Mitologia dla sędziów
Pojmanie przez Herkulesa wołów Geriona to świetna okazja do opowiedzenia o rozliczeniach pomiędzy właścicielem i posiadaczem rzeczy, która uległa przetworzeniu
Z Ewą Łętowską rozmawia Rafał Woś
Zwykle rozmawiamy w tym miejscu o książkach różnych autorów. A teraz pani napisała własną "O prawie i o mitach".
To nie jest moja książka. Ma dwóch autorów. Prawnika, czyli mnie. I filozofa Krzysztofa Pawłowskiego. Razem - jako "Acus" - od kilku lat piszemy felietony w Europejskim Przeglądzie Sądowym.
Acus?
Acus to po łacinie igła. Bardzo pożyteczny przedmiot. Ale nie można na niej wygodnie siedzieć.
I kogo kłujecie?
To książka najbardziej dla prawników. A zwłaszcza sędziów. Nie jest ani o przepisach, ani o konkretnych instytucjach prawnych, o których się czyta w podręcznikach. Jest o problemach, na które się natrafia, gdy jest się czynnym uczestnikiem procesu stosowania prawa.
Więc jest o prawie czy o mitach?
Na pewno nie o mitach w prawie. Tu chodzi o prawdziwe mity greckie. I my te opowieści przetwarzamy tak, by każdy mógł zobaczyć, że problemy w nich zarysowane cały czas powtarzają się w prawie. Mam nadzieję, że to do kogoś trafi. Chociaż jestem ostrożnie sceptyczna. Pamiętam, jak kiedyś próbowałam ubarwić wykład o pewnym problemie z zakresu prawa rzeczowego odwołaniami literackimi do "Hamleta" i "Pana Tadeusza". I proszę sobie wyobrazić moją klęskę, kiedy wpatrywałam się w rzędy słuchaczy, którzy ani trochę nie rozumieli, o co mi z tymi metaforami chodzi. Teraz sięgnęliśmy więc po mity. Czyli tę część kultury, którą każdy przynajmniej trochę kojarzy i pamięta.
O jakich mitach państwo piszą?
Weźmy takiego Minotaura. Minotaur wiadomo, potwór siedzący w labiryncie. Zabił go heros Tezeusz z pomocą Ariadny, która mu wytłumaczyła, że wchodząc do labiryntu, musi wziąć ze sobą kłębek nici. Dzięki temu jak już pokona monstrum, będzie mógł się z tej budowli łatwo wydostać, zwijając zostawioną nić. Co mu się oczywiście udaje. Prawnicy - przekonujemy - powinni postępować bardzo podobnie, gdy poruszają się w gąszczu przepisów. Ale to nie koniec inspiracji, które niesie ze sobą ta opowieść. Bo co się dzieje dalej? Para opuszcza Kretę i płynie na wyspę Naksos. Ale Tezeusz w czasie podróży porzuca Ariadnę. I wcale tak źle się nie stało, bo ostatecznie Ariadna wylądowała na Olimpie jako żona Dionizosa. Dla nas ta opowieść staje się świetnym punktem wyjścia do rozważań o walce o prawne wyzwolenie kobiet. Taki Tezeusz, owszem, był silny siłą mięśni, ale głowę lepszą miała Ariadna.
A jakieś inne mity?
Potyczki Herkulesa z prawem. Pamięta pan? Herkules musi odpokutować zbrodnię, której się dopuścił, zabijając w przypływie szaleństwa swoje dzieci. Ta pokuta to właśnie jego słynnych 12 prac. To świetna opowieść o zmaganiach herosa z różnymi przeciwnościami losu. Na przykład pojmanie wołów Geriona. Dla nas ten mit stał się świetną okazją do opowiedzenia o rozliczeniach pomiędzy właścicielem i posiadaczem rzeczy, która uległa przetworzeniu. A jak to jest zrobione, to trzeba już zajrzeć do książki. Acha, i jeszcze jedno.
Co takiego?
"O prawie i o mitach" to książka z obrazkami. Co mocno podkreślam, bo zawsze marzyłam, by wydać ilustrowaną książkę prawniczą. A rysował Andrzej Mleczko. Co doskonale współgra z nastrojem całej tej książki.
@RY1@i02/2013/241/i02.2013.241.00000280a.802.jpg@RY2@
Rafał Oleksiewicz/Reporter
Ewa Łętowska prawniczka, pierwszy polski rzecznik praw obywatelskich, sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu