Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawnik

Czego możemy się nauczyć od Harvardu

26 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

W Bostonie jest słoneczne październikowe popołudnie, kiedy w Harvard Law School dziekan David Wilkins przedstawia swoje przemyślenia na temat przyszłości rynku usług prawniczych i przyszłości zawodu prawnika. Fascynująca osobowość i frapujące tezy. Na pierwszym miejscu wśród najważniejszych czynników wpływających na rynek usług prawniczych wymienia dwa: globalizację i rozwój nowych technologii.

Słuchając go, stawiam sobie ważne pytanie - czy są to tylko "harwardzkie tezy", - czy stanie się też to naszą rzeczywistością w Polsce?

Teza pierwsza: "Globalizacja zmienia wszystkie rynki - również ten, na którym pracują prawnicy". Ważna teza, ale czy dotyczy wszystkich? Czy globalizacja wpłynie na liczbę klientów i ceny usług w Nysie, Mławie czy Mińsku? Może tak - może nie. Jeśli powstanie tam zagraniczna inwestycja, to może. Jeśli nie, to...?

Teza druga: "Technologie IT zmienią prawniczy świat". Pod określeniem IT mieści się nie tylko internet, ale i tzw. chmura, technologie mobilne, a za chwilę "internet rzeczy" i niebawem zjawiska, o których nawet się nie śniło...

Czy rozwój IT wpływa na świat prawników? Wpis dotyczący prowadzonej przez nas działalności gospodarczej mogę zrobić jeszcze tradycyjnie (nagroda dla wytrwałych, którzy przeczytają i zrozumieją instrukcję, jak to zrobić).

Ale mogę zrobić to także poprzez internet. Prościej i szybciej. Legitymację radcy prawnego zdobywam drogą elektroniczną online. Samorządowe e-booki są dostępne dla każdego radcy prawnego po zalogowaniu na portal. Nie wspominam o elektronicznych pozwach, wyrokach, klauzulach, opłatach, księgach wieczystych, rejestrach itd.

Rynek czeka "uproduktowienie" usług i ich pakietyzacja. Powoli i niedostrzegalnie zaczyna się to już dziać.

Teza trzecia: "Zaczyna zmieniać się asymetria informacyjna pomiędzy prawnikiem a klientem". Dotychczas prawnik "miał przewagę" nad swoim klientem. Skomplikowanymi przepisami i ich stosowaniem zajmowali się tylko prawnicy. Dziś ulega to szybkim zmianom. Klienci dzięki internetowi stają się posiadaczami coraz większej ilości informacji. Część z nich jest dostępna za darmo. Prawnicy działają w obszarze "biznesu informacyjnego" - sprzedają informacje. Bardzo specyficzne informacje.

Oczywiście nie tylko są to "proste informacje" - bo przecież przedmiotem usług są procedury i ich stosowanie oraz umiejętność ich interpretowania.

Prosta informacja funkcjonować zaczęła jednak poza prawnikami. Sprzedają ją w formie elektronicznych baz danych wydawnictwa. Są dostępne za darmo w internecie. Prawnicy przestali być dostarczycielami takich informacji! "Operatorami" informacji prawnych stali się nieprawnicy.

Teza czwarta: "Rośnie rynek konfliktów". Skoro liczba konfliktów rośnie, to i związany z nimi rynek usług powinien wzrastać. Wydaje się to poniekąd logiczne.

Mój komentarz do tej tezy jest następujący: teza jest prawdziwa - wniosek nie. Dlaczego? Ponieważ prawnicy dziś nie są przygotowani do rozwiązywania konfliktów, a jedynie do uczestniczenia w ich rozstrzyganiu. I jeśli to się nie zmieni, ten rynek zostanie "zawłaszczony" przez nieprawników.

Piszę to z pełnym przekonaniem. Prawnicy stracą ten rynek. Nieodwracalnie. Prawnicy muszą nauczyć się tego, czym jest konflikt, jaka jest jego istota, jaką ma dynamikę i - najważniejsze - jakie narzędzia należy stosować, by pomóc klientowi. Jeśli tego nie będą potrafili zrobić - zrobią to inni.

Przykład: dziś na polu mediacji gospodarczej nieprawnicy wypierają prawników.

Inny przykład: dziś oba rynki - rynek egzekucji roszczeń i rynek dochodzenia odszkodowań ubezpieczeniowych - zostały zdobyte przez nieprawników lub prawników niebędących radcami prawnymi lub adwokatami.

Teza piąta (której zabrakło mi w Bostonie): "Musimy się nauczyć inaczej się uczyć".

Być może jest to najpoważniejsze wyzwanie. Świat wokół nas zmienia się błyskawicznie.

Przetrwają ci, którzy potrafią się dostosować do nadchodzących zmian. To oczywista prawda. Zapewne brzmi to nawet jak banał. Ale co to naprawdę oznacza? Nie możemy lekceważyć oczekiwań rynku: ma być "szybciej" i "taniej"!

By podołać tym oczekiwaniom, musimy od nowa nauczyć się uczyć. Stare reguły nie pasują do nowego świata. Często wręcz hamują rozwój. Dziś uczenie się to umiejętność sama w sobie. To zapominanie - tego, co zbędne i nieprzystające do nowej rzeczywistości.

To pozbycie się obciążających nawyków i do niczego nieprzydatnych dziś zachowań.

To szybkie nabywanie umiejętności poruszania się w nowych procedurach i zasadach działania. I wcale nie myślę tu o kodeksach i przepisach. Szybciej niż one zmienia się bowiem otoczenie, w którym działamy. Ważne staje się, JAK robimy to, co robimy: "jak podejmujemy decyzje", "jak szukamy klientów", "jak przekonujemy".

I kluczowa informacja: ważne staje się to, JAK się tego wszystkiego uczymy. Słuchając wykładu? Po 3 miesiącach w pamięci zostanie z niego ok. 10 proc. informacji! Czy też efektywniej: tzw. aktywne seminarium daje szanse na zapamiętanie już około połowy informacji. A są jeszcze bardziej efektywne metody! Ale czy je znamy?

Przyszłość jest w naszych rękach.

Prawnicy nie są przygotowani do rozwiązywania konfliktów, a jedynie do uczestniczenia w ich rozstrzyganiu

@RY1@i02/2013/217/i02.2013.217.183001000.803.jpg@RY2@

Maciej Bobrowicz prezes Krajowej Rady Radców Prawnych

Maciej Bobrowicz

prezes Krajowej Rady Radców Prawnych

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.