Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Apelacja pokieruje księgowością sądu

Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Już nie tylko zakupy będą robione w sądownictwie w sposób scentralizowany. Resort sprawiedliwości pracuje właśnie nad utworzeniem centrów usług wspólnych

Zgodnie z projektem Ministerstwa Sprawiedliwości centrów, które zajmowałyby się obsługą finansową i kadrową sądów, powstanie 12 - po jednym w każdej apelacji, plus jedno wyspecjalizowane zajmujące się obsługą finansową postępowań elektronicznych. Proces wdrażany będzie etapowo - na początku pilotażowo powstanie jedno centrum w apelacji białostockiej. Kompleksowe zmiany - zgodnie z założeniami resortu - mają zostać wdrożone w całym kraju do 31 grudnia 2019 r.

Cel reformy

Obecnie obsługą finansowo-kadrowo-płacową sądów co do zasady zajmują się dyrektorzy poszczególnych jednostek. Jednak, zdaniem resortu takie rozwiązanie ma wiele wad, choćby problem z zapewnieniem osób o odpowiednich kwalifikacjach. Jak podkreśla MS w założeniach projektu "Budowa, uruchomienie i rozwój Centrów Usług Wspólnych" jest to szczególnie widoczne w małych sądach położonych w niewielkich miejscowościach. Największą jednak wadą obecnego zdecentralizowanego modelu są oczywiście koszty, jakie co roku generuje (patrz: grafika).

Powołanie w każdej apelacji jednego centrum usług wspólnych ma więc stanowić remedium na te bolączki. Jak podkreślono w resortowym dokumencie: "oszczędności w zakresie kosztów tej obsługi (finansowo-kadrowej - red.) uwolnią dodatkowo zasoby ludzkie, techniczne, lokalowe danego sądu, a przede wszystkim w większym stopniu pozwolą realizować zadania w sposób bardziej wyspecjalizowany i profesjonalny".

- Samo założenie wydaje się sensowne. Jest to bowiem działalność uboczna sądów, a czynności podejmowane w jej ramach są czynnościami powtarzalnymi, a więc z założenia nadającymi się do standaryzacji - ocenia Łukasz Piebiak, przewodniczący zespołu ds. ustroju sądów Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia". Zaznacza jednak, że ma obawy, czy założenia te uda się sensownie wprowadzić w życie.

- Nie wszystko, co sprawdza się w biznesie, musi sprawdzić się w sądownictwie - podkreśla.

Plany vs. rzeczywistość

Przestrogą mogą być tutaj doświadczenia z Centrum Zakupów Wspólnych dla Sądownictwa. Działa ono przy Sądzie Apelacyjnym w Krakowie. Zdaniem resortu jego powołanie było absolutnym sukcesem. "Oszczędności uzyskiwane wskutek centralizacji pewnych kategorii zakupów (...) są znaczące" - czytamy w projekcie założeń.

Innego zdania są praktycy. - Efektem wprowadzenia scentralizowanego sposobu dokonywania zakupów dla wszystkich sądów jest to, że brak właściwych narzędzi do pracy stał się normą. Jakość materiałów biurowych kupowanych przez centrum jest bardzo niska, a pracownicy nieraz nie mają w ogóle na czym pracować, ponieważ muszą miesiącami czekać na zamówione materiały - wskazuje Edyta Odyjas, przewodnicząca komisji Międzyzakładowej Organizacji Związkowej NSZZ "Solidarność" Pracowników Sądownictwa.

Podobne odczucia ma sędzia Piebiak, który przypomina, że właśnie na skutek centralizacji zakupów sądy muszą obecnie korzystać z mocno okrojonego systemu informacji prawnej. Z przygotowanej przez Centrum Zakupów Wspólnych specyfikacji istotnych warunków zamówienia na ten produkt wynikało bowiem, że o wyborze najkorzystniejszej oferty aż w 60 proc. decyduje cena. Tak więc, aby wygrać, wydawnictwo Wolters Kluwer zaproponowało skromniejszy niż zwykle dostęp do tzw. kontentu autorskiego (komentarzy i monografii).

- Gdy o zakupie produktów dla poszczególnych sądów decydowali ich prezesi w porozumieniu z dyrektorami, takie sytuacje nie miały miejsca - zauważa sędzia Piebiak.

Zdaniem naszych rozmówców istnieje więc uzasadniona obawa, że z podobnym chaosem będziemy mieli do czynienia po wprowadzeniu centralizacji usług.

- Już obecnie w tych sądach, w których nie ma dyrektorów, pracownicy muszą wysyłać drogą elektroniczną wnioski o urlop na 10 dni przed jego rozpoczęciem. To przecież absurd, a należy się spodziewać, że po tym, jak tego typu kwestiami będzie zajmować się tylko jeden ośrodek na całą apelację, takie absurdy staną się regułą - przewiduje Odyjas.

I zaznacza, że jej związek z całą pewnością będzie oponował przeciwko tej reformie.

Trzeba przekwalifikować

Tymczasem resort zachwala, że jego pomysł pozwoli również usprawnić postępowania: osoby zatrudnione obecnie przy obsłudze finansowo-kadrowej sądów zostaną przekwalifikowane, dzięki czemu będą mogły wspomagać działalność orzeczniczą.

- Czarno to widzę. W praktyce będzie to raczej problematyczne z wielu powodów, m.in. braku odpowiednich procedur przekwalifikowywania i szkoleń dla tych osób. Wiele z nich może podjąć decyzję o zwolnieniu się z pracy - przewiduje Edyta Odyjas.

Łukasz Piebiak z kolei obawia się, że to, co zapisano w projekcie, okaże się tylko pobożnymi życzeniami jego twórców.

- Skąd pewność, że oszczędności poczynione na etatach księgowo-kadrowych rzeczywiście zostaną przesunięte na etaty, które wsparłyby pracę sędziów? Kto nam dziś zagwarantuje, że środki te nie zostaną przeznaczone np. na wyposażanie kolejnych sal sądowych w coraz wymyślniejszy sprzęt do nagrywania rozpraw? O tym przecież ostatecznie nie zdecydują osoby, które pracowały nad omawianym projektem, ale rząd - kwituje sędzia.

@RY1@i02/2015/176/i02.2015.176.18300100c.101.jpg@RY2@

Ile sądy wydają na obsługę kadrowo-finansową

Małgorzata Kryszkiewicz

malgorzata.kryszkiewicz@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.