Tesco law nie ominie polskiego rynku
Porada prawna udzielana w markecie, banku czy pralni? Czemu nie? Na świadczenie tego typu usług poza kancelarią zdecydowali się już Brytyjczycy i zdaniem naszych rozmówców nie ma podstaw, by twierdzić, iż ten trend ominie Polskę. I choć niektórzy widzą pewne (nieliczne) zalety tego rozwiązania, to obawiają się, że Tesco law może przyczynić się do obniżenia jakości usług prawnych. Z drugiej strony masowa, tania usługa może wreszcie przekona Polaków, by problemów prawnych nie rozwiązywać samemu, a skorzystać z pomocy specjalistów
@RY1@i02/2012/216/i02.2012.216.070000400.810.jpg@RY2@
Marek Stańko, adwokat, Kancelaria Adwokatów i Radców Prawnych Gabrieli Morawskiej-Staneckiej i Marka Stańko
Konserwatywni Brytyjczycy dokonali w swoim prawodawstwie prawdziwej rewolucji w zakresie dostępu do usług prawniczych. Dostosowując prawo do wymogów współczesności, zezwolili prawnikom na świadczenie prostych porad prawnych po z góry ustalonych cenach poza kancelariami, np. w centrach handlowych. Zjawisko to określane jest mianem Tesco law. W konsekwencji dyskusja na temat sposobu świadczenia usług prawniczych nabrała nowego wymiaru. O dziwo, konserwatywnym Brytyjczykom sprzeciwili się liberalni Amerykanie. Nowojorskie Stanowe Stowarzyszenie Adwokatów, największe w Stanach Zjednoczonych, zakazało prawnikom pracy w kancelariach, których właścicielami nie są wykształceni prawnicy. Problem liberalizacji rynku usług prawniczych nie jest nowy i ma złożone przyczyny. Chcę zwrócić jedynie uwagę na jedną z nich. Otóż w związku z systemem kształcenia na studiach prawniczych w większości krajów Unii Europejskiej na rynku pojawia się spora grupa absolwentów, dla których - banalnie rzecz ujmując - brakuje zajęcia. Tradycyjny model studiów prawniczych przewiduje, że są one tylko pewnym etapem do nabycia kwalifikacji zawodowych, których uzupełnienie następuje w toku aplikacji adwokackich, radcowskich bądź innych. Tak ukształtowana droga zawodowa prawnika powoduje, że wykonywanie tego zawodu w praktyce ogranicza się do świadczenia pomocy prawnej. Co więcej, wydziały prawa w Polsce zaczynają konkurować w liczbie absolwentów przyjmowanych na tradycyjne aplikacje prawnicze. Tymczasem wydaje się, że studia prawnicze powinny przygotowywać nie tylko do aplikacji, ale także do wykonywania innych zawodów, w których znajomość prawa jest niezbędna. Jest to oczywiście kwestia przyszłości, natomiast stan obecny jest taki, iż rzesza lepiej lub gorzej wykształconych prawników, działających indywidualnie bądź w kancelariach, bije się o klientów. Tę specyficzną bitwę znakomicie ilustruje John Grisham w bestsellerze pt. "Kancelaria". Utkwiła nam w pamięci w szczególności scenka, w której prawnicy z wielu konkurujących z sobą kancelarii, tocząc "wyścig biegowy", docierają na miejsce zwykłej stłuczki samochodowej. Najlepsi prawnicy to oczywiście ci, którzy najszybciej biegają. Z pozoru sytuacja wydaje się klasyczną literacką fikcją. Jednak kiedy przypominamy sobie marcową tragedię kolejową pod Szczekocinami i wyścigi zastępów prawników pod szpital, do którego odwieziono większość poszkodowanych, scena opisana przez Grishama staje się co najmniej literaturą faktu. Nasuwa się jednak pytanie o zasadniczym znaczeniu: czy przy takim otwarciu dostępu do usług prawniczych klient rzeczywiście jest jeszcze podmiotem, czy już tylko maszynką do masowego zarabiania pieniędzy? Bez względu na metodę i bez względu na cel.
Politycy bardzo często i chętnie posługują się sformułowaniem "proste usługi prawnicze". Już w prawie rzymskim pojawiła się łacińska premia "clara non sunt interpretanda" (jasne nie wymaga interpretacji). W najprostszych jednak podręcznikach ze wstępu do prawoznawstwa ta z pozoru czytelna premia jest przedmiotem szczegółowych, czasami przewrotnych analiz. Podawane są przykłady z pozoru jasne, które w toku interpretacji, czasami i sztuki prawniczej, okazują się niezwykle skomplikowane. Czy zatem politycy są w stanie określić, które czynności są proste, a które wymagają wyższych kwalifikacji? Czy drobny złodziejaszek, podkradający towary w supermarkecie, to właśnie ten prosty przypadek, któremu wystarczy prosta porada w sytuacji, gdy został złapany na gorącym uczynku? A może dopiero zawodowy przestępca włamujący się do tego samego sklepu za pomocą profesjonalnego sprzętu i z użyciem broni palnej zasługuje na wykwalifikowana pomoc prawną? Takie przykłady można mnożyć. Rodzi się jednak pytanie, kto ma oceniać, że "clara non sunt interpretanda". A czy nabywcy skromnego lokalu mieszkalnego wystarczy prosta porada prawna, a nabywca apartamentu w centrum dużego miasta powinien udać się do kancelarii prawnej? Paradoksalnie czasami zakup skromnego mieszkania, na przykład o nie do końca uregulowanym stanie prawnym, może rodzić o wiele więcej skomplikowanych problemów.
A może również rozwój cywilizacyjny spowoduje, że i w zawodach medycznych nastąpi rewolucja i każdy lekarz po ukończeniu studiów będzie mógł wykonywać proste zabiegi medyczne, dobiegając jako pierwszy do pacjenta.
Jeżeli taki model świadczenia usług jest formą ich dostosowania do rozwoju cywilizacyjnego, to nasuwa się jeszcze jedna refleksja, o etyczny wymiar świadczenia usług opartych na zaufaniu pomiędzy klientem a prawnikiem. W tym modelu z pewnością większym szacunkiem i uznaniem będzie się cieszył prawnik, który szybciej dobiegnie do miejsca wypadku, będzie miał lepiej położony stolik w Tesco, niż nudny garniturowiec siedzący za biurkiem w kancelarii. Kwestię tę zostawiam pod rozwagę uważnym czytelnikom.
@RY1@i02/2012/216/i02.2012.216.070000400.811.jpg@RY2@
Michał Markowicz, adwokat w Schönherr Cvak Sp. k.
Nie jest zaskakujące, że sieć supermarketów w Wielkiej Brytanii planuje otwarcie punktów doradztwa prawnego w należących do tej sieci sklepach. Dopuszczalność tego typu rozwiązań zależy jednak w dużej mierze od obowiązujących w danym kraju przepisów dotyczących organizacyjnych form prowadzenia doradztwa prawnego i kwalifikacji samych doradców.
Abstrahując jednakże od szczegółów polityki regulacji wykonywania zawodu, należy z pewnością stwierdzić, że pojawienie się w Polsce nowej grupy doradców prawnych dopuszczonych do świadczenia usług prawnych na zasadach zbliżonych do Tesco law ogólnie wzmogłoby konkurencję w tym obszarze i zapewne przełożyłoby się na obniżenie cen. Gdyby jednocześnie wzrosło zainteresowanie usługami prawnymi przy zachowaniu odpowiedniego standardu ich świadczenia, zmiany takie należałoby uznać za pozytywne. To jednak w dużej mierze zależy m.in. od wykształcenia, doświadczenia i zaangażowania danego doradcy, gdyż usługa doradztwa sprowadza się do rekomendacji wydanej przez konkretną osobę, bez względu na to, pod jaką marką czy w ramach jakiej sieci działa. Z tych względów można jedynie stwierdzić, że świadczenie usług prawnych na zasadzie Tesco law na skutek zwiększenia podaży przyspieszy wyparcie z rynku tych prawników, z których usług klienci nie będą zadowoleni zarówno pod kątem ceny, jak i jakości.
W kontekście lokalizacji kancelarii prawnej Tesco law niewątpliwie stanowiłoby w Polsce - przynajmniej w teorii - krok w stronę zbliżenia się do klienta będącego osobą fizyczną. Odnośnie do klientów instytucjonalnych samo prowadzenia biura doradztwa prawnego w galerii handlowej nie wydaje się istotnym czynnikiem wpływającym na decyzję o skorzystaniu z obsługi prawnej, zwłaszcza w dobie telekonferencji i internetu. A zatem Tesco law miałoby raczej większą doniosłość w zakresie obsługi osób fizycznych lub osób prowadzących niewielkich rozmiarów działalność gospodarczą (np. działalności jednoosobowa, spółka cywilna). Osoby takie mogą być bardziej skłonne do skorzystania z usług prawnych w centrum handlowym, zwłaszcza np. w sobotę czy w niedzielę, gdy tradycyjne kancelarie są nieczynne, lub też przy okazji załatwiania w centrum handlowym innych spraw. Z drugiej strony jako ciekawostkę należy wskazać, że w centrach handlowych niezwykle rzadko lub w ogóle nie ma gabinetów lekarskich lub vdentystycznych. Prawdopodobnie wynika to z tego, iż centra handlowe bardziej kojarzą się ze spędzaniem wolnego czasu niż z załatwianiem spraw związanych raczej z obowiązkami, jak np. wizyta u lekarza. Patrząc na Tesco law pod tym kątem, nie można wykluczyć, że potencjalni klienci, kojarząc wizytę u prawnika z obowiązkiem - być może przykrym - w ogólnie nie braliby pod uwagę pójścia do kancelarii prawnej znajdującej się galerii handlowej.
Reasumując, bardziej prawdopodobne jest, że implementacja Tesco law w Polsce zwiększyłaby konkurencję wśród doradców prawnych działających na rzecz osób fizycznych i niedużych firm. Na kancelarie prawne obsługujące duże firmy Tesco law nie miałoby raczej większego wpływu, o ile nie spowodowałby obniżenia stawek za doradztwo. Z kolei z dużym prawdopodobieństwem prawo Tesco wymagałoby przyzwyczajenia się do nowego modelu świadczenia usług prawnych zarówno od klientów, jak i od doradców. Może nawet bardziej od tych ostatnich.
@RY1@i02/2012/216/i02.2012.216.070000400.812.jpg@RY2@
Jarosław Sędzik, członek zarządu, Omega Kancelarie Prawne Sp. z o.o.
Warto przede wszystkim wyjaśnić, czym tak naprawdę jest owo Tesco law. Wczytując się w treść brytyjskiej ustawy regulującej to zagadnienie, należy stwierdzić, że jest to nic innego jak możliwość prowadzenia kancelarii prawnych (a właściwie punktów doradztwa prawnego) przez osoby niemające wykształcenia prawniczego na takich samych zasadach jak w innych gałęziach działalności gospodarczej. Jedynymi różnicami pomiędzy tradycyjną kancelarią a kancelarią Tesco law są osoby właściciela oraz sposób prowadzenia biznesu. Tradycyjna kancelaria prowadzona jest zawsze przez adwokata (radcę prawnego), na ogół w pobliżu reprezentacyjnych ulic danych miejscowości. Z kolei ta druga może być prowadzona przez osoby niebędące prawnikami (niemające takiego wykształcenia) i zarządzana jest tak jak każde przedsiębiorstwo. Należy zauważyć, iż polskie prawo w przeciwieństwie do regulacji innych krajów europejskich nie wprowadza obostrzeń w zakresie prowadzenia działalności w postaci świadczenia usług prawnych. W Polsce w zasadzie każda osoba może założyć przedsiębiorstwo, którego działalność polegała będzie na świadczeniu pomocy. Zakres działalności takich kancelarii, a w zasadzie biur doradztwa prawnego, jest bardzo szeroki: od prostych porad prawnych, przez sprawy bardziej skomplikowane (w zależności od wykształcenia i poziomu doświadczenia pracowników), aż po sporządzanie pism procesowych. Należy zauważyć, iż w biurach takich na ogół są zatrudniani prawnicy, aplikanci zawodów prawniczych czy nawet radcy prawni. Biura takie dają zatrudnienie znacznej rzeszy prawników, którzy co roku wchodzą na rynek. Pomimo iż swoją strukturą zbliżone są do kancelarii Tesco law, znacznie się od niej różnią. Przede wszystkim nie są usytuowane, podobnie jak klasyczne kancelarie, blisko sądów, w reprezentacyjnych obszarach miast. Stanowią też odpowiedź przedsiębiorców na zapotrzebowanie rynku. Kancelarie Tesco law mogą stanowić kolejny etap w poszerzaniu dostępu do usług prawnych. Wymuszą na tradycyjnych kancelariach zachowania rynkowe: konkurencyjność opłat za świadczone usługi, zróżnicowanie cen. Sprawią, iż usługa prawna z dobra luksusowego stanie się powszechnie dostępna. Ostatnie reformy sądownictwa przeprowadzane w naszym kraju powodują zmniejszenie liczby miast, w których znajdują się sądy. To z kolei spowoduje, iż część kancelarii zapewne przeniesie się z miejscowości, w których zlikwidowano sąd, do nowych. Oznaczać to będzie zmniejszenie konkurencyjności na rynku oraz utrudnienie dostępu do usług prawnych. Z kolei kancelarie Tesco law nastawione na obsługę klienta nie będą zważały na lokalizację sądu. Co więcej, dadzą miejsce pracy pewnej rzeszy prawników co roku wchodzących na rynek pracy. Pewnym argumentem przeciwko kancelariom Tesco law jest poufność i pewnego rodzaju intymność spraw, z jakimi przychodzą do prawnika klienci. Może pojawić się argument, iż świadczenie usług w centrach handlowych może nie dawać gwarancji czy nawet poczucia intymności. Czy aby jednak na pewno? Wystarczy bowiem podjąć minimalne kroki, aby klient poczuł się jak w typowej kancelarii - oddzielić stanowisko prawnika od pozostałej części, np. pasaża handlowego. Odpowiednio je urządzić, zatrudnić wykwalifikowaną kadrę i można zapewnić warunki porównywalne do tych panujących w klasycznych kancelariach. Bo czym tak naprawdę są kancelarie Tesco law, jak nie znakiem naszych czasów. Każda osoba z dostępem do internetu może bez ograniczeń korzystać z usług prawnych, świadczonych przez wirtualne kancelarie w sieci. Teraz te kancelarie przenoszą się z wirtualnej rzeczywistości do świata realnego, proponując powszechny dostęp do usług prawnych w konkurencyjnych cenach.
@RY1@i02/2012/216/i02.2012.216.070000400.813.jpg@RY2@
Waldemar Żurek, sędzia, członek Krajowej Rady Sądownictwa
Myślę, że warto wnikliwie się przyglądać, jak Tesco law sprawdzi się w praktyce w Wielkiej Brytanii. Z punktu widzenia sądu każda dodatkowa edukacja prawna społeczeństwa czy też działanie profesjonalnego prawnika już na samym wstępnym etapie postępowania może się okazać czymś pozytywnym. Jakże często mamy przypadki własnoręcznie napisanych pism procesowych, nieczytelnych i z mnóstwem braków formalnych. Wzywanie stron do ich uzupełnienia generuje koszty i wydłuża rozpoznanie sprawy. Tymczasem współczesna złożoność stosunków prawnych i społecznych wymusza na nas korzystanie z profesjonalistów. Im więcej osób skorzysta z takich usług, tym lepiej. Należy jeszcze brać poprawkę, że prawo anglosaskie jest zupełnie odmienne od naszego. Ogromna część spraw kończy się tam na etapie ustaleń, ugód czy porozumień między prawnikami obu stron. Do sądu trafia niewielki odsetek spraw. Gdyby ten trend przeniósł się także do Polski, to byłby największy sukces. Pozytywnym efektem takich rozwiązań mogłoby być masowe korzystanie przez obywateli z porad prawnych, posiadanie stałych relacji ze swoim zaufanym prawnikiem, co ostatecznie musiałoby dać efekt obniżenia kosztów obsługi prawnej. Jeżeli powiążemy to z systemem masowego ubezpieczania się na wypadek konieczności korzystania z usług prawnika, może to wyjść nam wszystkim na dobre. Konkurencja z reguły generuje podwyższenie jakości, obniżanie ceny i łatwiejszą dostępność. Ale musi być zdrowa i racjonalna.
Zagrożenia są jednak niemałe. Stworzenie korporacji biznesowych, które będą nastawione jedynie na wypracowanie jak największego zysku, może czasem spowodować poszukiwanie najtańszych prawników do obsługi i takich, którzy będą obsługiwać jak największą liczbę klientów. Zamiast doradców mogą stać się sprzedawcami. A jak wiemy, są dziedziny, gdzie nadmierna szybkość powoduje bylejakość. Raczej widziałbym takie punkty jako jedynie biura wstępnego rozpoznawania problemu, udzielania prostych porad i kierowania spraw skomplikowanych do kancelarii matki. Niestety mamy już jakieś negatywne doświadczenia z niektórymi tzw. biurami porad prawnych, gdzie szybkość i cena zdominowały jakość. Oczywiście zanim system się ustabilizuje, a klienci i usługodawcy zrozumieją, że szybkość i najniższa cena nie jest jedyną wartością. Ale z drugiej strony już teraz są prawnicy, którzy nie nadążą za zmianami prawa i świadczą usługi na bardzo niskim poziomie. Dla sądownictwa Tesco law paradoksalnie może przynieść to pewne korzyści. Zawsze jest grupa dobrych i doświadczonych prawników, którzy gdy będą musieli rozpocząć morderczą walkę o klienta, to zdecydują się na stawanie do konkursu na stanowiska sędziowskie. Być może nowy rynek usług prawniczych spowodowałby zwiększony napływ dobrych, doświadczonych i dojrzałych prawników do sądów .
@RY1@i02/2012/216/i02.2012.216.070000400.814.jpg@RY2@
Andrzej Abramczuk, partner w Kancelarii prawnej Chajec, Don-Siemion & Żyto w Warszawie
Na pytanie czy Tesco law dotrze do Polski, należy odpowiedzieć twierdząco. Nasz kraj nie jest wyspą i nie chodzi tu o kontekst geograficzny w relacji do miejsca, w którym takie rozwiązanie jest wprowadzane, lecz ekonomiczno-społeczny. Nie można jednak patrzeć na ten przypadek w oderwaniu od społecznej świadomości prawnej Brytyjczyków. Nie wdając się w szczegóły dotyczące różnic systemów prawnych obowiązujących w obu krajach, można porównać wprowadzenie rozwiązania w modelu Tesco law do innego systemu równie istotnego dla każdego obywatela, bez względu, czy mieszka w Polsce czy na Wielkiej Brytanii. Chciałbym jednak zwrócić uwagę, że panaceum na bolączki Polaków ze służbą zdrowia miał być system oparty o lekarzy rodzinnych, wprowadzając go, wskazywano, iż system taki funkcjonuje od lat z dużą efektywnością w innych krajach Unii. Co prawda, zmiana systemu zaowocowała w średnich i dużych ośrodkach miejskich wzrostem prywatnych praktyk lekarskich, do których zapisywali się potencjalni klienci, jednak w pozostałej części takiego wyboru już nie było. Czy ta zmiana wpłynęła na zwiększenie dostępności do usług medycznych i lekarzy? Z perspektywy czasu każdy, kto korzystał z publicznej służby zdrowia, w dalszym ciągu wie, że dostęp do lekarza rodzinnego nie jest prostą sprawą, a uzyskanie porady przy bardziej skomplikowanych schorzeniach jest możliwe tylko u specjalisty i tylko po otrzymaniu skierowania od lekarza rodzinnego.
Trudno się zgodzić z tezą, iż obecnie dostęp do usług prawniczych jest dla obywatela utrudniony. Wręcz przeciwnie, każdy potrzebujący znajdzie prawnika. Kwestią zasadniczą jest, czy świadomość prawna obywateli jest na tyle rozwinięta, aby uznać za zasadne potrzebę angażowania prawnika, który pomoże lub wytłumaczy ewentualny problem. W sytuacji gdy zgodnie z publikowanymi badaniami ponad 3 obywateli nie czyta umów, które zawiera, albo w ogóle nie zawiera umów, trudno jest uznać, iż wprowadzenie rozwiązania w modelu Tesco law spowoduje, że zmienią swoje zachowania kształtowane latami. Zanim nasi ustawodawcy podejmą próbę zaadaptowania tego rozwiązania na rynku krajowym, w pierwszej kolejności należy zadbać o rozwój świadomości prawnej społeczeństwa nie tylko w formie kampanii dotyczących praw tych czy innych grup, lecz także poprzez wprowadzanie elementów znajomości prawa do szkół, i to od najwcześniejszych lat. Wbrew pozorom problemy prawne Polaków są równie skomplikowane i trudne do opanowania jak postęp w technologiach informatycznych. Czy w związku z tym można kupić usługę prawną tak samo jak telefon komórkowy? Nie chciałbym być posądzony o brak zaufania do takiego rozwiązania, ale w ostatnim czasie mamy dość przykładów z życia gospodarczego, kiedy to z powodu braku wystarczającej świadomości prawnej i ekonomicznej ucierpiało wielu obywateli. Ponadto uważam, iż Tesco law w Polsce nie przyczyni się do wzrostu konkurencji, a jedynie stworzy nową gałąź na drzewie rynku usług prawniczych. Czy będzie to konar stabilizujący drzewo, zarówno klienci, jak i konkurencja przekonają się na własnych doświadczeniach. Oby tylko tych dobrych i bez negatywnych konsekwencji dla obywatela, który otrzymał poradę w czasie cotygodniowych zakupów.
@RY1@i02/2012/216/i02.2012.216.070000400.815.jpg@RY2@
Małgorzata Krzyżowska, adwokat, Kancelaria Adwokacka M. Krzyżowska
Brytyjska ustawa o świadczeniu usług prawniczych z 2007 roku (Legal Services Act 2007) ochrzczona mianem Tesco law powoduje prawdziwe trzęsienie ziemi. Jest to pierwszy krok do objęcia całego rynku usług prawnych określonymi ramami i połączenia wspólnym węzłem wszystkich dostępnych usług, w ramach których świadczenia prawników to tylko jedna z części układanki. Tesco law może równie dobrze dotyczyć stoisk z wędlinami czy usług bankowych. To prawdziwa rewolucja, która mocno zmienia zasady rywalizacji wśród prawników. Ustawa wprowadza nowatorskie na skalę światową alternatywne struktury biznesowe - Alternative Business Structures (ABS). Celem ABS jest łączenie umiejętności i wiedzy z różnych dziedzin, a następnie świadczenie szerokiej gamy usług typowych dla różnych segmentów rynku. Ten, kto twierdzi, że chodzi głównie o usługi prawne w supermarketach, znacznie upraszcza sprawę. ABS daje bowiem między innymi możliwość oferowania konsumentom wachlarza usług specjalistycznych obok usług powszechnych i codziennych zakupów pierwszej potrzeby. Stanowi to zapewne doskonałe rozwiązanie dla tych podmiotów gospodarczych, które są gotowe wejść na rynek polski z pakietami różnorodnych usług, w tym prawnych w ramach jednego przedsiębiorstwa. Z kolei z punktu widzenia konsumentów atrakcyjna może się okazać możliwość zawarcia w placówce banku zarówno umowy bankowej, jak i uzyskania konsultacji prawnej np. w zakresie skutków zawarcia tej umowy dla przyszłych spadkobierców. Za ciekawą, lecz równocześnie dającą pole do nadużyć, można uznać opcję zakładania spółek świadczących usługi kompleksowe, w tym prawnicze, w których udziałowcami lub zarządzającymi są osoby niebędące prawnikami. Taka możliwość również została przewidziana w Tesco law. W przypadku Polski wymagałoby to zmiany wielu ustaw, poprzedzonej długofalowymi pracami legislacyjnymi. Nie bez znaczenia pozostaje w tym zakresie zarówno zapewnienie tajemnicy adwokackiej, jak kwestia podległości służbowej, która funkcjonuje poza tradycją wykonywania zawodu adwokata. Niebagatelne znaczenie ma także miejsce świadczenia usług prawnych, które obecnie poddane jest stosownym ograniczeniom. Wynikają one zarówno z charakteru i tradycji tego zawodu, jak i z oczekiwań klientów. O ile bowiem w kwestii nieskomplikowanego zapytania prawnego lub propagowania informacji o prawach konsumenta punkt konsultacyjny w markecie może okazać się pomysłem nadzwyczaj trafnym, o tyle w poważniejszych sprawach już niekoniecznie. Podobnie jeśli mówimy o obsłudze prawnej spółek, wymagającej szerokiej wiedzy, doświadczenia oraz czasu, którymi w wielu przypadkach prawdopodobnie nie będzie dysponować doradca - konsultant w markecie. W tych sprawach kancelaria prawna to nadal najwłaściwszy partner. Koncepcję wyrażoną w Tesco law traktuję jako wyzwanie. Należy założyć, że prędzej czy później trafi ona do Polski, będzie jednak wymagała przeprowadzenia badań opinii publicznej wśród konsumentów i od wyników tych badań uzależniam moment rozpowszechnienia się nowego trendu. Warto zauważyć, iż jeśli w najbliższym czasie rynek prawniczy będzie nadal rozwijał się tak dynamicznie jak w ciągu ostatnich 10 lat, to paradoksalnie potrzeba wprowadzenia tak rewolucyjnych zmian być może zmaleje z uwagi na wysoką podaż usług prawnych. Z drugiej strony usługi prawne mogą stać się bardziej powszechne w odczuciu społecznym. Dziś jest tak, że do adwokata trzeba się wybrać. Misternie opracowany model wprowadzony przez Tesco law zakłada, że prawnik będzie pod ręką. Niewątpliwie obok pewnych zagrożeń wpłynie to też korzystnie na kancelarie prawne, i to co najmniej z trzech przyczyn. Po pierwsze, skuszony wyjątkową (czytaj: tanią) ofertą statystyczny Kowalski odkryje, że może korzystać z usług prawnika, który wydawał się cenowo niedostępny, a i stawki miał niejasno określone. Po drugie, Kowalski przyzwyczai się do korzystania z usług prawnych i uzna je za potrzebne w wielu sprawach życia codziennego. Po trzecie, kiedy porada prawna otrzymana w centrum handlowym okaże się nietrafna, a także w przypadku spraw większej wagi, prędzej czy później Kowalski i tak trafi do nas, adwokatów, radców prawnych. Wtedy my właściwie i profesjonalnie zajmiemy się jego sprawą. I następnymi - właśnie dzięki tamtym doradcom z supermarketu. OLT Express przyzwyczaił Polaków do latania. Niech Tesco law przyzwyczai klientów do korzystania z pomocy prawników, a wówczas bez względu na powodzenie tego pomysłu dotychczasowi konkurenci finalnie będą mogli na tym skorzystać.
@RY1@i02/2012/216/i02.2012.216.070000400.816.jpg@RY2@
Agnieszka Wiercińska-Krużewska, adwokat, partner w WKB Wierciński, Kwieciński, Baehr Sp. k.
Regulacje związane ze świadczeniem usług prawnych różnią się od siebie w poszczególnych krajach. Kształtowały się przez wieki i odzwierciedlają historię poszczególnych państw, ich systemy ustrojowe itp. Zawsze jednak stanowiły pewien monopol. Dyskusje na temat złamania monopolu trwają od dłuższego czasu w większości krajów. Zwolennicy otwarcia mówią o korzystnym wpływie konkurencji na ceny i poziom usług. Przeciwnicy zwracają uwagę właśnie na ten drugi element, argumentując, że otwarcie rynku usług prawniczych spowoduje znaczące obniżenie ich jakości ze względu na dopuszczenie instytucji nastawionych wyłącznie na zysk i nieograniczonych zasadami etyki (samoregulacją samorządów). Nowelizacja angielskiej Legal Services Act (ustawa o usługach prawniczych) otworzyła drzwi dla liberalizacji rynku usług prawniczych. Umożliwia ona wyznaczonym organom wydawanie przedsiębiorstwom, niebędącym firmami prawniczymi, licencji na świadczenie pewnych usług prawniczych. Zmiana ta została nazwana Tesco law (prawo Tesco), choć sama sieć hipermarketów Tesco nie tylko nie była inicjatorem tych zmian, ale z oświadczeń władz spółki wynika, że w chwili obecnej nie ma planów, aby angażować się w świadczenie usług prawniczych. To brytyjska sieć The Co-operative (zwana popularnie "Co-op"), jako jedna z pierwszych, poinformowała o swoich planach rozszerzenia oferty o usługi prawnicze, a także uruchomiła program pilotażowy w kilku sklepach w Bristolu. Firma planuje świadczenie usług prawniczych w oparciu o stały cennik obejmujący bezpośrednie spotkania z klientem w sieci banków należącej do "Co-op" (usługi takie są już świadczone online oraz telefonicznie).
Regulacje prawne coraz bardziej wkraczają w każdą sferę życia obywateli, a przepisy są coraz bardziej skomplikowane. Osoby fizyczne korzystają z pomocy prawnej stosunkowo rzadko i w sytuacjach zwyczajowo kojarzonych z koniecznością zasięgnięcia porady adwokata lub radcy prawnego (rozwód, spadek, oskarżenie karne, kwestie związane ze sporami nieruchomościowymi itp.). Raczej nikt nie idzie do prawnika, zawierając umowy, zaciągając kredyt, występując o decyzje administracyjne, a to są sprawy, w których brak wiedzy prawniczej może mieć negatywne skutki. Stąd też upowszechnienie wiedzy na temat usług prawnych, ich dostępność oraz przewidywalność cenowa mogą mieć korzystny wpływ na zwiększenie świadomości prawnej społeczeństwa i zmniejszenie liczby sporów w przyszłości. Tradycyjnie rynek usług prawniczych jest podzielony. Wyjście z usługami prawniczymi do klienta, dając mu szybką i standardową usługę, może być dobrym pomysłem dla obu stron, zarówno usługodawcy i usługobiorcy. Takie usługi nie zmienią zasadniczo dotychczasowego podziału, a jedynie zagospodarują rynek, który dotychczas z takich usług nie korzystał.
A co z jakością? Firmy nastawione na zysk o dobrej rynkowej renomie będą najprawdopodobniej dbały także o jakość usług prawniczych. W celu wyeliminowania błędnej porady (ryzyko procesów odszkodowawczych) będą świadczyły usługi wyspecjalizowane i standardowe. Niewątpliwie, firmy takie mogą stać się konkurencją dla indywidualnych kancelarii, będą bowiem walczyć o tego samego klienta, ale klientów będzie coraz więcej. Jedni, lubiący zakupy w Tesco, inni w lokalnym sklepie, gdzie właściciel dogląda interesu.
Nowojorskie Stanowe Stowarzyszenie Adwokatów, największe w Stanach Zjednoczonych, zakazało prawnikom pracy w kancelariach, których właścicielami nie są wykształceni prawnicy
Stworzenie korporacji nastawionych jedynie na wypracowanie jak największego zysku może spowodować, że usługi Tesco law będą na bardzo niskim poziomie
Ewa Ivanova
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu