Prawnik nietuzinkowy
Niecodziennie ktoś wpada na pomysł przeprowadzenia zamachu na najważniejsze osoby w państwie. A nawet jeśli, na pewno nie czyni do tego przygotowań, o co oskarżony został Brunon K. Skoro sprawa jest nietypowa, to i potrzebny jest nietypowy obrońca.
Jeżeli gdzieś w jakimś Sevres istnieje wzorzec prawnika, to mec. Maciej Burda albo o tym nie wie (co jest wątpliwe), albo wie, ale się tym zupełnie nie przejmuje. Co więcej, obrońca Brunona K. sprawia wrażenie człowieka, który z premedytacją robi wszystko, by ze stereotypowym prawnikiem ktoś przypadkiem go nie pomylił.
Zwłaszcza że w prawie, jak nam mówi (nie kryjąc irytacji z powodu zainteresowania jego skromną osobą) przepisy nie interesują go za bardzo. - Ciekawe są jedynie historie, które wynikają z prób stosowania bądź ominięcia tych przepisów - precyzuje Burda.
A historie bywają pierwszorzędne i ów krakowski adwokat ma do takich spraw wyjątkowe szczęście. To on reprezentował np. Huberta H., bezdomnego, który w 2005 r. na warszawskim Dworcu Centralnym zwymyślał policjantów mówiąc, że są "kmiotami Kaczyńskich" i napomykając przy okazji jeszcze coś o "złodziejach Kaczyńskich".
Podczas procesu H., oskarżonego o znieważenie głowy państwa, Maciej Burda przekonywał m.in., że obelżywe słowa są czymś naturalnym w środowisku bezdomnych i skazanych, a w tym konkretnym przypadku były "wyrazem pragnienia dominacji nad wzmiankowanymi politykami". Burda ze swadą tłumaczył też, że mówienie o braciach Kaczyńskich jako o złodziejach jest poniekąd zrozumiałe w kontekście filmu "O dwóch takich, co ukradli księżyc".
Powyższe przykłady sugerują, że w czasach studenckich Burda musiał kolekcjonować pierwsze miejsca w konkursach krasomówczych. Nic jednak o tym nie wiadomo, pewne jest za to, że udzielał się w Uniwersyteckiej Poradni Prawa. - I na tyle się zaangażował, że nadal nadzoruje sekcję prawa karnego - mówi prof. Maria Szewczyk, karnistka z Uniwersytetu Jagiellońskiego. - Był bardzo dobrym studentem, a teraz jako adwokat jest świetny. Do tego stopnia, że gdybym ja albo ktoś z moich najbliższych miał stanąć przed sądem, zwróciłabym się właśnie do Maćka. Jeśli nawet jest ekscentryczny, to merytorycznie w niczym mu ta ekscentryczność nie uwłacza - dodaje prof. Szewczyk.
Jej zdaniem, mimo wieku, Burda jest bardzo dojrzałym prawnikiem i na pewno dogłębnie przemyślał decyzję o zajęciu się tak trudną i jednocześnie medialną sprawą jak przypadek rzekomego terrorysty.
Do zawodu mecenas Burda ma stosunek tyleż trzeźwy, co specyficzny. - Jestem zawodowym obrońcą. Wykonuję takie usługi dla ludności, za co pobieram wynagrodzenie - ucina pytanie o sprawę Brunona K. Jako motto na swoim blogu Alice in Chains umieścił inskrypcję z grobu św. Iwa z Bretanii "Święty Iwo był Bretończykiem, adwokatem, a nie bandytą - rzecz zadziwiająca dla ludzi". Na wezwanie do usprawiedliwienia nieobecności na zgromadzeniu Krakowskiej Izby Adwokackiej odpisał, że był z dziećmi na spacerze. Dodał, że zamierza w ten sam sposób tłumaczyć się przez najbliższe 10 lat, więc jego pismo należy zachować na kolejne okazje w celu ograniczenia zbędnej korespondencji. "Wiecie jak to jest, wielu podpisuje listę i czmycha, ja jednak uznałem, iż aktywność taka nie licuje z godnością zawodu adwokata i wybrałem drogę prawdy" - wyjaśnił w jednym z blogowych wpisów.
- Wezwał mnie ówcześnie urzędujący dziekan. On potrafi przemawiać. Wziął ten list, posadził mnie w fotelu i przeczytał. Brzmiało wspaniale. Następnie powiedział: "Maciek, nie wydurniaj się", czym cały mój bunt przeciwko obowiązkowemu uczestnictwu w zgromadzeniach rozbroił - relacjonuje finał sprawy krnąbrny adwokat.
Z blogami prawniczymi, jak sam pisze we własnym internetowym dzienniku, jest często tak jak z anonsami erotycznymi. - Są nudne. Wszystko przez to, że mają stanowić narzędzia marketingowe - diagnozuje. Ostatnie, co można powiedzieć o blogu mec. Burdy, to, że jest nudny. Przeciwnie, jest pasjonujący, choć autor raczej nie zdobył dzięki niemu ani jednego klienta. Ale to nieważne, bo jak mówi wspólnik Macieja Burdy z kancelarii Bielański i Wspólnicy, czyli tytułowy mec. Krzysztof Bielański: - Maciek to artysta, i to dosłownie. Warto wiedzieć, że pisze wiersze i publikuje np. w "Pocztówkach Literackich" czy miesięczniku "Odra". Dostaje nawet nagrody dla młodych poetów, mimo że przecież aż taki młody już nie jest - zdradza.
Co robiłby najlepszy poeta wśród prawników, gdyby nie poszedł na prawo? - Coś uczciwego - odpowiada Burda.
Ciekawe czy uczciwie?
@RY1@i02/2012/241/i02.2012.241.07000030a.805.jpg@RY2@
Fot. Klaudia Siwczak
Piotr Szymaniak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu