dłuższych okresów jazdy ciągłej. Dopiero bowiem takie czasy jazdy uzasadniają istnienie obowiązku rejestracji czasu pracy za pomocą tachografów (przykładowo gdy jazda trwa dłużej niż 4,5 godziny, konieczne jest zrobienie 45-minutowej przerwy – rejestracja tych okoliczności uzasadnia stosowanie tachografu).
Eksperci zwracają jednak uwagę, że powyższa specyfika przewozów dotyczy tylko tych polegających na odbiorze odpadów z gospodarstw domowych. Przy ich wykonywaniu faktycznie kierowcy pokonują krótki odcinek, po którym zatrzymują się przynajmniej na kilka minut, żeby zabrać odpady i umieścić je w pojeździe. Potem przejeżdżają kolejny krótki odcinek i powtarzają znowu czynność zebrania odpadów i tak przez co najmniej osiem godzin. Okresy prowadzenia pojazdu są więc faktycznie krótkie, a przerwy w jeździe częste. Co innego jednak przy obsłudze firm. W tym przypadku kierowca jedzie często znacznie dłużej po śmieci, do tego odbiera je z jednego miejsca, po czym odwozi do bazy (o czym wspominał wcześniej dr inż. Robert Wawrzonek).
– Bywa jednak, że odbiór śmieci jest łączony. Nie wszystkie firmy są przecież tak duże, że pochodzące od nich odpady są w stanie zapełnić śmieciarkę po brzegi. Poza tym zawsze istnieje obawa, że przerwa wynikająca z przepracowanego czasu pracy wypadnie na wąskiej osiedlowej uliczce. W takiej sytuacji ruch na niej zostanie zablokowany, zwłaszcza gdy kierowca nie znajdzie miejsca na poboczu do zaparkowania śmieciarki – wyjaśnia przedstawiciel jednej z firm świadczącej usługi w zakresie odpadów komunalnych.
Przedsiębiorstwa działające na rynku odpadów komunalnych tłumaczą też, że kierowcy śmieciarek nie mają czasu obsługiwać tachografu. Ich praca polega bowiem nie na jeżdżeniu samochodem, lecz wyładowaniu kontenerów i koszy ze śmieciami. Bywa tak, że w ciągu 8-godzinnego dnia pracy przejeżdżają śmieciarką zaledwie od kilku do kilkunastu kilometrów. A tymczasem tachograf jest potrzebny, w ich ocenie, przy przewozach regularnych wykonywanych na trasach powyżej 50 km.
opinia eksperta
Kierowcy mogą nie mieć świadomości, co przewożą
Łukasz Kuczkowski radca prawny, partner w Kancelarii Raczkowski Paruch
Kwestia ewidencjonowania czasu pracy kierowców w przedsiębiorstwach zajmujących się zbieraniem odpadów komunalnych jest złożona. Główna trudność wiąże się z brakiem kompatybilności przepisów unijnych regulujących kwestię wyłączenia przewozów wykonywanych pojazdami do odbioru odpadów komunalnych i zasad odbioru tychże odpadów regulowanych przez polskie przepisy, a w głównej mierze przez ustawę o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. Na mocy art. 13 ust. 1 lit. h rozporządzenia (WE) nr 561/2006 z 15 marca 2006 r. z obowiązku stosowania tachografu są wyłączone pojazdy używane m.in. w związku ze zbieraniem odpadów z gospodarstw domowych i ich wywozem. Takie sformułowanie wyłączenia przedmiotowego prowadzi do problemów związanych z ustaleniem obowiązku stosowania tachografów bądź zwolnienia z tego obowiązku w przypadku, gdy dany pojazd odbierający odpady w ramach jednego przewozu odbiera także odpady np. z lokali gospodarczych niebędących gospodarstwami domowymi. Taka sytuacja występuje często w przypadku, gdy w budynku mieszkalnym jest jednocześnie prowadzona działalność gospodarcza w postaci firmy. W związku z literalnym brzmieniem rozporządzenia zdawać by się mogło, że przewozy obejmujące odbiór takich odpadów firmowych muszą być ewidencjonowane tachografem. W praktyce jest to bardzo trudne do zrealizowania. Firma zawierająca umowę z gminą w przedmiocie wywozu odpadów uzyskuje bowiem informację o lokalizacjach, z których mają być wywożone odpady komunalne. Założeniem jest, że wywóz dotyczy wyłącznie odbioru odpadów od właścicieli lokali mieszkalnych, a więc gospodarstw domowych. Ani firma odpadowa, ani kierowcy nie mają zatem świadomości i wiedzy, czy pośród tych odpadów znajdują się inne aniżeli odbierane z gospodarstw domowych. Co więcej, odpady pochodzące od gospodarstw domowych nie są oznakowywane w sposób pozwalający je odróżnić od odpadów pochodzących od firm.
Dodatkowo wiele zależy jeszcze od decyzji danej gminy. Jeżeli system odbioru odpadów komunalnych obejmuje jedynie gospodarstwa domowe, to można przyjąć, że wszystkie odpady odbierane w ramach tego systemu są odpadami pochodzącymi z gospodarstw domowych. W takim przypadku firmy wywozowe nie będą oczywiście zobowiązane stosować tachografów przy założeniu, że w ramach tego samego przewozu nie odbierają odpadów od firm na podstawie odrębnych umów o wywóz odpadów zawartych z tymi firmami. Jeżeli jednak tak nie jest albo system wywozu odpadów obejmuje wszystkie nieruchomości (a więc także firmowe), to pojawia się problem. Firma wywozowa powinna bowiem realizować odbiór takich odpadów od firm w sposób oddzielny, za pomocą samochodów wyposażonych w tachografy.
Kontrole i kary
Niewielcy przedsiębiorcy nie chcą mówić wprost o nurtujących ich problemach. Boją się też pytać o wykładnię przepisów. Zdecydowanie nie chcą też ujawniać swoich danych, a w szczególności podawać nazwy firmy. Obawiają się, że upubliczniając takie informacje, narażą się tylko na kontrole i kary. Szczególnie że takie przypadki miały już miejsce. Jak wynika z naszych ustaleń, w 2018 r. otrzymały je firmy, które myślały, że postępują zgodnie z prawem, czyli nie kazały rejestrować kierowcom śmieciarek czasu pracy, bo ci odbierali odpady właśnie z osiedli mieszkaniowych.
Zdaniem Jakuba Ordona to właśnie efekt braku jednolitej wykładni dotyczącej zbierania odpadów z gospodarstw domowych, przez co prawo może być interpretowane dowolnie. I jako przykład takiej dowolnej interpretacji podaje przypadek firmy z regionu śląskiego, na którą wojewódzki inspektor transportu drogowego nałożył 25 tys. zł kary. Postawą do stwierdzenia naruszenia był brak rozdzielenia przewozu śmieci na te pochodzące z gospodarstw domowych i te, które wyprodukowały przedsiębiorstwa (więcej – patrz ramka 1: „Ze słownikiem w ręku”).
– Nigdy nie ma pewności, co wyląduje ostatecznie w koszu. Szczególnie gdy na jednym terenie jest wiele mieszkań i firm. Mam wrażenie, że w takiej sytuacji zawsze istnieje podstawa do tego, by taką firmę jak nasza ukarać – tłumaczy właściciel firmy gospodarującej odpadami. Dlatego wielu przedsiębiorców przyjęło zasadę, zgodnie z którą nie stosuje tachografów.
– Zdajemy sobie sprawę, że narażamy się na ewentualne kary. Wliczamy jednak koszty z tym związane w prowadzoną działalność. Z naszych obliczeń wynika, że takie podejście jest dla nas bardziej opłacalne niż ewidencja czasu pracy kierowców przy każdym kursie śmieciarką. Chyba że kar w skali roku będzie nie kilka, lecz kilkadziesiąt – dodaje właściciel przedsiębiorstwa.
Firmy dodają, że wprowadzenie tachografów nie jest możliwe też z innego powodu. Przy przetargach, które wygrywają, liczy się cena. Obowiązek korzystania z tachografu sprawiłby, że musieliby zatrudnić dodatkowych pracowników do pracy, bo okazałoby się, że obecny stan załogi jest za mały do obsługi pojazdów będących na stanie przedsiębiorstwa. – Pieniądze, w ramach których realizujemy obecnie usługę, nie pozwalają nam na taki krok. Może coś się zmieni po wygraniu następnych przetargów. Pytanie tylko, czy uda nam się je wygrać, gdy w cenę zamówienia wliczymy koszty wynikające z wprowadzenia ewidencji czasu pracy – tłumaczy przedstawiciel mniejszej firmy.
Z kolei konkurencja stosująca tachografy twierdzi, że takie postępowanie wynika nie z braku wiedzy i pieniędzy, ale chęci po prostu większego zysku. – To zwykłe cwaniactwo, które sprawia, że taka firma jest tańsza na rynku, przez co wygrywa przetargi. Pytanie tylko jakim kosztem. Odpowiem: pracowników i bezpieczeństwa na drodze – mówi przedstawiciel jednego z czołowych przedsiębiorstw działających na rynku odpadów komunalnych.
Mniejsze firmy bronią się jednak, mówiąc, że ich skala działania nie pozwala na powielanie rozwiązań, na które zdecydowali się ich potężniejsi rynkowi rywale. – Nie mówiąc już o tym, że mamy większe trudności w pozyskaniu nowych pracowników. Nie chodzi tylko o poziom wynagrodzenia. Nie jesteśmy w stanie zaoferować dodatkowych profitów, które dają już największe przedsiębiorstwa – podkreślają jednogłośnie.
Tłumaczą również, że wprowadzenie tachografów wiąże się z obowiązkiem przeszkolenia pracowników z ich używania. – To również wymaga czasu i pieniędzy, czyli jest dla nas dodatkowym obciążeniem. W sytuacji gdy działamy na granicy opłacalności, liczy się każdy grosz – uzupełniają.
Tymczasem eksperci zwracają uwagę, że do początku września ubiegłego roku kary wymierzane w związku z prowadzoną działalnością nie miały żadnego wpływu na licencję wydawaną przez samorząd czy głównego inspektora transportu drogowego. Teraz może ona zostać zawieszona, jeśli z powodu kar firma straci dobrą reputację, bez której nie można wykonywać zawodu przewoźnika drogowego. Zmianę tę wprowadziła ustawa z 5 lipca 2018 r. o zmianie ustawy o transporcie drogowym oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. poz. 1481), która dostosowała polskie przepisy m.in. do rozporządzenia Komisji Europejskiej nr 2016/403 z 18 marca 2016 r. regulującego kwestie klasyfikacji poważnych naruszeń przepisów unijnych, które mogą prowadzić do utraty dobrej reputacji przez przewoźnika drogowego (Dz.Urz. UE L 74 z 19 marca 2016 r. str. 8). Nowelizacja wprowadziła podział naruszeń ustawy na poważne, bardzo poważne i najpoważniejsze. Informacje o nich trafiają obecnie do „Ewidencji poważnych naruszeń mogących prowadzić do utraty dobrej reputacji”, która wchodzi w skład Krajowego Rejestru Elektronicznego Przedsiębiorców Transportu Drogowego, i mogą być podstawą do pozbawienia wspomnianych licencji. W nowych przepisach ustawy o transporcie drogowym podwyższono również wysokości niektórych kar pieniężnych za naruszenia (najwyższe przewidziano za brak uprawnień w transporcie drogowym czy niepoddanie się kontroli), a także wprowadzono odpowiedzialność administracyjną osób zarządzających transportem – w miejsce dotychczasowej wykroczeniowej.
Ramka 2
Związek bezpośredni i funkcjonalny
W wyroku z 10 grudnia 2013 r., sygn. akt II GSK 1203/12, Naczelny Sąd Administracyjny wskazał, że art. 29 ustawy o czasie pracy kierowców w związku z art. 13 ust. 1 rozporządzenia nr 561/2006 ustanawia wyjątki od zasad ogólnych, a wobec tego podlegają one wykładni ścisłej. Zdaniem sądu prawodawca nie bez powodu operuje pojęciem „przewozu wykonywanego pojazdami używanymi w związku ze zbieraniem odpadów z gospodarstw domowych i ich wywozem”. – Oznacza to, że dany przewóz, aby mógł być zaliczony do wykonywanego w warunkach przywołanego wyłączenia, musi być wykonywany pojazdem, który może realizować konkretną funkcję, w związku z którą konkretny przewóz jest dokonywany. Związek ten musi być więc bezpośredni. Jak słusznie zauważył sąd pierwszej instancji, wyłączenia zawarte w przywołanej regulacji mają charakter funkcjonalny i muszą wiązać się ze szczególnymi cechami przejazdu, usprawiedliwiającymi stosowanie mniej korzystnych zasad pracy dla kierowców oraz obniżenie wymagań mających wpływ na bezpieczeństwo ruchu drogowego – wyjaśnia NSA w uzasadnieniu wyroku.
Problematyczne regulacje
Z naszych rozmów z mniejszymi firmami wynika również, że wiele z nich nie stosuje tachografów, bo ciągle nie ma świadomości co do obowiązujących w tym zakresie przepisów. A jeśli nawet już o nich wie, to nie ma pojęcia o tym, kiedy powinny rozliczać swoich kierowców jak zawodowych, a w jakich okolicznościach mogą z tego zrezygnować. Potwierdza to Mateusz Włoch z firmy INELO, który przyznaje, że w małych i średnich firmach spotyka się z wieloma wątpliwościami i obawami przed ewentualnymi karami. Nie dla wszystkich bowiem przepisy są jasne i jednoznaczne. W branży pokutuje m.in. przekonanie, że wszystkie śmieciarki – bez wyjątków – są zwolnione z obowiązku rejestrowania czasu pracy z użyciem tachografu. Argumentem za tym jest sformułowanie przepisu, z którego wynika, że chodzi o pojazdy używane „w związku” ze zbieraniem odpadów z gospodarstw domowych i ich wywozem. A to mogłoby sugerować, że chodzi o pojazdy nie zawsze wykorzystywane do tego celu.
Poza tym wątpliwości może nasuwać to, że w różnych przepisach, zarówno polskich, jak i unijnych, funkcjonują różne rozumienia pojęcia „odpadów z gospodarstw domowych”. Mówi o tym m.in. wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z 4 kwietnia 2011 r., sygn. akt VI SA/Wa 2601/10. WSA wskazuje w nim w szczególności na dyrektywę nr 2008/98/WE z 19 listopada 2008 r. w sprawie odpadów (Dz.Urz. UE L 312 str. 3 z 22 listopada 2008 r.) oraz ustawę z 14 grudnia 2012 r. o odpadach (Dz.U. z 2018 r. poz. 992 ze zm.). Sąd ten wyjaśnia, że „przyjęte w ustawie o odpadach oraz cyt. dyrektywie w sprawie odpadów określenia odpadów z gospodarstw domowych (odpadów komunalnych, bioodpadów) są dość pojemne, obejmując również inne rodzaje odpadów, które są podobne do odpadów z gospodarstw domowych. Kategoria odpadów z gospodarstw domowych nie jest więc w płaszczyźnie prawnej kategorią jednolitą i z założenia obejmuje odpady podobne (ze względu na swój charakter lub skład). Jednakże (…) w ramach kategorii odpadów z gospodarstw domowych mieszczą się wyłącznie odpady, które ze względu na swój charakter lub skład są podobne do odpadów powstających w tych gospodarstwach, a więc m.in. odpady spożywcze i kuchenne z restauracji, placówek zbiorowego żywienia i handlu detalicznego i porównywalne odpady z zakładów przetwórstwa spożywczego. Nie mogą to być natomiast odpady pochodzące od innych wytwórców, m.in. biur, innych zakładów pracy itp. Pojemność kategorii odpadów powstających w gospodarstwach domowych ma więc swoje granice, które wyznacza charakter i skład tych odpadów”.
WAŻNE W sytuacji gdy kierowca przez część dnia wozi odpady z gospodarstw domowych, a przez część inne odpady, np. przemysłowe, czas poświęcony na przewóz odpadów z gospodarstw domowych nie musi być rejestrowany, ale czas przewozu pozostałych – już tak.
Na problematyczność omawianych przepisów zwraca też uwagę Marta Matuszewska, radca prawny specjalizujący się w międzynarodowym przewozie towarów, spedycji, logistyce, ekspert portalu www.prawoilogistyka.pl. – Problemem jest to, że zwrot „odpady z gospodarstw domowych” nie został zdefiniowany ani przez ustawodawcę unijnego, ani krajowego – wskazuje. Jednak w jej ocenie, wbrew zapatrywaniom niektórych firm, zwolnienie z tachografów nie dotyczy śmieciarek w ogólności. – W art. 13 ust. 1 lit.h rozporządzenia nr 561/2006 jest jedynie mowa o zbieraniu odpadów z gospodarstw domowych. A co do jego interpretacji orzecznictwo sądowe jest zgodne, że wymienione w tym przepisie określenia powinny być rozumiane ściśle i nie mogą być interpretowane rozszerzająco. Aby przewóz mógł być więc zaliczony do wykonywanego w warunkach przywołanego wyłączenia, istotne jest to, aby odpady były odebrane z gospodarstw domowych. Decydujące znaczenie dla spornego odstępstwa ma zatem miejsce powstania odpadów – tłumaczy Marta Matuszewska. Ekspertka powołuje się przy tym na wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 10 grudnia 2013 r., sygn. akt II GSK 1203/12 (patrz ramka 2 – „Związek bezpośredni i funkcjonalny”, s. C14). Jej zdaniem za ścisłą interpretacją przepisu przemawia również zawarty w art. 13 ust. 1 lit. h rozporządzenia nr 561/2006 zwrot „o ile nie zagraża to osiągnięciu celów określonych w art. 1”, nakazujący uwzględnić przy stosowaniu tego odstępstwa cele rozporządzenia, jakimi są zapewnienie bezpieczeństwa drogowego, poprawy warunków pracy kierowców oraz konkurencyjności różnych rodzajów transportu lądowego. Wszelkie odstępstwa od reguł zmierzających do realizacji tych wartości są zatem dopuszczalne, o ile nie niweczą tych nadrzędnych celów ustawodawcy unijnego.
Marta Matuszewska zwraca też uwagę na akcentowanie przez ustawodawcę unijnego pochodzenia odpadów, poprzez zastosowanie spójnika „z”. – Jego użycie wskazuje na to, że ich wytwórcą dla potrzeb zastosowania tego odstępstwa może być jedynie gospodarstwo domowe, nie zaś jakikolwiek inny wytwórca, np. przedsiębiorca, choćby wytwarzał on również odpady o cechach zbliżonych do odpadów pochodzących z gospodarstw domowych – podkreśla. I wskazuje, że powyższy kierunek wykładni analizowanego pojęcia potwierdza też użyty w angielskiej wersji językowej art. 13 ust. 1 lit. h rozporządzenia nr 561/2006 zwrot „door-to-door household refuse collection and disposal”, co można zrozumieć jako „zbieranie od drzwi do drzwi odpadów z gospodarstw domowych i ich wywóz”.
Poza tym – jak dodaje – w art. 3 ustawy z 14 grudnia 2012 r. o odpadach (Dz.U. z 2018 r. poz. 992 ze zm.) znajdziemy definicję odpadów komunalnych, zgodnie z którą są to odpady powstające w gospodarstwach domowych, z wyłączeniem pojazdów wycofanych z eksploatacji, a także odpady niezawierające odpadów niebezpiecznych pochodzące od innych wytwórców odpadów, które ze względu na swój charakter lub skład są podobne do odpadów powstających w gospodarstwach domowych. – W definicji tej na podkreślenie zasługuje użyty przez ustawodawcę zwrot „powstające w gospodarstwach domowych” i „pochodzące od innych wytwórców”, wskazujący tak jak art. 13 ust. 1 lit. h rozporządzenia nr 561/2006 na miejsce (pochodzenie) powstania odpadów jako kryterium ich rozróżnienia i kwalifikowania. Tym samym ustawodawca traktuje odpady z gospodarstw domowych jako element szerszej kategorii odpadów komunalnych – zaznacza ekspertka. Jednocześnie nie wyklucza jednak możliwości odwołania się od decyzji inspekcji transportu drogowego, jeśli ta nałoży karę, biorąc pod uwagę wyłącznie literalne brzmienie przepisu o zbieraniu odpadów z gospodarstw domowych.
Z kolei eksperci firmy INELO zwracają uwagę na wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 8 sierpnia 2007 r. (sygn. akt I OSK 1251/06), w którym sąd ten stwierdził, że celem regulacji zawartej w art. 29 ustawy o czasie pracy kierowcy nie jest stworzenie określonej kategorii pojazdów uprzywilejowanych w transporcie drogowym.
– Biorąc pod uwagę orzecznictwo, a także zapisy rozporządzenia 561/2006 i ustawy o czasie pracy kierowcy, należy uznać, że wyłączeniu z całą pewnością podlegają pojazdy wywożące odpady komunalne, biodegradowalne z gospodarstw domowych. Natomiast kierowcy, którzy przewożą odpady przemysłowe, nie są już zwolnieni z obowiązku rejestrowania swojego czasu pracy – mówi Piotr Krystek, ekspert INELO ds. wdrożeń i szkoleń.
Ramka 3
Inne wynagrodzenie
Struktura wynagrodzenia kierowcy, który wywozi wyłącznie odpady z gospodarstw domowych, różni się od tego, które otrzymuje pracownik podlegający pod zapisy rozporządzenia 561/2006 (wywożący np. odpady przemysłowe). W pierwszym przypadku, kiedy tachograf ustawiony jest na funkcji OUT, ewidencja czasu pracy nie uwzględnia dodatkowych składników pensji, np. dyżurów 50-proc., czyli inaczej wynagrodzenia przysługującego za obowiązkowy 45-minutowy odpoczynek, który choć płatny, to niewliczany jest do czasu pracy. Jednak gdy kierowca realizuje przewóz odpadów przemysłowych, w ewidencji muszą się znaleźć składniki charakterystyczne dla pracowników zatrudnionych w branży transportowej, takie jak: dyżury 100 proc. i 50 proc. czy nieusprawiedliwione przerwy w czasie prowadzenia pojazdu.
Dopiero wzięcie pod uwagę wszystkich omówionych elementów pozwala na stworzenie szczegółowego podsumowania, czyli prawidłowej ewidencji czasu pracy, dzięki której możliwe jest wyliczenie wynagrodzenia dla kierowcy śmieciarki.
– Na rynku dostępne są systemy informatyczne, które ułatwiają firmom proces tworzenia takiej całościowej dokumentacji. Programy pozwalają stworzyć pełną ewidencję czasu pracy kierowcy, która jest zgodna z najnowszymi aktami prawnymi – wyjaśnia Mateusz Włoch z firmy INELO.
W razie kontroli
Co zatem ma zrobić przedsiębiorca, by nie narazić się na kary? Szczególnie gdy częściowo wywozi odpady z gospodarstw domowych, a częściowo odpady z innych źródeł. Najprostszym rozwiązaniem jest zastosowanie tachografów we wszystkich ciężarówkach używanych do wywozu odpadów komunalnych i rejestrowanie za ich pomocą czasu pracy ich kierowców.
– Na czas przewozu odpadów z gospodarstw domowych kierowca może uruchomić w tachografie funkcję OUT, co przy tworzeniu ewidencji czasu pracy zostanie potraktowane jako inna praca. W momencie gdy odbiór śmieci wiąże się z odpadami pochodzącymi z przedsiębiorstwa, kierujący powinien włączyć urządzenie rejestrujące czas jego pracy. W innym przypadku narazi pracodawcę na sankcje – mówi Jakub Ordon.
Marta Matuszewska uczula jednak, że w zakresie używania funkcji OUT w tachografie trzeba uważać, gdyż działa ona zarówno z włożoną kartą, jak i bez karty, a wtedy w przypadku kontroli ITD przede wszystkim na drodze, ale również w firmie, musimy udokumentować wszystkie aktywności tak, żeby nie było wątpliwości, do kiedy była jazda „POZA ZAKRESEM” w funkcji OUT, a kiedy już nie. Firmom przewożącym odpady wyłącznie z gospodarstw domowych rekomenduje więc, by zadbały o odpowiednią dokumentację, aby móc odpowiednio wykazać czas pracy w razie ewentualnej kontroli.
Poza tym, jak wskazują eksperci, stosowanie we wszystkich ciężarówkach używanych do wywozu odpadów komunalnych tachografów może być wręcz korzystne dla firm. Kierowca podlegający rejestracji czasu może bowiem pracować przez 15 godzin, czyli mieć odpoczynek przez dziewięć godzin (trzykrotnie w tygodniu). Ten, który nie podlega ewidencji, musi mieć zagwarantowany 11-godzinny odpoczynek, czyli może pracować przez 13 godzin.
– Innym rozwiązaniem jest podzielenie śmieciarek i wyznaczenie im tras tak, by jedne odbierały tylko odpady od firm, czyli pracowały z tachografem, a inne obsługiwały gospodarstwa domowe, czyli ich kierowcy nie musieliby rejestrować swojego czasu pracy – zauważa Mateusz Włoch. Podstawą do tego mogłyby być umowy podpisane na odbiór śmieci, czyli segregacja śmieciarek następowałaby w oparciu o to, czy na podstawie danej umowy obsługuje się firmę, czy gospodarstwo domowe. Drobni przedsiębiorcy podnoszą jednak, że ta propozycja byłaby trudna do zrealizowania w praktyce.©℗
Ramka 4
Kiedy trzeba pobrać dane
Zgodnie z rozporządzeniem ministra transportu z 23 sierpnia 2007 r. w sprawie częstotliwości pobierania danych z tachografów cyfrowych i kart kierowców oraz warunków przechowywania tych danych (Dz.U. nr 159 poz. 1128 ze zm.) dane z tachografu cyfrowego podmiot wykonujący przewozy drogowe ma obowiązek pobierać co najmniej raz na trzy miesiące. Chyba że pojazd zostanie przekazany w użytkowanie czasowe lub stałe innemu podmiotowi – w takiej sytuacji musi pobrać dane natychmiast. Do ich niezwłocznego pobrania jest też zobowiązany w przypadku wycofania pojazdu z tachografem z użytkowania lub wadliwego funkcjonowania lub uszkodzenia tachografu.
Dane trzeba też pobierać częściej niż raz na trzy miesiące, gdy istnieje ryzyko ich utraty. Jeśli chodzi o dane z karty kierowcy, to muszą być one pobierane co najmniej raz na 21 dni, a przy tym zawsze przed ustaniem stosunku pracy kierowcy i upływem terminu rozwiązania umowy, w przypadku utraty ważności karty kierowcy, a także w przypadku żądania tego przez uprawnione organy administracji publicznej. Pobrane dane należy przechowywać w oryginalnym formacie przez okres co najmniej 12 miesięcy, licząc od daty ich zarejestrowania w tachografie cyfrowym lub na karcie kierowcy.
Współpraca Karolina Topolska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu