Prawnik wyciszony
Nie tylko arogancki i superprzebojowy mecenas może odnieść sukces. Skromny i cichy Witold Pahl został właśnie członkiem Krajowej Rady Sądownictwa
Kto wie, jak potoczyłyby się jego losy, gdyby podczas omawiania "Niemców" Leona Kruczkowskiego nauczyciel nie obsadził go w roli adwokata dr. Sonnenbrucha. - Miałem pełną świadomość, że bohater ów przez swoją postawę etyczną i moralną nie zasługiwał na uwolnienie od zarzutu kolaboracji z systemem, a mimo to udało mi się przekonać całą klasę, że był niewinny - wspomina swój przełomowy moment Witold Pahl. Właśnie wtedy, będąc w klasie maturalnej, w ostatnim momencie zdecydował o zmianie życiowych planów i zamiast studiów historycznych wybrał prawo na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. - Poczułem, jak dużą przestrzeń intelektualną i pole do kreatywności daje ta dziedzina - tłumaczy Pahl.
Łatwo nie było. Brak legitymacji partyjnej sprawy nie ułatwiał, a inteligenckie pochodzenie dawało co najwyżej ujemne punkty. Za to wśród wykładowców wielkie prawnicze autorytety: prof. Stanisław Sołtysiński, prof. Władysław Rozwadowski, prof. Zygmunt Ziembiński. - Kto zaliczył logikę praktyczną u tego ostatniego, już w zasadzie kończył studia - przyznaje prawnik. Stosowania prawa nauczył się już na aplikacji - wybrał sądową. O adwokaturze, jako człowiek bez koneksji w środowisku, nawet nie śmiał marzyć, a zawód radcy kojarzył mu się z pracą urzędniczą, od której zawsze stronił. Do sądówki namawiał go zresztą wujek - radca prawny.
Potem przyszło rozczarowanie, gdy został delegowany z Sądu Rejonowego w Gorzowie Wlkp. do sądu w Słubicach. Rozłąka z rodziną i marna pensja asesora, z której nie był w stanie utrzymać żony i dziecka, sprawiły, że zdecydował się na porzucenie togi.
Był początek lat 90., kiedy wraz z kolegami rozpoczyna działalność konsultingowo-radcowską. W 2003 r. zapisuje się do Platformy Obywatelskiej, by jak mówi, zmienić oblicze Gorzowa. - Uważałem, i nadal tak sądzę, że miasto, w którym żyję, zasługuje na więcej. Gospodarzom brak energii i kreatywności. Chodziło o to, by zerwać z apatią, spróbować stworzyć wyższą uczelnię, park naukowo-technologiczny. Nie godziłem się z obrazem miast jak w serialu "Ranczo" - opowiada prawnik, który w 2006 r. zdobył mandat miejskiego radnego. W tym czasie został też wpisany na listę radców prawnych, ale po roku musiał zawiesić wykonywanie zawodu, bo zasiadł w parlamencie. - Bardzo zabiegał o stworzenie w Gorzowie programu porad prawnych udzielanych przez młodych aplikantów. Poza tym nawet jako poseł nie przestał się interesować problemami korporacji: inicjował spotkania, przekazywał najnowsze pomysły zmian w ustawie o radcach prawnych czy w kodeksie etyki i słuchał argumentów środowiska - mówi mec. Grażyna Kamerduła, wicedziekan Okręgowej Izby Radców Prawnych w Zielonej Górze.
W Sejmie dał się poznać jako bardzo aktywny poseł (w ostatnim rankingu najlepszych parlamentarzystów tygodnika "Polityka" otarł się o podium). Z powodu zasiadania w licznych komisjach przyjeżdża dzień wcześniej, a wyjeżdża dzień później niż wielu kolegów z ław. Po Krzysztofie Kwiatkowskim (wybranym na prezesa NIK) przejął fotel przewodniczącego komisji ds. zmian w kodyfikacjach, przewodniczył podkomisji stałej ds. nowelizacji prawa cywilnego, a także komisji nadzwyczajnej do rozpatrzenia poselskich projektów ustaw o zmianie konstytucji. Jest członkiem komisji ustawodawczej oraz komisji sprawiedliwości i praw człowieka.
Reprezentuje Sejm w rozmowach na temat inicjatyw ustawodawczych prezydenta, wielokrotnie też występował w imieniu izby na posiedzeniach w Trybunale Konstytucyjnym, gdzie świetnie się odnajduje. Jest spokojnym i wyważonym mówcą, pewnym siebie i swojej wartości, ale też niedającym się sprowokować. Dobre przygotowanie merytoryczne sprawiło, że nazwisko posła Pahla krążyło nawet na giełdzie kandydatów do przejęcia schedy po opuszczającym gmach Ministerstwa Sprawiedliwości Jarosławie Gowinie.
On sam zastrzega, że nigdy takich propozycji nikt mu nie składał. - To tylko medialne spekulacje. Bardzo dobrze czuję się w Sejmie. Tu się spełniam. Nie jestem pewien, czy odpowiadałaby mi taka funkcja kierownicza. Dlatego np. pomimo wielu propozycji nigdy nie kandydowałem na urząd prezydenta Gorzowa - mówi Witold Pahl. Za największy sukces uznaje to, że udało mu się przekonać rodzinę, by pozwoliła mu pracować w Warszawie.
@RY1@i02/2013/198/i02.2013.198.07000030c.802.jpg@RY2@
fot. Wojciech Grzędzinski
Witold Pahl
Piotr Szymaniak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu