Kasacja w paczkomacie. Trzaśnięcie drzwiczek to nie to samo, co stempel z datą
Strony postępowań coraz częściej korzystają z paczkomatów w celu dostarczenia pism do sądów. To ryzykowne, gdyż przepisy nie precyzują, kiedy w takiej sytuacji przesyłka została faktycznie nadana. Ostatnio problemem tym zajmował się Naczelny Sąd Administracyjny.
Obecnie brak jest jednolitych i przejrzystych zasad odnoszących się do nadawania za pośrednictwem paczkomatów pism adresowanych do sądów. Wszystko dlatego, że paczkomaty nie są placówkami Poczty Polskiej. Problem ten zaczynają zauważać sądy – pojawiają się już wyroki dotyczące sporów związanych z tego rodzaju przesyłkami. Prawnicy zaś postulują wprowadzenie jednolitych i przejrzystych zasad.
Pismo z paczkomatu: nie ma stempla, jest problem
Największym problemem jest ustalenie daty nadania przesyłki. Często zdarza się, że pisma wysyła się w ostatniej możliwej chwili, czyli w ostatnim dniu przewidzianym na wniesienie np. odwołania. Wtedy pojawia się pytanie, czy samo zatrzaśnięcie drzwiczek paczkomatu tuż przed północą wystarczy, aby skutecznie złożyć zażalenie lub kasację. W tej kwestii sądy administracyjne nie są jeszcze jednomyślne.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.