Wybory u adwokatów - populizm i lans
Choć do zgromadzenia wyborczego Izby Adwokackiej w Warszawie pozostało jeszcze trochę czasu, to nikt nie może mieć wątpliwości, że przejdzie ono do historii adwokatury. Oto po raz pierwszy spotykamy się z sytuacją, w której mamy już kandydatów, choć nie zaczęły się jeszcze obrady. Mamy kampanię wyborczą, i to z prawdziwego zdarzenia, w pełni medialną, z wykorzystaniem internetu i prasy. Kampanię, w której kandydaci na kandydatów przedstawiają swoje programy, a nawet zaplecze kadrowe, namawiając wyborców do głosowania. Mamy również specjalną stronę, na której można poznać sylwetki chętnych. I choć nie dotyczy to wszystkich, śmiało można powiedzieć, że nie uniknęliśmy również: demagogii, populizmu, lansu i autoreklamy oraz zwykłych przedwyborczych - nie wiem, czy zamierzonych, czy też przypadkowych - fauli.
Studiując programy, nie można oprzeć się wrażeniu, iż niektórym wręcz puściły wodze fantazji. Tezy pisane w przekonaniu, że co cierpliwy papier przyjął, to wyborca z pewnością kupi, gubią kontakt z rzeczywistością. Powiedzmy szczerze: dużo tam frazesów, farmazonów, niewykonalnych i pustych haseł i obietnic lub zwykłych socjotechnicznych zabiegów, podyktowanych na pozyskanie wyborcy. Takich kiełbas wyborczych. Czasem wręcz głoszonych bez wyobraźni, że działają autodestrukcyjnie. Ot postulat obowiązkowych, raz na kwartał, ogólnopolskich dni pomocy prawnej. Jakby autor zapomniał, że adwokatura dobrowolnie, a w sprawach z urzędu także obligatoryjnie, prowadzi dni pomocy prawnej codziennie, także w niedziele i święta. Być może chodziło o dni bezpłatnych porad prawnych. Tego już jednak nie wyczytałem i mam nadzieję, że nie wyczytam, ani tym bardziej nie doświadczę.
Inny kandydat, którego zdjęcie powinno budzić moją sympatię (wszak nosi w klapie moje dziecko - znaczek adwokatury warszawskiej) potępia w czambuł ostatnie sześć lat wytężonych i czasochłonnych, choć zazwyczaj cichych i kuluarowych, starań o dobrą legislację, o jaką zabiegają liczni przedstawiciele NRA, aktywnie uczestniczący w pracach legislacyjnych, na wszystkich ich etapach. By nikogo nie pominąć, wskażę jedno nazwisko nestora adwokatury, adwokata Andrzeja Siemińskiego. Podobno nie bierzemy udziału w pracach komisji sejmowych. Szkoda, że kolega nie oglądał choćby relacji z posiedzenia Komisji Ustawodawczej Senatu RP, na którym przewalczyliśmy zmianę przepisów noweli k.p.c. (sławetna nowela PESEL). Nie widział, to i nie słyszał ciepłych słów powitania ze strony senatora Zientarskiego, wspominającego częste spotkania i merytoryczną pracę nad ważnymi projektami legislacyjnymi. Stanowcza, a przy tym całkowicie nieprawdziwa teza o nieobecności adwokatury na posiedzeniach komisji to dowód nieznajomości prac przedstawicieli NRA (choćby losów projektu ustawy o licencjach prawniczych) czy licznych uchwał NRA, zawierających konkretne postulaty w zakresie stanowienia prawa. Cóż, papier ponoć jest cierpliwy!
To, co mnie w tej kampanii szczególnie razi, to hasła plagiaty. Metodą kopiuj-wklej, nawet z zachowaniem błędów interpunkcyjnych, kandydaci powielają te same hasła. Nie wiadomo, czy mają identyczne co do przecinka poglądy, czy też bezmyślnie wkleili coś, co ktoś inny napisał. Śmieszy mnie, gdy czytam, że jeden z kandydatów na członka Okręgowej Rady Adwokackiej będzie "zapraszał polityków na spotkania z adwokatami do ORA, przedstawiał im nasze problemy i ekspertyzy, a także wnioskował o złożenie określonych interpelacji". Bo już oczami wyobraźni widzę tabuny polityków tłumnie biegnących na spotkanie z tymże (in spe)członkiem ORA. Albo lepiej! Drapiących się w głowę, do kogo pójść na spotkanie. Wszak identyczne zapewnienia na swojej stronie internetowej składa jeden z kandydatów na dziekana. Jeśli więc posłowie dostaną dwa bliźniacze w treści zaproszenia na spotkania: jedno z członkiem ORA, drugie z dziekanem tejże ORA, to będą mieli poważny dylemat, kogo zaszczycić.
Na tym tle w pewien sposób in plus wyróżnia się inny kandydat: adwokat i poseł Bartosz Kownacki. Choć podobieństwo zdań jednoznacznie definiuje, z jakim zapleczem kadrowym się utożsamia, to już gdy pisze o udziale adwokatury w procesie legislacyjnym, znacznie oszczędniej i rozważniej w słowach ruga władze samorządowe. Widać, co wykreślił, a co dopisał. Uczciwie trzeba oddać temu kandydatowi, że nie marnuje się w Sejmie i rzetelnie tam pracuje. Ja to wiem, choć nie wiem, dlaczego wstrzymał się od głosu, gdy w Sejmie głosowano poprawkę Senatu pozwalającą adwokatom na korzystanie z przeszukiwarki ksiąg wieczystych na równi z notariuszami. A może dobrze, że o tym nie wiem? Może jednak to ja się mylę? Może in plus wyróżnia się właśnie ten kandydat na członka ORA, który na stronie internetowej poświęconej warszawskim wyborom dotychczas nic o sobie nie napisał, a jedyne, co ma nam o sobie do powiedzenia, to nazwa listy, z której kandyduje?
Wybory niebawem. Ważne nie tylko dla naszej izby, ale śmiem twierdzić, dla całej adwokatury. Nie dajmy się więc zwieść i naciągnąć. Nie dajmy się skłócić i poszufladkować. Na tych i tamtych. Na młodych, średnich, starych. Na lepszych i gorszych. Głosujmy rozumnie na osoby, a nie na listy. Głosujmy na tych, którzy dają nam rękojmię, że będą nas najlepiej reprezentowali, że będą z zaangażowaniem pracowali na rzecz naszego samorządu i środowiska. Że zrealizują to, co nam obiecują. Bo tak naprawdę, mimo różnic, jesteśmy w jednej drużynie, która zwie się adwokaturą.
Może na plus wyróżnia się właśnie ten kandydat, który na stronie poświęconej wyborom dotychczas nic o sobie nie napisał?
@RY1@i02/2013/177/i02.2013.177.18300130i.804.jpg@RY2@
Rafał Dębowski adwokat, członek Naczelnej Rady Adwokackiej
Rafał Dębowski adwokat
członek Naczelnej Rady Adwokackiej
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu