Nie będzie powrotu do kultury milczenia
Paweł Skuczyński: Jeśli sędzia mówi o faktach, które dotyczą funkcjonowania sądownictwa, przekładają się na procesowe problemy obywateli, to nie sądzę, żeby było to przekraczanie granic dopuszczalnej wypowiedzi albo przyczynianie się do obniżenia wiary w sprawność wymiaru sprawiedliwości. Co nie znaczy, że nie należy pracować nad umiejętnościami komunikacyjnymi sędziów
Odkąd obecna ekipa rządząca obrała sobie za cel zreformowanie wymiaru sprawiedliwości, temat sądownictwa jest stale obecny w debacie publicznej. Zmiany, które są przeprowadzane, śmiało można nazwać radykalnymi. A to powoduje, że w mediach coraz częściej pojawiają się sędziowie, którzy nie tylko odpowiadają na pytania dziennikarzy, ale też sami inicjują pewne tematy w debacie publicznej. To z kolei wywołało zarzuty, że sędziowie dali się uwikłać w spór polityczny, w którym nie powinni brać udziału. Jednocześnie to minister sprawiedliwości, a więc czynny polityk, powołuje rzecznika dyscyplinarnego sędziów oraz jego zastępców. I nietrudno zauważyć, że sędziom wolno coraz mniej, jeśli chodzi o wyrażanie własnych poglądów. Gdzie więc leży granica, której sędziemu nie wolno przekroczyć? I czy to sędziowie się zradykalizowali, czy też to politycy próbują zasznurować im usta?
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.