Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawnik

Izba Dyscyplinarna idzie ministrowi na rękę

9 września 2019
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Mimo że minister sprawiedliwości się pomylił i zamiast sprzeciwu wniósł odwołanie, sąd nie powinien pozostawiać jego pisma bez rozpoznania. Tak uznała Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego.

Minister sprawiedliwości zażądał od jednego z zastępców rzecznika dyscyplinarnego podjęcia czynności wobec sędziego sądu okręgowego. Ten bowiem, jak twierdzi minister, ujawnił osobom nieuprawnionym informacje o przebiegu narady sędziowskiej. Zastępca rzecznika jednak, po przeprowadzeniu postępowania wyjaśniającego – jako że nie doszukał się w poczynaniach sędziego cech przewinienia dyscyplinarnego – odmówił wszczęcia postępowania. Od tej decyzji MS odwołał się do sądu, zaskarżając postanowienie rzecznika na niekorzyść sędziego.

I tu pojawił się problem, gdyż okazało się, że minister najwyraźniej zapomniał, że w międzyczasie zmieniły się przepisy. 3 kwietnia 2018 r. weszła w życie nowa ustawa o SN (Dz.U. z 2018 r. poz. 5). W akcie tym zawarto regulacje, które przemodelowały sądownictwo dyscyplinarne. Jedna ze zmian polegała na tym, że ministrowi sprawiedliwości po 3 kwietnia 2018 r. od m.in. postanowienia zastępcy rzecznika zamykającego drogę do wydania wyroku przysługuje już nie odwołanie a sprzeciw. Tymczasem w opisywanej sprawie minister złożył ten pierwszy środek zaskarżenia. Sąd dyscyplinarny, do którego trafiło odwołanie, uznał, że skarżący zastosował starą procedurę odwoławczą, co było nieprawidłowe i na tej podstawie zdecydował o pozostawieniu zażalenia bez rozpoznania. Od tej decyzji odwołał się minister i tak sprawa trafiła do Izby Dyscyplinarnej SN. A ta łaskawszym okiem spojrzała na niedociągnięcia ze strony szefa resortu sprawiedliwości i uchyliła postanowienie sądu dyscyplinarnego (uzasadnienie niedawno zostało opublikowane). Jednocześnie jednak przyznała, że sąd miał rację, jeżeli chodzi o nieprawidłowości przy stosowaniu przez ministra przepisów. Mimo to, zdaniem ID SN, sąd dyscyplinarny powinien był także wziąć pod uwagę art. 118 kodeksu postępowania karnego, który mówi o niewłaściwym oznaczeniu czynności procesowej. Zgodnie z nim znaczenie czynności ocenia się według treści złożonego oświadczenia, a jej niewłaściwe oznaczenie, zwłaszcza gdy mamy do czynienia ze środkiem zaskarżenia, nie pozbawia czynności znaczenia prawego.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.