Pandemia przeorganizowała pracę kancelarii
Ogłoszenie stanu epidemicznego nie wstrzymało pracy w kancelariach prawnych, ale znacząco ją zmieniło – wynika z badań firmy rekrutacyjnej HRK S.A.
Koronawirus spowodował, że nawet te kancelarie, które wcześniej nie dopuszczały pracy zdalnej, szybko wprowadziły rozwiązania ją umożliwiające. Wdrożenie odpowiednich systemów komputerowych zajęło parę dni. Większe problemy sprawiło zapewnienie wszystkim sprzętu odpowiedniej jakości, a także odpowiedniej przepustowości łącza (niekiedy trzeba było zmienić plan taryfowy usług internetowych). Na pracę zdalną przeszła większość pracowników kancelarii. Na miejscu pozostali jedynie asystenci obsługujący bieżącą korespondencję oraz wspólnicy, którzy pełnili dyżury związane z koniecznością podpisania dokumentów. Ci pracownicy mogli liczyć na zwrot kosztów dojazdu – co 10. kancelaria zwracała za paliwo, 40 proc. opłacało parking, a niemal jedna trzecia refundowała opłaty za taksówki. Umożliwiono też parkowanie na miejscach zarezerwowanych dotąd dla wspólników.
Obecnie, gdy gospodarka jest odmrażana, a sądy wznawiają rozpatrywanie spraw, kancelarie znów reorganizują swoją pracę. Nie jest to jednak prosty powrót do czasów sprzed pandemii. Spośród tych firm prawniczych, które zdecydowały się przywrócić obowiązkową obecność w biurze, aż 70 proc. planuje wprowadzić system rotacyjny (pracownicy zostają podzieleni na dwie grupy, z których każda przychodziłaby do biura co drugi dzień lub tydzień). Wszystkie przebadane kancelarie deklarują, że na stałe wprowadzą możliwość pracy z domu (przed epidemią zdecydowało się na to tylko 30 proc.) lub system pracy mieszanej.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.