Za „d…ę” radcy prawnemu należy się co najmniej upomnienie
Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego podtrzymała wyrok wobec radcy, który miał powiedzieć pełnomocnikowi strony przeciwnej, by wsadził sobie tytuły naukowe w d…
Obwiniony miał w korespondencji mailowej grozić stronie przeciwnej wszczęciem wobec niej postępowania karnego, a w rozmowie telefonicznej z jej adwokatem używać słów obraźliwych oraz grozić mu postępowaniem dyscyplinarnym. Za te czyny sam stanął przed izbowym sądem dyscyplinarnym, który za każdy z nich ukarał go naganą, wymierzając taką samą karę łączną. Po odwołaniu Wyższy Sąd Dyscyplinarny zmniejszył ją do upomnienia. Obwiniony i jego obrońca wnieśli jednak kasację do Izby Dyscyplinarnej SN.
Zarzucali w niej, że WSD nie w pełni zbadał zarzuty odwoławcze, do niektórych odnosząc się zdawkowo, inne pomijając zupełnie. Część z nich dotyczyła nieprawidłowego stanu faktycznego i niewzięcia pod uwagę rozbieżności w zeznaniach pokrzywdzonego i świadków, które mogą świadczyć o zmowie, czego sąd odwoławczy nie zbadał należycie. Zdaniem obrony w pierwszych zeznaniach pokrzywdzony adwokat mówił, iż obwiniony miał kazać mu „zostawić tytuły naukowe na uczelni”, dopiero później zmienił wersję, relacjonując słowa obwinionego jako bardziej dosadne.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.