Sukcesy adwokatury są równie spektakularne jak osiągnięcia piłkarzy
Gdyby obecny prezes NRA potrafił przyznać, że nie jest dobrze, miałbym podstawy sądzić, że zachował kontakt z samorządową rzeczywistością. Niestety twierdzi, że jest super, i nie wie, o co wszystkim chodzi
Swoje starania o reelekcję pan mecenas Andrzej Zwara oparł na paśmie licznych sukcesów. I zdaje się wierzyć w swoją wersję. Na spotkaniach i w wywiadach nawet spektakularne porażki każe nam uznawać za remis. Remis, który w sumie jednak jest sukcesem. Przypomina to pomeczowe wypowiedzi selekcjonerów polskiej reprezentacji. To wtedy dowiadujemy się, że zwycięstwo było o włos, ale odebrała nam je konstrukcja bramki.
Niestety im bardziej przyglądamy się deklarowanym sukcesom pana prezesa, tym bardziej ich nie ma. Oto kilka przykładów:
● Deregulacja była sukcesem - twierdzi pan prezes, zapewniając, że odbyła się na jego warunkach. Obawiam się, że jest bardzo osamotniony w tym przekonaniu. Straciliśmy dużo, nie zyskując nic w zamian. Wszystko, z czym teraz musimy walczyć, jest efektem oddania pola. Skoro wszystko szło zgodnie z naszymi intencjami, warto zapytać, dlaczego na ostatniej prostej podjęto intensywne próby ratowania sytuacji. I dlaczego dopiero wtedy.
● Prestiż zawodu adwokata w mojej kadencji wzrósł - twierdzi pan prezes. Odwiedziłem różne izby i nie spotkałem nikogo, kto podzielałby ten optymizm. Tam widać już efekty sukcesu deregulacji. Coraz mniej zleceń, spadające stawki. I poczucie całkowitego braku wsparcia z góry. Być może pan prezes ma na myśli prestiż kierownictwa NRA, którego potwierdzeniem miałaby być większa liczba doniesień medialnych. Szkoda, że wysiłki osób odpowiedzialnych za politykę medialną poszły w tę stronę, a zapomniano o strategii komunikacji całej adwokatury.
● Nieszkodliwy despota - tak z uśmiechem kontruje pan prezes opinie, że daleko odszedł od współdecydowania w gronie prezydium. Szanując poczucie humoru, przyjrzyjmy się jednak deklarowanej decentralizacji, która w teorii może tworzyć złudzenie kroku w dobrą stronę. Niestety praktyka weryfikuje teorie. W tym przypadku zabrakło precyzyjnego określenia zakresu kompetencji komisji, co położyło się cieniem na ich skuteczności. Komisje są zbyt duże i zbyt liczne, by były prężnym ośrodkiem wypracowywania ważnych rozwiązań. Ruchy pozorowane tworzą poczucie zmiany, której po prostu nie ma.
● Idea ubezpieczeń ochrony prawnej jest omawiana na licznych konferencjach. Korzysta z niej jednak nadal tylko 3 proc. Polaków. Dobrze, że pan prezes pamięta o swoim postulacie. Ale słysząc po trzech latach deklarację, że będzie gorąco do niego namawiał ubezpieczycieli, zastanawiam się, ilu z nich udało mu się namówić do tej pory.
● Ministerstwo Sprawiedliwości nie jest negatywnie nastawione do reformy egzaminu adwokackiego - donosi pan prezes po trzech latach od momentu, w którym osobiście zapowiadał taką zmianę, starając się o wybór. Ważnym sukcesem jest to, że udało się uniknąć oporu ze strony resortu, ale niestety pozostały problemy logistyczne i finansowe.
● Pauperyzacja adwokatury została dostrzeżona w przedwyborczym wywiadzie, ale wszystkie działania w tej sprawie pan prezes formułuje w czasie przyszłym. Niestety kluczowa kwestia stawek za obrony z urzędu nie doczekała się skutecznego działania.
● Adwokaci nie mają zaufania do swojego samorządu - taki wyrzut usłyszeli z ust pana prezesa uczestnicy ostatniego spotkania w Warszawie. I to chyba najlepsze, bo najbardziej autentyczne podsumowanie listy osiągnięć mijającej kadencji. Na spotkaniach w izbach widać ten brak zaufania i pogłębiający się kryzys pozycji adwokatów na rynku pomocy prawnej. Adwokaci oczekują wsparcia ze strony władz samorządowych, szczególnie jako ich reprezentanta w relacjach z ustawodawcą i ministrem. Prezes i prezydium odegrają tę rolę dobrze tylko, gdy będą apolityczni, odważni i silni. Co do obu przymiotów niestety można mieć obecnie wątpliwości.
Jak widać, nawet w diagnozie obecnej kondycji adwokatury rysują się pomiędzy nami duże różnice. Pan prezes skupia wokół siebie osoby przekonane o tym, że jest dobrze. Na spotkaniach w całej Polsce słyszałem jednak wyraźne wołanie o zmianę i pomoc. Kontrast nastrojów jest oczywisty. W odpowiedzi pan prezes prosi o następną szansę. Nie możemy ryzykować kolejnych straconych lat.
Trafna diagnoza sytuacji to tylko połowa sukcesu. Adwokatura potrzebuje zdecydowanych działań według spójnego planu. Takim planem nie mogą być deklaracje dokończenia postulatów sprzed trzech lat. To za mało, a sytuacja zmienia się szybko. Wśród wielu słów, jakie padają, łatwo zgubić konkrety. Dlatego swoje propozycje sformułowałem językiem działań, a nie szczytnych idei. Młodzi adwokaci chcą się angażować w prace samorządu - stwórzmy im taką możliwość. Najlepiej znają bolączki związane ze startem w naszym zawodzie i pomogą je rozwiązać. Panuje dezorientacja w kwestii ochrony danych osobowych - nawiążmy współpracę z GIODO, przeprowadźmy szkolenia w izbach, pomóżmy rozwiązać problem. Tak widzę rolę prezesa i prezydium. Bliska mi jest właśnie idea wsłuchania się w potrzeby naszego środowiska, a nie despotycznego narzucania rozwiązań. Osoba na stanowisku prezesa NRA ma tu do odegrania ważną rolę proponowania, inspirowania zmian.
Drugie zadanie to godne reprezentowanie adwokatury na zewnątrz. Adwokaci oczekują, że NRA będzie dla władzy partnerem reprezentującym ich sprawy. Tymczasem, jak wspominała na ostatnim spotkaniu w Warszawie pani poseł Małgorzata Sekuła-Szmajdzińska, aktywność adwokatury jest w parlamencie znikoma. Nie tylko we własnych sprawach, lecz także w debacie publicznej w ogóle. To sprzyja erozji naszej pozycji. Władza oczekuje od naszego środowiska aktywności i inicjatyw - podkreślał w warszawskiej ORA prezes NIK Krzysztof Kwiatkowski, były minister sprawiedliwości. Wyraził nadzieję na wzmocnienie pozycji adwokatury na forum zawodów zaufania publicznego. Jak widać, osłabienie naszej roli nie jest tylko naszą optyką, lecz faktem. Zamiast więc spierać się o fakty - zmierzmy się z nimi. Pokażmy inicjatywę, wyjdźmy do przodu, przełammy marazm. Wykorzystajmy potencjał adwokatury. Tylko jako prężne środowisko mamy szansę brać udział w grze o przyszłość wymiaru sprawiedliwości.
Prestiż zawodu adwokata w mojej kadencji wzrósł - twierdzi pan prezes. Być może ma na myśli prestiż kierownictwa NRA, którego potwierdzeniem miałaby być większa liczba doniesień medialnych. Szkoda, że wysiłki poszły w tę stronę, a zapomniano o strategii komunikacji całej adwokatury
@RY1@i02/2013/226/i02.2013.226.07000020a.803.jpg@RY2@
Krzysztof Boszko adwokat, kandydat na prezesa Naczelnej Rady Adwokackiej
Krzysztof Boszko
adwokat, kandydat na prezesa Naczelnej Rady Adwokackiej
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu