Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawnik

Dzwoni sędzia do adwokata

Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Sytuacje drażliwe powinny być niezwykle skrupulatnie badane. Jednostronna ocena dowodów oddala wyrok od sprawiedliwości

Stan faktyczny

Sędzia sądu rejonowego został obwiniony o to, że uchybił godności urzędu. W rozmowie telefonicznej z pełnomocnikiem pokrzywdzonych, w sprawie której przewodniczył i w której pokrzywdzeni złożyli skargę na przewlekłość postępowania, miał zwrócić się do adwokata o to, by wpłynął na pokrzywdzonych tak, aby wycofali skargę. Zachowanie to stanowi przewinienie służbowe i za to, na podstawie art. 107 par. 1 i art. 109 par. 1 pkt 1 ustawy - Prawo o ustroju sądów powszechnych (Dz.U. z 2001 r. nr 98, poz. 1070 ze zm.) wymierzono sędziemu karę upomnienia. Zgodnie bowiem z art. 107 par. 1 podanej ustawy, za przewinienia służbowe, w tym za oczywistą i rażącą obrazę prawa i uchybienia godności urzędu, sędzia odpowiada dyscyplinarnie. Odwołanie od wyroku wnieśli: obwiniony oraz jego obrońca, a ponadto na niekorzyść sędziego - Krajowa Rada Sądownictwa (KRS).

Sędzia przekonywał, że sąd nie powinien dawać wiary zeznaniom adwokata i na tej podstawie orzekać o jego winie. Zwrócił uwagę na to, że odnośnie do zarzucanego mu czynu nie określono nawet czasu i miejsca oraz sposobu jego popełnienia. Wskazał, że sąd pominął wiele dowodów, a gdyby je prawidłowo je ocenił, wyrok byłby inny. Bo sąd dostrzegłby, że działania adwokata zmierzały do zdyskredytowania go. Wniósł zatem o uniewinnienie.

Z kolei KRS w odwołaniu zarzuciła rażącą niewspółmierność upomnienia w stosunku do przypisanego przewinienia o dużym stopniu społecznej szkodliwości. Wniosła więc o zmianę wyroku przez orzeczenie kary dyscyplinarnej przeniesienia na inne miejsce służbowe.

Orzeczenie Sądu Najwyższego

Sąd Najwyższy uchylił wyrok i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania (wyrok z 7 listopada 2013 r., sygn. akt SNO 28/13).

Odwołanie obwinionego oraz jego obrońcy uznał za zasadne. Wskazał na rażącą ogólnikowość zarzucanego przewinienia służbowego sędziemu i przypisanie następnie tego przewinienia bez poczynienia ustaleń co do czasu i miejsca jego popełnienia. Przyjęcie w opisie "w grudniu 2011 r.", a w uzasadnieniu wyroku, że "w dniu 14.12.2011 r. do A.K. zatelefonował sędzia (...)" w żaden sposób nie czyni zadość wymogom art. 413 par. 2 pkt 1 kodeksu postępowania karnego, skoro przepis ten stanowi, że wyrok skazujący powinien zawierać dokładne określenie przypisanego czynu. Obaj odwołujący słusznie podnosili, że brak stosownych ustaleń co do okoliczności czasu i miejsca popełnienia przez obwinionego przewinienia służbowego wynika również z dowolnej oceny zgromadzonego materiału dowodowego. Poza sporem jest, iż jedynym bezpośrednim przeciwnym dowodem wyjaśnieniom obwinionego są zeznania adwokata. Jak wynika z uzasadnienia wyroku, sąd apelacyjny dał im wiarę w całości, kiedy to ustalił, że 14 grudnia 2011 r. do adwokata zadzwonił obwiniony z informacją, że wniesiona skarga na przewlekłość postępowania jest na etapie "gdzie wezwano pokrzywdzonych do uiszczenia opłaty" i zwrócił się do niego, aby wpłynął na swoich klientów, żeby ci nie uiszczali opłaty lub wycofali skargę". Z perspektywy postępowania odwoławczego poza sporem jest, że zeznania adwokata złożone w postępowaniu wyjaśniającym, jak i w postępowaniu przed sądem apelacyjnym nie są konsekwentne i jednoznaczne, a nadto zabarwione zostały wysoce ujemnym nastawieniem do osoby sędziego. W ocenie Sądu Najwyższego zaistniały konflikt pomiędzy adwokatem a sędzią, kiedy zostaje przeniesiony na postępowanie dyscyplinarne w postaci pomówienia sędziego, wymaga szczególnej wnikliwości w ocenie tej sytuacji, w tym poprzez weryfikację pomówienia przez inne dowody zgromadzone w postępowaniu dowodowym. W niniejszej sprawie ocena przedstawionych w uzasadnieniu dowodów została dokonana w sposób nazbyt jednostronny.

Komentarz

Andrzej Michałowski adwokat

Słowo adwokata nie jest wystarczającym dowodem winy sędziego? Na szczęście Sąd Najwyższy nie zdecydował się na tak brutalną tezę. Przyjął, że wystarczającym dowodem nie są zeznania adwokata, które są nielogiczne, niekonsekwentne i podszyte wyraźnym konfliktem z sędzią. Taki wadliwy dowód z zeznań adwokata powinien być potwierdzony innymi jeszcze dowodami. Z taką więc tezą wypada się zgodzić. Nie mogę jednak pozbyć się wrażenia, że gdyby to sędzia obciążał adwokata, słowo sędziego byłoby wystarczającym dowodem.

Na tle postępowania dyscyplinarnego w sprawie rzekomego telefonu sędziego do adwokata rodzi się i inna wątpliwość. Czy sędzia w ogóle może zatelefonować do pełnomocnika w sprawie, w której sądzi? Odruchowo odpowiedziałbym, że nie. Byłbym zadziwiony takim telefonem. Kiedy jestem członkiem składu orzekającego w sądzie polubownym, to nigdy nie kontaktuję się ze stronami, mimo że rygory arbitrażu wydają się lżejsze.

Jednak pamiętam i taką historię, w której sędzia rozpoznając wniosek o przysądzenie w licytacji, w piątek pomiędzy dwoma wolnymi dniami, kiedy cała Polska wyjechała, zorientował się, że w opłacie wniosku brakuje kilkunastu złotych. Termin na wniesienie opłaty upływał tego dnia. Zwykła omyłka pełnomocnika, w wypadku rygorystycznego potraktowania, prowadziłaby do odmowy przysądzenia i utraty wielomilionowego wadium. Sędzia publicznie przyznał się do telefonicznego powiadomienia pełnomocnika o sytuacji. Opłatę natychmiast uzupełniono. Sędzia uratował skórę pełnomocnikowi, rozstrzygnął sprawę. Zachował się porządnie i z pewnością nie uchybił godności zawodu. Mimo że dłużnik mógłby mieć w tej sprawie inne zdanie.

Tym bardziej doceniam komentowane rozstrzygnięcie Sądu Najwyższego, bowiem sytuacje brzegowe, drażliwe, winny być niezwykle skrupulatnie badane.

Słowo adwokata nie jest wystarczającym dowodem winy sędziego? Na szczęście Sąd Najwyższy nie zdecydował się na tak brutalną tezę. Przyjął, że wystarczającym dowodem nie są zeznania adwokata, które są nielogiczne, niekonsekwentne i podszyte wyraźnym konfliktem z sędzią

@RY1@i02/2013/236/i02.2013.236.07000080b.806.jpg@RY2@

Ewa Maria Radlińska

Ewa Maria Radlińska

ewa.radlinska@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.