Ubezpieczenie może podnieść świado mość prawną Polaków
Dochodzenie swoich praw na drodze prawnej, lepszy dostęp do wymiaru sprawiedliwości, ukrócenie działalności nieprofesjonalistów - to część korzyści ubezpieczenia ochrony prawnej, jakie wskazują uczestnicy debaty DGP. Żeby ubezpieczenie działało, trzeba jednak zadbać o szczegółowe rozwiązania
Czy w społeczeństwie takim jak nasze, gdzie kultura korzystania z usług prawnych jest niska, jakiekolwiek ubezpieczenia ochrony prawnej mają sens? Czy może jesteśmy na początku drogi i należy dopiero rozpocząć akcję edukacyjną, aby takie ubezpieczenia się w Polsce przyjęły?
Kultura prawna w Polsce, o czym wszyscy prawnicy wiedzą, nie jest wysoka. Zwykle do adwokata klient przychodzi dopiero wtedy, gdy sprawa jest dość mocno skomplikowana, często już przegrana w pierwszej instancji. W naszym kraju nie ma natomiast nawyku korzystania prewencyjnie z porad prawnych. Dotyczy to nie tylko osób fizycznych, ale również przedsiębiorców. Bywa nawet tak, że poważni przedsiębiorcy zawierają kontrakty na dziesiątki, a nawet setki tysięcy złotych na podstawie umów ściągniętych z internetu. Jest oczywiste, że takie umowy muszą się charakteryzować pewnym stopniem ogólności i w związku z tym, kiedy przechodzi się do szczegółów, mogą się zacząć problemy. Ubezpieczenie ochrony prawnej jest zaś instrumentem, który może pozwolić na edukację społeczeństwa, na przekonanie, że należy korzystać z prawnika zawczasu. Chodzi tu o złamanie pewnej bariery psychologicznej. Jeśli bowiem ktoś będzie wiedział, że ma takie ubezpieczenie, chętniej i szybciej skorzysta z pomocy prawnej, kiedy będzie mieć problem. Zapewne proces edukacji nie będzie szybki. Dwa lata temu Naczelna Rada Adwokacka z pomocą instytutu SMG/KRC przeprowadzała sondaż. Biorący udział w badaniach, odpowiadając na pytanie, do kogo zwrócili, by się z problemem prawnym, odpowiadali, że w pierwszej kolejności do rodziny, następnie szukaliby pomocy w internecie, u znajomych czy sąsiadów, a dopiero na trzecim miejscu znalazł się fachowiec. Sądzę więc, że nasze dzisiejsze spotkanie jest dopiero początkiem drogi, której końca w postaci objęcia takimi ubezpieczeniami np. 80 czy 90 proc. społeczeństwa, jak to się dzieje w Niemczech czy w Skandynawii, nie należy się szybko spodziewać.
Z obserwacji biura Rzecznika Praw Obywatelskich również wynika, że obywatele rzadko korzystają z usług profesjonalnych pełnomocników. I w istocie często zgłaszają się po pomoc, gdy spór został już niekorzystnie dla nich rozstrzygnięty. Jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy mogą być obawy przed skorzystaniem z usług prawnika. Ubezpieczenie ochrony prawnej może niewątpliwie pomóc w przełamywaniu tych oporów, niemniej istotnym kryterium są koszty takiego ubezpieczenia.
Realia, jakie dzisiaj mamy, wskazują na potrzebę posiadania ubezpieczenia ochrony prawnej. Słusznie pani mecenas Strus-Wołos zauważyła, że akcja edukacyjna jest konieczna. Posunąłbym się nawet do takiego stwierdzenia, że świadomość prawna w Polsce nie tylko jest nie za wysoka, lecz jest wręcz skandalicznie niska. Praktyka wskazuje, że część osób fizycznych nie zdaje sobie sprawy, że istnieje takie coś jak koszty kredytu czy odsetki od niego. Są również i tacy przedsiębiorcy, którzy myślą, że ogłoszenie upadłości jest wyzerowaniem długów i rozpoczęcie dalszej działalności z czystym kontem. Taki poziom świadomości wynika z braku profilaktyki. W Stanach Zjednoczonych każdy dzień rozpoczyna się i kończy z prawnikiem, a u nas, jak to powiedział pan Grzegorz Matejczyk, do prawnika przychodzi się, kiedy tylko pozostał tylko ten magiczny Strasburg. Wobec tego zdecydowanie popieram wprowadzanie ubezpieczeń ochrony prawnej, ale należy je połączyć z bardzo szeroko zakrojoną akcją edukacyjną. Ludziom należy wskazać, że istnieje różnica pomiędzy kancelarią adwokacką czy radcowską a kancelariami odszkodowawczymi czy biurami porad prawnych.
I tutaj dotknęliśmy kwestii rozpanoszenia się na rynku tzw. kancelarii odszkodowawczych. Rzeczywiście, świadomość prawna Polaków jest bardzo niska i niewiele się dzieje, aby coś w tym zmienić. Wypadki i zdarzenia drogowe, które są w kręgu mojego zainteresowania, stały się źródłem łatwych pieniędzy dla bardzo wielu podmiotów. Nie trzeba wiele umieć, wystarczy stworzyć sieć akwizytorów i można - ganiając po szpitalach i nawiązując kontakty - pozyskiwać klientów. A przy tych klientach ograniczać swoją działalność do kwoty bezspornej, którą i tak zakład ubezpieczeń w jakimś zakresie by wypłacił.
Myślę, że ubezpieczenie ochrony prawnej w sektorze komunikacyjnym byłoby bardzo dobrym produktem, tylko należałoby go szerzej promować. Dobrym do tego miejscem byłyby salony dealerów samochodowych, gdzie klienci przy zakupie nowego samochodu dowiadywaliby się o możliwościach ubezpieczenia się, a także o skutkach jego braku. Z tą akcją należałoby również powiązać politykę sądów, które w tej chwili zbyt często korzystają ze zwolnień od kosztów sądowych. Marzeniem przy aktualnej polityce fiskalnej niemożliwym do zrealizowania, byłoby, aby koszt takiego ubezpieczenia można odpisać od podstawy do opodatkowania lub podatku. Zwiększyłoby się nie tylko zainteresowanie społeczeństwa tym produktem, ale również dostępność drogi sądowej. Nie jest wykluczone, że wyższe byłyby wpływy państwa z tytułu opłat sądowych i mniejsze koszty z tytułu wyznaczania obrońcy z urzędu. Sądy nie musiałyby badać stanu majątkowego np. powoda, a koszty procesu pokrywałby ubezpieczyciel.
Obawiałbym się jedynie o to, aby ubezpieczyciele, którzy mieliby ten produkt oferować, nie stawiali warunku, że reprezentować daną osobę mógłby tylko wybrany przez nich pełnomocnik. Takie działanie odbiłoby się na pewno na jakości świadczonych usług.
Wobec tego moim zdaniem należy się zastanowić nad stworzeniem gwarancji, tak aby uzasadnione koszty pomocy prawnej były zawsze pokrywane.
Odnosząc się do wątku związanego z kancelariami odszkodowawczymi, to problem jest ogromny. Wynika on z tego, że w Polsce nie ma reglamentacji usług prawnych. Wobec czego każdy może założyć firmę pod szyldem "usługi prawne" i przeciętny obywatel nie jest w stanie zidentyfikować, czy w danej kancelarii rzeczywiście pracują prawnicy. Przy tym warto przypomnieć, iż przy ubezpieczeniach ochrony prawnej zasadą jest, że zwrot kosztów następuje jedynie za pomoc wykwalifikowanego pełnomocnika, czyli adwokata bądź radcy prawnego. I to poszkodowany ma obowiązek sprawdzić, czy osoba, która ma go reprezentować, jest profesjonalistą.
Ubezpieczenie ochrony prawnej pozwoli przełamać także stereotypy związane z wysokościami opłat za usługi prawne. Wielu osobom wydaje się bowiem, że idąc do adwokata, trzeba mieć dużo pieniędzy. Tak naprawdę zaś podstawową barierą są wysokie opłaty sądowe, które w dużym stopniu uniemożliwiają realizację praw. Te zaś przy ubezpieczeniu ochrony prawnej są pokrywane przez ubepieczyciela.
Jeśli chodzi o rozpowszechnianie ubezpieczenia, to w pierwszej kolejności będzie ono rozpropagowywane właśnie w komunikacji. Społeczeństwo jest już bowiem przyzwyczajone do tego typu ubezpieczeń - płacimy obowiązkowe OC, a AC jest również coraz bardziej powszechne.
Mam tylko jedno zastrzeżenie. Większość z oferowanych dziś ubezpieczeń ochrony prawnej wyłącza z zakresu prowadzonych spraw te związane z roszczeniami przeciwko firmie, która je oferuje. Od tej zasady odnotowaliśmy jeden wyjątek, który jest owocem porozumienia zawartego pomiędzy Naczelną Radą Adwokacką, a Concordią.
Poruszyli państwo bardzo ważne wątki. Z jednej strony występuje bowiem niska świadomość społeczeństwa, jakie środki procesowe czy prawne mu przysługują. Z drugiej jednak strony problem tkwi także w skomplikowaniu wielu procedur sądowych, które są de facto tworzone z myślą o konsumentach. Tutaj świetnym przykładem jest procedura upadłości konsumenckiej. Ze spraw badanych w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich wynika, że nawet profesjonalni pełnomocnicy mają problem ze skutecznym złożeniem wniosku o zgłoszenie tej upadłości. Warto również podkreślić, iż instytucja ta jest martwa. Przez trzy lata jej obowiązywania na ok. 2000 wniosków w skali całego kraju zostały ogłoszone jedynie 36 upadłości.
Odwołując się natomiast do zeszłorocznego głosu pani Rzecznik, która zajmowała stanowisko w sprawie ubezpieczeń ochrony prawnej, pragnę podkreślić, że takie ubezpieczenie nie powinno przesuwać na dalszy plan kwestii związanej z zaniedbaniami w zorganizowaniu systemu bezpłatnej pomocy prawnej. W tym zakresie rzecznik od wielu lat sygnalizuje Ministerstwu Sprawiedliwości potrzebę wprowadzenia odpowiednich rozwiązań i właściwej ustawy. Ubezpieczenie ochrony prawnej może być postrzegane jako element takiego systemu, nie może go jednak zastępować. Wiadomo bowiem, że wielu obywateli z takiego ubezpieczenia nie będzie mogło skorzystać chociażby ze względu na koszty. Zresztą jak widać na rynku, zakres tego ubezpieczenia nie jest zbyt szeroki.
Ubezpieczenie ochrony prawnej to temat, który od pewnego czasu jest analizowany przez rzecznika ubezpieczonych. Praktyka pokazuje, że jest ono głównie sprzedawane jako dodatek do innych produktów. Najczęściej przy assistance, czyli usługach pomocowych. Tutaj, nie chcąc oczywiście przeczyć celowości jak najszerszego wprowadzania do powszechnego użytku tego ubezpieczenia, należy stwierdzić, że obecnie jest ono ubezpieczeniem marginalnym, co głównie wynika z braku w polskim społeczeństwie tradycji współpracy z prawnikiem. To zaś, że pomoc prawnika jest potrzebna, jest oczywiście truizmem - każdy wie, że tak jest.
Niepokoi nas jednak to, że te ubezpieczenia są często oferowane przez finansujących - leasingodawców bez pełnego rozeznania, zapoznania z ich warunkami i mechanizmem działania. Korzystający leasingobiorcy często nie wiedzą nawet, jakie dodatkowe ubezpieczenie posiadają i jaki zakres spraw ono obejmuje ani nawet jaka jest jego suma gwarancyjna. To wszystko psuje rynek. Tym bardziej edukacja jest potrzebna i to nie tylko klientom lecz także i sprzedawcom tych ubezpieczeń. Promując je trzeba tłumaczyć ludziom, na czym ono polega, ile relatywnie kosztuje i co w zamian za składkę można pozytywnego uzyskać.
Czy w sytuacji, gdy nastąpi rozwój świadomości i ubezpieczenia ochrony prawnej będę częściej wykupywane, nie boją się Państwo, że ubezpieczyciele będą sięgać po tańsze kancelarie?
Nie może dojść do sytuacji, w której firma ubezpieczeniowa narzuca klientowi jakiegokolwiek prawnika. Podstawowa zasada ubezpieczenia ochrony prawnej, jest bowiem taka, że obywatel ma prawo do swobodnego wyboru adwokata. Taki jest również warunek przystępowania Naczelnej Rady Adwokackiej to porozumień z ubezpieczycielami. Polska adwokatura stworzyła ponadto internetowy system "sprawdź, czy Twój prawnik jest adwokatem" dostępny na stronie www.rejestradwokatow.pl, gdzie można się upewnić, czy osoba podającą się za adwokata faktycznie nim jest. W portalu zawarte są m.in. informacje o tym, czy dana osoba jest adwokatem wykonującym zawód.
Warto także podkreślić, że ubezpieczenie ochrony prawnej refunduje nie tylko koszty profesjonalnego pełnomocnika, ale i koszty sądowe, koszty egzekucji, a nawet koszty dojazdu do sądu.
W ramach zawartej przez Naczelną Radę Adwokacką umowy z Concordią zastrzeżone zostały wysokości stawek za pomoc prawną. Przystępując do programu, adwokaci tym samym zadeklarowali, że będą ich przestrzegać. Jeśli natomiast wybierzemy adwokata, który omawianej deklaracji nie złożył, refundacja jego usług będzie następować do sumy określonej na mocy wspomnianego porozumienia, a pozostała część wynagrodzenia będzie indywidualnie dopłacana przez klienta. W ten sposób zapewniamy ubezpieczonemu pełną swobodę wyboru pełnomocnika.
Język umów ubezpieczenia jest dość skomplikowany. Wobec tego mogą pojawiać się problemy interpretacyjne.
Zapisy umów ubezpieczenia ochrony prawnej mówiące o tym, że klient będzie miał dostęp do pomocy prawnej, do infolinii, że będzie miał reprezentanta w sądzie, wyglądają bardzo dobrze. Niemniej język tych umów czasem nie jest jasny. Przykładowa umowa ubezpieczenia, którą przeanalizowałem, wzbudziła we mnie wiele wątpliwości. Chociażby we fragmencie mówiącym o zwrocie kosztów profesjonalnego pełnomocnika. Zapis brzmiał, że ubezpieczyciel zwróci klientowi koszty profesjonalnego pełnomocnika - z tego zapisu można wywieść wniosek, że klient najpierw sam musi te koszty ponieść. Następnie przepis brzmiał, że ubezpieczyciel dokona zwrotu kosztów pomocy prawnej, chyba że sąd prawomocnym postanowieniem zobowiąże stronę przeciwną do zwrotu kosztów pełnomocnika. Zauważmy, że jeśli dojdzie do takiej sytuacji, może powstać niebezpieczeństwo, iż obywatel nie będzie miał gwarancji, że strona przeciwna mu zapłaci. Tym samym naraża się go na prowadzenie postępowania egzekucyjnego. Pytanie, czy w tym ewentualnym postępowaniu egzekucyjnym będzie miał pomoc prawnika z ubezpieczalni.
Pozwolę sobie przytoczyć jeszcze inny zapis, który wzbudził moją wątpliwość. W jednym z paragrafów zostało zapisane, że ubezpieczyciel gwarantuje pomoc prawną, określając ją jako niezbędną i celową, po czym w dalszych wersach definiuje, czym ona jest, podając przesłankę, że z niezbędną pomocą mamy do czynienia wtedy, kiedy istnieje szansa korzystnego dla ubezpieczonego załatwienia sprawy. Powstaje zatem pytanie, kto ma tę szansę oceniać? I jak w ogóle można uzależniać udzielenie pomocy prawnej od końcowego efektu, jeśli o tym rozstrzyga niezawisły sąd. To sformułowanie przeczy samej idei pomocy prawnej i uzależnia jej udzielenie od czyjejś subiektywnej oceny. Postanowienia umowy milczą o tym, co klient, któremu zostanie odmówione udzielenie pomocy prawnej, ma zrobić. Co jeśli np. będzie chciał się w tej materii procesować ze swoim ubezpieczycielem?
Ta instytucja ma zatem szansę rozwoju, ale przy założeniu, że będzie rzetelnym produktem. I nie będzie to produkt dla ubezpieczycieli, tylko dla obywatela, który gdy zajdzie potrzeba uzyskania pomocy prawnej faktycznie ją otrzyma. Dodatkowo język umowy musi być taki, aby każdy klient wiedział, co mu ona gwarantuje.
Zapisy przedstawione przez pana dyrektora stawiają zakład ubezpieczeń w roli jedynego podmiotu decydującego, czy warto wszczynać postępowanie cywilne np. o odszkodowane, jeżeli istnieje ryzyko przegranej, a więc czy ponosić za klienta związane z tym koszty. Może to mieć również wpływ na wysokość roszczeń, gdyż wpis sądowy zależy od wartości przedmiotu sporu. Pamiętajmy zaś, że ubezpieczyciel może być zainteresowany tym, aby stwierdzić, że ryzyko przegranej w danej sprawie jest duże i pomocy należy odmówić.
Poziom ocenności w tego typu warunkach ogólnych jest nieunikniony. Takich sformułowań się nigdy nie doprecyzuje. Przedstawione przez pana dyrektora zapisy mają na celu wyeliminowanie pieniaczy.
W 100 proc. zgadzam się ze swoją przedmówczynią. Skrytykowane przez pana dyrektora zapisy nie są wcale oceną ryzyka. Po pierwsze eliminują one pieniaczy, po drugie edukują klienta, a po trzecie umożliwiają niebranie spraw z góry skazanych na przegraną. Zgadzam się jednak z tym, że język umów powinien być prostszy.
Myślę, że w tej dyskusji zapominamy również o udziale adwokatów. Nasze środowisko rozpoczęło bowiem negocjowanie warunków umów ubezpieczeniowych właśnie po to, aby tego rodzaju klauzul nie było. Adwokaturze zależy, aby umowy były prawidłowo wykonywane.
Ale problem polega na tym, że dopiero na drugim etapie postępowania będzie występował adwokat albo radca prawny. Jako pierwszy oceny ryzyka będzie dokonywał ubezpieczyciel. To, na ile znamy sytuację i nie najlepszą opinię o zakładach ubezpieczeń, może negatywnie wpłynąć na odbiór tego produktu.
Decyzje dotyczące odmowy udzielenia pomocy prawnej mogą stać się normą, szczególnie jeśli chodzi o stronę poszkodowaną. Nie będzie bowiem można odmówić pokrycia kosztów obrony w sprawie karnej toczącej się z oskarżenia publicznego, ale już w sytuacji, gdy dochodzącym swoich praw będzie pokrzywdzony, stanie się to możliwe. Ta polisa może się zatem stać zabezpieczeniem w większym stopniu dla sprawcy zdarzenia niż osoby objętej jego skutkami.
Co zrobić, żeby te ubezpieczenia się upowszechniły?
Po pierwsze trzeba szkolić agentów ubezpieczeniowych oraz uprościć język umów.
To pytanie należy kierować do ubezpieczycieli i tych instytucji, które te ubezpieczeni chcą promować ze względów społecznych. Mowa np. o urzędzie Rzecznika Ubezpieczonych czy Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich.
Pamiętać należy, że umowa ubezpieczenia to nie umowa, jaką potrafi sprzedawać każdy. Powinni się tym zajmować profesjonaliści: agenci, multiagenci, brokerzy. Oni mają bezpośredni kontakt z klientami i znają ich indywidualne potrzeby. Wiedzą zatem, co można im zaproponować, co jest im potrzebne do zaspokojenia potrzeb ochronnych.
Dla zapewnienia bezpieczeństwa powinny zostać również opracowane minimalne standardy ubezpieczenia ochrony prawnej, w których powinny zostać zawarte minimalne warunki takich umów. Nie można bowiem pozwolić, aby na rynku funkcjonowały zapisy, które zaprzeczałyby istocie dostępu obywatela do opieki prawnej.
@RY1@i02/2012/105/i02.2012.105.21400020e.815.jpg@RY2@
dr Monika Strus-Wołos, Naczelna Rada Adwokacka, członek Prezydium NRA, adwokat
@RY1@i02/2012/105/i02.2012.105.21400020e.816.jpg@RY2@
Magdalena Fertak, Naczelna Rada Adwokacka, członek Komisji ds. Wizerunku Zewnętrznego i Działalności Pro Bono, adwokat
@RY1@i02/2012/105/i02.2012.105.21400020e.817.jpg@RY2@
Krystyna Krawczyk, dyrektor Biura Rzecznika Ubezpieczonych
@RY1@i02/2012/105/i02.2012.105.21400020e.818.jpg@RY2@
Grzegorz Matejczyk, zastępca dyrektora Zespołu Prawa Administracyjnego i Gospodarczego, Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich
@RY1@i02/2012/105/i02.2012.105.21400020e.819.jpg@RY2@
Jacek Świeca, Business Centre Club, minister Gospodarczego Gabinetu Cieni BCC ds. prawa gospodarczego, radca prawny
@RY1@i02/2012/105/i02.2012.105.21400020e.820.jpg@RY2@
Janusz Popiel, prezes zarządu Alter Ego - Stowarzyszenie Pomocy Poszkodowanym w Wypadkach i Kolizjach Drogowych
Magdalena Fertak: Po pierwsze trzeba szkolić agentów ubezpieczeniowych oraz uprościć język umów
Monika Strus-Wołos: Ubezpieczenie ochrony prawnej jest instrumentem, który może pozwolić na edukację społeczeństwa, na przekonanie, że należy korzystać z prawnika zawczasu. Chodzi tu o złamanie pewnej bariery psychologicznej
Debatę prowadził Marek Kutarba, zastępca redaktora naczelnego DGP.
Opracowała Anna Krzyżanowska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu